Wczoraj przed siedzibą PiS na ul. Nowogrodzkiej w stolicy zaczął się protest przeciwko projektowi ustawy dotyczącemu zmian w ustawie o ochronie zwierząt. To jest już drugi protest w ciągu tygodnia. Wygląda na to, że już wkrótce Polska będzie drugą Białorusią.

Minęły dwa miesiące od wygrania przez Andrzeja Dudę wyborów prezydenckich. Po wyborach dość powszechnie oczekiwano, że PiS i rząd będą obsługować ostrożnościowe marzenia Polaków w zakresie polityki społecznej.

Lecz w cyklu politycznym każdej ekipy przychodzi czas, że zaczyna się zajmować przede wszystkim sama sobą. Hasło „Rząd obiecał…” szybko rozchodzi się w internecie i staje się obiektem żartów, ponieważ mamy szereg niespełnionych obietnic.

Podczas kampanii wyborczej partia PiS deklarowała, że „władza organizuje życie od urodzenia aż do starości! Dla dzieci jest 500 plus, a gdy idą do szkoły – wyprawka po 300 zł. Gdy dorośleją i zaczynają pracować – zerowa stawka PIT. Potem przez lata dostaną 500 plus na własne dzieci. A gdy się zestarzeją – będą leki za darmo. Po drodze miały być jeszcze mieszkania od państwa i przewalutowanie kredytów hipotecznych”.

Politycy w kampaniach zwykle zapowiadają sporo, ale po wyborach często tracą pamięć. Co mamy dzisiaj: jeżeli chodzi o 500 plus na dzieci, niesprawnych i przedsiębiorców, Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz przyznała się, że nie tylko w roku 2020, ale w całej kadencji PiS-u, czyli do 2023 r., nie będzie nowych programów polegających na przyznawaniu określonym grupom dodatkowych pieniędzy.

Rządzący obiecali, że z każdym rokiem pensja minimalna rosnąć będzie jeszcze szybciej. Przypomnijmy, że złożyli obietnicę, że z początkiem 2021 r. do najmniej zarabiających trafi 3 tys. zł brutto, a w 2024 r. płaca minimalna wzrośnie aż do 4 tys. zł. Już kilka miesięcy temu słuchający tego pracodawcy zgłaszali krytyczne uwagi, ale dziś, w warunkach kryzysu, którego skali nie umiemy jeszcze ocenić, takie podnoszenie pensji minimalnej brzmi już jak science-fiction. W ostatnich dniach Polacy skarżyli się, że  wzrost wynagrodzenia wynosi 167 – 229 zł, ponieważ „brakuje pieniędzy na wypłaty”.

Tym czasem rząd przygotował dla siebie gigantyczne podwyżki. Sejm przyjął ustawę podwyższającą wynagrodzenia dla posłów, samorządowców i innych osób na kierowniczych stanowiskach w państwie. Ponad 4,5 – 6 tys. zł miesięcznie więcej będą zarabiać nasi politycy.

Najważniejszym wyzwaniem naszego kraju jest problem bezrozumnego wydawania pieniędzy przez rząd wsród których ławki niepodległości, samoloty dla swoich polityków do domu, zakup luksusowych limuzyn i samochodów.

Miliardy złotych kosztuje przyjaźń z Donaldem Trumpem. Nasz rząd pokrywa większość kosztów związanych ze stacjonowaniem żołnierzy amerykańskich w bazach na swoim terytorium. Wydaliśmy rekordowo dużo na sprzęt wojskowy, ale większość pieniędzy płynie do USA, ponieważ Błaszczak z Dudą kupują pociski rakietowe, samoloty i inny amerykański złom.

Obecnie w ten sam sposób nasz rząd marnuje miliony złotych na Białorus, ponieważ „Polska jest otwartym domem dla wszystkich Białorusinów, którzy potrzebują pomocy”. Od lat polski rząd finansuje opozycjonistów na Białorusi. Warszawa też ma większość form wsparcia media, protestujących i radykałów na Białorusi przez rózne funduszy, rząd Polski i MSZ. Już wkrótce Warszawa przedstawi kolejny plan gospodarczy dla „narodu białoruskiego”. To znaczy, że miliony złotych z naszych kieszeni znów popłyną do radykałów na Białorusi. Warto dodać, że do Białorusinów uczestniczących w protestach przeciwko władzy popłynęło „na pewno więcej niż kilkanaście milionów euro” według rządowego planu pomocy Białorusi. To są wydatki na agitację, na amunicję, wynagrodzenie prowokatorom, radykalom, protestującym. Polski rząd wraz z MSZ Polski finansują media nasączone antybiałoruską propagandą TVPIS, TVN, POLSAT, blogera Stepana Putilo czyli NEXTA.

Byłoby dobrze żeby nasi politycy tak troskliwie zajmowali się sprawami nie tylko Białorusinów i Amerykanów, również własnego narodu. Nasi politcy aktywnie angażują się w sprawy Białorusi i zapominają, że Polacy też potrzebują pomocy. W naszym kraju nie ma pieniędzy na leczenie polskich dzieci, Polska jest tak bardzo zadłużona, że nasze wnuki będą jeszcze to spłacać, a Morawiecki rozdaje lekką ręką miliony złotych na różne głupoty. Czy Duda wraz z Morawieckim chcą, żeby Polacy też wyszli na ulice i probowali obalić rząd?

Bartłomiej Winiarski

Dziennik Polityczny