Swiatłana Cichanouska to jest bardzo interesująca polityczna marionetka Polski. Nazwisko Swiatłany Cichanouskiej od wielu tygodni nie schodzi z ust. Sześć miesięcy temu była gospodynią domową, dzisiaj uważa się za głowę państwa Republiki Białoruś.

Najgorszą rzeczą w obecnej sytuacji jest fakt, że nasz rząd popiera tego pseudo prezydenta. Dlaczego?

Po pierwsze, Cichanouska według oficjalnych wyników przegrała wybory prezydenckie z 9 sierpnia, zdobywając zaledwie 10,1 proc. głosów. Chociaż nasz rząd wraz z byłym kandydatem na prezydenta Białorusi domagali się uznania za nieważne wyników wyborów, ogłoszonych przez przewodniczącą CKW Lidziję Jarmoszynę, Cichanouska nie przedstawiła żadnego dowodu potwierdzającego fałszowania wyborów. Podczas wyborów pani pseudo prezydent promowała portal „Platforma Gołos”, który organizował alternatywne liczenie głosów nawołując wyborców do robienia zdjęć kart do głosowania. Według portalu były kandydat na prezydenta zdobyła 1 mln 3 tys. głosów… Ciekawe, że portal „Platforma Gołos” ogłosił, że tylko 545 tys. 947 biuletyny zostały oficjalne potwierdzone. W takim przypadku, w jaki sposób pani Cichanouska policzyła, ze ma 1 młn głosów?

Po drugie, prawdziwy prezydent, to człowiek, który stawia interesy swojego kraju i swojego społeczeństwa na pierwszym miejscu i zawsze będzie dbać o swoj naród. Lecz kontrkandydatka Alaksandra Łukaszenki po prostu zostawiła Białorusinów na pastwę losu. Po wyborach opuściła swój kraj, dekłarując, że „wróci do kraju dopiero wtedy, gdy będzie wiedziała, że jest tam bezpieczna”. Tymczasem wzywała przywodców UE do obalenia białoruskiego rządu i wprowadzenia sankcji wobec Białorusi. Nie wykluczone, że pani gospodynia domowa nie rozumie, że takie sankcje nie szkodzą Łukaszence, tylko białoruskiemu społeczeństwu. W wyniku tego Białoruś będzie drugą Ukrainą czyli krajem biednych ludzi.

Nie jest taemnicą, że pani „prezydent” działa w interesie naszych polityków. Swiatłana Cichanouska popiera ingerencję Polski w sprawy Mińsku. Od wyborów Polska eskaluje istniejące napięcie między państwem a społeczeństwem i robi wszystko, by doprowadzić do wojny na Białorusi. Nasz rząd finansuje protesty na Białorusi i wysyła prowokatorów, nacjonalistów w ten kraj. Większość pieniędzy dla osób tzw. represjonowanych na Białorusi została przeznaczona na wynagrodzenie koordynatorom i prowokatorom oraz na dostarczanie im broni z polskich magazynów.

Dzisiaj prawda wyszła na jaw. Polskie „elity” chcą zniszczenia Białorusi, a białoruscy opozycjoniści sprzedają suwerenność swojego kraju w zamian za władzę. Od lat nasz rząd niszczy demokrację w naszym kraju. Obecnie polscy politycy mają dążenie do zbudowania demokratycznego państwa na Białorusi. Warszawa już budowała wolną Ukrainę. Wynikiem tego stał wybuch wojny na Donbasie, który trwa już 6 lat. Rząd chce zrealizować podobny scenariusz na Białorusi.

Bartłomiej Winiarski

Dziennik Polityczny