DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

Jutro możesz nie mieć pracy {Autor Gabi}

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb
Shutterstock

Trwa światowy wyścig po sztuczną inteligencję, a polski rząd twierdzi, że wciąż mamy szansę trafić do elitarnego grona 20-25% krajów przodujących w tej dziedzinie. Pod warunkiem, że gospodarka jak najszybciej zacznie działać na nowych zasadach. W tym my, pracownicy.

Pozornie nudny (ile razy można czytać, że innowacje – ważna rzecz) dokument, który właśnie wchodzi na ścieżkę legislacyjną, jest w rzeczywistości kopalnią informacji na temat przyszłego rynku pracy nad Wisłą. Rząd wychwala w nim działania umocowane w danych i sam też, na bazie danych, wyciąga wnioski o tym, co nas czeka. Parafrazując niedawne słowa minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, można by powiedzieć: Ten pociąg odjeżdża. Jeśli tylko zdążysz do niego wsiąść, pracowniku, zajedziesz daleko.

Tak, nadciągną roboty

Po pierwsze – rządowi eksperci, twórcy „Polityki rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce”, nie owijają w bawełnę: rynek pracy czeka coraz dalej postępująca automatyzacja. Można by uznawać, że to pieśń przyszłości i ignorować, ale zdaniem rządu – nie można. „Aż 49 proc. czasu pracy w Polsce może zostać zautomatyzowane do 2030 roku”, zapowiadają, i to tylko przy wykorzystaniu istniejących w kraju technologii. Autorzy raportu przywołują (za OECD) dane, z których wynika, że w Polsce prawie jedna druga zawodów może podlegać automatyzacji.

Czy to oznacza koniec niektórych stanowisk? Na pewno. „Podobnie jak miało to miejsce przy poprzednich rewolucjach technologicznych – czego nie możemy ignorować – sztuczna inteligencja niesie ze sobą ryzyko doprowadzenia do zaniku bardzo dużej liczby miejsc pracy, opartych na rozpowszechnionych w polskiej gospodarce czynnościach rutynowych”, ostrzega rządowi eksperci. Ale zaraz potem dodają: „Daje ona także wielką szansę m.in. na skokowe podniesienie jakości życia obywateli, usług publicznych oraz powstanie bardzo dużej liczby wysokopłatnych miejsc twórczej pracy”.

Ten warunkowy tryb powraca w dokumencie jeszcze wielokrotnie. „SI nie musi być zagrożeniem, a może stać się szansą na wywindowanie gospodarki w stronę co najmniej europejskiej czołówki” – i tak dalej. Jak twierdzą ci, których działania skupiać się mają teraz na rozwoju AI w kraju, nie wystarczy zastąpić ludzi robotami. „Kluczem do sukcesu polityki państw jest zdolność do użycia sztucznej inteligencji do zwiększenia możliwości i wykonywania pracy przez ludzi”. Mowa o szacunkach, z których wynika, że w przyszłości na każde 100 obecnych miejsc pracy może przyjść 130 nowych. Należy „tylko” umiejętnie sięgnąć po zdolności AI. Cel? Gdy człowieka zastępuje robot, ten pierwszy zamiast na prostych, odtwórczych czynnościach, może skupić się na tym, co kreatywne i wciąż wymaga ludzkiej uwagi. Na przykład na wnioskowaniu z danych.

Dane – surowiec XXI wieku

W nowym, głośnym dokumencie Netfliksa „Dylemat społeczny”, poświęconym działaniu mediów społecznościowych opartych na nowoczesnych algorytmach AI, padają słowa „Aby osiągnąć sukces w tej branży (social media – red.), należy tworzyć rzetelne prognozy. Do tego potrzeba jednego – mnóstwa danych”. Dane to nowy surowiec, na miarę XXI wieku, sugerują autorzy strategii dot. rozwoju SI. Jak tłumaczą, „sztuczna inteligencja coraz intensywniej będzie wykorzystywać dane i ludzkie talenty, a w coraz mniejszym stopniu czynniki produkcji znane dotychczas z epoki przemysłowej”.

Zwiększony popyt na pracowników, którzy zamiast wykonywania schematycznych czynności, zajmują się wnioskowaniem opartym na wielkich partiach danych, tłumaczą na przykładzie sektora bankowego. „Banki są dziś przede wszystkim organizacjami obracającymi i monetyzującymi dane”, czytamy w strategii. Przyrost bezgotówkowych placówek instytucji finansowych to tylko jeden z dowodów, że najważniejszy dla banku jest dziś nie kasjer czy asystent klienta do spraw umów i formalności. Istotnie większą wartość stanowi analityk danych, który na bazie informacji już zebranych (przez coraz bardziej inteligentne systemy) pogłębi wiedzę firmy o jej kliencie, a później nauczy maszyny, co i jak mu oferować.

