• Zeloci snują plany powstania przeciw Rzymianom, a coraz więcej faryzeuszy odmawia złożenia przysięgi wierności cesarzowi. Z Mezopotamii docierają pogłoski o niezwykłym odkryciu astrologów
  • Józef i Maryja wędrują do Betlejem na spis ludności. Droga jest trudna, prowadzi przez niegościnne tereny. Józef ma za sobą chwile zwątpienia, teraz jednak z optymizmem patrzy w przyszłość
  • W Betlejem szukają noclegu. Zapada zmrok. Maryja czeka na Józefa, ręce ma splecione, głowę spuszczoną nisko. Ten wraca jednak z niczym. Jest mu wstyd choćby podejść do poślubionej kobiety
  • Schronienie daje im grota na przedmieściach. W ciszy, z dala od ludzkim domostw i wygód, rodzi się dziecko. Wieści docierają do okrutnego Heroda, który wpada w przerażenie

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. (…) Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem (Księga Izajasza 9, 1.5-6).

Wyczekiwanie

Mija ok. sześćdziesiąt lat od powstania Spartakusa w Italii, w czasie którego przeciwko swym panom wystąpili niewolnicy. Teraz to zeloci chcą zbrojnego przeciwstawienia się Rzymianom w Palestynie. Józef Flawiusz odnotowuje, że coraz więcej faryzeuszy odmawia złożenia rzymskiemu cesarzowi przysięgi wierności i zapowiada nadejście Bożego pomazańca. Wyczuwane jest nadejście przełomu czasów i wielkich zmian. Z Mezopotamii docierają pogłoski o wyliczeniach, jakich dokonali astrolodzy w Babilonie i odkryciu niezwykłej konstelacji gwiazd.

Faryzejskie przepowiednie wstrząsają królem Herodem, który obawia się spisków i utraty władzy. Jednej nocy z jego rozkazu z domów wyciągniętych zostaje 6 tys. osób, które zostają stracone bez sądu. To niemająca sobie równych rzeź w Jerozolimie. Z woli ojca giną też jego synowie – Aleksander i Arystobul.

Św. Łukasz ewangelista podaje: „W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna” (Łk 2, 1-5).

Bazylika Zwiastowania w Nazarecie. Według Tradycji stoi ona w miejscu, gdzie Archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że zostanie Matką Syna BożegoFoto: Michael DeFreitas / Robert Harding Premium / AFP
Bazylika Zwiastowania w Nazarecie. Według Tradycji stoi ona w miejscu, gdzie Archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego

Tu pojawiają się kontrowersje związane z postacią Kwiryniusza. Jak przypomina Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo”, „według Józefa Flawiusza (…) spis ludności dokonał się w 6 roku po Chrystusie (…). Poza tym Kwiryniusz miał prowadzić działalność na obszarze syryjsko-żydowskim dopiero w tym czasie, nie wcześniej. Te wydarzenia są jednak ze swej strony znowu niepewne; istnieją pewne poszlaki wskazujące na to, że Kwiryniusz z polecenia cesarza działał w Syrii również już około 9 roku przed Chrystusem. Tak więc całkowicie przekonujące wydają się supozycje różnych uczonych (…) według których spis ludności w tamtych okolicznościach przeciągał się i trwał kilka lat”.

W drodze

Jeden ze szlaków wiodących do Betlejem prowadzi przez długą dolinę Jordanu. Później, na wysokości Jerycha, droga zaczyna biec ku położonej wyżej Jerozolimie. Drugi szlak, krótszy, przecina okolice zamieszkałe przez Samarytan. Droga jest kamienista, to rozszerza się, to zwęża, przecina wzniesienia i doliny. Mija też Betel, „bramę niebios”, gdzie patriarcha Jakub śnił o drabinie, po której zstępowali i wstępowali do nieba aniołowie – opisuje historyk Peter Seewald.

