Powraca
Powraca „mafia” rumuńskich grzybiarzy/Fot. Lasy Państwowe

W ubiegłym roku rumuńscy grzybiarze masowo nawiedzali polskie lasy. Widok uzbrojonych w scyzoryki zbieraczy wywołał popłoch wśród rodzimych entuzjastów grzybów, którzy okrzyknęli ich mianem mafii. Jak się okazuje, mniemana pandemia koronawirusa i w tym roku nie powstrzymała przybyszów z Rumunii. Doszło nawet do interwencji służb.

W ubiegłym roku grzybiarze z Rumunii najechali lasy w Małopolsce i w województwie świętokrzyskim. W tym roku zbieracze rozbili obóz pod Rymanowem na Podkarpaciu. Na jednym z leśnych parkingów koczuje kilkadziesiąt osób.

– Zbierają grzyby w okolicy, ładują do vanów. Taki zbiór nosi cechy przemysłowego i prowadzony bez zgody, narusza ustawę o lasach – twierdził Krzysztof Trębski z Lasów Państwowych.

Z informacji Wirtualnej Polski wynika, że Rumuni pojawili się także w leśnictwach Szychty, Bieszczady, Moszczaniec i Rudawka. Obecnie trwa tam wysyp rydzów. To właśnie one są celem rumuńskiej „mafii”.

– Za dnia zbierają grzyby, wieczorem sortują i pakują do samochodów. Zbieracze ci odpoczywają, śpiąc przy rozpalonych ogniskach. Okupują wiaty na leśnych parkingach. Po wyzbieraniu grzybów przenoszą się w inne miejsce. Rydze wyjeżdżają z Polski na Słowację przez przejście w Barwinku i dalej trop się urywa – relacjonował cytowany przez wp.pl świadek. Miał on napotkać rumuńskich grzybiarzy we wtorek 6 października.

Informator miał także przeprowadzić własne „śledztwo”, przepytując pracowników przydrożnych barów i stacji paliw.

– Wysyp rydzów trwa od kilku dni. Skąd Rumuni o tym wiedzieli? Moim zdaniem nasze lasy wcześniej odwiedzają czujki, które dają sygnał w Rumunii, że grzyby są i wtedy przyjeżdża cała gromada. To zorganizowana akcja! – dodawał.

Interwencja służb

Jak poinformował Jan Kułak z Nadleśnictwa Rymanów, doszło już do pierwszych interwencji służb porządkowych.

– W Rumunii nie ma zakazu wjazdu samochodem do lasu, dlatego zagraniczni grzybiarze zachowują się podobnie. Kiedy jeden z samochodów wjechał do lasu, ekipa zbieraczy została ukarana mandatem przez wezwany przez nas patrol policji. Poinformowaliśmy o tym zjawisku Straż Graniczną oraz sanepid – przekazał leśnik.

Jak podkreślał, z przyjezdnymi grzybiarzami nie można się porozumieć po angielsku, więc leśnicy przygotowali ulotki w języku rumuńskim. Informują one o obowiązku zachowania porządku i zakazie zaśmiecania lasów. Leśnicy opuścili także szlabany przy wjazdach do lasów.

Zgodnie z polskimi przepisami grzybobranie w lasach nie jest w żaden sposób limitowane – jednak tylko wtedy, gdy dotyczy indywidualnych grzybiarzy-hobbystów. Obcokrajowcy także mogą korzystać z tej formy rekreacji bez zezwolenia. Jednak według Lasów Państwowych akcja rumuńskich grzybiarzy nosi cechy zorganizowanego zbioru runa leśnego. To już wymaga zgody leśników.

Źródło: wp.pl