Puste kieszenie/fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay
Puste kieszenie/fot. ilustracyjne. Foto: Pixabay

Po 120 latach rzemieślnicy z Chmielnej zamknęli swoją pracownię. Koronawirus i paniczne działania PiS w jego obliczu dobiły najstarszą firmę rękawiczniczą w Polsce.

Najstarsza szwalnia rękawiczek w Polsce zamyka swój historyczny salon w Warszawie. Rękawicznicy po 120 latach tradycji poddali się.

– Taka jest rzeczywistość, pewnych rzeczy się nie da odwrócić. Firma przeżyła dwie wojny, a dobił ją koronawirus. To był gwóźdź do trumny, powiedziałem: dość – powiedział Tomasz Kowalski, właściciel firmy.

– Zakład to część historii tego miasta, moja rodzina stworzyła tę historię. Jak patrzę na przedwojenne zdjęcie sklepu dziadka, to mnie dusi – dodaje Kowalski.

Przed wojnami salon odwiedzali arystokraci. W PRL i III RP gwiazdy – m.in. Pola Raksa, Irena Kwiatkowska czy Kora Jackowska.

Ostatnie lata okazały się historycznej firmy zabójcze. Rynek zalewała masowa produkcja z Dalekiego Wschodu, zmiany klimatyczne… i podatki.

Teraz doszedł koronawirus i związana z nim braki materiałów oraz kwarantanna.

– Odpowiednia garbarnia jest w Czechach. Gdyby przestała działać, to pozostają wytwórnie we Włoszech, ewentualnie w Hiszpanii. Ale gdybym pojechał po surowiec, to natychmiast wylądowałbym na kwarantannie. Problem jest szalony, surowca po prostu nie ma – żali się właściciel.

Firmę dobiły obostrzenia wprowadzone przez rząd PiS. Ograniczenia w handlu i poruszaniu się wprowadzone przez rząd po prostu wygoniły ludzi z Chmielnej.

– Jest pusta ulica od rana do nocy. Jestem w miejscu, gdzie jest dwanaście pawilonów. W tej chwili sześć jest pustych. Na odcinku Nowy Świat-Bracka pełno pustych sklepów. Ulica umarła – zauważa pan Kowalski.

Jak wyjaśnia właściciel firmy celem było zawsze wytrzymać do jesieni. Wówczas przybywali klienci – nawet z zagranicy.

Wytworzone już produkty pan Kowalski zamierza sprzedawać w Internecie.

Źródło: TVN Warszawa