KONTA AUTORÓW KLIKNIJ W WYBRANY BANER
KLIKNIJ W WYBRANY BANER
BLOGI I STRONY INTERNETOWE POLECANE PRZEZ M-FORUM

M-forum A.V Live.

TU ZNAJDZIESZ CODZIENNIE PONAD 150 INFORMACJI NIUS BEZ CENZURY !! ORAZ TRANSMISJE LIVE STREAM I MATERIAŁY AUDIO I WIDEO W ORYGINALE DOŁACZ SWOJĄ STRONĘ LUB BLOGA DO PROMOWANYCH I POLECANYCH STRON PRZEZ M-FORUM

CZERWONE

„Otworzyć lasy, zamknąć Amazona”

Im bardziej rząd Prawa i Sprawiedliwości próbuje wykazać, że panuje nad rozwojem epidemii koronawirusa, tym więcej dostarcza nam przesłanek, że kontroli nie ma żadnej. Zamiast działań, które pozwoliłby realnie zahamować wzrost zahamować, mamy pokaz siły w stylu wojskowych-fajtłapów zarządzających republiką bananową, czego jedynym skutkiem jest uprzykrzenie życia obywatelom.

Jakiś tydzień temu żartowaliśmy z kolegą przy piwku, że Morawiecki z Szumowskim za chwilę nie będą mieć już czego zamknąć i obstawią wejścia do lasów terytorialsami.

No i proszę – takie mamy czasy, że to co jednego dnia jest persyflażem, kolejnego już staje się częścią naszego życia. Od dwóch dni w borach i zagajnikach grasować mogą jedynie zwierzątka oraz naparzający do nich z dwururek janusze.

Lobby myśliwskie okazało się silniejsze od  szacunku dla praw obywatelskich. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz.

Pewnie też zadajecie sobie pytanie – na jakiej podstawie PiS zabronił nam spacerować po lasach?

Zakaz ten, podobnie jak wiele wcześniejszych działań tego rządu – jest niezgodny z prawem. Rada Ministrów nie ma możliwości ograniczenia swobody przemieszczania się bez ogłoszenia stanu wyjątkowego, o czym mowa jest w Konstytucji.

Tak więc szwindlem pachnie nie tylko szlaban przed wejściem do lasu, ale również zakaz spacerowania po bulwarach i bujania gówniarzy na huśtawkach.

Zakazy, na polecenie rządu, wydały nadleśnictwa. Bezprawnie, bo władza nie ma mocy, żeby takie nakazy wydawać. Poza tym – zgodnie z art 26 ust. 3 ustawy o lasach nadleśniczowie mogą zakazać wstępu do lasu jedynie w trzech przypadkach: zniszczenia albo znaczne uszkodzenia drzewostanów lub degradacji runa leśnego, dużego zagrożenia pożarowego oraz zabiegów gospodarczych związanych z hodowlą i ochroną lasu lub pozyskaniem drewna.

Co z tego wynika?

Ano to, że „zakaz wstępu do lasu” jest jedynie pierdnięciem z konferencji prasowej, pozbawionym prawnego umocowania.

Zakaz ten w świetle prawa nie obowiązuje, obywatele mogą hasać po lasach ile im się rzewnie podoba, mandatów nie powinni przyjmować, bo w sądzie wygraną mają w kieszeni.

Po jaką cholerę więc ten zakaz?

Aby to zrozumieć, należy spojrzeć na działania PiS podczas epidemii w całościowej perspektywie. Najwięcej zarażeń na całym świecie notuje się w dużych miejscach pracy.

Takich jak centra logistyczne koncernu Amazon, w których pracuje ponad 14 tysięcy pracowników, wykonujących obowiązki i przemieszczających się w bliskim kontakcie. W warunkach epidemii to jeden wielki wirusowy gang bang.

Rząd PiS nie ma odwagi postawić się wielkiemu kapitaliście, nawet jeśli stawką jest zdrowie i życie Polaków i Polek, nie próbuje walczyć z zarazą na poważnie.

Zamiast tego mundurowi urządzają prześladowania spacerowiczów, rowerzystów, biegaczy, zakochanych przytulających się nad jeziorem, a od niedawna odcięto nas od ostatniej możliwości ucieczki przed gęstniejącym obłędem – ukojenia w leśnej głuszy.

Głupie to i nieskuteczne, ale działanie takich obostrzeń odczuwa w zasadzie każdy obywatel. A to jest właśnie celem władzy – wywołanie stanu wyjątkowego w głowach obywateli – upowszechnienie wrażenia, że „rząd robi, co może”.

Rządzący doskonale wiedzą, że od spacerów po lasach, joggingu czy wycieczek rowerowych nie przybędzie zarażonych, ale ich celem nie jest zapewnienie nam bezpieczeństwa, a psychologiczna tresura. Morawiecki z Szumowskim, pogrywają z nami po kapralsku – nakazują wykonywanie bezsensownych i upokarzających poleceń w celu osiągnięcia stanu pożądanego stanu zastraszenia i zdyscyplinowania.

Od kilku dni pracownicy ochrony zdrowia nie mogą wypowiadać się w mediach na temat metod walki z epidemią i kondycji ich placówek. Wcześniej co rusz dochodziły od nich głosy, że brakuje właściwie wszystkiego – masek ochronnych, kombinezonów, sprzętu wspomagającego oddychanie.

Medycy nie przeszli odpowiednich szkoleń, zostali rzucani na front jak mięso armatnie. Gdyby decydentom z Nowogrodzkiej faktycznie zależało na walce z epidemią,  przynajmniej zadbaliby o komfort i bezpieczeństwo pracy tych, którzy jako jedyni niosą pomoc zakażonym.

Ale po co, skoro można założyć im knebel. To dzieło tych samych ludzi, którzy zamknęli nas w domowych więzieniach,  z których legalnie możemy wychodzić tylko do miejsc realizacji wyzysku.

Zbliża się szczyt zarażeń, a wraz z nim zacieśnia się pętla kapitalistycznej kontroli. Trzymajcie się.

zrodlo:strajk

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: