Profesor Krzysztof Simon z Wrocławia, stał się dla wielu Polaków autorytetem ws. pandemii. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

„Piszą, że nas za­mor­du­ją”. Czego nie wie­cie o prof. Si­mo­nie, który stał się au­to­ry­te­tem Po­la­ków

Katarzyna Zuchowicz

 

Jeszcze kilka miesięcy przeciętny Polak nie znałby jego nazwiska. Dziś dla wielu prof. Krzysztof Simon jest autorytetem w walce z pandemią. Wytyka błędy władzy, ostrzega, co nas czeka. Za swoje opinie spotkał się już z hejtem ze strony i prawicy, i lewicy. „Piszą, że nas zamordują, spalą. Młodszy syn zawiadomił nawet policję” – mówił w maju. Co jeszcze, oprócz tego że walczy z pandemią, o nim wiadomo?

„Profesor Simon powiedział, że…”, „Słyszałaś, co mówił prof. Simon?”, „Prof. Simon stwierdził, że….” – nie zliczę, ile razy tylko w ciągu ostatnich dni ktoś nagabywał w ten sposób. A tak jest praktycznie od początku pandemii.
Prof. Krzysztof Simon na dobre zagościł w mediach, w domach bardzo wielu Polaków i ich świadomości. Cokolwiek nie powie, zaraz rozchodzi się lotem błyskawicy. Stał się autorytetem w dziedzinie koronawirusa, całej pandemii, obostrzeń i oceniania polityki rządu w tej sprawie. Choć oczywiście ekspertów od epidemii jest więcej i każdemu należałby się oddzielny artykuł, tak dobrą robotę wszyscy robią.
– Fajny facet. Rozsądnie i mądrze gada. Ma zdrowe podejście do tematu – tak odpowiedział znajomy, gdy zapytałam, dlaczego akurat trafia do niego głównie to, co mówi prof. Simon.

Jaki jest prof. Simon

Profesor Simon ujął wielu Polaków właśnie tym, że mówi prosto z mostu, nazywa rzeczy po imieniu, nie owija w bawełnę. Gdy trzeba, nie zostawia suchej nitki na rządzie. Albo na osobach negujących noszenie maseczek.

– Bardzo lubię go słuchać. Jest to człowiek o żywym temperamencie i o żywym słowie. Zawsze potrafi przekazać coś w sposób czasami bezpośredni, a czasami wręcz dla niektórych szokujący, gdy bardzo twardo mówi o pewnych prawdach, których my nie chcemy dostrzegać. Niejednokrotnie w sposób tak wyrazisty, że każdemu powinno przemówić to do głowy, do rozsądku – mówi naTemat Jacek Klakocar, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu
Obraz
Profesora zna osobiście co najmniej od 10 lat. Tu, we Wrocławiu Krzysztof Simon jest kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego, ordynatorem oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego. A także konsultantem wojewódzkim w dziedzinie chorób zakaźnych.
– W tej chwili jest osobą z pierwszych stron gazet. Nie widzę, żeby się zmienił. Zawsze był twardy i bezpośredni, nie stwarzał szczególnego dystansu osobistego. Zawsze mówił bez ogródek. To nie w jego naturze jest, żeby coś przemilczał – dodaje dyr. Klakocar.
Prof. Simon mówi jak lekarz, który ma w nosie politykę. A jego opinie bywają sprzeczne z wizją PiS, czy opozycji. W maju, w rozmowie z „Faktem” przyznał, że spotkał się z nienawistnymi komentarzami i z prawej, i z lewej strony. Był nazywany „pachołkiem PiS” i „POpaprańcem”. „Jedni krytykują nas za to, że podajemy „nieprawdziwe” informacje, bo epidemii rzekomo nie ma. Piszą, że nas zamordują, spalą. Młodszy syn zawiadomił nawet policję” – zdradził.
Zapraszał wtedy hejterów do szpitala: „Niech się przedstawią z nazwiska. Nie wyciągnę konsekwencji. Niech zobaczą jak się tutaj pracuje, kiedy brakuje masek, fartuchów, filtrów. Bardzo nam taka pomoc jest potrzebna”.

Prof. Simon o covid i o rządzie

Nie sposób zacytować wszystkiego, o czym w czasie pandemii mówił prof. Simon, bo w mediach jest praktycznie bez przerwy. Ostatnio w wywiadach stwierdził wprost, że polska służba zdrowia jest na granicy wydolności, jeśli chodzi o pion zakaźny. – Obawiam się, że w tym tempie cała Polska będzie w strefie czerwonej poza wioskami wysoko w górach – ocenił.

Nie miał litości dla premiera Mateusza Morawieckiego, który w lipcu ogłosił koniec epidemii. – Myślę, że premier jest finansistą i politykiem i takie dane ktoś mu bezmyślnie albo złośliwie podsuwał. Naturalnie była to nieprawda. Skutki widzimy w tej chwili – mówił.
Prof. Simon nie ma żadnych oporów, by wytykać rządowi konkretne błędy. Otwarcie mówił, że zaprzysiężenie rządu nie powinno się odbyć. Wytknął też m.in. to, że nie powstały nowe obiekty dla osób zakażonych, „które przecież można było szybko wybudować”. – Oczywiście takie szpitale nie nadawałyby się na dłuższą metę do użytku, ale wystarczyłyby na pandemię, a teraz ponownie zamykamy kolejne oddziały wewnętrzne” – przekonywał innym razem.
Wszystko nazywa po imieniu i niczego nie ubarwia. Poluzowanie obostrzeń? Według niego to dziwactwo.
Narastający w Polsce bunt przeciwko maseczkom? – To jest po prostu szaleństwo. Nie wiem, naćpali się, jakaś cyberwojna, nie wiem co to jest. Zachęcam ludzi do odwiedzenia naszego szpitala. Nie wejdą, bo wszystkie łóżka są zajęte pacjentami z COVID-19 i właściwie co 1-2 dni mamy zgon – stwierdził.
Jest bardzo kategoryczny. – Bezwzględnie trzeba wymagać od społeczeństwa przestrzegania restrykcji – uważa. Sam na ulicach Wrocławia rozdawał maseczki.

Image

Uhonorowany przez prezydenta RP

Prof. Krzysztof Simon 1 listopada skończy 68 lat. Nie jest epidemiologiem. Jest lekarzem chorób zakaźnych, hepatologiem, internistą.

intrenetowych biogramach można przeczytać, że w 1984 roku otrzymał II stopień specjalizacji w zakresie chorób wewnętrznych, w 1988 roku certyfikat z zakresu endoskopii przewodu pokarmowego, a w 1993 roku II stopień specjalizacji w zakresie chorób zakaźnych (umiejętność hepatologia i endoskopia).
Portal medyczny cedenews.pl, tak jeszcze przedstawił prof. Simona:
cedenews.pl

fragment artykułu z 2017 r. „EDUKACJAKongres: Krzysztof Simon o diagnostyce i współczesnych możliwościach leczenia zakażenia HIV”

„Autor lub współautor ponad 430 publikacji naukowych, 4 monografii i książek, 26 rozdziałów w książkach medycznych. Redaktor naukowy 9 książek wydanych w języku polskim. Problematyka badawcza: choroby wątroby, a zwłaszcza zakażenia wirusami hepatotropowymi, nadciśnienie wrotne i metody endoskopowego jego leczenia, pierwotny rak wątroby, zakażenia HIV /AIDS, choroby internistyczne, a choroby wątroby, choroby dróg żółciowych. Promotor 11 doktoratów, 5 następnych w trakcie realizacji, 1 pracy licencjackiej. Patron naukowy pierwszego w Polsce Rejestru Chorych z Pierwotnym Rakiem Wątroby”.

Jest też informacja, że był uhonorowany przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Edukacji Narodowej. Ten pierwszy przyznano mu w 2008 roku, gdy prezydentem był Lech Kaczyński.
Jednak wielu Polakom objawił się dopiero przy okazji pandemii. Jako jeden z najbardziej medialnych ekspertów. Co jeszcze o nim wiadomo?

Jak walczył o pacjentów z HCV

– Dla mnie jest wielkim autorytetem. W Polsce jest dwóch wybitnych zakaźników. Jednym z nich jest na pewno prof. Simon, drugim prof. Flisiak z Białegostoku. To są autorytety, przed którymi nie tylko laicy i pacjenci chylą czoła, ale również ich koledzy, profesorowie, lekarze. To jest dwóch najmądrzejszych ludzi w Polsce w tej dziedzinie – mówi naTemat Jarosław Chojnacki, prezes Stowarzyszenia „Prometeusze”.

