• To nie politycy, a polska służba zdrowia jest na pierwszym froncie walki z koronawirusem

  • Bączkowski: „Ręce już krwawią od środków dezynfekujących, krem, rękawiczki, znowu dezynfekcja i tak w kółko. Dziś nie było czasu na kawę ani na ciepły posiłek. Nie ja jedyny dziś nie jadłem”

  • Medycy przypominają politykom PiS ich wypowiedzi, gdy w Polsce w 2017 roku trwały protesty lekarzy

  • „Byłem zły i nie tylko ja, ale większość, wszyscy. Myśleliśmy, teraz to nas potrzebujecie?(…) 3 min później nikt, żaden medyk, nie wątpił co będzie robić, co musi zrobić, że musi być, zostać i pomagać”

bardzo trudnej sytuacji związanej z koronawirusem coraz więcej osób zaczyna doceniać prace lekarzy. W mediach społecznościowych ludzie zaczynają stawiać pytania, jak to możliwe, że polska służba zdrowia została doprowadzona do takiego stanu. Że brakuje sprzętu, ludzi, lekarze pracują po setki godzin. Niektórzy winią tutaj tylko obecny rząd, wskazując mnóstwo niepotrzebnych wydatków. Inni patrzą szerzej, argumentując, że do takiej zapaści służby zdrowia doprowadziły właściwie każde rządy w Polsce, bo wydatki na leczenie Polaków nigdy nie stanowiły odpowiedniego priorytetu dla władzy.

Obecnie – co widać chociażby po zachowaniach ludzi, którzy przynoszą lekarzom posiłki – wielu Polaków zdaje sobie sprawę, że to nie politycy, a polska służba zdrowia jest na pierwszym froncie walki z koronawirusem.

„Ręce już krwawią od środków dezynfekujących”

Jak wygląda sytuacja, opowiedział też jeden z gdańskich medyków Karol Bączkowski, który zamieścił wczoraj – po powrocie z dyżuru – wpis w mediach społecznościowych. Post spotkał się z szerokim echem internautów, ma setki udostępnień.

„Wróciłem z dyżuru, umyty zdezynfekowany a jednak jakiś taki brudny. Brudny od strachu, w domu Kuba/7 lat i Zuza/3. A co jak przyniosę tego „syfa”do domu, do dzieci do żony?” – zaczyna swój wpis Bączkowski.

„Ręce już krwawią od środków dezynfekujących, krem, rękawiczki, znowu dezynfekcja i tak w kółko. Dziś nie było czasu na kawę ani na ciepły posiłek. Nie ja jedyny dziś nie jadłem” – pisze.

Bączkowski nie ukrywa, że medycy (przynajmniej ci, których zna) czują wielką złość.

„System ma nas w d….., praca na kontraktach/własne działalności, słabe płace, 300-400 h w miesiącu, Zus ponad 1400 zł w nagrodę za pracę, brak przerw, siku w szpitalu” – pisze gdański ratownik.

Jak trwoga, to do lekarzy. Medycy nie oglądają się na polityków, robią swoje

I zestawia to z zachowaniem polityków. „Wychodzi minister i mówi, że jesteśmy wspaniali. Jaja sobie robi. Wstydzić się powinien, jeszcze niedawno mieliśmy sobie wyjechać jak się nie podoba” – przypomina, nawiązując m.in. do wypowiedzi niektórych polityków PiS z 2017 roku, kiedy w Polsce trwały protesty lekarzy.

Bączkowski: „Byłem zły i nie tylko ja, ale większość, wszyscy. Myśleliśmy, teraz to nas potrzebujecie? Teraz to Wam pokażemy. 3 min później nikt, żaden medyk, nie wątpił co będzie robić, co musi zrobić, że musi być, zostać i pomagać”.

Gdański medyk wie, że obecna sytuacja nie jest winą ludzi i że nie można odejść od łózek.

„Zostaniemy, będziemy, głodni, brudni bez masek, ale będziemy. Jutro 7:00 rano G0108 Gdańsk Jasień, będę” – napisał.

onet.pl