Janusz Korwin-Mikke. Foto: PAP
Janusz Korwin-Mikke. Foto: PAP

Na antenie NCzasTV Janusz Korwin-Mikke zadeklarował, że będzie ubiegał się o fotel prezydenta w 2035 roku. Skomentował też kampanię i wynik wyborczy Krzysztofa Bosaka.

W rozmowie z redaktorem naczelnym „Najwyższego Czasu” Tomaszem Sommerem, Janusz Korwin-Mikke odniósł się do pytania, kogo Konfederacja wystawi za 5 lat w wyborach prezydenckich.

– Trudno powiedzieć. Dochodzę do wieku, w którym premier Malezji wygrał wybory, a miał lat 92, to jeszcze powinienem poczekać parę lat – stwierdził polityk. – Za 5 lat to nie wiadomo, co będzie. Trudno powiedzieć – powiedział. Jednocześnie przyznał, że będzie startował w wyborach prezydenckich za 15 lat, w 2035 roku.

Jeden z liderów Konfederacji ocenił również kampanię wyborczą Krzysztofa Bosaka.

– Takie było założenie, że nie robimy kandydata z pistoletem, tak jak Korwin-Mikke, Berkowicz czy Braun, tylko ma być kandydat spokojny, miły wyważony. I on właśnie to zrobił i osiągnął średni wynik. Spełnił dokładnie zadanie, nie mam do niego żadnych pretensji, naprawdę robił, co mógł. Zrealizował tę koncepcję idealnie – przyznał.

Janusz Korwin-Mikke skomentował także spostrzeżenia komentatorów, którzy podkreślają, że Krzysztof Bosak pokazał się jako kandydat merytoryczny.

– To jest ciekawa sprawa. Ja jestem uczonym, a nie politykiem tak naprawdę. Piszę dość głębokie traktaty ekonomiczne z pogranicza teorii podejmowania decyzji itd., a traktowany jestem jak lewicowy krzykacz. Nie wiadomo dlaczego. Nikt nie czyta tego, co ja napiszę, tylko wszyscy patrzą, co Korwin-Mikke powiedział – stwierdził.

Jak podkreślił, „ciężko się pozbyć” takiej łatki. Dodał, że z drugiej strony „ona pomaga w przebiciu się przez uwagę mediów, natomiast nie pomaga wśród ludzi rozsądnych”.

 Ale jak widać w wyniku kolegi Bosaka, ludzi rozsądnych nie ma znowu aż tak dużo, żeby wygrał wybory – skwitował Janusz Korwin-Mikke.

Źródło: NCzasTV