Minister zdrowia Adam Niedzielski.
Minister zdrowia Adam Niedzielski. (Zdj. PAP/Radek Pietruszka)

W walce z epidemią koronawirusa minister zdrowia Adam Niedzielski odważył się podjąć decyzję o przekształceniu Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie w szpital jednoimienny. Konsekwencją tych działań będzie pozbawienie kontynuacji leczenia 1,5 tys. pacjentów onkologicznych.

– Oni umrą. Jeśli tak się stanie, każdego tygodnia od kilku do kilkunastu pacjentów będziemy mogli wykreślać z naszego rejestru – powiedział w rozmowie z Onet.pl profesor Piotr Wysocki. Teraz trwa oczekiwanie na decyzję wojewody małopolskiego, ale ma być ona już przygotowana.

„W Polsce co cztery minuty rozpoznaje się nowy przypadek choroby nowotworowej, co daje ponad 170 tysięcy zachorowań każdego roku. Oddział Kliniczny Onkologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przyjmuje pacjentów, którzy często pozostają pozbawieni nadziei na dalsze leczenie w innych ośrodkach” – podaje Onet.pl.

Wiosną krakowska placówka również funkcjonowała jako szpital jednoimienny, trafiali więc do niego pacjenci z COVID-19. Wtedy możliwe były jednak zabiegi chirurgiczne chorych onkologicznie, ale też leczenie systemowe jak chemioterapia czy leczenie hematologiczne.

Teraz decyzją szefa resortu zdrowia szpital w całości ma zostać przeznaczony do leczenia chorych z koronawirusem. Oznacza to, że wszystkie funkcjonujące do tej pory oddziały zostaną przekształcone w oddziały zakaźne.

Słowa profesora przerażają. Okazuje się, że przerwanie leczenia 1,5 tys. osób może zakończyć się w najgorszy możliwy sposób.

– Decyzja ministra zdrowia sprawia, że ogromna większość naszych pacjentów onkologicznych, których leczymy u nas w sposób przewlekły, czyli chorzy, którzy mają aktywny i nieuleczalny proces nowotworowy, będą musieli mieć przerwaną terapię. To jest równoznaczne z tym, że ich choroba, zahamowana leczeniem onkologicznym, ponownie zacznie się rozwijać a pacjenci umrą – tłumaczy profesor.

– Mówienie o tym, że można naszych pacjentów przekazać do innych ośrodków, jest nieporozumieniem. Nasz oddział leczy ogromną liczbę chorych, stosuje terapie ponadstandardowe i eksperymentalne, które są niedostępne w innych ośrodkach. Co więcej około 10 procent naszych chorych to pacjenci, którzy zostali już zdyskwalifikowani od leczenia w innych ośrodkach, a u nas udało się zatrzymać postęp ich choroby. W związku z tym ci pacjenci nawet, gdyby trafili do innych oddziałów, nie otrzymaliby spersonalizowanej terapii onkologicznej – podkreśla prof. Wysocki.

Okazuje się, że ministerstwo postanowiło zamknąć placówkę, która jest ostatnią deską ratunku dla śmiertelnie chorych.

– Wielu z nich zakończyło już leczenie standardowe, ponieważ wszystkie dostępne formy leczenia zawiodły. Tacy chorzy mają dostęp do eksperymentalnych terapii, które w wielu przypadkach pozwalają wreszcie zatrzymać postęp choroby nowotworowej.

Urzędnicy postanowili przekształcić placówkę, która wyróżnia się w skali globalnej. Nie będzie można już wykonywać innowacyjnych zabiegów, wszystko na poczet miejsc, w których będzie można zainstalować zwykłe respiratory…

– Oddział Onkologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie jest jedynym ośrodkiem na świecie prowadzącym badania nad metodą wybiórczej immunoferezy czyli filtrowania krwi chorych na określone nowotwory czynników w celu usunięcia czynników, którymi broni się nowotwór przed układem odpornościowym człowieka. Jeśli nas przekształcą na oddział zakaźny, wielu naszych chorych straci dostęp do jakiegokolwiek dalszego leczenia i będą skazani na śmierć. Wygląda to dramatycznie – dodaje prof. Wysocki.

