DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

Millennium Bank Nr rachunku dla wpłat z Polski : 45 1160 2202 0000 0003 5769 6030 Dla wpłat z zagranicy : PL 45 1160 2202 0000 0003 5769 6030 BIC (SWIFT) BIGBPLPW W RUBRYCE DLA WPISZ – M-FORUM W TYTULE – DAROWIZNA

Wielka POWÓDŹ w Polsce 2021-24.. {Autor Gabi}

The following two tabs change content below.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://miziaforum.com/2020/06/14/szanowni-panstwo-celem-zrzutki-jest-pomoc-dla-waclawa/

Wielka POWÓDŹ w Polsce 2021-24, jak do niej dojdzie?

Za You Tube

Mat. pomocniczy

Amerykanie potwierdzają: Rosyjski podwodny dron nuklearny istnieje. „To głupie i nielegalne”

Ma zasięg 10 tys. kilometrów, jest zdalnie sterowany i może przenosić potężny ładunek atomowy – to „Status-6”, podwodny rosyjski dron. Takiej broni jeszcze nie było.

Potwierdzenie istnienia tajnej rosyjskiej broni wyszło niejako przez przypadek. Informacja o niej została zawarta w projekcie dokumentu Nuclear Posture Review , czyli przeglądu amerykańskich sił nuklearnych, który wyciekł do prasy. W grafice poświęconej uzbrojeniu największego rywala USA – Rosji, w rubryce poświęconej nowym morskim systemom nuklearnym, pojawił się symbol oznaczony „Status-6”.

„Poza modernizacją tradycyjnych sowieckich systemów, Rosja rozwija i rozlokowuje nowe głowice nuklearne i wyrzutnie (…) Rosja rozwija też dwa nowe systemy o zasięgu międzykontynentalne, hipersoniczny pojazd szybujący i nową międzykontynentalną, autonomiczną podwodną torpedę” – czytamy w dokumencie.

Ta torpeda to właśnie „Status-6”, a właściwie „Oceaniczny wielozadaniowy system Status-6”, w USA znany pod kryptonimem „Kanyon”. O tym, że podwodny nuklearny dron istnieje, spekulowano od 2015 roku, kiedy plany budowy takiego systemu wyciekły do rosyjskiej prasy. Wtedy uznano to jednak za rosyjską dezinformację. Ale już rok później podwodny dron miał przejść swój pierwszy test. Z NPR nie jest jednak jasne, czy system jest już gotowy do użytku.

Według przecieków w rosyjskiej prasie, Status-6 ma mieć nuklearny napęd, zdolność przenoszenia głowic nuklearnych o ogromnej sile 100 megaton (największy testowany dotąd ładunek miał 58 megaton, bomba zdetonowana nad Hiroszimą była 3 tys. razy słabsza) i zasięg 10 tys. kilometrów.

Nuklearna rewolucja?

Rozlokowanie nuklearnego drona byłoby nową jakością. Choć pomysły skonstruowania takiego wehikułu krążą od dawna, żadne inne państwo nie posiada takiej technologii. Nie bez powodu: uzbrojenie autonomicznych pojazdów w broń jądrową jest uważane za bardzo ryzykowne. Choćby ze względu na możliwość przechwycenia go przez wroga.

– To najbardziej nieodpowiedzialny program zbrojeń nuklearnych putinowskiej Rosji – stwierdził były oficjel Pentagonu Mark Schneider, reagując na ujawnione w 2015 plany Kremla. Jak dodał, Status-6 jest przeznaczony do masowych ofiar cywilnych, co jest niezgodne z prawem międzynarodowym.
Ale inni eksperci uspokajają nastroje.

– To głupi i nielegalny program, ale nie „game-changer” – mówi Hans Kristensen, specjalista od broni atomowej z Federacji Amerykańskich Naukowców.

Powód jest prosty: rosyjskie i amerykańskie arsenały atomowy jest tak duży i zawiera tak różnorodny wachlarz opcji, że kolejny nie wpłynie znacząco na strategiczną równowagę między dwoma potęgami.