Prof. Simona zna od 16 lat. – To człowiek nie tylko bardzo dobrze obeznany z tematyką, ale też praktyk, co się rzadko zdarza. Często jest tak, że profesorowie siedzą w swoich szpitalnych gabinetach, wypełniają jakąś dokumentację, a do pacjentów chodzą na wizyty raz w tygodniu. Prof. Simon jest praktykiem i człowiekiem czynu. To jest prawdziwy lekarz, który dba o pacjentów. Energiczny, bardzo dobry człowiek, dla którego bardzo ważne jest zobaczyć pacjenta, poznać jego historię, jego chorobę. I leczyć, a nie tylko poznać jego przypadek z literatury – mówi.
Jego stowarzyszenie zajmuje się pomocą chorym z HCV, czyli z wirusowym zapaleniem wątroby, a temu tematowi prof. Simon poświęcił wcześniej bardzo dużo czasu i uwagi.
– Razem występowaliśmy na konferencjach prasowych, w audycjach radiowych. Tworzyliśmy razem polską grupę ekspertów HCV. Razem jeździliśmy na różnego rodzaju zjazdy Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego. Co parę miesięcy jeździliśmy do centrali NFZ w Warszawie, żeby ustalać programy lekowe dla pacjentów HCV – wspomina.
Był 2004 rok. Walczyli wtedy o pacjentów HCV. We Wrocławiu, jak wspomina Jarosław Chojnacki, była wówczas 13-letnia kolejka do leczenia.
– Negocjowaliśmy z NFZ, doprowadziliśmy do przełomowej zmiany w skali kraju. Prof. Simon jeździł z nami, był bardzo pomocny, tryskał pomysłami. I nie wziął za to pieniędzy. Mówił, że robi to dla pacjentów, żeby móc leczyć. Poświęcał swój czas, wsiadał do intercity, w Warszawie razem jechaliśmy taksówką i bywało tak, że on płacił i nie chciał, żebym się dołożył. To człowiek, który chce pomóc ludziom i zawsze chętnie pomagał. Prawdziwy lekarz z powołania, zaangażowany i oddany sprawie – opowiada.
Jarosław Chojnacki podkreśla: – Nigdy nie zarabiał na tym, co zrobiliśmy w temacie HCV. Gdy prosiłem o jakąś pomoc dla stowarzyszenia, jakiś wykład, czy udział w kampanii, nigdy nie chciał za to żadnych pieniędzy.
Kolejka dla pacjentów HCV we Wrocławiu skróciła się potem do 3 lat.

„Nie staje po żadnej ze stron”

Dziś profesor Simon walczy z pandemią, obnaża sytuację praktycznie non stop. I stał się bardzo znany poza swoim środowiskiem.

Bez wątpienia ma też przeciwników. Nie wszyscy we wszystkim się z nim zgadzają. A niektórzy wręcz uważają, że straszy pandemią, innych dziwi zaś, że tak często pojawia się w mediach. „Dla mnie to trochę taki covidowy celebryta. I dlaczego tylko z nim robią wywiady o tym wirusie? Nie dziwi Was to?” – ktoś pyta w internecie.
Ale bez dwóch zdań prof. stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekspertów i lekarzy zakaźnych w Polsce. „Jest coś niezwykłego, gdy omawia pandemię, Uderza ogromna wiedza i jasność w jej przekazywaniu oraz dominująca PRAWOŚĆ. Najwyższy szacunek i zaufanie, Profesorze” – skomentował na Twitterze Zbigniew Hołdys.
„I nie stoi po żadnej ze stron. Gdy coś jest dobrze, pochwali, gdy źle, skrytykuje” – dopowiadają inni.
– Zawsze był w czołówce zakaźników w Polsce, ale w przypadku pandemii zwyczajnie miał w nosie politykę zdrowotną państwa. Mówił jak jest zgodnie ze swoim sumieniem i medycyną opartą na faktach – ocenia również jeden z dziennikarzy zajmujących się medycyną.

Prof. Simon na pierwszej linii frontu

– Ma silny przekaz i silną osobowość. Mówi, jak jest, dosadnie, nie owija w bawełnę i myślę, że to się ludziom podoba. Mi bardzo się podobało, gdy antycovidowców porównał do płaskoziemców – mówi Jarosław Chojnacki.