banner-wizytowka-1580899038
Krzysztof Bosak. / foto: Twitter: Bosak2020

Nadużycia wobec zwierząt powinny być karane, ale jeśli one są hodowane zgodnie z wytycznymi, to hodowców trzeba wspierać – powiedział w poniedziałek polityk Konfederacji Krzysztof Bosak. Jak podkreślał, jest różnica pomiędzy lubieniem zwierząt a postulatem całkowitego zakazu hodowli.

Na antenie Radia Zet padło pytanie o przedstawiony w ubiegłym tygodniu projekt posłów PiS, który zakazuje m.in. hodowli zwierząt futerkowych w celu pozyskania z nich futer (z wyjątkiem królika) oraz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych.

Poseł Konfederacji powtórzył, że negatywnie ocenia ten projekt. Zaznaczył, że dotknie on także sektory branży produkcji mięsnej, nie tylko ten związany ze zwierzętami futerkowymi.

 Zwierzęta futerkowe to jest margines, główne branże eksportowe, to te z uboju rytualnego. Rząd chce wykończyć polski eksport w sektorze drobiarskim i w sektorze wołowiny, który idzie do rosnących rynków muzułmańskich.(…) Szacuje się, że np. w sektorze drobiu w tej chwili już 40 proc. polskiego eksportu to jest mięso z uboju rytualnego – wskazał Bosak.

Pytany o relacje z prezesem Związku Polskiego Przemysłu Futrzarskiego Markiem Miśką odpowiedział, że to jego kolega, którego zna od 20 lat. Jak przyznał, mają w tym temacie takie same poglądy i są zwolennikami obrony polskich hodowli i polskiego rolnictwa.

Ogromne koszty dla hodowców

 Dam przykład. Jedna z wiodących polskich firm produkcji drobiu, hodujących kurczaki wygrała przetarg dla armii Arabii Saudyjskiej. To przetarg ogromnej wartości. Jeżeli to prawo, które proponuje rząd PiS-u przejdzie, to oczywiście stanie się nielegalne wywiązanie się z tego przetargu. Ta firma poniesie ogromne koszty w wyniku tego, nie boję się powiedzieć, po prostu gangsterskiego działania rządu – powiedział Bosak.

Ocenił, że w Polsce firmy z branży futerkowej spełniają standardy unijne i krajowe.

– Należy szanować stabilność prawa i stabilność inwestycji. Te inwestycje, według danych, branży są skredytowane na 3 mld zł w polskich bankach. Kto ma te pieniądze oddać? Przecież to są inwestycje wieloletnie. Co to za pomysł, żeby dochodowo dobrze działające przedsiębiorstwa likwidować z roku na rok? – pytał jeden z liderów Konfederacji.

Rozum, nie emocje

Dodał, że mogą go przekonać „konkretne argumenty, które apelują do rozumu, a nie do emocji”.

 Chcę wyraźnie podkreślić, że jestem za dobrym traktowaniem zwierząt. Wiem, że mogą być takie fermy, na których zwierzętom dzieje się krzywda. Uważam, że one powinny być kontrolowane, powinny być wdrażane standardy. Natomiast nigdy nie zgodzę się na to, żebyśmy przyjęli taki lewicowy punkt widzenia, że hodowla sama w sobie jest czymś złym i nieetycznym, to jest niechrześcijańskie – stwierdził.

Jak dodał, „pomiędzy lubieniem zwierząt a postulatem całkowitego zakazu hodowli jest ogromny dystans”.

– Jeżeli zwierzę jest męczone, dręczone i jest nadużycie, to takie osoby trzeba karać i całkowicie to popieram, ale jeżeli zwierzę jest hodowane zgodnie ze wszystkimi wytycznymi, to takich hodowców trzeba wspierać – oświadczył Bosak.

Ostatnio Krzysztof Bosak odwiedził jedną z największych w Polsce ferm norek w Kaszewskiej Woli na Mazowszu.

Wyraził nadzieję, że rozwiązania przyjęte w projekcie nie wejdą w życie – że Sejm je odrzuci.

Projekt, który został w ubiegły piątek złożony w Sejmie przez posłów PiS, zakłada m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, ogromne uprawnienia dla organizacji pozarządowych, bezpieczne schroniska, koniec z łańcuchami dla psów oraz utworzenie rady ds. zwierząt przy ministerstwie rolnictwa.

Źródła: PAP/nczas.com