USA przechodzą do ofensywy

Ale administracja Trumpa widzi nieco inaczej. Z tez zawartych w NPR wynika, że Rosja znacznie intensywniej pracują nad modernizacją i wzbogaceniem swoich nuklearnych zasobów. Dlatego dokument postuluje poszerzenie własnego arsenału, m.in. o taktyczne (tj. takie o ograniczonej sile) głowice nuklearne dla rakiet Trident D5 umieszczanych na okrętach podwodnych. Inny postulat, budzący wielkie kontrowersje wśród specjalistów od polityki nuklearnej, to rozluźnienie zasad określajacych użycie broni jądrowej. Według proponowanej polityki, USA mogłyby użyć atomu jako pierwsze, np. w odpowiedzi na atak bronią konwencjonalną wymierzony w ludność cywilną lub ośrodki dowodzenia amerykańskiej armii. Chodzi o to, by odstraszyć Rosję i pokrzyżować jej strategię „eskalacji zmierzającej do deeskalacji”, zakładającej pierwsze uderzenie przeciwko NATO z użyciem taktycznej broni nuklearnej.

Według krytyków, choć obawy USA co do Rosji są uzasadnione, taka strategia niesie z sobą potężne ryzyka.

„Ten dokument pokazuje agresywny zwrot w polityce nuklearnej, który zwiększy zawrotne koszty utrzymywania arsenału atomowego, podwyższy ryzyko nuklearnej wymiany ognia i uwikła kraj w kolejny wyścig zbrojeń” – ocenił Adam Mount, ekspert z Georgetown Univeristy.

wp.pl

Trump: chcę, by arsenał nuklearny USA był największy

Prezydent USA Donald Trump w opublikowanym wywiadzie dla agencji Reutera oświadczył, że chce rozszerzyć arsenał nuklearny USA, by zapewnić, że będzie on największy. Jego zdaniem w tej dziedzinie Stany Zjednoczone pozostają w tyle.

– Byłoby cudownie, gdyby żaden kraj nie miał broni nuklearnej – podkreślił amerykański prezydent. Zastrzegł jednak, że jeśli inne kraje będą dysponowały taką bronią, Stany Zjednoczone będą w tym przodowały.

– Jestem pierwszym, który chciałby, by nikt nie posiadał broni nuklearnej, ale my nigdy nie będziemy w tyle za żadnym państwem, nawet sojuszniczym; nie będziemy w tyle w kwestii potencjału nuklearnego – mówił amerykański przywódca.

Zawarty w 2010 roku między Rosją a USA traktat Nowy START (Strategic Arms Reduction Treaty) zobowiązuje obie strony do redukcji broni strategicznej, czyli rakiet dalekiego zasięgu odpalanych na lądzie, z okrętów podwodnych i samolotów do poziomu 1550 głowic nuklearnych do lutego 2018 roku. Jednocześnie układ zezwala stronom na posiadanie do 800 gotowych do użycia środków przenoszenia broni jądrowej, którymi są międzykontynentalne pociski balistyczne bazowania lądowego, rakiety balistyczne umieszczone na okrętach podwodnych i zdolne do uderzeń nuklearnych bombowce.

W wywiadzie dla Reutera Trump nazwał Nowy START umową jednostronną. – To po prostu kolejna zła umowa zawarta przez USA. Czy chodzi o START, czy o porozumienie (nuklearne) z Iranem… Zaczniemy podpisywać dobre umowy – zapowiedział.

Jednocześnie Stany Zjednoczone realizują obecnie 30-letni program modernizacji amerykańskiego arsenału nuklearnego warty ok. biliona dolarów. Przewiduje on m.in. budowę nowych taktycznych rakiet nuklearnych krótkiego i średniego zasięgu oraz nowych środków ich przenoszenia, jak bombowce B-21. Prezydent Barack Obama zatwierdził ten program w 2012 roku.

W czwartkowym wywiadzie Trump ocenił również, że rozmieszczenie przez Rosję nowych pocisków manewrujących jest naruszeniem układu INF z 1987 roku, który zabrania USA i Rosji testowania, produkcji i posiadania odpalanych z wyrzutni naziemnych rakietowych pocisków balistycznych bądź manewrujących o zasięgu od 500 km do 5,5 tys. km. INF uważany jest za jedno z porozumień, które doprowadziły do zakończenia zimnej wojny. – Dla mnie to poważna sprawa – powiedział prezydent.

Zapytany, czy planuje poruszyć tę kwestię w rozmowie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, odpowiedział, że zrobi to, „jeśli i kiedy” się z nim spotka. Podkreślił, że dotychczas nie zaplanowano żadnego spotkania.