Józefa i Maryję czeka więc podróż do Judei, licząca blisko 150 kilometrów. To od trzech do czterech dni drogi. W swoich wizjach bł. Anna Katarzyna Emmerich widzi, jak Józef i Maryja opuszczają dom Anny, matki Marii. Zabrana z pastwiska oślica ma na sobie wygodne siodło poprzeczne dla brzemiennej kobiety i jej rzeczy. Rodzina i słudzy długo i rzewnie żegnają się z nimi. Dochodzi do rozstania. Święta rodzina wyrusza w podróż przez równinę. Gdzieś przed nimi, na horyzoncie, majaczą odległe góry. Józef pociesza małżonkę i zapewnia, że zna gospodę w Betlejem, w której znajdą wygodne miejsce dla siebie.

Jak przekazuje apokryficzna Ewangelia Pseudo-Mateusza, mężczyzna widzi, że kobieta jest smutna. Podejrzewa, że Maryja czuje bóle z powodu ciąży. Za chwilę widzi jednak, że ta śmieje się. Pyta więc o powód zmiennego nastroju. – Przed moimi oczami, Józefie, widzę dwa ludy: jeden płacze i lamentuje, drugi cieszy się i śmieje – stwierdza Maryja. Józef nie rozumie, co miała na myśli. – Siedź i dobrze trzymaj się osła, nie mów zbędnych słów – prosi ją.

Wtedy na drodze pojawia się tajemniczy chłopiec w wytwornych szatach i zadaje Józefowi pytanie: – Dlaczego uznałeś za zbędne słowa o dwóch narodach, o których mówiła ci Maryja? Ona widziała naród żydowski płaczący, ponieważ odszedł od Boga, a naród pogański cieszący się, gdyż przyszedł do Pana i stał się Mu bliski zgodnie z obietnicą daną naszym ojcom – mówi. – Nadszedł bowiem czas, że z potomstwa Abra­hama spłynie błogosławieństwo dla wszystkich narodów – dodaje i oddala się

Zakonnica modli się w Grocie Narodzenia pod Bazyliką Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Grota wg tradycji chrześcijańskiej jest miejscem narodzin ChrystusaFoto: JIM HOLLANDER / PAP

Zakonnica modli się w Grocie Narodzenia pod Bazyliką Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Grota wg tradycji chrześcijańskiej jest miejscem narodzin Chrystusa

Sama droga do miasta jest trudna. Bł. Anna Katarzyna Emmerich podaje, że w dolinie, którą przemierzają, panuje przenikliwe zimno. Po wielu godzinach Maryja prosi, by się zatrzymali, gdyż opada z sił. Mężczyzna urządza swej żonie posłanie pod drzewem terebintowym. Maryja modli się, prosząc o siłę na dalszą drogę. Skuleni w cieniu terebintu podają sobie ręce, by podzielić się choć odrobiną ciepła.

Józef ma za sobą chwile zwątpienia. Między nim a Maryją doszło do zaślubin, choć nie dopełniono jeszcze aktu przyjęcia małżonki do domu męża, które zgodnie z prawem żydowskim inaugurowało wspólnotę małżeńską. Józef dowiaduje się w międzyczasie, że Maryja zachodzi w ciążę. Jak stwierdza Benedykt XVI. „tego jednak, co Mateusz – antycypując – mówi o pochodzeniu Dziecka, Józef jeszcze nie wie. Musi przyjąć, że Maryja nie dotrzymała zaślubin i – zgodnie z Prawem – musi ją opuścić” – wskazuje Ratzinger.

W Ewangelii św. Mateusza czytamy, że „po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: »Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów«” (Mt 1, 18-21).

Małżonkowie kolejnego przystanku szukają w jednym z domów, ale gospodarz odprawia ich. Spokój i odpoczynek znajdują w szopie pasterskiej. Słoma i chrust, wręczone przez pasterzy, pozwalają rozpalić ogień. Gospodyni, której nie było w domu, dowiaduje się o gościach. Wraz z mężem przychodzą do szopy, prosząc o wybaczenie i zapraszając do siebie. Dalsza droga wiedzie przez dolinę, którą Józef i Maryja oddalają się od Samarii. Z daleka widać świątynię na górze Garizim z figurami lwów lub innych zwierząt, połyskującymi biało w słońcu. Okolica robi się cieplejsza. Owoce rosną na drzewach wzdłuż ścieżek, którymi podążają, dając niezbędne pożywienie. Kolejni gospodarze, choć nieraz niechętnie, udzielają Józefowi i Maryi noclegu

Betlejem

W końcu Józef i Maryja docierają do przełęczy. Ich oczom ukazują się łąki i pagórki miasta. Betlejem, czyli „Dom chleba”, liczy wtedy ok. tysiąca mieszkańców. To miasteczko położone na pofałdowanym zboczu – dalej jest już tylko pustynia. Peter Seewald: „Licząca sobie tysiąc lat istnienia miejscowość nie odgrywała nigdy istotnej roli. Nie rozegrano tu żadnych bitew, nie zgromadzono skarbów. W Starym Testamencie Betlejem pojawia się dopiero w kontekście śmierci Raheli, żony Jakuba. Pochowano ją – jak czytamy w Księdze Rodzaju – »przy drodze do Efrata, nazywanego teraz Betlejem« (Rdz 35, 19). Jego nazwa rozbłyskuje też krótko jako miejsce narodzin króla Dawida, młodego pasterza tryumfującego nad potężnym Goliatem, a potem znowu znika”.

Jego znaczenie ma jednak już wkrótce objawić się w pełni, tak jak zapowiadał prorok Micheasz: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś spośród plemion judzkich. Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu (…). Powstanie On i paść będzie mocą Pańską” (Mi 5, 1–4).

Według bł. Anny Katarzyny, Józef i Maryja docierają do wielkiego budynku na obrzeżach, otoczonego mniejszymi domami i podwórzami. Dookoła ludzie obozują w namiotach pod drzewami. To dawny dom Józefa, gniazdo Dawida. Teraz – rzymski dom poborczy. Józef wchodzi do środka, zgłasza się, dostaje pozwolenie na wejście do miasta. W Betlejem nie ma bramy, wejście prowadzi przez rozpadlinę w murze, jakby zburzoną bramę, której strzegą żołnierze.

Urzędnicy sprawdzają dokumenty, odczytywany jest rodowód Józefa. Mężczyzna składa sprawozdanie. Mówi, że nie posiada żadnych gruntów i utrzymuje się z rzemiosła. W domu znajduje się wielu pisarzy. W górnych salach siedzą Rzymianie, są też żołnierze, a także faryzeusze i saduceusze.

Józef i Maryja w końcu ruszają do miasta pełnego ludzi. Mężczyzna szuka gospody, ale z kolejnych miejsc odchodzi z niczym. Ściemnia się, Józef postanawia przejść na drugą stronę miasta. Idą polną drogą, wśród domostw rozproszonych na pagórkach. Na końcu tej drogi jest duże pole z drzewem o gładkim pniu, którego gałęzie rozchodzą się niczym dach. Maryja zostaje w tym miejscu, Józef idzie szukać schronienia. Miejsce, którego Józef był pewien w czasie drogi, również okazuje się dla nich niedostępne. Mężczyzna czuje bezsilność, w końcu wraca do żony i wybucha płaczem. Ta pociesza go. Kolejne próby. Gdy jednak Józef, prosząc o nocleg, mówi o zbliżającym się rozwiązaniu swej żony, tym szybciej zamykane są przed nim drzwi.

Józef i Maria szukają miejsca na nocleg w Betlejem. IlustracjaFoto: East News

Józef i Maria szukają miejsca na nocleg w Betlejem. Ilustracja

Zapada zmrok. Józef urządza dla Maryi posłanie pod drzewem. Mimo, że słońce już zaszło, ścieżki i ulice są pełne przechodniów. Ludzie przyglądają się siedzącej kobiecie z ciekawością. Maryja tymczasem cierpliwie czeka na powrót męża. Ręce ma splecione, głowę spuszczoną nisko. Józef wraca jednak z niczym. Jest mu wstyd choćby podejść do żony. Decyduje się iść na przedmieścia, w miejsce, gdzie zazwyczaj odpoczywają pasterze i gdzie on za młodu chował się czasem przed braćmi.

Docierają pod nieduży pagórek, w pobliżu którego nie było żadnego domu. Wzniesienie pokryte jest iglastymi drzewami, terebintami i cedrami. Wśród nich znajdują wejście do groty. Widać stamtąd odległe dachy i wieże miasta. Józef odrzuca na bok plecione drzwi, zasłaniające wejście. Towarzysząca im oślica zaczyna tymczasem podskakiwać wokół nich i bawić się na łące.

Maryja bierze to za dobry znak. – Patrz! – woła do męża. – Zapewne jest wolą Boga, byśmy tutaj pozostali! Józefowi wciąż jednak towarzyszy smutek. Jest mu wstyd, bo mówił wcześniej o serdecznej gościnie, jaka spotka ich w Betlejem.

Józef zapala ogień i wchodzi do groty. W środku – gruba słoma i szmaty, pozostawione przez pasterzy. Bierze się za porządki, urządza miejsce do spania, przytwierdza lampę do skały. W środku robi się jaśniej, drobny płomyk tańczy po ścianach groty. Mężczyzna biegnie do pobliskiego strumienia, przynosi wodę. Z miasta wraca z zapasem owoców, kupionych od przebywających tam cudzoziemców.

Ma też ze sobą żarzące się węgielki. Wysypuje je u wejścia do groty, roznieca duży płomień, przygotowuje prosty posiłek. Gdy kończą jeść, Maryja może wreszcie odpocząć i pomodlić się. W małej, bocznej grocie Józef urządza miejsce dla oślicy. W grocie jest niewielki żłobek, stojący w skalnym wgłębieniu. Obok tej jamy jest drugie wejście do groty. Nazajutrz Maryja zapowiada Józefowi, że urodzi już tej nocy. Józef proponuje, że przyprowadzi z miasta kobiety, które pomogą przyjąć poród. Maryja odmawia, mówiąc, że nie potrzebuje nikogo.

Jak wyglądały chwile, w których Jezus przyszedł na świat? Peter Seewald zauważa, że „do okoliczności związanych z narodzinami autorzy podchodzą z pełną elegancji dyskrecją. Obce jest im wszelkie upiększanie. Ewangelia nie zamierza długo i pięknie rozwodzić się, a jedynie stworzyć przestrzeń na milczenie i zdumienie”.

Najobszerniejszy opis przyjścia Jezusa na świat i tego, co wydarzyło się wcześniej, przekazuje św. Łukasz. Informuje o zwiastowaniu Maryi, nawiedzeniu św. Elżbiety i narodzinach Jana Chrzciciela, a w końcu o spisie, na który do Betlejem udają się Maryja i Józef. Dalej pisze: „Kiedy tam (w Betlejem – red.) przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2, 6-7).

Dalej św. Łukasz pisze o „zastępach niebieskich”, które zaniosły Dobrą Nowinę pasterzom. „W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: »Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie«. I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: »Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania«” (Łk 2, 8-14).

Pasterze postanawiają udać się do Betlejem. Znajdują tam Maryję, Józefa i niemowlę leżące w żłobie. „Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane” (Łk 2, 17-20).

Św. Mateusz, pisząc o narodzinach Jezusa, informuje o wspominanych tu wcześniej zamiarach Józefa, który chciał oddalić Maryję, po tym, gdy ta „znalazła się brzemienną”. Później miał mu się ukazać we śnie anioł Pański, który mówił, by Józef nie bał się wziąć Maryi do siebie, gdyż jej dziecko zostało poczęte z Ducha Świętego. Mateusz pisze: „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus” (Mt 1, 24-25).

Jean Michelin, "Adoracja pasterzy", ok. 1659 r.

Jean Michelin, "Adoracja pasterzy", ok. 1659 r.Foto: AFP

Jean Michelin, „Adoracja pasterzy”, ok. 1659 r.