Na oddziale prowadzone są też terapie dla pacjentów, którzy mają guzy uznawane za nieoperacyjne. Tutaj podejmowane są działania, które umożliwiają usunięcie takich guzów.

– Po decyzji ministra i zamknięciu wszystkich oddziałów chirurgicznych w Szpitalu Uniwersyteckim ci chorzy, którzy potencjalnie są chorymi do wyleczenia, staną w sytuacji, kiedy pozostanie im czekać na nawrót choroby i w przyszłości będą leczeni tylko i wyłącznie paliatywnie – mówi lekarz.

Co ciekawe w tym roku na Oddział Kliniczny Onkologii prowadzony przez prof. Wysockiego wykonał 23 tysiące różnych procedur związanych z procesem leczenia onkologicznego. Mowa tutaj o leczeniu stacjonarnym, chemioterapii, poradach i konsultacjach.

– Tych chorych nikt nie przyjmie. Kiedy większość ośrodków w czasie pandemii notowała mniejszą liczbę zgłaszających się pacjentów onkologicznych, nasz ośrodek od początku roku zanotował przyrost na poziomie 250 procent. To oznacza, że o 250 procent chorych więcej zgłaszało się do nas w porównaniu z rokiem ubiegłym, ponieważ właśnie z powodu pandemii nie uzyskiwali opieki w okolicznych ośrodkach – mówi profesor Wysocki.

To oznacza, że chorzy na raka będą umierać bez pomocy, po cichu. Profesor zaznaczył, że po zamknięciu oddziału co tydzień będzie odchodzić po kilku, kilkunastu chorych.

Onet.pl dowiedział się od rzecznik wojewody dr Joanny Paździo, że decyzja o przekształceniu Oddziału Klinicznego Onkologii nie została jeszcze wydana przez wojewodę, ale jest przygotowywana. – NFZ ustala zakres świadczeń, które będą udzielane w szpitalu, także pacjentom innym niż zakażony SARS-CoV-2 – powiedziała Paździo.

W związku z bardzo niepokojącymi zapowiedziami, prof. dr hab. Maciej Małecki, dziekan Wydziału Lekarskiego Szpitala Uniwersyteckiego wystosował do ministra zdrowia i wojewody małopolskiego list otwarty.

„Powodem, dla którego przesyłam tą korespondencję, jest głębokie zaniepokojenie związane z decyzją o przekształceniu naszej placówki w tzw. szpital koordynujący na terenie Małopolski, co jak wynika z ostatnich wypowiedzi medialnych Ministra Zdrowia p. Adama Niedzielskiego wiąże się z całkowitym przekształceniem się w jednostkę sprawującą opiekę nad pacjentami z infekcją COVID19. Warto pokreślić, że zadania te realizowali nieraz lekarze, których wyuczona specjalizacja nie ma związku z charakterem pandemii – na przykład chirurdzy, urolodzy, neurolodzy, laryngolodzy, kardiolodzy, angiolodzy. Fachowcy o unikalnych umiejętnościach, których potencjał nie mógł być i nie jest nadal właściwie wykorzystany. Jednocześnie lekarze będący pracownikami uczelni próbowali i nadal próbują łączyć te wyzwania medyczne z pracą naukową i dydaktyczną, wszak w SU w Krakowie uczy się co roku ponad tysiąc studentów. Niektóre zespoły pracują z pacjentami z COVID19 nieprzerwanie od marca 2020” – napisał.

Pozostaje mieć nadzieję, że politycy zaczną brać pod uwagę, że istnieją inne, dużo groźniejsze choroby niż COVID-19 i będą podejmowali decyzję po obszernych konsultacjach ze specjalistami, a nie pod wpływem populistycznych pobudek. Ciekawe co minister zdrowia powiedziałby tym wszystkim, dla których jego decyzja jest wyrokiem śmieci?

nczas,com