Kilkaset osób zgromadził sobotni protest w centrum Mirska. Jego uczestnicy stanowczo sprzeciwiają wwozowi jakichkolwiek odpadów na teren Pogórza Izerskiego. Posłowie, samorządowych, mieszkańcy mówią NIE dla odpadów i w ramach pierwszego w tym roku protestu symbolicznie blokują drogę do Świeradowa – Zdroju.

Rozczarowania decyzją Głównego Inspektora Ochrony Środowiska nie kryje Pan Daniel Koko Starosta Lwówecki i przyznaje, iż nie zgadza się na przywóz na nasze ziemie jakichkolwiek odpadów.

Podczas wystąpienia Starosta Daniel Koko mówił, iż nie wyraża zgody na przywóz na nasze ziemie jakichkolwiek śmieci. – Przeciwstawiłem się i nie wydłużyłem rekultywacji na jakąkolwiek wywózkę, nawet bezpiecznych śmieci! ale co to jest bezpieczny śmieć? Nie ma pojęcia, że śmieć jest bezpieczny! Nie ma na to naszej zgody! – mówił zdecydowanie Starosta Powiatu Lwóweckiego, który w rozmowie z nami tłumaczył, iż rębiszowska firma zwracała się do Starostwa z prośbą o zgodę, jednak takowej nie otrzymała. Od odmownej decyzji odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które utrzymało w mocy decyzję Starosty, a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który również zgodził się z argumentami Powiatu Lwóweckiego. Teraz sprawa czeka na rozstrzygnięcie ostateczne przez Naczelnym Sądem Administracyjnym.

– „Śmieć wrogiem Ojczyzny!” – skandował ze sceny Robert Winnicki Poseł Konfederacji, Ruchu Narodowego, który w rozmowie z nami tłumaczy, iż w proteście udział bierze z kilku powodów. Zdaniem Posła Winnickiego w Polsce mamy systemowy problem ze zwożeniem odpadów. Poseł Konfederacji przypomina także, iż zajmuje się tym tematem od kilku lat, a po trzecie jest on żywo zainteresowany sprawą ekologii w naszym regionie: – Trzeci powód jest najbardziej osobistym, to znaczy kilka lat temu wżeniłem się w gminę Mirsk – przyznaje Poseł Winnicki, który dodaje, iż jest żywotnie zainteresowany tym, żeby nie zwozić tu odpadów, żeby środowisko było czyste, a gmina Mirsk rozwijała się turystycznie.


Robert Obaz Poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej wyjaśniał, jak naprawdę te odpady są przetwarzane w Rębiszowie – Są to odpady, które w Niemczech są niedopuszczone do takiego składowania jak u nas. U nas mówi się, że są przetwarzane a tak naprawdę wczoraj spotykaliśmy się ze spółką, która odpowiada za rekultywację tego terenu i mówili, że oni to normalnie wsypują, zasypują tym to wyrobisko.

Piotr Borys Poseł Koalicji Obywatelskiej uważa, iż to, co zadziało się z tymi decyzjami zezwalającymi na wwóz odpadów na teren Mirsk, to jedno wielkie nieporozumienie i tłumaczy, iż w całej Europie, łącznie z Niemcami przeprowadza się rekultywację przyrodniczą, czyli przekształca się teren pod turystykę a u nas mówi się, iż odpady z Niemiec mają przywrócić ten teren do ładu. – Ta rekultywacja jest po prostu skandalem! To, co robi Główny Inspektor Ochrony Środowiska, to jest po prostu skandal. – mówi Piotr Borys, który pyta, dlaczego mamy być magazynem odpadów z całej Europy.

Sprawę nieszkodliwości odpadów w wątpliwość poddaje Tomasz Ślusarczy z ekipy Szymona Hołowni Polska 2050. – Jeżeli Niemcy uważają, że te odpady nie są szkodliwe to dlaczego nie zakopali ich u siebie? – pyta.

Od kilku lat działania w sprawie zatrzymania wwozu odpadów podejmował Marcin Bustowski z Federacji Konsumencko Rolniczej a jednocześnie rolnik, którego ziemie przylegają do terenu pokopalnianego. Bustowski mówi, iż mamy tam do czynienia ze skażeniem środowiska i tłumaczy, iż sprawą winna zająć się prokuratura, która powinna pobrać próbki nie tylko z odwiertów badając to, co tam się znajduje, co zostało wwiezione. – Wartość nieruchomości spada, wody gruntowe są skażone a my to wszyscy konsumujemy – mówi rolnik, który krytycznie odnosi się do wypowiedzi Andrzeja Kredkowskiego, radnego sejmiku województwa dolnośląskiego – Zastanawiam się, co go skłoniło do takiej wypowiedzi, może forma jakiegoś przekonania ze strony inwestora – pyta lokalny działacz, który zastanawia się także nad sensem wydatkowania przez Niemców pieniędzy na transport nie niebezpiecznych materiałów do Polski.


Wypowiedzi radnego wojewódzkiego podczas sesji w Mirsku krytykuje mirski radny Pan Paweł Tylus – Pan wiceprzewodniczący sejmiku wojewódzkiego chyba jest niedoinformowany, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Opierał się tylko i wyłącznie na informacjach uzyskanych z jednego źródła – mówił Paweł Tylus, który tłumaczył, iż Pan Kredkowski nie przyjął jego zaproszenia na protest, gdzie mógł wyjaśnić zgromadzonym swoje stanowisko. – Jedyne co mogę powiedzieć o słowach jakie wypowiadał pan wiceprzewodniczący sejmiku wojewódzkiego to po prostu fikcja, którą nie wiem, gdzie usłyszał, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.


– Nie może być tak, że do Polski przywożone są odpady z zagranicy, a my potem zostajemy z tym problemem, bo mamy zanieczyszczone środowisko – mówi Małgorzata Tracz Posłanka Zielonych, która jako pierwsza parlamentarzystka 22 września interpelację do GIOŚ-u w sprawie decyzji na wwóz 40,5 tysiąca ton odpadów, które teraz mają trafić na nasze tereny.

W komentarzu z 1 października GIOŚ zapewnił, iż odpady, które trafią do Mirska nie są niebezpieczne.

Pyły z gazów dolotowych fizycznie najbardziej przypominają drobną frakcję mineralną zachowującą właściwości sypkie. Zgodnie z decyzjami Starosty Lwóweckiego, Marszałka Województwa Dolnośląskiego i Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do wyrobiska w Rębiszowie mogą trafić pyły z gazów odlotowych, niezawierające substancji niebezpiecznych. Kod tego odpadu to 10 09 10 i zgodnie z Europejską Klasyfikacją Odpadów, odpad ten nie jest zaklasyfikowany jako odpad niebezpieczny. – tłumaczy w komentarzu na stronie internetowej GIOŚ, gdzie przekazuje także apel do przedstawicieli mediów, polityków i liderów o nierozpowszechnianie w przestrzeni publicznej nieprawdziwych informacji. Zapowiadając podejmowanie kroków prawnych w przypadku oczerniania tej instytucji.

Apelujemy do przedstawicieli mediów, polityków i liderów opinii o nierozpowszechnianie w przestrzeni publicznej nieprawdziwych informacji.
Uznajemy za nieetyczne i stanowo potępiamy działania, prowadzące do dezinformacji i wzbudzania nieuzasadnionych niepokojów społecznych. Równocześnie informujemy, że w sytuacji stwierdzenia działań oczerniających Inspekcję Ochrony Środowiska, będą podejmowane kroki prawne mające na celu chronić dobre imię Inspekcji.

Co o tym myślą nasi rozmówcy? Zobacz w materiale wideo, gdzie możesz poznać pełne stanowiska posłów i samorządowców oraz przedstawiciela rolników

OBEJRZYJ WIDEO

Pan Karol Wilk współorganizator protestu przyznaje, iż jego celem było zwrócenie uwagi na problem z odpadania, których ponowne transporty wkrótce przyjadą do Rębiszowa. – Celem protestu było pokazanie opinii publicznej, że mieszkańcy gminy Mirsk i okolicy są przeciwko przywożeniu odpadów z Niemiec na teren naszej gminy. Jest to nasz pierwszy protest, taki ostrzegawczy, blokowanie było tu jedynie dodatkiem – mówi Karol Wilk, który nie wyklucza, iż w przypadku braku reakcji władz na problem mieszkańców kolejne protesty będą zdecydowanie głośniejsze i bardziej dotkliwe.

Wielki podziękowania należą się grupie działaczy z Wolimierza, którzy zapewnili poczęstunek i atrakcje dla dzieci podczas sobotniego protestu oraz dla firmy Show Faktory z Nowej Kamienicy za bezpłatne udostępnienie scenotechniki.