Nowy płyn do dezynfekcji rąk marki Orlen. Foto: Twitter Daniel Obajtek
Nowy płyn do dezynfekcji rąk marki Orlen. Foto: Twitter Daniel Obajtek

Polskie media obiegła informacja, że Orlen startuje ze sprzedażą płynu do dezynfekcji rąk. Wydawać by się mogło, że konsumenci odetchną z ulgą, a problem deficytu tego produktu odejdzie w niepamięć. Jednocześnie zakaz sprzedaży takich produktów dostały wielkie platformy internetowe.

Państwo ewidentnie próbuje zarobić na walce z koronawirusem. W tym samym czasie, gdy Orlen rozpoczął sprzedaż swojego płynu do dezynfekcji, premier Mateusz Morawiecki zakazał sprzedaży tego produktu na platformach takich jak Allegro czy OLX.

Wygląda więc na to, że Orlen może się nieźle wzbogacić na płynie do dezynfekcji rąk. Za pięciolitrową butelkę na stacji benzynowej trzeba bowiem zapłacić 95 złotych. Przy obecnych stawkach nie jest to co prawda cena wygórowana, jednak państwo staje się monopolistą.

„Aha. Czyli najpierw pan premier zakazuje sprzedaży takich płynów na Allegro i OLX, a potem – całkowitym przypadkiem – z produkcją własnych rusza Orlen. To na pewno tylko zbieg okoliczności” – skwitował Łukasz Warzecha.

„95 zł kosztuje ten głośny płyn dezynfekujący. Ta duma naszego Orleu i Obajtka, duma rządu, 95 zł dla wszystkich. Nie ma lepszych i gorszych, cena wszędzie taka sama” – stwierdził jeden z internautów.