DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY
OGŁOSZENIA DROBNE BEZPŁATNE – GIEŁDA M-forum av live – KUP ! SPRZEDAJ

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk wpłać darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

USA. „Tracimy więcej ludzi niż w walce”.. {Autor Gabi}

The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://miziaforum.com/2020/06/14/szanowni-panstwo-celem-zrzutki-jest-pomoc-dla-waclawa/

Raport specjalny: Amerykańskie wojsko i cywile są coraz bardziej podzieleni

Ale ich syn odmówił prośbom rodziców, by spróbowali college’u. Zamiast tego poszedł za nimi do armii.

Ta historia mówi, że trzech ostatnich prezydentów Stanów Zjednoczonych nigdy nie pełniło czynnej służby. Według rzecznika Gwardii Narodowej George W. Bush był czynny przez około rok podczas szkolenia w Gwardii Narodowej.

W czerwcu ubiegłego roku, 11 lat później, sierż. Jovano Graves wrócił do domu z Afganistanu, dołączając do swojej matki, Chief chorąży 4 Sonia Graves-Rivers, na służbę tutaj, w Ft. Bragg.

„Moja rodzina, która się tam cofnęła, zawsze czuła się dumna z bycia Amerykanami” – powiedział Graves-Rivers, który pochodzi z rodziny, w której służba wojskowa obejmuje sześć pokoleń, poczynając od jej prapradziadka, Pfc. Marion Peeples, która służyła w odseparowanym oddziale czarnym podczas I wojny światowej.

Jej ojciec, kpr. Harvey Lee Peeples, walczył w wojnie w Wietnamie. Jej wujek, Henry Jones, był zawodowym lotnictwem. Inny wujek, sierż. Robert Graves pierwszej klasy, spędził w wojsku 22 lata. Jej siostra Janice służyła 24 lata.

„W naszej rodzinie istnieje głębokie poczucie, że bycie Amerykaninem oznacza służenie – okazywanie wdzięczności poprzez oddanie swojemu krajowi” – powiedział Graves-Rivers.

Wielopokoleniowe rodziny wojskowe, takie jak Graveses, stanowią serce całkowicie ochotniczej armii, która w coraz większym stopniu czerpie swoje szeregi ze stosunkowo niewielkiej puli Amerykanów z historycznymi powiązaniami rodzinnymi, kulturowymi lub geograficznymi do służby wojskowej.

Podczas gdy Stany Zjednoczone prowadziły wojnę w Wietnamie 50 lat temu z 2,7 mln mężczyzn wcielonych do wojska z każdego segmentu społeczeństwa, mniej niż połowa 1% populacji USA jest obecnie w służbach zbrojnych – najniższy wskaźnik od II wojny światowej. Ostatnie wojny w Ameryce są autoryzowane przez Kongres Stanów Zjednoczonych, którego członkowie mają najniższy wskaźnik służby wojskowej w historii, kierowany przez trzech kolejnych dowódców, którzy nigdy nie służyli w czynnej służbie.

Z badań wynika, że ​​aż 80% osób służących pochodzi z rodziny, w której rodzic lub rodzeństwo również jest w wojsku. Często żyją we względnej izolacji – za bramami obiektów wojskowych, takich jak Ft. Bragga lub w głęboko militarnych społecznościach, takich jak Fayetteville w Północnej Karolinie, które ich otaczają.

Segregacja jest tak wyraźna, że ​​można ją prześledzić na mapie: około 49% z 1,3 miliona członków służby czynnej w USA jest skoncentrowanych w zaledwie pięciu stanach – Kalifornii, Wirginii, Teksasie, Północnej Karolinie i Georgii.

Wielu analityków twierdzi, że amerykańska armia stopniowo staje się odrębną klasą wojowników, która coraz bardziej różni się od społeczeństwa, którego ma chronić.

Wraz ze zmniejszaniem się liczebności wojska, powiązania między personelem wojskowym a szeroką populacją cywilną wydają się coraz bardziej odległe, podsumowało Pew Research Center po szeroko zakrojonym badaniu z 2012 roku, obejmującym zarówno członków służby, jak i cywilów.

Większość kraju doświadczyła niewielkich, jeśli w ogóle, osobistych skutków najdłuższej epoki wojny w historii Stanów Zjednoczonych. Ale ci w mundurach widzieli, jak ich życie zostało zniszczone przez wielokrotne rozmieszczanie w strefach działań wojennych, odczuwali ból, widząc członków rodziny i towarzyszy zabitych i okaleczonych, a także przeżywali psychologiczną traumę, którą wielu będzie nosić na zawsze, często niewidoczną dla ich cywilnych sąsiadów.

Dzisiejsze wojsko cieszy się stylem życia, który pod wieloma względami przewyższa ten w większości reszty kraju: regularne podwyżki płac i wysokie premie za ponowne zatrudnienie, bezpłatna opieka zdrowotna, dotowane mieszkania i po 20 latach służby hojne świadczenia emerytalne niedostępne dla wielu innych Amerykanów.

Starsi oficerowie mieszkają w dużych domach, podróżują własnymi samolotami i nadzorują całe kontynenty z niewielkim kierunkiem z Waszyngtonu. Zespoły operacji specjalnych wykonują misje zabijania i ataki dronów – niektóre nawet wymierzone w obywateli USA – o których większość cywilów nawet nie słyszy.

Teraz, gdy wojsko kończy swoją 14-letnią wojnę w Afganistanie, a armia odcina 18 000 żołnierzy ze swoich szeregów, oficjele wojskowi zwiększają wysiłki, aby wypełnić lukę między weteranami a światem cywilnym, do którego przygotowują się ponownie.

„Ostatnia dekada wojny wpłynęła na stosunki między naszym społeczeństwem a wojskiem” – napisał w komentarzu w 2013 roku gen. Martin Dempsey, przewodniczący Połączonego Sztabu. „Jako naród nauczyliśmy się oddzielać wojownik z wojny. Ale wciąż musimy się wiele nauczyć o tym, jak połączyć wojownika z obywatelem … Nie możemy pozwolić, aby narastało między nami poczucie oddzielenia ”.

Komentarze Dempseya odzwierciedlają rosnące obawy w wojsku, że reintegracja członków służby w społecznościach, których zrozumienie wojny czerpie się głównie z telewizji, może być równie trudne jak walka z wojną.

„Zdaję sobie sprawę, że wielu Amerykanów, zwłaszcza z naszych elitarnych klas, traktuje wojsko trochę jak psa stróżującego” – powiedział podpułkownik Remi M. Hajjar, profesor nauk behawioralnych i przywództwa w Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych na Zachodzie. Punkt.

„Są bardzo wdzięczni za naszą ochronę, ale prawdopodobnie nie chcieliby mieć jej jako sąsiada” – powiedział. „I na pewno nie będą wywierać wpływu ani inspirować własnych dzieci, by dołączyły do ​​tej paczki rottweilerów, by chronić Amerykę”.

Gdy czekała na Ft. Bragg niedawno wracał do domu, Amanda Schade dała swoim bliźniakom synom smoczki z nadrukiem „I love Daddy”. Sprawdziła makijaż, po czym uniosła dwie małe amerykańskie flagi dostarczone przez armię.

Amanda zauważyła Spc. Aaron Schade wśród spadochroniarzy stojących na baczność przed wielką amerykańską flagą na Pope Field. Szepnęła do swoich trzymiesięcznych synów, Bruce’a i Bena: „To twój tatuś. On jest bohaterem ”. Było to pierwsze spotkanie ojca i jego synów.

Generał ogłosił: „Witaj w domu żołnierzu!”

Amanda rzuciła się naprzód z bliźniakiem wciśniętym w zgięcie obu ramion. Aaron zebrał wszystkie trzy. „Kocham cię” – powiedział. Ujął twarz Amandy w obie dłonie i złożył długi, namiętny pocałunek. Załamała się i szlochała, gdy zespół grał „The Army Goes Rolling Along”.

Te sceny rozgrywają się w całej Ameryce, gdy żołnierze przybywają do domu, ale dzieją się za zamkniętymi bramami baz wojskowych, w większości niewidocznymi dla świata cywilnego.

Coraz częściej te bazy stają się fortecami. Zamknięcia baz skonsolidowały populacje żołnierzy w kilkunastu dużych „połączonych” bazach i innych ogromnych instalacjach, takich jak Ft. Bragg, dom dla 55 000 żołnierzy i 74 000 ich podopiecznych.

Bazy często mają własne centra handlowe, kina, restauracje i boiska piłkarskie. Żołnierze wchodzą na pokład samolotów podczas odległych konfliktów na lotniskach i wracają ranni do szpitali. Od ataków terrorystycznych 11 września 2001 r. Bazy są w dużej mierze niedostępne dla ludności cywilnej.

„Bazy wojskowe to nasze najbardziej ekskluzywne osiedla zamknięte” – powiedział Phillip Carter, weteran Iraku, który kieruje programem wojskowym, weteranów i społeczeństwa w Center for a New American Security, bezpartyjnym think tanku w Waszyngtonie.

The Schades, jak dwie trzecie Ft. Rodziny Braggów mieszkają poza bazą. Ale większość ich sąsiadów to wojskowi lub byli wojskowi.

Wpływy armii w Fayetteville są tak wszechobecne – podobnie jak w wielu miastach w pobliżu dużych baz wojskowych w Ameryce – że często trudno powiedzieć, gdzie kończy się wojsko, a zaczyna świat cywilny.

Katastrofa helikoptera lub śmiertelna bomba na poboczu drogi w Iraku lub Afganistanie może doprowadzić Fayetteville do martwego punktu. Wiadomości krążą po całym mieście w rozmowach telefonicznych, SMS-ach i tweetach: Czy to był jeden z naszych?

Ludzie zaznaczają w swoich kalendarzach odloty i przyloty. W dziewięć miesięcy po przybyciu do domu każdego dużego batalionu lub brygady następuje wyżu demograficznego. W szkołach ceremonie wręczenia dyplomów są transmitowane na żywo do rodziców przebywających za granicą.

Jednak tylko 65 mil jazdy na północ od Ft. Bragg, w miasteczku uniwersyteckim Carrboro niedaleko Durham, wojsko jest daleko stąd. Wielu z nich nie ma żadnego połączenia poza krótką chwilą wdzięczności i zażenowania, które odczuwają, gdy widzą na lotnisku mężczyznę w mundurze, któremu brakuje nogi.

„Uwielbiamy wojsko w tym kraju w naprawdę dziwny sposób” – powiedział 21-letni Eric Harmeling, mieszkaniec Carrboro, który często kłóci się ze swoim ojcem, politycznie konserwatywnym ministrem, o wojny w Iraku i Afganistanie. „To jak rzymskie legiony… To tak, jakby kazano nam uklęknąć i oddać cześć naszym bohaterom”.

Jerstin Crosby, były absolwent Uniwersytetu Północnej Karoliny, który obecnie pracuje jako artysta komputerowy, powiedział, że jedyne bezpośrednie spotkanie z wojskiem, jakie pamięta, to wtedy, gdy prowadził kurs sztuki bliskowschodniej dla lotników w bazie sił powietrznych Seymour Johnson w Goldsboro, NC

Szanował wiedzę lotników o Iraku – niektórzy zdawali się wiedzieć ją lepiej niż on, pomimo całego swojego wykształcenia – ale czasami też był przez nich zaskoczony. Zastanawiał się, dlaczego wszyscy w bazie zatrzymywali samochody o 17:00 i stali na baczność? Dopiero później dowiedział się, że był to codzienny wyraz szacunku, gdy flaga narodu została opuszczona.

„Myślałem, że to jakiś żart, jaki mi robili” – powiedział.

George Baroff, ciesząc się pewnego dnia obiadem na świeżym powietrzu w spółdzielni żywności ekologicznej w Carrboro, powiedział, że całkiem dobrze rozumie wojsko: służył przez trzy lata jako poborowy podczas II wojny światowej, zanim ostatecznie został profesorem psychologii w pobliskim Chapel Hill.

90-letni Baroff czuje się zaskoczony, gdy ludzie dowiadują się o jego przebiegu wojennym i mówią, jak Amerykanie często mówią żołnierzom w dzisiejszych czasach: „Dziękuję za służbę”.

„Nigdy, przenigdy nie słyszałeś o tym podczas II wojny światowej. A powodem jest to, że wszyscy służyli – powiedział.

