Jak doszło do tego kataklizmu? Niepozorna rzeczka zmieniła się w okna mgnieniu w rwącego potwora. Przybrała o 5 metrów i zatopiła małopolską miejscowość na wysokość nawet 2 metrów.

Zjawisko, które przed kilkoma dniami w ciągu zaledwie kilkunastu minut zatopiło wiele małopolskich miejscowości nawet na wysokość 2 metrów, zwane jest powodzią błyskawiczną (ang. flash flood). Jest to jeden z najbardziej gwałtownych i niebezpiecznych żywiołów.

Powstaje, gdy wydajne opadowo chmury burzowe nad danym miejscem zatrzymują się na dłuższy czas lub wędrują jedna za drugą w charakterystycznym łańcuszku. Wówczas następuje kumulacja opadów w niewielkim okresie czasu.

W przypadku zwyczajnej, wędrującej burzy, ulewny deszcz pada przeważnie około 15 minut, a suma opadów nie przekracza 10 litrów na metr kwadratowy. Jednak, gdy burza jest stacjonarna lub komórki opadowe przechodzą bez przerwy, wówczas suma opadów może przekraczać nawet 100 litrów na metr kwadratowy w ciągu jednej godziny.

Zjawisko to potęgowane jest przez ukształtowanie terenu. Na obszarach górskich lub okołogórskich olbrzymie ilości deszczówki spływają do zwykle niepozornie wyglądających rzeczek, strumyków i potoków, które gwałtownie wzbierają. Tworzy się wezbranie, które przypomina tsunami.

Z takim właśnie żywiołem mieli do czynienia ostatnio mieszkańcy wielu małopolskich miejscowości, w tym Łapanowa. Wieś w ciągu zaledwie 15 minut znalazła się niemal w całości pod wodą. W niektórych miejscach poziom wody sięgał wysokości 2 metrów.

Niektórzy mieszkańcy zalanych domów twierdzą, że dosłownie minuty dzieliły ich od utonięcia. Tylko wzajemne ostrzeganie się i szybka ewakuacja sprawiły, że udało się uniknąć ofiar śmiertelnych. Niestety, powódź błyskawiczna bywa zwykle zabójcza.

Rzeka wezbrała o 5 metrów

To, jak żywioł ten wyglądał w małopolskich powiatach: limanowskim, bocheńskim i myślenickim, obrazują nam dane pomiarowe na wodowskazach i stacjach meteorologicznych, które jeżą włosy na głowie nawet hydrologom.

Szczęście w nieszczęściu, że akurat w miejscu największej ulewy, z której deszczówka zatopiła Łapanów, a więc w miejscowości Jodłownik, znajduje się automatyczna stacja meteo IMGW. Odnotowała ona w ciągu zaledwie 3 godzin sumę opadów rzędu aż 130 mm, a w ciągu całej doby ponad 150 mm.

To aż 1/3 sumy opadów, która spada przez cały rok w większości miejscowości w naszym kraju. Tak olbrzymie ilości deszczu spływając do rzeki Stradomka podniosły jej poziom o 5 metrów! Z kolei przepływ zwiększył się aż 80-krotnie!

Stradomka zaczęła wzbierać krótko po godzinie 1:00 w nocy z 20 na 21 czerwca. Jej poziom wówczas sięgał zaledwie 93 cm. W ciągu 5 godzin wzrósł do 322 cm i zaczął przekraczać stan alarmowy. Mieszkańcy w nocy nie śledzili stanu rzeki, więc nie byli świadomi zagrożenia.

Wiele miejscowości znajduje się na terenach, które w ogóle nie powinny być zamieszkane, właśnie z powodu bardzo dużego zagrożenia powodziowego. Najwięcej takich obszarów obejmuje Małopolskę i Podkarpacie, gdzie wylewające rzeki powodują najwięcej strat materialnych.

liveglobalalert.com