Czy Amerykanie z coraz większym dystansem podchodzą do współpracy wojskowej i wywiadowczej z Polską? Po ujawnieniu nazwisk polskich i amerykańskich oficerów, którzy ratowali Amerykanów z Iraku, zabraniu emerytur ludziom, którzy pracowali przy tej oraz wielu innych spektakularnych a dużo mniej znanych akcjach, w służbach wrze. Dzisiaj nikt nie ma bowiem pewności, czy jakiś szalony Macierewicz albo inny Kaczyński w przyszłości nie zrobi czegoś podobnego. Polskie służby nie mają dzisiaj siły moralnej by sprawnie działać.

Tymczasem sytuacja międzynarodowa jest bardzo napięta a Polska znajduje się w jednym z zapalnych punktów Europy. Rosja cały czas ma mocarstwowe ambicje i chciałaby mieć połączenie z Kaliningradem, Armenia i Azerbejdżan rozpoczęły ostry konflikt zbrojny, niestabilna sytuacja na Białorusi grozi interwencją wojskową a Ukraina może się wkrótce podzielić na dwa kraje, bo tam również jest bardzo niespokojnie. W tej sytuacji Polska pozostaje nadal najbliżej pewnych istotnych wydarzeń i znajduje się w sercu sporów, także mocarstwowych. A ze względu na płaski teren jesteśmy idealnym krajem jako teatr działań wojskowych.

W tej sytuacji silne i odpowiedzialne służby specjalne, w tym wywiad i kontrwywiad, we współpracy z sojusznikami, powinny sprawnie reagować i dostarczać odpowiednie informacje decydentom. Tylko kim są ci pożal się boże politycy, którzy czytają raporty i analizy wywiadowcze? Morawiecki, pogrążony w walce o władzę na śmierć i życie z Ziobro? On i  tak nic z tego zapewne nie zrozumie. Kaczyński, miłośnik Stalina? Jemu u schyłku życia nie zostało nic poza zgorzknieniem i negatywnymi emocjami. W samym wywiadzie też zapewne nie brakuje negatywnych ocen aktualnej władzy.

Cały ten rozpad integralności państwa PiS zapoczątkował w 2015 roku i możemy być pewni jednego – w niszczeniu ta formacja się specjalizuje. Budowa czegoś jest trudna. Ale rozwalanie?

wiesci24