Zdaniem Baroffa dzisiejsze wojsko ochotnicze zostało okradzione z poczucia wspólnego poświęcenia i narodowego celu, którym cieszyło się jego pokolenie sześć dekad temu. Powiedział, że dzisiejsi żołnierze niosą większy ciężar, ponieważ społeczeństwo zostało odłączone od powszechnej odpowiedzialności i osobistego zaangażowania wymaganego do toczenia i wygrywania wojen.

„Dla nas wojna skończyła się za kilka lat. Wróg poddał się i nie stanowił już zagrożenia – powiedział. „Dla dzisiejszych żołnierzy wojna nigdy się nie kończy; wróg nigdy nie zostaje pokonany ”. Rezultatem, dodał, jest „stan ciągłego niepokoju, którego nie doświadcza reszta kraju”.

W coraz większym stopniu klasa wojowników Ameryki jest definiowana przez geografię.

Stany południowe konsekwentnie zapewniają największy odsetek rekrutów. Kalifornia miała największą liczbę zaciągów w 2013 r. – w sumie 18 987 – ale stan zaopatruje stosunkowo niewielki odsetek osób w wieku od 18 do 24 lat, grupy wiekowej, która co roku wypełnia listy wojskowe.

Najwięcej ofiarodawców otrzymały Georgia, Floryda, Idaho, Wirginia i Karolina Południowa. Dystrykt Kolumbii był ostatni.

Podział wojskowo-cywilny nie jest naznaczony szczególną wrogością czy niechęcią ze strony cywilów. Na lotniskach iw restauracjach cywile dziękują mundurowym mężczyznom i kobietom za ich służbę. Kibicują weteranom w grach w piłkę i wyścigach samochodowych.

Większość nie zdaje sobie sprawy, jak często takie gesty brzmią pusto.

„Tak wielu ludzi mówi ci frazesami i oferuje fałszywe współczucie. Ich synowie i córki nie są w wojsku, więc to nie jest ich wojna. To coś, co przytrafia się innym ludziom ”- powiedział 46-letni Phillip Ruiz, były sierżant sztabowy armii w Tennessee, który został dwukrotnie ranny podczas trzech wizyt w Afganistanie i Iraku.

Douglas Pearce, były porucznik armii, który walczył w Afganistanie, a obecnie jest doradcą ds. Małżeństw i rodziny w Nashville, powiedział, że cywile wydają się myśleć, że „mogą złagodzić swoją winę przez pięć sekund na lotnisku”.

„Mówią:„ Cieszę się, że służyłeś, abym nie musiała, a moje dzieci nie musiały ”.

Badania opinii publicznej konsekwentnie wskazują, że wojsko jest najbardziej zaufaną amerykańską instytucją. Sondaż Gallupa z czerwca ubiegłego roku wykazał, że 74% z ponad 1000 ankietowanych Amerykanów miało „duże” lub „całkiem duże” zaufanie do wojska – w porównaniu z 58% w 1975 r., U schyłku epoki Wietnamu.

Jednak badanie Pew Research Center z 2011 r. Zatytułowane „Luka wojskowo-cywilna” wykazało, że tylko jedna czwarta cywilów, którzy nie mieli rodzinnych powiązań z wojskiem, uważnie śledziła wiadomości wojenne. Połowa stwierdziła, że ​​wojny w Iraku i Afganistanie niewiele zmieniły w ich życiu, a połowa stwierdziła, że ​​nie warto z nimi walczyć.

„Odłączyliśmy konsekwencje wojny od amerykańskiej opinii publicznej. W rezultacie, ten młody mężczyzna lub kobieta zakładający mundur jest znacznie mniej prawdopodobne, że będzie to twój syn lub córka, a nawet twój sąsiad lub kolega z klasy ”- powiedział Mike Haynie, dyrektor Instytutu dla Weteranów i Rodzin Wojskowych na Uniwersytecie Syracuse w północnej części stanu. Nowy Jork. „To niebezpieczne miejsce”.

Przez dziesięciolecia młodzi kadeci z Korpusu Szkoleniowego Oficerów Rezerwy (ROTC) byli w stanie kontaktować się z cywilami na kampusach amerykańskich uczelni. W szczytowym okresie budowania obrony za prezydenta Reagana było 420 jednostek ROTC armii. Obecnie jest tylko 275 programów ROTC.

Na Uniwersytecie Stanforda Kaitlyn Benitez-Strine, 21-letnia studentka, pisała ostatnio notatki w tylnym rzędzie na swoich lekcjach historii współczesnej Japonii, słuchając, jak jej profesor kataloguje występki amerykańskiego wojska w okupowanej powojennej Japonii.

„Ludzie byli coraz bardziej urażeni obecnością wojskową USA” – powiedział profesor. „Były przestępstwa popełnione przez personel armii amerykańskiej – gwałty i morderstwa”.

Dla Benitez-Strine’a, który tego lata miał zostać mianowany porucznikiem armii amerykańskiej, był to niekomfortowy moment. Jej siostra, żołnierz piechoty morskiej, stacjonuje na Okinawie. Jej rodzice byli oficerami armii, podobnie jak wielu innych krewnych. Dorastała w społeczności wojskowej niedaleko West Point. Ale rzadko omawia swoje pochodzenie z innymi studentami.

Stanford, jeden z elitarnych uniwersytetów w kraju, ma ponad 6000 studentów. Benitez-Strine jest jednym z zaledwie 11 w ROTC.

Czasami czuje się nieswojo w swoim mundurze na kampusie, ponieważ ROTC potrzebuje dwóch dni w tygodniu. Uczniowie „mogą pomyśleć, że jestem policjantem czy coś” – powiedziała. – Albo postrzegają mnie jako złoczyńcę, który może ich zabić w dowolnym momencie.

Badanie przeprowadzone w 2013 r. Przez trzech profesorów z West Point wykazało, że wyobcowanie między światem wojskowym a cywilnym jest szczególnie wyraźne wśród młodych ludzi. Wielu cywilów urodzonych w latach 1980–2000 „nie chce uczestniczyć w życiu wojskowym i chce, aby było ono oddzielone od życia cywilnego” – twierdzi socjolog Morten G. Ender, jeden z autorów badania.

Z drugiej strony, rekruci wojskowi w tym przedziale wiekowym stali się „pod pewnymi względami anty-cywilnymi”, jak wykazało badanie.

„Irytuje mnie apatia, brak patriotycznego zapału i ogólnie anty-militarne i antyamerykańskie nastroje” innych studentów – powiedział autorom niezidentyfikowany 20-letni kadet ROTC. „Często zastanawiam się, czy moi przodkowie byli tak samo pełni wstrętu i złości, kiedy myśleli o ludziach, których starali się chronić, tak jak ja”.

Benitez-Strine nie jest tak krytyczna wobec swoich kolegów. Rzeczywiście, im więcej czasu spędza w ROTC, tym mniej jest pewna, czy ma karierę wojskową.

W ramach szkolenia spędziła miesiąc podążając za kapitanem, dowódcą jednostki wojskowej w bazie lotniczej Ramstein. Nie była przygotowana na paraliżującą czasem rutynę życia armii i ograniczenia jej wolności.

Jej jednostka została zamknięta w bazie po zaginięciu radia, co zmusiło ją do odwołania wycieczki krajoznawczej. A kiedy żołnierz z listy męskiej zaprzyjaźnił się z nią na Facebooku, został zdyscyplinowany i ostrzeżono ją przed brataniem się z niższymi stopniami.

„Zdałam sobie sprawę, że bycie w armii to styl życia, a nie tylko praca” – powiedziała. Benitez-Strine niedawno zdecydowała się dołączyć do rezerw, zamiast iść do czynnej służby, kiedy kończy studia.

::

Poprzedni rok szkolny był ponury w Fayetteville, gdzie okręg szkolny hrabstwa Cumberland obsługuje społeczności poza Ft. Bragg. Od początku semestru we wrześniu 2013 r. Do następnej wiosny sześciu uczniów popełniło samobójstwo.

Pięciu z nich – czterech chłopców i dziewczynka – pochodziło z rodzin wojskowych, a rodzic przebywał za granicą. Dwóch postrzeliło się z broni wojskowej.

