Źródło: 123rf.com

Lato jeszcze trwa, ale przygotowania do jesiennej nowej fali epidemii idą na całego. Kolejne kraje obwieszczają już wzrost ilości zakażeń koronawirusem. Politycy na całym świecie szykują tzw. drugą fazę epidemii koronawirusa. W niektórych miejscach nie czekają nawet na jesień tylko już zaczynają wprowadzanie drakońskich obostrzeń w walce z bezobjawowym wirusem, którego zakażenia praktycznie nikt nie zauważa. Na dodatek Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że żadnej drugiej fali nie będzie. 

Politycy nie ustają w ciągłym straszeniu społeczeństw konsekwencjami zakażenia chińskim koronawirusem. Teraz modne jest przywracanie obostrzeń wprowadzonych na początku tego koszmaru. Doprowadziło to już do takich nonsensów, że w Hiszpanii nakazano przebywanie w maseczkach nawet na plażach! W konsekwencji WIelka Brytania wprowadziła 14 dniową kwarantannę dla osób, które powracają z tego kraju, co oznacza de facto likwidację większości hoteli w hiszpańskich kurortach, które zwykle są oblegane właśnie przez turystów z Wielkiej Brytanii.

Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia – WHO – wcale nie zaleca noszenia maseczek i otwarcie deklaruje, że żadnej drugiej fali pandemii nie będzie.

„COVID-19 nie jest chorobą sezonową, ma charakter jednej dużej fali. Wydaje się, że pora roku nie ma wpływu na przenoszenie się wirusa. To będzie jedna duża fala. Ona nieco się podnosi i opada. Najlepsze, co można zrobić, to ją spłaszczać”  – twierdzi WHO

Opinia WHO jest jednak ignorowana przez większość rządów państw świata, które już teraz przebierają nóżkami ze zniecierpliwienia, przekonując, że mityczna „druga fala” zachorowań na COVID-19 jest już tuż tuż i konieczna jest jeszcze bardziej dotkliwa tresura obywateli. Paranoja stała się cnotą i najwyraźniej już tak pozostanie, najwyżej władze będą zmieniać wirusy, które będą pretekstem do dyscyplinowania społeczeństwa.

Niektórym te paranoiczne zachowania bardzo się spodobały a obowiązkowe maski traktują jako modny element ubioru, a nie niebezpieczne wilgotne szmatki z bakteriami i grzybami. Koronawirusowa paranoja spowodowała też, że wszystkie inne choroby wydają się nieistotne. A przecież na przykład wirusowe zapalenie wątroby jest dużo groźniejsze od Covid-19, ale nikt się nim nie zajmuje i nie robi sobie masowych badań choć więcej ludzi umiera na to niż na koronawirusa.

zmianynaziemi