W grudniu Trump jako prezydent elekt mówił, że USA powinny w bardzo dużym stopniu zwiększyć swój potencjał nuklearny. Jednak w wywiadzie, którego udzielił w połowie stycznia, oznajmił, że arsenały atomowe powinny „być bardzo znacząco” zmniejszone. Agencja Reutera zaznacza, że czwartkowa wypowiedź prezydenta jest jego pierwszą na ten temat od czasu objęcia urzędu 20 stycznia br.

wp.pl

USA potwierdzają istnienie rosyjskiego podwodnego drona nuklearnego

W przeglądzie amerykańskich sił nuklearnych, który wyciekł do mediów znalazł się projekt rosyjskich zaawansowanych dronów podwodnych, wyposażonych w głowice nuklearne. Chodzi o tak zwany Oceaniczny Wielozadaniowy System Status-6 – projekt, który dotychczas uchodził za tajny. Wyciekły dokument poniekąd potwierdza istnienie rosyjskiej broni zagłady.

Za You Tube

Scenariusz Sacharowa

Tym razem może dość nietypowo, ale zacznę od wizji ojca Klimuszki, którą znalazłem na stronie Wykop: Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestię. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromną falę. Widziałem transatlantyki znoszone jak łupinki… Ta góra wodna sunie ku Europie. Nowy Potop! Zadławi się w Gibraltarze! Wychlupnie do środka Hiszpanii, wleje się na Saharę, zatopi włoski but aż po rzekę Pad. Zniknie pod wodą Rzym ze wszystkimi muzeami, z całą cudowną architekturą… Morze pokryje archiwa, wszystkie dokumenty opatrzone pieczęcią tajności teraz już będą na zawsze utracone (…) Widziałem z bliska ścianę wody idącą na Paryż, była wyższa od wieży Eiffla… Spływając w głąb lądu, porywała ludzi, którzy się czepiali poręczy na balkoniku, u szczytu. Wody sunęły straszną potęgą, czułem w nich moc żywiołu, który wszystko zmiecie. Widziałem statki zanim się wywróciły dnem porośniętym zielono… Kotłował się zwał porwanych dachów, zlizanych autobusów i gęstwa ciał ludzkich, kataklizm zapierający dech. A ja to widziałem jak z balkonu, cały obszar aż po horyzont. Te wody szły przez Niemcy aż tutaj. Sięgnęły Polski. (…) Tu , gdzie my dziś jesteśmy, będzie morze. Woda pokryje mój cmentarzyk. Chyba pan wie, że tu jest depresja? Z Kaszub zostanie kilka wysepek. (…) Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej. Italia najwięcej ucierpi.

Dobry pomysł nie rdzewieje

W październiku 2018 r. w polskojęzycznej wersji „Sputnika” ukazał się krótki tekst, będący wyimkiem artykułu zamieszczonego w rosyjskim „Kurierze Wojskowo-Przemysłowym”. Autorem artykułu jest ekspert wojskowy, przewodniczący Akademii Problemów Geopolitycznych, doktor nauk wojskowych Konstantin Siwkow. Ataki z użyciem broni jądrowej „hiperkalibru” na niebezpieczne pod względem warunków geofizycznych strefy na terytorium USA to pewny sposób na zniszczenie kraju — pisze emerytowany generał.

Jak czytamy dalej, ekspert uważa, że chcąc zapobiec agresji ze strony Zachodu, Rosja nie musi, wzorem Związku Sowieckiego, angażować się w wyścig zbrojeń, wydając na to miliardy, a co za tym idzie, narażając swoją gospodarkę na upadek, a państwo na kolejny wielki kryzys społeczny. Zamiast tego proponuje „asymetryczną odpowiedź” pod kątem technologicznym. Siwkow zauważył, że Moskwa dysponuje technologiami umożliwiającymi stworzenie pocisków atomowych o kalibrze ponad stu megaton w ekwiwalencie trotylowym.

Opracowanie 40-50 takich głowic bojowych przeznaczonych dla ciężkich międzykontynentalnych rakiet balistycznych albo torped dalekiego zasięgu daje gwarancję tego, że przy dowolnym rozwoju wydarzeń przynajmniej kilka jednostek takiej broni dosięgnie krytycznie niebezpiecznych pod względem warunków geofizycznych stref na terytorium USA (na przykład superwulkan Yellowstone, uskoki na wybrzeżu Oceanu Spokojnego). Takie ataki zniszczą USA jako państwo i całą transnarodową elitę − to pewne. To znów nadaje szeroko zakrojonej wojnie nuklearnej charakter irracjonalny i sprowadza do zera szanse na jej wybuch − powiedział ekspert.

