Premier Mateusz Morawiecki. Foto: PAPPremier Mateusz Morawiecki. Foto: PAP

Nie milkną echa cenzury, jaką zastosowały władze Polskiego Radia wobec piosenki Kazika Staszewskiego. Premier Mateusz Morawiecki odwraca kota ogonem. Nie widzi problemu w zdejmowaniu utworu z anteny.

Nowy utwór Kazika pt. „Twój ból jest lepszy niż mój” dotyka problemu arogancji władzy i nierównego traktowania siebie i pozostałych obywateli. Według władzy wszyscy powinni być równi wobec prawa. Wszyscy poza – oczywiście – władzą.

Kazik nawiązał w piosence do Jarosława Kaczyńskiego, który w trakcie epidemii odwiedzał cmentarze. Odwiedzał, pomimo że te były zamknięte dla szarego obywatela. Dla prezesa PiS specjalnie otworzono cmentarz na warszawskich Powązkach, gdzie wjechał swoją limuzyną, wraz z ochroniarzami, żeby odwiedzić grób matki Jadwigi.

„Twój ból jest lepszy niż mój” wygrał notowanie listy przebojów Radiowej Trójki. Dyrekcja postanowiła więc notowanie anulować. W reakcji na jawną cenzurę z radia odeszli już m.in. dziennikarze Marek Niedźwiecki, Hirek Wrona i Marcin Kydryński. Organek i Dawid Podsiadło zapowiedzieli, że zawieszają współpracę z Trójką. Dziennikarz Bartosz Gil został zawieszony w obowiązkach, gdyż nie podpisał politycznego listu wyjaśniającego przyczyny cenzury. Więcej na ten temat TUTAJ.

Morawiecki komentuje zamieszanie wokół Kazika Staszewskiego

Głos w sprawie zabrał premier Mateusz Morawiecki. W obszernym wpisie na Facebooku dał do zrozumienia, że nic wielkiego się nie stało.

Społeczne oburzenie na cenzurę zastosowaną przez Polskie Radio nazywa „tematem zastępczym”.

„Pomimo dramatu, z jakim świat musi się mierzyć, wciąż i wciąż pojawiają się tak zwane „tematy zastępcze”, przez które niekiedy umyka nam sedno. A dla mnie sednem publicystycznej gorączki i manipulacji ostatnich godzin nie jest żaden utwór muzyczny” – uważa Morawiecki.

W dalszej części swojego wywodu pomija już jawną cenzurę i przechodzi do wybielania czynów Jarosława Kaczyńskiego. Wplątuje we wszystko postać Jana Pawła II.

„I tak jak niepojęte byłoby, gdybyśmy jutro nie uczcili godnie 100. urodzin naszego Wielkiego Rodaka – Karola Wojtyły, Jana Pawła II – tak trudno mi pojąć kwestionowanie godnego uczczenia rocznicy Katastrofy Smoleńskiej. Zarówno ostatniej – już dziesiątej – jak i każdej innej” – pisze premier.

Zgodnie z linią władzy zapewnia po raz kolejny, że Kaczyński, w przeciwieństwie do symbolicznego Kowalskiego czy Nowaka, prawo do odwiedzenia cmentarza miał.

„Powiem bardzo wyraźnie: TAK, odwiedzenie grobów i pomników Ofiar Katastrofy Smoleńskiej było, jest i będzie naszą powinnością. Nawet w czasie epidemii. Bez takich gestów państwo staje się grupą ludzi realizujących cele zredukowane wyłącznie do zapewnienia minimum egzystencji lub jakichś ekonomicznych interesów A naród staje się tylko grupą osób posługujących się tym samym językiem. Staje się narodem bez ciągłości, bez wspólnego przywiązania do tego, co ważne, wielkie i co niesie ponadczasowe wartości. Nie chciałbym żyć w takiej Polsce. Jako Premier i jako obywatel wierzę, że Polska i Polacy nigdy nie dadzą się zredukować do takiego poziomu” – tłumaczy Morawiecki.

Odwracanie kota ogonem

Premier nie chce najwyraźniej zauważyć, że poza obchodami państwowymi, Kaczyński odwiedził również w momencie zakazu grób swojej matki, Jadwigi. Co ważne w tej historii, śp. Jadwiga Kaczyńska leży na Starych Powązkach, a nie Wojskowych. To dwa różne cmentarze. Na Starych Powązkach żadne uroczystości państwowe się nie odbywały.

Morawiecki pomija niewygodne fakty i zasłania się patetycznymi słowami o jedności narodu. W dobrze znany PiS-owi sposób odwraca kota ogonem.

Ale pomijając już fakt, czy Kaczyński mógł czy nie mógł odwiedzić grobu bliskich, problem leży całkiem gdzie indziej. Morawiecki pisze, iż wierzy, że „Polska i Polacy nigdy nie dadzą się zredukować do takiego poziomu”.

Tymczasem poprzez cenzurę zarówno PiS, jak i podlegli im funkcjonariusze medialni sprowadzają Polskę do jeszcze niższego poziomu. I tego Morawiecki zauważyć już nie chce.

Reklama