School Supt. Frank Till, który był pedagogiem od trzech dekad, jest bardziej niż zaznajomiony z cierpieniem nastolatków. Ale dopiero, gdy przybył tutaj w 2009 roku, doświadczył bezradności, próbując naprawdę zrozumieć – i pomóc – uczniom i pracownikom, którzy żyją pod wpływem brutalnych wydarzeń na drugim końcu globu.

„Można sobie tylko wyobrazić, przez jakie traumy przechodzą rodziny” – powiedział Till. Nauczyciele z jego okręgu zostali wyciągnięci z klasy, aby usłyszeć, że w Afganistanie zginął mąż. Pocieszył uczniów, którzy rozpłakali się we łzach, ponieważ rodzic właśnie wyjechał do Iraku lub Afganistanu.

„Jest tu po prostu niesamowite napięcie” – powiedział.

Jednak społeczność cywilna okazała ogromne wsparcie. Lokalne kościoły i inne wspólnoty religijne zaangażowały się, aby zapewnić wsparcie rodzinom zniszczonym przez śmierć.

To nie był jednorazowy gest: modlitwy kościelne są tutaj rutynowo odmawiane za żyjących – żołnierzy w niebezpieczeństwie tysiące mil stąd lub po powrocie z wojny i w następnej ławce.

„Jedynymi osobami, o które modlimy się po imieniu w kościele, są rozmieszczeni żołnierze” – powiedział 52-letni Jean Moore, który urodził się i wychował w Fayetteville.

„Matki i ojcowie w całym kraju – oddają nam swoje dzieci, abyśmy służyli w wojsku i bronili naszego kraju” – powiedział 60-letni Tony Chavonne, były burmistrz Fayetteville. „Mamy obowiązek w społeczności wspierać to”.

„Wojna nie jest tu politycznym słowem” – zgodziła się jego 54-letnia żona Joanne. „To tam idą nasi przyjaciele i sąsiedzi”.

http://www.latimes.com

Mat pomocniczy VIDEO TŁ PL

Za You Tube

LA Times, Świat i Naród Special Report: U.S. military and civilians are increasingly divided Raport specjalny: Amerykańskie wojsko i cywile są coraz bardziej podzieleni 

Cytat z w/w: „Ta historia mówi, że trzech ostatnich prezydentów Stanów Zjednoczonych nigdy nie pełniło czynnej służby. Według rzecznika Gwardii Narodowej George W. Bush był czynny przez około rok podczas szkolenia w Gwardii Narodowej. (…) Ostatnie wojny w Ameryce są autoryzowane przez Kongres Stanów Zjednoczonych, którego członkowie mają najniższy wskaźnik służby wojskowej w historii, kierowany przez trzech kolejnych dowódców, którzy nigdy nie służyli w czynnej służbie.” Piszą: David Zucchino, czterokrotny finalista Nagrody Pulitzera za relacje z Iraku, Libanu, Afryki David S. Cloud, który zajmuje się Pentagonem i wojskiem, był członkiem zespołu reporterów, uhonorowanych nagrodą Pulitzera w 2002 roku za relację z ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Jest współautorem „The Fourth Star”, który śledzi kariery i doświadczenia czterech oficerów amerykańskich w Iraku. President Trump Signs EO to Increase Efforts for Veteran Suicide Prevention

Film z wystąpienia przedstawiciela Marines: Chad Hiser of Wounded Warrior Project podzielił się swoją historią o uzdrowieniu z traumy bojowej. „W jednym strasznym dniu zginęło 18 Marines, którzy należeli do Grupy Zadaniowej Tarawa. . .

Rośnie liczba samobójstw wśród pracowników sił powietrznych USA:

https://www.wnp.pl/przemysl-obronny/rosnie-liczba-samobojstw-wsrod-pracownikow-sil-powietrznych-usa,351893.html

Wzrost liczby samobójstw w siłach powietrznych USA. „Tracimy więcej ludzi niż w walce”: Rekordowy wzrost liczby samobójstw w armii USA: Samobójstwa w wojsku. Codziennie jeden żołnierz odbiera sobie życie Liczba samobójców jest w tym roku dwukrotnie większa od liczby poległych: 

https://www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/samobojstwa;w;wojsku;codziennie;jeden;zolnierz;odbiera;sobie;zycie,1,0,1101825.html

 

miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: