Borys Budka. Zdjęcie: PAP/Piotr Polak
Borys Budka. Zdjęcie: PAP/Piotr Polak

Rządzącym można zarzucać różne rzeczy, przede wszystkim „wypaczenia socjalistyczne”. Jednak oskarżanie PiS o faszyzm wydawało się domeną skrajnych lewaków, którzy mają spore braki historyczne i problemy z logicznym myśleniem.

Teraz taki zarzut postawił na Twitterze sam szef Platformy Obywatelskiej Borys Budka. Albo frustracja, albo „pogubienie pedałów” (jak mawiają Francuzi), albo pan Borys wstąpił może do Antify?

W czasach gorączki mózgów po śmierci Georgesa Floyda w USA, mogło się coś udzielić i Przewodniczącemu. Borys Budka pisze:

„Potrafią tylko dzielić i wykluczać. Chcą mieć monopol na polskość. Atakowali nauczycieli, lekarzy-rezydentów, sędziów, dziennikarzy. Wraca brunatny język Europy lat 30. XX wieku. „Lecz ludzi dobrej woli jest więcej…” Wygramy tę bitwę o Polskę – tolerancyjną, otwartą i wspólną.

Najciekawsze jest to, co tak zdenerwowało Budkę, że napisał o „brunatnym języku”. Jest to komentarz do wpisu Joachima Brudzińskiego. Polityk PiS napisał: „Wielkie” ideologiczne spory, a tymczasem na #PomorzeZachodnie, ptasia rodzina, mama i tata, w naszej kapliczce, realizuje Boży plan. Polska bez LGBT jest najpiękniejsza”. Wpis zilustrowano obrazkami przydrożnej kapliczki i ptasiego gniazda.

Z tych jaj Joachima Brudzińskiego orzeł może się nie wykluje, ale żeby go tak od razu traktować jako przedstawiciela „brunatnego języka lat 30. XX wieku”?