Jednak to nie Siwkow jako pierwszy rzucił hasło siły żywiołów przyrody w służbie człowieka. Andriej Dmitrijewicz Sacharow, zanim stał się działaczem na rzecz praw człowieka i obywatela, za co otrzymał pokojową Nagrodę Nobla w 1975 r., był członkiem zespołu naukowców biorących udział w radzieckim programie jądrowym, a następnie jego szefem. Był też współtwórcą sowieckiej bomby wodorowej. Właśnie w tym czasie, gdy był w pełni lojalnym względem władzy komunistycznej człowiekiem sowieckim, wyszedł z ciekawą propozycją. Przypomniano o niej, po latach w, rosyjskiej już, telewizji.

Prof. Igor Ostrezow, rosyjski fizyk, powiedział tam, że Sacharow w czasie zimnej wojny zaproponował decydentom sowieckim bardzo prosty pomysł. Polegał on na zbudowaniu bomby o mocy 200 megaton, umieszczeniu jej na dnie południowej części Morza Północnego oraz zaszantażowaniu Zachodu groźbą, że jeśli nie rozwiąże NATO i nie usunie wszystkich swoich broni spod granic bloku wschodniego, to wówczas Kreml zdetonuje zatopiony ładunek. A jeśli odmówią, wcielimy naszą groźbę w życie, zdetonujemy bombę i pozwolimy, aby cały Zachód został zmieciony przez tsunami.

 

Oczywiście Zachód ustąpiłby w obliczu takiego rozwoju wydarzeń, nie miał wątpliwości prof. Ostrezow. Sacharow, który był laureatem Nagrody Stalinowskiej, opowiedział o swoim zamyśle Berii [szefowi NKWD w ZSRR i prawej ręce Stalina – przyp. red.], Beria był zachwycony tym pomysłem, ale niebawem, po śmierci Stalina, doszło do przetasowań na Kremlu. W ich wyniku szef NKWD stracił nie tylko władzę, lecz także życie. Pomysł ze sztucznie wywołanym tsunami zarzucono, co nie znaczy, że o nim zapomniano. Wiedza o scenariuszu Sacharowa przedostała się na Zachód. Uważa się, że nie tyle strach przed wojną atomową, co obawy przed wprowadzeniem w czyn zamysłów sowieckiego fizyka stały się skutecznym środkiem odstraszającym i prawdziwym powodem, dla którego nie doszło do bezpośredniej konfrontacji między ZSRR a Zachodem.

Uroki bomby tsunami

Cała machina wojenna, zgromadzona przez mocarstwa, wszystkie te czołgi, samoloty, działa samobieżne, rakiety to zabawki dla dzieci w porównaniu z siłą, którą można wywołać za pomocą kilku niepokaźnych bomb, mówił prof. Ostrezow. Rozmawiałem z ludźmi, którzy w Instytucie Fizyki obliczyli i wymodelowali wszystkie te rzeczy dotyczące bomby tsunami. Stworzyli symulację komputerową efektów eksplozji kilku bomb ukrytych na dnie morza lub oceanu. Ich wybuch wytworzyłby fale sięgające 1200 m. Dotarłaby ona od wybrzeża USA do samego środka tego kraju. Jest to najbardziej przerażający scenariusz, ponieważ właściwie każdy mógłby go zrealizować.

Taka bomba czy zespół bomb o mocy 100-200 megaton jest względnie łatwa do zbudowania. Według rosyjskiego fizyka katastrofalne tsunami z 2004 r. na Oceanie Indyjskim było spowodowane testem detonacji takiej bomby. Co istotne, uczony fizyk przewiduje, że przy użyciu takiego „pocisku” zostanie zniszczona Ameryka. Rozmówca Ostrezowa, dziennikarz telewizyjny, kontrargumentował, przypominając, że wielu ludzi przepowiadało upadek USA w ciągu ostatnich 100 lat. Jakiś czas temu odwiedziłem Chiny, gdzie powiedzieli mi, że mają taki projekt o nazwie „Typhoon”, odrzekł Ostrezow .

