W sklepach w całej Polsce od kilkunastu dni towarem deficytowym są makarony, ryże czy pomidory w puszce. Wszystko przez epidemię koronawirusa, która od początku roku rozprzestrzenia się na świecie. Polacy masowo ruszyli do sklepów, by zrobić zapasy na wypadek ewentualnej kwarantanny czy zamknięcia sklepów. Często w sklepach brakuje też takich podstawowych produktów spożywczych jak chleb.

O ile z produktami o długiej dacie ważności nie ma problemu, bo mogą leżeć w szafce długo i się nie zmarnują, to w przypadku kupienia nadmiaru pieczywa istnieje ryzyko, że go po prostu nie przejemy. Wówczas problemem może stać się marnowanie żywności, kupionej w nadmiarze w obawie przed koronawirusem.

Profil „Miasto Suwałki” opublikował ostatnio na Facebooku zdjęcie ze śmietnika jednego z tamtejszych osiedli. W kontenerze na odpadki leżało kilkanaście bochenków chleba, które zostały wyrzucone przez osobę prywatną. Ten widok poruszył internautów.

– Jak kilka dni temu zrobiłem zdjęcie lady zawalonej chlebem, który kupowała jedna osoba, to zaraz znaleźli się obrońcy, że dla sąsiadów, że dla całej rodziny i takie tam pierdoły. Czekałem tylko aż te wszystkie zapasy znajdą się w śmietniku. I proszę już tak się stało. Jak nazwać takich ludzi? – pisze oburzony mieszkaniec Suwałk. Inna internautka dodaje: „Brak słów dosłownie…. Ja 4 dni latałam za chlebem bo nie miałam dla dzieci”.

Inni zwracali uwagę, że w mieście jest dużo potrzebujących rodzin, które z radością przyjęłyby nadwyżki jedzenia. Tymczasem to marnuje się na śmietniku.

Epidemia koronawirusa w Polsce dopiera nabiera rozpędu. We wtorek 24 marca w całym kraju zarażonych było 766 osób. W nadchodzących dniach, kiedy chorych będzie przybywać, warto przemyśleć swoje zakupy żywieniowe i nie wpadać w zakupową panikę, żeby problem marnowania żywności nie pogłębiał się. Sklepy cały czas pozostają otwarte, a towaru na półkach nie brakuje.

Za Facebook