Już dziś widzimy, że w firmach ICT gwałtownie rośnie popyt na specjalistów od baz danych, statystyki czy uczenia maszynowego.

Summa summarum to tzw. kreatywna destrukcja. Schemat, w którym gospodarka i dobrobyt idą do góry, po trupach odchodzących już do lamusa zawodów.

W pracy trzeba będzie się uczyć

Skąd wziąć ludzi, którzy znają się na danych (i innych, o których mowa dalej)? Niektórych – w wyniku zmiany kwalifikacji. Czy w Polsce łatwo się przekwalifikować? Niekoniecznie. Nad Wisłą wciąż nie wykształciła się znana z Zachodu kultura prawdziwego kształcenia ustawicznego, dzięki której „nawet” w wieku 40 lat można stać się zawodowo kimś innym niż do tej pory. Nawet – skrajnie innym.

Tymczasem „w gospodarce opartej na wiedzy i danych, dobrobyt obywateli zależeć będzie od stałego nabywania wiedzy przez pracowników”. Dla Polski oznacza to jedno – „stały zbiorowy wysiłek uczenia się”. Ale zanim to, musimy nauczyć się uczyć. Według najnowszych danych Komisji Europejskiej (European innovation scoreboard 2020), w Polsce raptem 5,7 proc. osób w wieku 25-64 lata aktywnie się doszkala. Średnia dla Unii to 10,6 proc., ale dla Szwajcarii, Szwecji czy Finlandii – około 30 proc.

„Zadaniem, które stoi przed Polską, jest więc (…) przekwalifikowanie obecnej już na rynku siły roboczej do poziomu niezbędnego dla produktywnej współpracy z systemami autonomicznymi”. Mowa o „ogromnym popycie” na zdobywanie nowych zawodowych kompetencji wśród osób dorosłych. Co gorsza, konieczne może być „zdobywanie” szybkie, z pewnością krótsze niż kilka lat studiów i nowej praktyki zawodowej.

A jeśli tak się nie da? Rząd nie zapomina o obcokrajowcach – i tych dostępnych tuż za miedzą, za wschodnią granicą, i tych z odległych części świata, gotowych pracować zdalnie lub chociaż wypełniać rolę tymczasowych konsultantów, przy wykorzystaniu dobrodziejstw pracy zdalnej czy wirtualnych mostów pomiędzy specjalistami w różnych krajach.

Zamiast rąk, potrzebne głowy do pracy

Nowa strategia rozwoju SI to też gorzka prawda na temat osławionego krajowego rynku IT. Szacuje się, że w Polsce cały czas brakuje co najmniej 30 tysięcy programistów – i głównie to, a nie jakość produktu, jaki wytwarzają, stoi i za ich obecnie dobrą sytuacją finansową, podsumowują rządowi eksperci. „Polskie IT” pracuje w Polsce, ale głównie dla software house’ów, realizując zlecenia na potrzeby zagranicznych klientów, w „quasi-rzemieślniczym modelu”. „Wysokopłatna praca polskiego programisty tworzy relatywnie niewielką wartość gospodarczą, bowiem wynik ogólny pokazuje, że firmy nie wytwarzają wysokowartościowych produktów informatycznych wspierających polski PKB”. A bez (wielu) ambitnych projektów „made in Poland” nie ma mowy o budowaniu gospodarczej przewagi. Tymczasem z danych, na które powołują się autorzy strategii wynika, że polscy specjaliści w zakresie sztucznej inteligencji są dziś skupieni głównie wokół takich pracodawców, jak Intel, Nokia, Samsung, Google, Capgemini, Luxoft, IBM czy Allegro.

Gdyby pracę specjalistów IT mierzyć wartością dodaną na pracownika, Polska znajduje się w unijnym ogonie, daleko za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją, ale też za Czechami, Węgrami czy Rumunią. Ten dystans mamy nadgonić, inwestując w tworzenie własnych systemów, platform czy gier komputerowych, komercjalizowanych za granicą, a więc uczestnicząc w procesie odwrotnym do obecnego.

Jeżeli nie będziemy mieli własnych rozwiązań AI, staniemy się krajem „surowcowym”. W tym sensie, że będziemy dostarczać dane, ale będziemy także zależni od tych, którzy potrafią je zmienić w „wysokoprzetworzony produkt” i opisywać cyfrowo i algorytmicznie naszą rzeczywistość.

Warunkiem urzeczywistnienia takiego scenariusza mają być z jednej strony odważniejsze inwestycje rodzimych firm w automatyzację przemysłu i usług, z drugiej – gwarancja zatrzymania części talentów na uczelniach wyższych, żeby mogły edukować w nowym duchu kolejne pokolenia. Póki co, najlepsi często wybierają biznes, przerywając łańcuch kształcenia w dziedzinie – to cytat – o fundamentalnym znaczeniu dla gospodarki. Inwestycje publiczne mają więc pomóc zbudować wymagalną bazę nauczycieli akademickich, przy jednoczesnym zapewnieniu studentom kontaktu z wykładowcą – praktykiem.

Na rynku brakuje nowych kompetencji

Energetyka, zarządzanie firmami i miastami, rolnictwo, transport i logistyka, ale też administracja publiczna, zdrowie czy edukacja – to dziedziny, w których rozwój sztucznej inteligencji ma w kolejnych latach przynieść wyraźnie odczuwalną zmianę jakości usług. Ale nie oznacza to, że przyszłość leży głównie w rękach elektryków, pracowników przy taśmie produkcyjnej czy urzędników w okienku. „Dzieci, które właśnie rozpoczynają naukę, będą pracować w zawodach, które w większości dzisiaj nie istnieją” – to teoria, którą powtarzano już wielokrotnie. Przyszłe lata mają otworzyć nowe zawodowe możliwości przed osobami z nowymi, z dzisiejszego punktu widzenia, umiejętnościami.

Krosno mechaniczne zmniejszyło popyt na umiejętności tkaczy, ale zwiększyło popyt na mechaników. Pociągi i samochody zmniejszyły popyt na konie i woźniców, a zwiększyły na maszynistów i kierowców. Powszechnie dostępna elektryczność stworzyła popyt na elektryków, a komputery na informatyków.

Analiza przyszłości polskiej SI to swoista podpowiedź kierunku, w jakim zmierza rynek pracy. Po pierwsze – w stronę zastąpienia maszynami najniżej wykwalifikowanych. Mowa o niektórych pracownikach fizycznych, kierowcach, sprzedawcach czy pracownikach call center. W drugiej kolejności zmiany na rynku pracy odczuć mają pracownicy biurowi wykonujący schematyczne i powtarzalne, a więc łatwe do zautomatyzowania czynności (np. księgowi).

Ale żeby do tych przekształceń dojść mogło, potrzeba nowych kompetencji cyfrowych – od architektów AI, przez analityków danych po wdrożeniowców nowych technologii. A im więcej maszyn, tym większa potrzeba specjalistów ds. zarządzania nowymi danymi dostarczanymi przez systemy, dalszym rozwojem technologii i sprzęganiem jej z istniejącą infrastrukturą czy wreszcie – szkoleniem pracowników do współpracy z maszyną. Niebagatelne znacznie dla postępu automatyzacji mają mieć też tzw. kompetencje miękkie. Przywództwo, nauczanie czy wystąpienia publiczne wskazywane są w „Polityce rozwoju SI” jako słaba strona polskiego sektora IT. Tymczasem w opinii autorów jest to atrybut niezbędny do tworzenia startupów o dużym potencjale wzrostowym, wysoce kreatywnych zespołów czy wreszcie – dużych organizacji z potencjałem do globalizacji usług. W ujęciu ogólnokrajowym z kolei rozwój AI ma być zawodową przepustką do nowych karier w takich dziedzinach, jak prawo czy etyka.

Krzemowi pracownicy w pewnym zakresie zostawiają białkową konkurencję w tyle. Mogą „przewidywać zjawiska i zachowania, autonomizować maszyny i procesy, czy wreszcie rozumieć sytuacje tak złożone, że nie byłby tego w stanie, w szybkim czasie, dokonać ludzki umysł”. Są różne szkoły myślenia o postępie automatyzacji pracy. Niektóre z nich, jak ta, na którą powołuje się polska specjalistka z zakresu sztucznej inteligencji Aleksandra Przegalińska, zakładają współpracę, nie rywalizację człowieka i maszyny. Do podobnej wizji przekonuje rząd, uzasadniając kierunek nowych prac. Jak twierdzi – u progu mało interesującej alternatywy. „Szacuje się, że PKB krajów budujących AI będą rosły średnio o 1.5 p.p. szybciej niż tych, które tego zaniechają lub się spóźnią”. Czyli tych, którym pociąg odjechał.

bankier.pl

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

One thought on “Jutro możesz nie mieć pracy {Autor Gabi}

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

na pierwszych stronach
%d bloggers like this: