pieniądze / autor: Pixabay
pieniądze / autor: Pixabay

423 przelewy na kwotę 380 mln dol. były warte wątpliwe transfery pieniędzy z Polski i do Polski. O sprawie informuje „Puls Biznesu”. Banki zapewniają, że wszystko jest zgodnie z prawem, choć deklarują, że badają sprawę

Dziennik przypomina, że chodzi o lata 2010-2016. Ze wspomnianych 423 podejrzanych transakcji przechodzących przez Polskę ponad połowa przypada na ING Bank Śląski, ale lista jest dłuższa. Na liście jest łącznie 10 działających w Polsce instytucji. Nie wszystkie dziś jeszcze istnieją.

Aktywny udział w transgranicznych przepływach finansowych miał brać nieistniejący już Raiffeisen, który odebrał i wysłał 91 przelewów. Alior uczestniczył w 57 transakcjach. Pojedyncze transfery zrealizowały PKO BP, Pekao, polski oddział Societe Generale i nieistniejąca już Nordea. Kredyt Bank, wchłonięty przez BZ WBK, w 20 „paczkach” wysłał blisko 1 mln USD, na BZ WBK zaś przypada 25 przelewów przychodzących i wychodzących – czytamy dalej.

Międzynarodowe konsorcjum dziennikarzy śledczych ICIJ, uznało te przelewy za podejrzane i zwraca uwagę, że w przelewach tych uczestniczyły duże banki amerykańskie. Najwięcej pieniędzy miało zostać przesłanych przez The Bank of New York Mellon — 274 mln USD oraz JP Morgan Chase (pośredniczył w obrocie 101 mln USD), a Standard Chartered przyjął na swoje rachunki nieco ponad 3 mln USD. Łączna wartość wszystkich tych podejrzanych przelewów wyniosła ponad 380 mln USD.

Puls Biznesu odnotowuje, że polskie banki w zgodny sposób komentują rewelacje Buzzfeedu i ICIJ na ten temat twierdząc, że transakcje są monitorowane, a podejrzane przelewy zgłaszane do Głównego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF). ING Bank Śląski wydał oświadczenie, w którym odpiera zarzuty.

W ramach naszych działań w zakresie AML (Przeciwdziałanie Praniu Pieniędzy) ING stale ocenia i weryfikuje relacje z klientami i kontroluje transakcje. Potencjalnie podejrzane transakcje są badane i zgłaszane odpowiednim organom. To jest też powodem wzrostu w ciągu minionych lat liczby przypadków, w których zmuszeni byliśmy zakończyć relację i obsługę klienta. Chcielibyśmy zwrócić uwagę, że wymogi prawne uniemożliwiają nam publiczne ujawnienie bardziej szczegółowych, czy konkretnych informacji. To sprawia, że co do zasady nie możemy komentować ostatnich doniesień medialnych – komentuje Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING Bank Śląski. – Walka z przestępstwami finansowymi może być skuteczna pod warunkiem łączenia sił i wymiany informacji – banków, władz, wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji publicznych i uczestników rynku – na poziomach krajowych i międzynarodowych. Dlatego mocno wspieramy inicjatywy mające na celu wspólną walkę z przestępstwami finansowymi.

Puls Biznesu, BusinessInsider, mw