Sieć 5G. fot. publicdomainpictures.com
Sieć 5G. fot. publicdomainpictures.com

Francja w temacie walki z 5G była raczej krajem spokojnym. Wynika jednak to znacznego opóźnienia tego kraju we wprowadzaniu nowej technologii. Nie rozdzielono nawet częstotliwości, a tą procedurę przeniesiono z czerwca na koniec roku.

Epidemia koronawirusa znacznie spowolniła harmonogram wdrażania 5G we Francji. Być może dlatego i protestów do niedawna na tym tle było mniej. W Europie walka z nową technologią ma największe natężenie w Wielkiej Brytanii i Holandii. Tam najczęściej dochodzi do niszczenia infrastruktury, która będzie wykorzystywana w sieci 5G.

We Francji odnotowano dotąd raczej pewne protesty samorządów, które nie chciały takich stacji przekaźnikowych. Powoli jednak i to się zmienia i dochodzi do radykalizacji protestów.

Do aresztu trafiło właśnie dwóch mężczyzn podejrzewanych z zniszczenie przekaźnika w regionie Jury. Są przeciw 5G „ze względów środowiskowych”. Termin ich rozprawy w Lons-le-Saunier wyznaczono na 9 lipca. Do tego czasu pozostaną w areszcie i przejdą badania… psychiatryczne.

Są oskarżeni o to, że 15 kwietnia w Foncine-le-Haut (Jura) podpalili przekaźnik używając… „koktajli Mołotowa”. Szkody materialne wstępnie oszacowano na 20 000 euro.

Podejrzani mają 31 i 58 lat. Są to bezrobotny i kelner powiązani z radykalną lewicą. Były to jednak raczej ich „autonomiczne” działania na „rzecz ochrony środowiska”. Pierwszy ze sprawców przyznał się dodatkowo do podpalenia kilku maszyn budowlanych pracujących na torfowiskach, które skojarzył z pracami przy instalacji sieci 5G. Młodszy zatrzymany ma na koncie wcześniejsze 3 „środowiskowe” akcje, starszy około 10.

Według ostrzeżenia przekazanego przez Centralną Służbę Wywiadu Terytorialnego (SCRT) z 23 kwietnia, w katalogu działań skrajnej lewicy pojawiły się instrukcje dotyczące zamachów na anteny 5G.

Źródło: Le Figaro/ AFP/ Le Parisien