Przepisy, umożliwiające usunięcie płodu w wypadku stwierdzenia jego ciężkiego uszkodzenia lub nieuleczalnej choroby – są niezgodne z Konstytucją – taki wyrok wydał właśnie Trybunał Konstytucyjny, który rozpatrywał dziś wniosek posłów PiS w tej sprawie. Oznacza to pierwszą w historii zmianę w wypracowanym w 1993 roku kompromisie aborcyjnym.

W sprawie zdecydowała większość – zarówno sędziów Trybunału Konstytucyjnego, z których tylko jednego nie powołała obecna sejmowa większość, jak i stanowiska Sejmu i Prokuratora Generalnego. Oba zdecydowanie poparły główny zarzut, przedstawiony przez posłów PiS obowiązującym przepisom – że aborcja z powodu uszkodzenia płodu odbiera godność istocie ludzkiej i jest eliminacją najsłabszych.

W praktyce dzisiejszy wyrok Trybunału oznacza, że aborcji będzie można w Polsce dokonać wyłącznie w wypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki lub wtedy, kiedy ciąża jest efektem gwałtu. Trzecia możliwość – zagrożenie urodzeniem dziecka ciężko chorego lub szansy na przeżycie – zostałą przez TK uznana za sprzeczną z Konstytucją.

Kompromis aborcyjny z 1993 roku

Przypomnijmy, obowiązująca od 1993 roku Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, np. gwałtu.

W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki. W trzecim przypadku – ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego – aborcja jest dopuszczalna, jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.

W 2019 roku do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek grupy 119 posłów Prawa i Sprawiedliwości, PSL-Kukiz’15 i Konfederacji, w którym zaskarżono przepis stwierdzający, że aborcja jest dopuszczalna, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Zaskarżono także przepis doprecyzowujący tę regulację, w którym mowa jest o tym, że w takiej sytuacji przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki.

Zdaniem wnioskodawców, przepisy te legalizują praktyki eugeniczne w stosunku do dziecka jeszcze nienarodzonego.

„Uzasadnienie prawne przesłanki eugenicznej w demokratycznym państwie prawnym budzi zasadnicze wątpliwości” – mogliśmy przeczytać we wniosku, którego autorzy podkreślili również, że szerokie rozumienie pojęcia „człowiek”, obejmujące także istotę ludzką w prenatalnej fazie rozwoju, „znajduje silne uzasadnienie w ochronie godności ludzkiej”.

„Skoro przymiot godności ludzkiej przysługuje człowiekowi od momentu powstania życia ludzkiego, zaś ochrona prawa do życia jest bezpośrednią konsekwencją ochrony godności ludzkiej, to wykładnia art. 38 Konstytucji (mówiącego o ochronie życia człowieka – przyp. PAP) w perspektywie art. 30 Konstytucji RP (mówiącego o ochronie godności człowieka – przyp. PAP) prowadzi do wniosku, że prawo do życia przysługuje człowiekowi na każdym etapie rozwoju, na którym przysługuje mu również ochrona godności ludzkiej, a zatem również w okresie prenatalnym” – podkreślono we wniosku.

9 października portal OKO.press, który przeanalizował listę z odręcznymi podpisami posłów popierających wniosek, opublikowaną na Twitterze przez jednego z autorów wniosku Piotra Uścińskiego, podał – zastrzegając, że 19 podpisów nie był w stanie rozszyfrować – że pod wnioskiem do TK podpisało się 107 posłanek i posłów Prawa i Sprawiedliwości, 11 parlamentarzystów Konfederacji i jeden przedstawiciel PSL-Kukiz’15.

Podpisy złożyli pod dokumentem m.in. szef MSZ Zbigniew Rau, wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta czy wiceszef ministerstwa aktywów państwowych Janusz Kowalski.

Prokurator Generalny i Sejm poparli sprzeciw posłów wobec aborcji eugenicznej

Wczoraj po południu na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawiły się stanowiska w tej sprawie Prokuratora Generalnego i Sejmu: oba organy wniosły o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z konstytucją.

„Wedle przeważających poglądów doktryny (…) obowiązuje zarówno nakaz ochrony życia ludzkiego w fazie prenatalnej, jak i zakaz dyskryminowania poczętych istot ludzkich przez władze publiczne, a użyte w przepisie art. 38 Konstytucji pojęcie ‘człowieka’ obejmuje także fazę życia istoty ludzkiej przed urodzeniem” – zaznaczył w stanowisku Prokurator Generalny.

Dalej Zbigniew Ziobro wskazał, że „skoro życie zaczyna się od poczęcia, od pierwszego dnia ciąży, ochrona konstytucyjna dotyczy życia ludzkiego w każdej jego fazie”.

W stanowisku Sejmu stwierdzono natomiast, że analiza konstytucyjności zaskarżonych przepisów prowadzi do potwierdzenia zarzutów wnioskodawców „co do braku realizacji obowiązku zapewnienia przez Rzeczpospolitą prawnej ochrony życia”.

Zdaniem Sejmu, ingerencja w tej sferze ma charakter nieproporcjonalny i stanowi nierówne i dyskryminujące traktowanie prowadzące do naruszenia godności.

Ponadto przepisom, które wyznaczają przesłanki do przeprowadzenia aborcji, brakuje – w ocenie Sejmu – „dostatecznej określoności”.

Posłanki alarmowały: Zakazanie aborcji z powodu wad płodu będzie „wyrokiem wydanym na wszystkie kobiety w Polsce”

Debata wokół stanowiska Sejmu odbyła się na posiedzeniu sejmowej komisji ustawodawczej w ubiegły piątek: w głosowaniu nad projektem stanowiska, który przygotowało Biuro Analiz Sejmowych, posłowie podzielili się 14 do 14, co oznacza, że stanowisko nie uzyskało poparcia komisji. Głosowanie to jednak nie było wiążące.

Na posiedzeniu komisji wybrzmiały krytyczne głosy posłów i posłanek opozycji, którzy podkreślali, że niedopuszczalne jest zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka, które nie ma szans na przeżycie.

Argument ten pojawiał się już wcześniej, m.in. w ramach zapoczątkowanej przez posłanki Lewicy akcji #WyroknaKobiety: pomysłodawczynie tłumaczyły, że uznanie przez Trybunał niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów „będzie wyrokiem wydanym na wszystkie kobiety w Polsce, na ich prawa”.

„Wniosek do TK to krok w stronę ubezwłasnowolnienia kobiet i przede wszystkim sprowadzenie kobiet do roli niemych inkubatorów, które nie mają żadnego prawa do decydowania o swoim zdrowiu, ciele i życiu” – mówiła w październiku posłanka Lewicy Katarzyna Kotula.

Zdaniem innej posłanki tego ugrupowania Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, Zjednoczona Prawica znalazła „chytry sposób na to, jak zakazać całkowicie aborcji, jednocześnie unikając protestów społecznych”.

Chodzi o obostrzenia związane z pandemią koronawirusa: w obecnej sytuacji organizacja większych zgromadzeń jest niemożliwa.

Kilkudniową akcję protestacyjną, wykorzystującą inne formy wyrażania sprzeciwu, prowadził w tym tygodniu Ogólnopolski Strajk Kobiet. W ramach akcji prowadzony był m.in. strajk samochodowy, który zaplanowano również na dzisiaj na trasie Trybunał Konstytucyjny – Sąd Najwyższy.

Lekarze piszą do TK. Ostrzegli o istotnym zagrożeniu dla zdrowia fizycznego i psychicznego kobiet

W sprawie wypowiedzieli się również lekarze: ponad 800 medyków podpisało list otwarty do Trybunału Konstytucyjnego, w którym przekonywali, że wykreślenie przesłanki o przerwaniu ciąży z powodu wad płodu będzie stanowić istotne zagrożenie dla zdrowia fizycznego i psychicznego kobiet.

„Powołaniem lekarskim jest niesienie ulgi w cierpieniu, a najwyższym nakazem moralnym dobro chorego i zdrowie publiczne. Uchylenie dopuszczalności przerywania ciąży postawi lekarzy w sytuacji, kiedy to cierpienie będą musieli zadawać lub przedłużać wbrew woli pacjentki i ze świadomością możliwych powikłań” – mogliśmy przeczytać w liście medyków do TK.

Nie wiadomo, ile aborcji przeprowadzają Polki. Niektóre statystyki mówią o nawet 100 tysiącach rocznie

Według danych Ministerstwa Zdrowia, w 2019 roku przeprowadzono w Polsce 1 110 zabiegów legalnego przerwania ciąży, a aż 1 074 spośród nich przeprowadzonych zostało właśnie ze względu na nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę płodu.

Nie wiadomo natomiast, jaka jest faktyczna liczba wszystkich przeprowadzanych przez Polki aborcji: część zabiegów wykonywana jest bowiem poza granicami kraju, a część nielegalnie. Niektóre statystyki mówią o kilku tysiącach, inne o ponad 100 tysiącach zabiegów rocznie.