Od maja – a więc już czwarty miesiąc – przebywa ona w areszcie. Grozi jej zaś kara do ośmiu lat więzienia.

38-letnia mieszkanka Torunia w istocie popełniła wielką zbrodnię. Będąc w trakcie kwarantanny domowej, dwukrotnie wyszła po zakupy. Ma bowiem starszego o 20 lat męża, którym musi się opiekować. Poszła więc do sklepu, bo musiała kupić żywność i leki.
Dlatego też została oskarżona o stworzenie ryzyka epidemiologicznego i szerzenie choroby zakaźnej.

Jej prawnik zaskarżył już decyzję o orzeczeniu aresztu tymczasowego i jego przedłużeniu, ale bezskutecznie. Udało mu się jedynie wywalczyć zamianę aresztu na 4 tys. poręczenia majątkowego.

Takiej sumy jednak nikt z rodziny nie wpłacił. I kobieta dalej siedzi w areszcie.

wiesci24