Wizje bł. Anny Katarzyny Emmerich pokazują zaś następujący obraz: „Gdy Maryja powiedziała, iż jej czas się zbliża, iżby więc udał się na modlitwę, (Józef – red.) opuścił ją i poszedł na miejsce, na którym sypiał, by się modlić. Jeszcze raz, nim wszedł do komórki swojej, wejrzał w głąb groty, gdzie Maryja, plecami do niego zwrócona, klęcząc, modliła się na swym posłaniu, z twarzą na wschód zwróconą. Widział grotę napełnioną światłem, a Maryja była jakby płomieniami otoczona (…). Widziałam, jak blask naokoło Maryi coraz się powiększał. Świateł, które Józef zapalił, nie było już można widzieć. Klęczała w szerokiej, białej szacie, która i przed nią była rozpostarta (…). Zdawało się, jakoby droga ze światła ponad nią aż do nieba prowadziła, w której jedno światło przenikało drugie i jedna postać przenikała drugą, i kręgi światła przechodziły w kształty i postacie niebiańskie. A Maryja modliła się, patrząc ku ziemi. W tej chwili porodziła Dzieciątko Jezus”.

Jezus przychodzi na świat. Maryja bierze dzieciątko, zawija je chustką, przyciska je do piersi. Mija godzina. Matka Jezusa w końcu woła Józefa. Mężczyzna wchodzi do groty, pada na kolana. Maryja prosi go, by spojrzał na niemowlę. Później bierze on dziecko na ręce. Gdy oddaje je małżonce, ta kładzie je do żłóbka.

Według apokryficznych opowieści – Protoewangelii Jakuba i Ewangelii Pseudo-Mateusza – w momencie, w którym Maryja zmaga się z porodem, Józef szuka pomocy w Betlejem. Do groty przychodzą z nim położne, Zahel i Salome. – Przyprowadziłem ci położną Zahel, która stoi przed grotą i z powodu owego przedziwnego blasku obawia się wejść do środka – mówi Józef. Maryja śmieje się. – Nie śmiej się. Bądź rozsądna, abyś przypadkiem nie potrzebowała jej pomocy lekarskiej – prosi kobietę. Maryja zgadza się, by położna podeszła do niej.

– Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzeczy przekraczające wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela – mówi Zahel. Jaskinię zaciemnia chmura, jednak znika po słowach kobiety. – Jakże wielkim jest dla mnie dzień dzisiejszy, gdyż ujrzałam ten niezwykły cud – dodaje. Maryja pozwala się zbadać.

W jakim czasie dochodzi do narodzin Jezusa? Śmierć króla Heroda Wielkiego datuje się na 4 r.p.n.e. Nie wyklucza to jednak wcale faktu, że Chrystus przychodzi na świat pod jego panowaniem. Początek tej chronologii jest obarczony błędem. Dokonujący obliczeń mnich Dionizy Mniejszy (zm. ok. 550 r.) myli się w swoich badaniach o kilka lat. Peter Seewald: „Na korzyść Dionizego przemawia, że po upływie kilku stuleci nie było to wcale łatwym zadaniem (dokonanie odpowiednich obliczeń – red.). Stary świat nie korzystał ze wspólnego kalendarza, a żydowski opierał się na miesiącach księżycowych. (…) jeśli przyjmiemy narodziny (Jezusa – red.) na 7 rok przed Chrystusem – co obecnie zostało powszechnie uznane – to zgodzą się również relacje autorów Ewangelii”.

Ucieczka

W Biblii św. Mateusz przekazuje, że w Jerozolimie pojawiają się Mędrcy ze Wschodu i wypytują o „nowo narodzonego króla żydowskiego”. „»Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon«. Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim” (Mt 2, 2-5).

Podobny przekaz daje apokryf – Ewangelia gruzińska – gdzie Królowie (nie zaś Mędrcy) udają się do Heroda. Następuje powitanie, gospodarz i jego goście zasiadają do uczty. – W jakiej to sprawie przyszliście po takiej dalekiej podróży? – pyta Herod. – W waszym kraju narodził się Jezus, nowy król; pragniemy Go zobaczyć i złożyć Mu hołd – słyszy w odpowiedzi.

Herod czuje lęk . – O tym myśmy nic nie słyszeli – twierdzi.. Królowie są zdziwieni, czemu natychmiast dają wyraz: – To dziwne, że my w tak dalekim kraju dowiedzieliśmy się o tym, a wy żyjecie tak blisko i o niczym nie wiecie. Już osiem miesięcy upłynęło, jak o tym wiemy; posiadamy bowiem księgę zapieczętowaną i napisaną przez samego Boga, i stąd wiemy – twierdzą.

Paul Hey, "Gwiazda Betlejemska", 1909 r.

Paul Hey, "Gwiazda Betlejemska", 1909 r.Foto: East News

Paul Hey, „Gwiazda Betlejemska”, 1909 r.

Herod wzywa do siebie Mędrców, wypytuje o znaki, jakie wyczytali na niebie. Wskazuje im Betlejem i podstępnie prosi, by donieśli mu, gdy znajdą dziecko. Mówi, że chce oddać mu pokłon. Mędrcy wysłuchują króla i ruszają w drogę. Relacja biblijna podaje, że gwiazda, którą widzieli, prowadzi ich, aż do miejsca, „gdzie było Dziecię”. „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny” (Mt 2, 11-12).

Kim są owi mędrcy, nazywani też „magami”? To być może przedstawiciele perskiej kasty kapłańskiej. Gerhard Delling widzi w nich teoretyków i praktyków nadprzyrodzonej wiedzy i mocy. Benedykt XVI ocenia, że „nawet jeśli nie należeli do perskiej klasy kapłańskiej, byli adeptami wiedzy religijnej i filozoficznej, która tam powstała”. Konradin Ferrari d’Occhieppo klasyfikuje ich jako przedstawicieli „wymierającej grupy astronomów”. Peter Seewald pisze zaś: „średniowieczna interpretacja magów jako Trzech Króli powstała jako wywód od trzech złożonych darów wspomnianych przez Ewangelię, a także jako aluzja do tajemnicy liczby, w której pojawia się troistość”.

Jezus – zgodnie z Ewangelią św. Łukasza – zostaje poddany obrzezaniu, dochodzi też do ofiarowania w świątyni. Mateusz przekazuje zaś, że anioł Pański znów nawiedza Józefa we śnie i ostrzega, by uchodził z rodziną do Egiptu, gdyż król chce zabić dziecko, które ma rzekomo zagrażać jego władzy. Ojciec Świętej Rodziny nie zastanawia się. Pod osłoną nocy zabiera Maryję i dziecko. Uciekają do dalekiego kraju. Tymczasem wieści o zniknięciu Mędrców docierają do Jerozolimy. Herod, dowiedziawszy się o tym, wpada w gniew. Wysyła zabójców do Betlejem z rozkazem zabicia wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat. Rozpoczyna się rzeź niewiniątek.

Czy zdarzenie takie rzeczywiście miało miejsce? „Zabicie dzieci w Betlejem – jak twierdzą niektórzy krytycy – to jedynie „literacki topos wciąż na nowo przetwarzanego w literaturze światowej tematu wczesnego zagrożenia wybranych osób i ich ratunku” – przypomina pojawiające się opinie Peter Seewald. Źródła pozabiblijne nic o tym wydarzeniu nie mówią. Benedykt XVI przypomina jednak, że „biorąc (…) pod uwagę wszystkie okrucieństwa, jakich się dopuścił Herod, fakt ten nie dowodzi, że ów podły czyn się nie wydarzył”.

Święta Rodzina pozostaje w Egipcie aż do śmierci Heroda. „Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: »Z Egiptu wezwałem Syna mego«” – pisze św. Mateusz. Po powrocie rodzina osiada w Nazarecie. „Tak miało się spełnić słowo Proroków : „Nazwany będzie Nazarejczykiem” – dodaje ewangelista.

Podczas pisania tekstu korzystałem z następujących książek:

  • Pismo Święte. Biblia Tysiąclecia, wyd. Pallottinum, Poznań 2012
  • Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo, wyd. Znak, Kraków 2012
  • Peter Seewald, Jezus Chrystus. Biografia, wyd. Rafael, Kraków 2009
  • Jezus. Biografia nieautoryzowana, red. Przemysław M. Szewczyk, wyd. WAM, Kraków 2018
  • Bł. Anna K. Emmerich, Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa, wyd. Maria Vincit, Kraków

blob:https://onet.tv/a08d1dd6-cbf6-4594-bd99-7a44575b295e

zrodlo:wiadomosci.onet.pl