Dziś publikuję tajny słownik najbliższego otoczenia prezesa PiS. Został on stworzony, wymyślony prawdopodobnie przez samego Kaczyńskiego, który ma coraz większą obsesję na punkcie podsłuchów i afer z taśmami, szczególnie po tym wszystkim co się działo w związku ze spółką Srebrna. Słownikiem tym posługuje się od 10 do może jedynie 20 najbardziej zaufanych osób. Prezes oprócz tego, że jest psychopatą i skrajnym śmierdzącym niechlujem nie potrafi utrzymać należytego porządku nawet w tajnych kwestiach, dzięki czemu udało się przechwycić spory fragment wspomnianego słownika.

Zapytałem swojego informatora skąd wynika tak duże zaufanie do mnie?
Też nabawiłem się wielu różnych obsesji po swoich przeżyciach w szczególności braku zaufania. Odpowiedział mi, że był świadkiem narady mi poświęconej, temu jak bardzo mogę być dla PiS’ u niebezpieczny w czasie wyborów a przy okazji dokładnie mnie sprawdzili. I wiedzą, że nigdy z żadnymi służbami nie współpracowałem i od dawna nie współpracuję z żadną partią polityczną.
A kiedyś władza się zmieni. Kiedyś za wiele rzeczy trzeba będzie ponieść odpowiedzialność, w szczególności za Andrzeja Leppera za to wszystko co znajduje się w jego notesie. Pozwolę sobie na krótki komentarz pod koniec.

Zakładając, że obowiązkowy słownik Zakonu PC jest prawdziwy a mam tego pełne uwiarygodnienie, to jest wstrząsający. Pokazuje całą prawdę o stosunku do swoich podwładnych (pieski, harcerzyki, sanitariusze, majtki …) przy okazji sprawdziłem – Felis – określenie prezydenta kraju – to dla ludzi Kaczyńskiego jakiś zwykły śmierdzący kot dachowiec.

Słownik pokazuje cały ich patologiczny stosunek do domniemanych wrogów: „zaraza, chwasty, brudasy…, itd.”.

Słowniczek publikuję bardzo ostrożnie z określeniami, które są sprawdzone oraz powszechne w ich gronie, ponieważ mój informator obawia się, że pełny słownik może zawierać pewne drobne różnice, dzięki którym mogliby się dowiedzieć kto ich wydał, kto jest kretem, a mają na tym tle obsesję.

Kochani „Strażacy”, „Kapłani”, Szanowny „Brylancie”
Wasz cudowny i jakże wymowny słowniczek asekuracyjny, zabezpieczający Was przed wrogą interpretacją podsłuchanych ewentualnych rozmów, przez niniejszą moją publikację – mówiąc językiem nowo-mowy:

Poszedł się właśnie j****!!!

Trzeba go sklecić od nowa, od początku. Nie będę Wam ułatwiać pracy – to obiecuję.

Pozdrawiam serdecznie!