Reichstag - siedziba Bundestagu. Foto: pixabay
Reichstag – siedziba Bundestagu. Foto: pixabay

Niemcy zwróciły się w czwartek 28 maja do ambasadora Rosji o wyjaśnienia w sprawie cyberataku, który miał miejsce w 2015 r. Był wymierzony w Bundestag i służby kancelarii Angeli Merkel.

Niemcy doszli do wniosków, że cyberatak miał „wyraźne oznaki” tego, że został przeprowadzony przez funkcjonariusza rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. MSZ ostrzega, że może to skutkować sankcjami ze strony UE.

Niemiecki sekretarz stanu do spraw zagranicznych Miguel Berger „zaprosił” na dywanik ambasadora Rosji Siergieja Nieczajewa o poinformował go o ustaleniach w sprawie cyberataku sprzed pięciu lat.

Minister „w imieniu rządu federalnego zdecydowanie potępił atak hakerów na Bundestag”. Sama Angela Merkel potępiła jeszcze 13 maja „skandaliczne” działania rosyjskich hakerów. Zapewniła, że ​​ma n a to mocne dowody. Według tygodnika „Der Spiegel” wydano też nakaz aresztowania Dimitrija Badinowa, poszukiwanego także przez FBI.

Rząd niemiecki zastrzegł też sobie „prawo do podjęcia dalszych działań”. Berlin bywa jednak dość pragmatyczny w relacjach z Moskwą i poza kilkoma grzmotami z owej burzy nic zapewne nie wyniknie.

Źródło: AFP