Kwarantanna Plus. Dziambor: „Kibluję do środy. Mam ochotę rzucić granatem w tych co to wymyślili”. Nie wszyscy mają tyle „szczęścia” co Dworczyk

Michał Dworczyk i Artur Dziambor/Fot. PAP/NCzasTV
Michał Dworczyk i Artur Dziambor/Fot. PAP/NCzasTV

Po tym jak wykryto koronawirusa u Przemysława Czarnka i Piotra Zgorzelskiego na kwarantannę trafiło kilku polityków. Minister Michał Dworczyk wyszedł z niej jednak po kilku dniach, na podstawie wydanego przez GIS zwolnienia… działającego nawet wstecz. Poseł Konfederacji miał jednak mniej „szczęścia”. Artur Dziambor spadł w kolejce do testów na koronawirusa. Posiedzi więc do końca przymusowej kwarantanny.

„Siódmy dzień. Dziś miałem mieć pobierany wymaz i czekać na wynik. Niestety, tyle tego jest, że w kolejce spadłem na jutro, a wynik może w środę, czyli… gdy kończy mi się kwarantanna. To tak apropos tych, co ich głowa bolała i badanie mieli od ręki, a wynik po dwóch godzinach” – poinformował na Twitterze Artur Dziambor.

„Byłbym zapomniał… Ci co mieli ten wynik od ręki, to oni potem mogli sobie już wyjść z kwarantanny. Ja też, po przykładzie tamtych, miałem nadzieję, że już dziś będzie mi dane zobaczyć dzieci, żonę. Niestety, kibluję do środy. Mam ochotę rzucić granatem w tych co to wymyślili” – dodał.

Polityk Konfederacji podkreślił również, że w podobnej sytuacji znajduje się obecnie ponad 200 tys. Polaków.

„231tys. zdrowych ludzi siedzi tak jak ja zamkniętych przymusowo w domach, bo rząd ubzdurał sobie, że to będzie skuteczna walka z wirusem. Liczba rośnie o kolejne tysiące każdego dnia. Lockdown jest niepotrzebny, on już tu jest, tylko go tym razem tak ładnie nie nazwano” – skwitował poseł Konfederacji.

Michał Dworczyk trafił na kwarantannę tego samego dnia, co polityk Konfederacji. Minister pojawił się jednak na piątkowym posiedzeniu nowego rządu. Wyjaśniał później, że wyszedł, ponieważ dostał zwolnienie z GIS. Co ciekawe, polityk PiS złożył wniosek 9 października, a zwolnienie dostał już od 8 października. Ponadto Artur Dziambor zwrócił uwagę, że prawdopodobnie Dworczyk nie mógł być tak szybko przebadany, ponieważ przed upływem 7 dni wirus jest niewykrywalny. Polityk PiS zrobił test w piątym dniu kwarantanny. Co więcej, posłowi Konfederacji podziękował za „falę hejtu” z powodu omijania prawa.

„Za to nie odpowiadam. Ustalacie 10 dni kwarantanny dla zdrowych ludzi, absolutne bezprawie. Pan wychodzi po pięciu dniach. Też bym chciał. 188 tys. (z tego co się orientuję) Polaków na kwarantannie też by chciało” – skwitował w piątek Dziambor.

Źródło: Twitter/nczs.com