Skandaliczne wystąpienie Dominika Kolorza, przewodniczącego regionu śląsko-dąbrowskiego NSZZ Solidarność nie spotkało się z należną krytyką, a jest – jak się zdaje – kolejnym krokiem tej organizacji w stronę kompletnej degrengolady.

Solidarność nie zaskakuje po raz w bieżącym politycznym sezonie. Dość przypomnieć choćby stanowisko tego związku na okoliczność konfliktów w poznańskim Amazonie, gdzie prym w walce klasowej wiodła Inicjatywa Pracownicza i ustawiczne wspieranie rządu. Nie dość jednak jak się okazuje, kierownictwo coraz bardziej ostentacyjnie polewa się żółtą farbą.

Najnowszy eksces to wystąpienie wspomnianego Dominika Kolorza, jednego z najważniejszych biurokratów w NSZZ Solidarność, na forum Europejskiego Kongresu Gospodarczego; tym razem spotkanie przeprowadzono wirtualnie. Z wynurzeń tego człowieka najbardziej uderzające jest bodaj stwierdzenie, iż dążenie przez organizacje pracownicze do utrzymania bieżącego poziomu płac byłoby dziś „kretyństwem ze strony związków zawodowych”.

„Firmy, w których funkcjonują racjonalne związki zawodowe, przez ten bardzo trudny okres recesji, będą mogły przejść łatwiej. Świadczą o tym fakty. W Śląskiem mamy bardzo wiele podpisanych porozumień ograniczających czas pracy czy wysokość wynagrodzeń. Na dzień dzisiejszy dają one nadzieje na to, że firma przetrwa najtrudniejsze 5-6 miesięcy, a potem zacznie wracać do życia” – podkreśla Kolorz.

Jakie fakty i o czym świadczą trudno powiedzieć, jeśli cokolwiek wiadomo, to to, że branże i poszczególne zakłady, w których funkcjonują silne, zwarte i gotowe do konfrontacji związki zawodowe, tam pracuje się łatwiej. Gdy biurokraci wspominają o „racjonalności” związków zawodowych mają na ogół na myśli ich zdolność do usłużnej klasowej kolaboracji, to także wiadomo i o tym na pewno „świadczą fakty” – historyczne i bieżące.

Niestety, wypowiedź Kolorza zwiastuje gotowość dużej części ruchu pracowniczego jakim jest organizacja, w kierownictwie której się znajduje, do podporządkowania się jeszcze bardziej rygorystycznemu wyzyskowi. To także swoiste zielone światło dla rządu i biznesu – mogą wespół w zespół swobodnie dewastować rynek pracy używając pandemii jako pretekstu.

strajk.eu