Igor Ostrezow stwierdził, że obecnie 40 krajów jest w stanie zbudować taką mega bombę, którą można umieścić na dnie morza w dowolnym miejscu na świecie. Każdy kraj, który posiada elektrownie jądrowe, może ją mieć w swym arsenale, to jest bardzo proste, zapewniał fizyk. Znacznie trudniej skonstruować kompaktową głowicę detonacyjną do rakiety, ale taką „bombę zegarową”, którą można zrzucić z dowolnego statku, nie jest trudno stworzyć. Potrzeba tylko dużo wzbogaconego uranu produkowanego w elektrowniach nuklearnych, i wtedy mega-bomba jest gotowa.

Tak więc Ameryka zostanie zniszczona. Na pytanie dziennikarza – przez kogo?, Ostrezow odpowiedział: To może być ktokolwiek, chociażby Burkina Faso. Ta olbrzymia fala, niczym z biblijnego potopu, zmiecie całą Amerykę, pozostawiając inne kraje nietknięte. Taki jest właśnie „efekt Sacharowa”. Fala byłaby wysoka na 1200 m. Ale nawet mniejsze fale byłyby zabójcze dla Ameryki. Chociażby dla Nowego Jorku czy innych przybrzeżnych metropolii lub ośrodków przemysłowych, których większość leży nad Oceanami – Atlantyckim i Pacyfiku. Podobnie słaby punkt mają Chiny.

To jest powód, dla którego USA ciągle próbują zdobyć przyczółek w okolicach Chin, kontynuował wypowiedź uczony z Rosji. W podobnym co Stany Zjednoczone niebezpieczeństwie jest Europa, USA, Chiny, Japonia, kraje Zatoki Perskiej i Jerozolima, w tym Izrael. Dzięki podwodnej detonacji przed izraelskim wybrzeżem, kraje arabskie będą chronione przez góry leżące za Tel Awiwem. Stosunkowo niewielka eksplozja przed izraelskim wybrzeżem zniszczyłaby stolicę Izraela. Byłoby to technicznie jak najbardziej możliwe. Właśnie dlatego „scenariusz Sacharowa” jest najbardziej przerażającym i niebezpiecznym scenariuszem, jest tak przerażający, że nie wspominałem o nim do tej pory. Zacząłem o tym mówić dopiero w związku z tsunami w 2004 r., ponieważ było dla mnie jasne, że wywołała je podwodna detonacja. Coraz częściej wspomina się o pomyśle zastosowania tego typu scenariusza, kończy swą telewizyjną wypowiedź prof. Igor Ostrezow.

Amerykanie już dawno testowali

Jeśli ktoś uznałby cytowane wypowiedzi rosyjskiego badacza, dostępne m.in. na YouTube, za przejaw nadmiaru fantazji uczonego czy też sprokurowanego tzw. fake newsa, to może zainteresowałaby go informacja podana w styczniu 2013 r. przez brytyjski dziennik „The Telegraph”. Gazeta pisała o tym, że Stany Zjednoczone i Nowa Zelandia przeprowadziły u wybrzeży tego drugiego państwa tajne testy „bomby tsunami”, mogącej zniszczyć nadmorskie miasta za pomocą podwodnych wybuchów wywołujących trzęsienie dna oceanu i olbrzymie fale pływowe (tidal waves).

Australijski korespondent gazety Jonathan Pearlman, donosił z Sydney, że testy zostały przeprowadzone na wodach wokół Nowej Kaledonii i Auckland podczas II wojny światowej i pokazały, że taka broń była możliwa nie tylko do wykonania, ale też efektywnego użycia. A seria 10 dużych podmorskich wybuchów mogła potencjalnie stworzyć 10 metrowe fale tsunami zdolne do zalania małego miasta.

Tajna operacja o kryptonimie „Project Seal” testowała tę broń jako możliwą przeciwwagę dla bomby atomowej. Podczas testów wybuchło około 3700 bomb, najpierw w Nowej Kaledonii, a później na półwyspie Whangaparaoa, niedaleko Auckland.

