Protest w Wuhan
Podpis podzdjęciem Mieszkańcy twierdzą, że posiadanie spalarni w pobliżu ich domów będzie niebezpieczne

Podczas gdy uwaga świata skupiała się na protestach w Hongkongu, inne chińskie miasto jest świadkiem niepokojów na skalę rzadko spotykaną na kontynencie.

Tysiące mieszkańców Wuhan, stolicy środkowej prowincji Hubei, wyszło na ulice w zeszłym tygodniu na kilka dni.

Byli źli z powodu planowanej spalarni odpadów, które, jak twierdzą, przyniosą niebezpieczny poziom zanieczyszczenia w ich mieście.

Ale w miarę jak protesty stale rosły w ciągu tygodnia, rozpoczęła się cenzura i operacja bezpieczeństwa publicznego, aby powstrzymać niepokoje.

Dlaczego są tacy źli?

Wuhan desperacko musi znaleźć sposoby radzenia sobie z odpadami wytwarzanymi przez 10 milionów mieszkańców. Opracował więc plany budowy ogromnej spalarni, która ma być zlokalizowana w strefie Yangluo w dzielnicy Xinzhou, gdzie mieszka około 300 000 osób.

Według dokumentu rządu miasta opublikowanego w lutym, spalarnia miałaby dzienną pojemność 2000 ton śmieci.

W dzielnicy Xinzhou znajduje się również składowisko odpadów, których silne zapachy, zdaniem niektórych mieszkańców, można złapać nawet wtedy, gdy przejeżdżamy okolicę autobusem.

Istnieje jednak obawa publiczna, że ​​źle wykonane spalarnie mogą emitować dioksyny, które są bardzo toksyczne i mogą uszkadzać układ odpornościowy, zakłócać działanie hormonów i powodować raka. Według chińskiego nadawcy telewizji przemysłowej w 2013 r. Pięć takich zakładów w mieście Wuhan okazało się niespełniających norm i emitujących niebezpieczne zanieczyszczenia.

Social media footage of police in WuhanPrawa autorskie do zdjęćINNY
Podpis podzdjęciem Ziarnisty materiał w mediach społecznościowych pokazał ogromną liczbę policji wprowadzającej się do miasta

Pod koniec czerwca zaczęły się plotki, że prace nad nowym zakładem rozpoczęły się już na skrawku ziemi w Yangluo, wyznaczonym jako park przemysłowy, w pobliżu rezydencji i dwóch szkół.

Miejscowi ludzie wychodzili na ulice na kilka dni, żądając ponownego przemyślenia lokalizacji. Trzymali transparenty z hasłami: „zanieczyszczenie powietrza zaszkodzi następnemu pokoleniu” i „nie chcemy się otruć, potrzebujemy tylko świeżego powietrza”. Nie domagali się, aby został całkowicie złomowany, tylko aby został odsunięty dalej.

Protesty narastały w ciągu kilku dni i, według niektórych mieszkańców, w nocy z największymi tłumami uczestniczyło nawet 10 000 osób.

Jak zareagował rząd?

Początkowo rząd dystryktu Xinzhou próbował uspokoić niepokoje. W środę wydał oświadczenie, w którym zaprzecza, że ​​rozpoczęto prace nad spalarnią. Stwierdzono, że projekt nie został nawet zarejestrowany, ani nie przeszedł żadnej oceny środowiskowej.

Powiedzieli, że lokalne władze przywiązują „dużą wagę do głosów ludu” w procesie decyzyjnym, ale ostrzegają, że władze bezpieczeństwa publicznego będą tłumić wszelkie „nielegalne czyny przestępcze, takie jak złośliwe podżeganie i prowokacja”.

Kilku miejscowych twierdziło, że ludzie zostali zatrzymani, ale nie można potwierdzić dokładnej liczby.

Wydaje się, że w weekend władze skutecznie stłumiły protesty. Niektórzy miejscowi twierdzili, że policjanci zamieszani byli na ulicach, a sklepy wokół miejsc protestu zostały nakazane do zamknięcia przed 18.00.

Tymczasem chińscy cenzorzy działają. Lokalne głosy w mediach społecznościowych szybko znikają. Filmy i zdjęcia z zatłoczonych ulic i starć protestujących z policją można ocenzurować w ciągu kilku godzin. Podczas gdy w krajowych mediach pojawiło się kilka doniesień o spalarni, żaden z nich nie opisał protestów.

Lokalni mieszkańcy powiedzieli, że nie są zadowoleni z zapewnień władz dzielnicy, ponieważ to władze lokalne mają ostatnie słowo.

Ale gmina jak dotąd milczała.

Jak niezwykłe jest to dla Chin?

Chiny często widzą takie publiczne protesty, ale przeważnie na znacznie mniejszą skalę.

Podczas gdy chińska opinia publiczna w dużej mierze unikała protestów dotyczących reform politycznych, odkąd ruch Tiananmen został zdławiony w 1989 r., Protesty „nie na moim podwórku” stały się bardziej powszechne.

Ruchy cywilne przeciwko projektom powodującym duże zanieczyszczenie sięgają co najmniej 2007 roku, kiedy w mieście Xiamen w prowincji Fujian wybuchł znaczący protest przeciwko przemysłowi chemicznemu.

Incydent ten stał się znany w czasach lżejszej cenzury, a lokalne władze ostatecznie wyprowadziły lokalizację projektu z miasta.

Podpis w mediachStarcie w Hongkongu i protestujących

W 2015 r. Protestowano zarówno w Szanghaju, jak i na północy Tianjin nad planowanymi zakładami produkcyjnymi, co według mieszkańców stanowiło zagrożenie.

A w 2017 r. Miasto Qingyuan w prowincji Guangdong również widziało protesty przeciwko spalarni.

Podczas protestów Qingyuan prawie 10 000 mieszkańców wyszło na ulice, a policja podobno wystrzeliła gaz łzawiący w szczytowym momencie zamieszek. Trzy dni później rząd anulował planowaną spalarnię.

Czy władze Wuhan mogą się uczyć od Qingyuan?

Jak dotąd nie ma na to śladu.

Nawet po tygodniu protestów rząd miasta wydaje się głuchy na opinię publiczną.

https://www.bbc.com/news/blogs-china-blog-48904350

banner-wizytowka-1580899038