Policja. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: PAP
Policja. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: PAP

34-latek na długo zapamięta nocne żarty z policji i rajd po mieście. Grozi mu 5 lat więzienia.

Policja z Trzebini otrzymała telefon ze zgłoszeniem włamania do jednego z domów. Wpłynęło też zgłoszenie z komendy wojewódzkiej w Krakowie, której ktoś powiedział, że pod tym samym adresem są „martwi członkowie rodziny”.

Policjanci udali się pod wskazany adres, ale zgłoszenia okazały się fałszywe. Zamiast śladów włamania i martwych ludzi do policjantów podjechała Alfa Romeo.

Kierowca auta zaczął wyzywać policjantów przez otwarte okno. Po wulgarnych wyzwiskach mężczyzna z piskiem opon odjechał.

Funkcjonariusze ruszyli za chamskim żartownisiem w pościg. Ten jednak nie miał zamiaru się zatrzymać, a ponadto wjechał na chodnik.

Kierowca zaczął uciekać przed policją w kierunku centrum Chrzanowa. W trakcie pościgu uderzył m.in. w radiowóz.

W pewnym momencie mężczyzna zatrzymał się przed… wejściem głównym do Komendy Powiatowej Policji w Chrzanowie.

– Mężczyzna był trzeźwy. Nie miał prawa jazdy. Z uwagi na jego pobudzenie i nieracjonalne zachowanie pobrano krew do badań, by sprawdzić, czy był pod wpływem środków psychoaktywnych – poinformował rzecznik małopolskiej policji mł. insp. Sebastian Gleń.

34-latek odpowie za ignorowani wezwania do kontroli drogowej, jazdę bez uprawnień i popełnienia szeregu wykroczeń drogowych. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Jeżeli okaże się, że był pod wpływem narkotyków kara może okazać się jeszcze dłuższa.

Źródło: Gazeta Prawna / PAP