Informacje, do tej pory objęte klauzulą tajności, wyszły na jaw podczas prac nowozelandzkiego autora i filmowca, Raya Waru, który badał akta wojskowe zalegające w archiwach państwowych. Prawdopodobnie gdyby bomba atomowa nie zadziałała tak dobrze, jak oczekiwano, moglibyśmy użyć „tsunaming”, powiedział Ray Waru. Rzecz jest absolutnie zadziwiająca: po pierwsze, zaskakuje fakt, że ktoś w ogóle wpadł na pomysł opracowania broni masowego rażenia opartej na efekcie tsunami. Drugą zaskakującą sprawą jest to, że Nowa Zelandia z powodzeniem opracowała taką właśnie bombę. Projekt rozpoczął się w czerwcu 1944 r. Po tym jak amerykański oficer marynarki wojennej, E.A. Gibson, zauważył, że strzelanie w celu oczyszczenia raf koralowych wokół wysp Pacyfiku powodowało czasami nieoczekiwanie dużą falę, co podsunęło mu myśl stworzenia „bomby tsunami”.

Z badań Waru wynikało, że wstępne testy tej niezwyczajnej broni były pozytywne, ale projekt został ostatecznie zarzucony na początku 1945 r., chociaż władze Nowej Zelandii kontynuowały opracowywanie raportów z eksperymentów do lat 50. XX w. Eksperci doszli do wniosku, że pojedyncza eksplozja nie byłaby wystarczająco potężna, a skuteczna bomba tsunami wymagałaby około 2 milionów kilogramów materiałów wybuchowych ustawionych w linii około pięciu mil od brzegu.

Nie oznacza to, że dalsze badania nad tego typu zagadnieniami nie były prowadzone, wszak ich oficjalna nieobecność mogła być tylko wyższą formą obecności, jakby to być może ujął red. Stanisław Michalkiewicz.

Jak nie morską to uderzeniową falą

Jesienią 2015 r. Roland Oliphant, korespondent „The Telegraph” w Moskwie, przekazał gazecie informację o tym, że w rosyjskiej telewizji doszło do nieumyślnego ujawnienia tajnych planów zbudowania radioaktywnej „brudnej bomby”. Miał tego dokonać jeden z rosyjskich generałów, na tyle nieostrożny, że pod okiem kamery przekazującej migawki ze spotkania z Władimirem Putinem grupy dowódców wojskowych, przeglądał schemat budowy nowej broni. Rysunki ujawniły, że chodzi tu o wykorzystanie dużych dawek promieniowania, które sprawiłyby, że rozległe obszary rejonów przybrzeżnych wroga byłyby niezdatne do zamieszkania.

Wprawdzie zdjęcia z obrad zostały później usunięte i nie pokazywano ich w kolejnych powtórkach wiadomości, ale mleko się rozlało. Aktywni użytkownicy YouTube’a zamieścili zrzuty ekranu na swoich kanałach, są więc dostępne w sieci. Rzecznik prasowy prezydenta Rosji nie zaprzeczył obecności kamer podczas posiedzenia, na którym doszło do niefortunnego przecieku: W przyszłości bez wątpienia podejmiemy środki zapobiegawcze, aby sytuacja się nie powtórzyła.

Screenshot pokazuje stronę dokumentu zatytułowanego „Oceaniczny Wielozadaniowy System »Status-6«”. Jak wynika z dokumentu, był on opracowany w biurze projektowym Rubin w Petersburgu − tym samym, które wyprodukowało wiele najnowocześniejszych rosyjskich okrętów podwodnych.

W materiale przeglądanym przez nieostrożnego generała czytamy, że Status-6 ma za zadanie zniszczyć ważne gospodarczo obiekty wroga na obszarach przybrzeżnych i spowodować zniszczenia na terytorium kraju, tworząc szerokie obszary skażenia promieniotwórczego, czyniąc je bezużytecznymi dla działań wojskowych, gospodarczych lub innych dla przez długi czas.

Status 6 wydaje się być zrobotyzowanym mini-okrętem podwodnym, o kształcie torpedy − innymi słowy podwodnym dronem − który może podróżować z prędkością 100 węzłów (200 km/h) i jest doskonale ukryty pod maską technologii antyradarowej, czyniącą go niewidocznym dla akustycznych urządzeń śledzących. Według notatek wykonanych na diagramie zasięg takiej torpedy wynosi 10 tys. km, a głębokość zanurzenia to 1 tys. m. Jest to więcej niż możliwości większości załogowych okrętów podwodnych.

Przeciek pojawił się na posiedzeniu rady bezpieczeństwa, w którym Putin powiedział, że Rosja opracuje nową broń, by przeciwdziałać amerykańskim planom, które zdaniem Rosji zaburzyłyby „strategiczną równowagę” między dwoma superpotęgami nuklearnymi świata. Dla rosyjskich generałów szczególnie niepokojące jest instalowanie w Europie amerykańskiej obrony przeciwrakietowej. Mogłoby to, uważają, osłabić rosyjski system odstraszania nuklearnego ICBM, pisze korespondent „The Telegraphe” Roland Oliphant. Innym amerykańskim planem, który także budzi obawy Rosjan jest Prompt Global Strike − projekt, który umożliwi siłom USA dokonanie ataku powietrznego na całym świecie z jednogodzinnym wyprzedzeniem.

To skłoniło niektórych analityków do zasugerowania, że „przypadkowy” wyciek miał faktycznie sygnalizować, że Rosja ma środki i zamiar reagowania „asymetrycznie” poprzez tworzenie urządzeń, których nowa amerykańska obronność nie zatrzyma” , uważa Oliphant

„Rossiskaya Gazeta”, oficjalna gazeta rosyjskiego rządu, poinformowała, że nowa „superbroń” może wykorzystywać bombę kobaltową – będącą do tej pory bronią teoretyczną, zaprojektowaną w celu zmaksymalizowania opadu jądrowego. Koncepcja jest tak przerażająca, że była inspiracją dla „urządzenia Doomsday” w filmie „Dr Strangelove”, Stanleya Kubricka. Jak zauważa sam doktor Strangelove w filmie, nie ma sensu budować „urządzenia Doomsday” − ostatecznego środka odstraszającego − jeśli nikomu o tym nie powiesz. Ta uwaga sprawiła, że wielu obserwatorów podejrzewało, że „nieumyślny wyciek”, nie był nieumyślny, czytamy w brytyjskiej gazecie.

W oczekiwaniu na tsunami…

Pod koniec grudnia 2018 r. w „prasie międzynarodowej” czyli, w tym wypadku w „The Washington Post”, a nie np. „The New York Times”, pojawiła się informacja o tym, że Rosja przeprowadziła ostateczny test bezsilnikowca, zdolnego do przenoszenia pocisków nuklearnych. Urządzenie potrafi rozwinąć prędkość 20 razy większą od dźwięku, powiedział prezydent Władimir Putin, dodając, że broń zostanie dodana do krajowego arsenału w przyszłym, czyli w 2019, roku. Putin opisał udany test, podczas którego bezsilnikowiec został wystrzelony z miejsca położonego w południowo- zachodniej Rosji do celu umiejscowionego na Półwyspie Kamczatka, oddalonego o ponad 5600 km, jako wspaniały, idealny noworoczny prezent dla kraju.

Nowa broń zwana Awangardą jest tym typem uzbrojenia, nad którym również pracuje Pentagon. Chodzi o pociski łatwe w pilotażu oraz przenoszące się z miejsca na miejsce o wiele szybciej niż prędkość dźwięku. Nad tego typu urządzeniami wojskowymi pracują również Chińczycy. W tej chwili, i to najbardziej martwi Amerykanów, Rosja wyszła na prowadzenie w wyścigu tego rodzaju zbrojeń.

Czy nowe rodzaje broni, testowane przez Rosjan, mogłyby zostać użyte jako nośniki „bomby tsunami”? Jest to sprawa otwarta. W każdym razie, jak podaje strona Stuff, powołując się na oświadczenie rosyjskiej agencji informacyjnej TASS, Rosja rozpoczęła testowanie podwodnego dronu, który mógłby przenieść ładunek atomowy, będący w stanie zniszczyć obszar przybrzeżny taki jak Manhattan. Dron nazwany Posejdonem jest obok Awangardy najnowocześniejszym „transporterem” pocisków jądrowych. Jak na razie Stany Zjednoczone nie mają technologicznych możliwości przeciwstawienia się tym urządzeniom.

https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/6236-scenariusz-sacharowa

SCENARIUSZ SACHAROWA / JAK ROSJANIE POKONAJĄ USA

Scenariusz Sacharowa – Prosta opcja Rosji, aby pokonać USA i dużą część zachodu. Krótkie porównanie do przepowiedni Alois’a Irlmaier’a. Interesujący wywiad z rosyjskim ekspertem od techniki jądrowej, Profesorem Dr Igorem Ostrecow’em

Za You Tube

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: