Andrzej Duda. Foto: PAP/Leszek Szymański
Andrzej Duda. Foto: PAP/Leszek Szymański

Andrzej Duda gościł w Drawsku Pomorskim w ramach swojej objazdówki po Polsce. Przekonując mieszkańców do siebie, prezydent przedstawił swoją wizję wolności. Dla prawdziwych wolnościowców brzmi ona jak najgorszy koszmar.

– Chodzi o wolność. Kto jest prawdziwie wolny? Prawdziwie wolny jest ten, kto nie ma zmartwień jak przeżyje od pierwszego do pierwszego. Przecież to jest wolność, tak? Prawdziwie wolny jest ten, kto ma pracę. Kto może sobie tę pracę wybrać, kto ma rzeczywiście możliwość wyboru miejsca pracy – mówił prezydent Andrzej Duda w Drawsku Pomorskim.

Czym więc jest wolność według prezydenta? Brakiem zmartwień; brakiem odpowiedzialności za siebie, bo przecież państwo da. Taką wolność mają np. psy łańcuchowe. Nad głowami mają dach budy i mogą być pewne, że przynajmniej raz dziennie właściciel rzuci im coś do michy. A od czasu do czasu mogą nawet liczyć na program „kawał gnata plus”.

Nie panie prezydencie. Wolność to nie jest „brak zmartwień jak przeżyje od pierwszego do pierwszego”. To jest definicja tych, których przeszywa strach przed wolnością i słusznie o ludziach którzy tak myślą pisała Ayn Rand: „Wy istniejecie po to, by uniknąć kary. My po to, by zdobywać nagrody”.

Z kolei Benjamin Franklin pisał o takich osobach: „Ci którzy rezygnują z Wolności w imię odrobiny tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich”.

Wolność jest możliwością podejmowania ryzyka. Oczywiście, Andrzej Duda ma rację, że człowiek powinien mieć możliwość wyboru miejsca pracy. Taką możliwość stwarza wolny rynek.

Musi jednak mieć też świadomość, że jeśli tej pracy nie zdobędzie, to państwo nie da mu wielkiego zasiłku, 500 plus, bonu turystycznego etc.

Wolność na pewno nie jest „brakiem zmartwień”, choć gdy prawdziwa wolność zapanuje, to każdy będzie miał możliwość wypracowania sobie takiego stanu, by nie musiał się martwić.

 n.czas.com