Więzienie francuskie Fot. Rada Europy Twitter

Stłoczeni na niewielkiej przestrzeni ludzie to potencjalna bomba rozwoju koronawirusa. Tak jest z więzieniami. W dodatku logiczny zakaz odwiedzin w takich miejscach, prowokuje bunty. Tak było we Włoszech, tak jest we Francji i może być w Polsce.

Ostatnio skazano na dodatkowe wyroki 5 więźniów uczestniczących w buncie w zakładzie karnym w Beziers. Dołożono im po roku odsiadki.

Francuska minister sprawiedliwości Belloubet przygotowała częściową amnestię dla osób, które kończą odbywanie kary. Amnestia dotyczy około 5 tys. osób. Do więzień nie przyjmuje się skazanych na niskie wyroki. Wszystko to ma trochę rozładować panujący w więzieniach tłok.

Rozładowanie tłoku w tej „instytucji” nie jest jednak łatwe. Po wprowadzeniu przepisów o izolacji do aresztów trafia coraz więcej osób nagminnie łamiących te przepisy. Przybywa też powoli wyroków skazujących takie osoby na kary więzienia.

Na razie we Francji, poza Beziers, doszło do buntów w zakładach karnych także w Draguignan, Marsylii, Roanne, Sequedin, Aix-Luynes, Limoges, Rennes, Nantes, Meaux, Maubeuge, Longuenesse, Carcassonne i Uzerche.

Areszty i więzienia szybko stają się niebezpiecznym miejscem dla więźniów i personelu. To możliwa wylęgarnia koronawirusa. Kierownictwo takich placówek staje przed nowymi wyzwaniami sanitarnymi. O częściowej amnestii w odbywaniu kary, zamianie kary na dozór itp. działaniach dla rozładowania więzień, mów się także w Polsce. Może to dotyczyć 12 tys. oadzonych.

Stały się one bowiem w czasach zarazy poważnym problemem we wszystkich krajach. Są też i doniesienia pozytywne. W przywięziennych wytwórniach w zakładach karnych w Wołowie, Raciborzu, i Czerwonym Borze rozpoczęto szycie maseczek. W Sieradzu mieli rozpocząć produkcję kombinezonów ochronnych.

n.czas.com