Ściema dla naiwnych

„Gorąco zachęcam”- napisał senator, który „znalazł wolną chwilę na dyżurze” i zabezpieczył się przed grypą. Podaje nawet nazwę aptekarki. Sprawdziliśmy: szczepionek już tam nie ma i nie wiadomo, czy rzeczywiście były. Promocja zdrowia Karczewskiego przypomina prowokację społeczną, co dla niego typowe.

Obraz

I wywołał zrozumiałą burzę. Nie pierwszy raz – jest mistrzem pouczania społeczeństwa i wychwalania samego siebie.

Polacy są nieustannie informowani, jak ważne jest szczepienie na grypę, szczególnie w kontekście jesiennego wzrostu zachorowań na COVID. Zachęceni, idą do aptek. A tam szczepionek nie ma. Także w aptece, w której swoją szczepionkę miał niedawno kupić Karczewski.

W odpowiedzi na liczne zarzuty, Karczewski uprzejmie poinformował, że szczepionkę zakupił w ogólnodostępnej aptece.

Na antenie RMF.fm wskazał konkretną aptekę w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie dokonał zakupu i podał nazwisko aptekarki. Dodał, że najpierw do niej zadzwonił. „Powiedziała, że za kilka dni będzie miała”.

OKO.press zadzwoniło do tej apteki, ale jej pracownica powiedziała, że nie mają żadnych szczepionek i nie wie, kiedy będą. Może w październiku? Nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie we wrześniu można było u nich kupić szczepionki.

Możliwości są trzy:

  • Karczewski zmyśla, że kupił tam szczepionkę;
  • miał po prostu wielkie szczęście;
  • pani aptekarka, słysząc, że to pan senator i w dodatku lekarz zrobiła mu „uprzejmość”.

Źródło: oko.press, RMF FM, Twitter