„Żołnierze US Army włączyli się do operacji „Odporna Wiosna” polskich Wojsk Obrony Terytorialnej i pomagają lokalnym społecznościom podczas COVID-19. Zaangażowanie humanitarne wojsk USA w Polsce to kolejny przykład tego, że jesteśmy #StrongerTogether (razem silniejsi)” – napisała na Twitterze ambasador USA.

Zamieściła też zdjęcie żołnierzy polskiego i amerykańskiego dostarczających żywność. Pod zdjęciem wyjaśniono, że przekazują ją placówkom medycznym i społecznościom lokalnym.

Z kolei Ministerstwo obrony narodowej poinformowało, że w stałej gotowości jest 14 wojskowych szpitali i 5 ośrodków medycyny prewencyjnej. Ośrodek Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych w Puławach Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii każdego dnia wykonuje testy umożliwiające wykrywanie koronawirusa.

We wszystkich województwach działają wojskowe zgrupowania zadaniowe, które udzielają wsparcia Ministerstwu Zdrowia. Mają one do dyspozycji m. in.: kilkadziesiąt pojazdów sanitarnych i mikrobusów, dezynfekcyjne zespoły zadaniowe, mobilne zespoły medyczne i personel medyczny, kontenerowy szpital polowy we Wrocławiu wyposażony w 100 łóżek przeznaczony do kwarantanny i udzielania pomocy potrzebującym oraz budynek wyposażony w 200 łóżek do przeprowadzania kwarantanny.

Ale czy tak jest naprawdę? Po prostu nie potrafię zrozumieć, że możliwe jest takie mydlenie ludziom oczu. Jeżeli chodzi o zalecenia i zapobieganie rozprzestrzenianiu się Covid-19 w jednostkach wojskowych teoretycznie są restrykcyjne, ale praktycznie ich nie ma w ogóle – brak mydła, papieru toaletowego w łazienkach. Żołnierze przychodzący do pracy nie otrzymują ani maseczek, ani rękawic, choć w niektórych jednostkach mają dostęp do płynów odkażających. Żołnierze i pracownicy wojska są zmuszeni do kupowania maseczek, rękawic i innych środków dezynfekujących. Termometr do mierzenia temperatury, na tyle wojsko wprowadziło tzw. restrykcyjne środki. Wszystko jest robione na pokaz.

Nic więc dziwnego, że w marcu do jednostek wojskowych dotarło pismo zakazujące udzielania informacji o zachorowaniach na Covid-19 bez konsultacji z MON.

W szpitalach wojewódzkich personel ma nie zmieniać rękawiczek tylko je dezynfekować. A przecież rękawice maja swoją wytrzymałość i gdy zostaną potraktowane alkoholem, to tracą ochronne właściwości, nie chronią ani pacjenta, ani personelu.

Wciąż nie wiadomo ilu żołnierzy Wojska Polskiego jest zakażonych koronawirusem, ponieważ MON ukrywa informacje. W naszym kraju nikt nie tworzy osobnych statystyk dotyczących np. chorych policjantów, żołnierzy (tak jest m.in. w Austrii, Hiszpanii czy Włoszech, w Niemczech oraz w Wielkiej Brytanii). Liczba żołnierzy Wojska Polskiego zarażonych koronawirusem oraz objętych kwarantanną (a informacje o wszelkich chorobach traktowane są przez RODO jako dane wrażliwe) jest bardzo nikła. Tajemnica wokół zakażenia oznacza, że sytuacja w wojsku jest fatalna. Czy jest to sposobem MON na ukrywanie swojej porażki?

HANA KRAMER

Dziennik Polityczny