Jadzia „Zdradzia” Emilewicz ciężko znosi rozstanie z intratnym stanowiskiem ministra i wicepremiera. I żali się propisowskim mediom, że ona to im wszystkim jeszcze pokaże. Jednocześnie przyznała, że to Gowin ją pozbawił ministerialnej posady a stało się to w wyniku puczu, w czasie którego chciała zająć jego miejsce.

Emilewicz może się odgrażać, ale będzie teraz tak naprawdę zwykłym posłem. Jej możliwości działania są żadne – Gowin z pewnością zadba o to, by posłanka zajęła się swoim okręgiem wyborczym i nigdy więcej nie trafiła gdzieś wyżej.

Była p.o. kierowniki Muzeum PRL w Nowej Hucie może też nie trafić na listy wyborcze. Wtedy pozostanie jej założyć punkt parzenia kawy i próba przetrwania w ciężkich czasach.

wiesci24