DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY
    UWAGA !! WAŻNE - Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. Zamieszczane artykułu są w wiekszości re- publikacjami materiałów z innych stron - REDAKCJA NIE INGERUJE W ICH TREŚCI W CELU ZACHOWANIA BEZSTRONNOŚCI , A CELEM PUBLIKACJI JEST PODDANIE TYCH MATERIAŁÓW POD OSĄD I KRYTYKĘ CZYTELNIKÓW W KTÓRE OPINIE NIE MOŻE INGEROWAĆ AUTOR MATERIAŁU W FORMIE MODERACJI LUB CENZURY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

Koronawirus, czyli chwila prawdy dla rządu PiS-u. „Mogą budować swoje przywództwo polityczne”

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb

– Jeśli władza zracjonalizuje oczekiwania wyborców, to później ma większe szanse, żeby zostać przez nich pozytywnie ocenioną – o tym, jak epidemia koronawirusa może wpłynąć na sytuację rządzących rozmawiamy z politologiem dr. hab. Sławomirem Sowińskim z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW.

Epidemia koronawirusa to polityczna chwila prawdy dla obozu rządzącego?

Zawsze każda tego typu sytuacja kryzysowa – czy to powódź, czy susza, czy inna klęska żywiołowa – jest jednym z najprawdziwszych egzaminów dla każdego polityka. To egzamin z politycznego przywództwa i politycznej odpowiedzialności. Egzamin, w którym czysto wizerunkowo liczy się także refleks polityczny. Pamiętamy przecież doskonale polityków, którzy w podobnych sytuacjach wykazali się brakiem refleksu i potem ich obozy płaciły za to cenę polityczną.

Chyba wiem, czyje nazwisko zaraz padnie.

Nie zaskoczę pana – premiera Włodzimierza Cimoszewicza podczas pamiętnej „powodzi stulecia” w 1997 roku. Z kolei na początku XXI wieku kanclerz Gerhard Schröder politycznie wygrał, bo poradził sobie w kryzysowej sytuacji, jaką były powodzie nawiedzające wschodnie Niemcy. Podobnie wizerunkowo zyskiwał także Donald Tusk podczas powodzi w trakcie jego pierwszej kadencji.

Nasi rządzący są bliżej Cimoszewicza czy Schrödera?

Ich sytuacja jest dość szczególna, bo poza sytuacją kryzysową, mamy też do czynienia z kampanią prezydencką. Kampanią w czasach zarazy, można by powiedzieć. To zmienia kontekst polityczny całej sytuacji. Wyborcy, obywatele z jednej strony oczekują od polityków, że ci będą solidarnie i merytorycznie przeprowadzać kraj przez ten bardzo trudny okres. Z drugiej strony, że będą toczyć kampanię, zręcznie się krytykować, wytykać słabości, prowadzić konflikt polityczny. Tyle że nie sposób robić jednocześnie i jedno, i drugie.

To co z tym zrobić?

Potrzebujemy jako państwo, jako społeczeństwo pewnej formy kwarantanny politycznej. Oddzielenia tego przeprowadzania Polski przez czas zarazy od naturalnego politycznego zwarcia, jakim jest każda kampania wyborcza. Optymalnym rozwiązaniem byłoby przełożenie wyborów na spokojniejszy czas. Dziś priorytety są inne i chyba wszyscy gracze na scenie politycznej są co do tego zgodni.

W czasach kryzysu obywatele jednoczą się wokół władzy. Im silniejsza i sprawniejsza władza, tym obywatele chętniej obdarzają ją zaufaniem. To handicap dla rządzących?

To jest egzamin, do tego bardzo trudny. W naturalny sposób, jeśli ktoś zaczyna go dobrze zdawać – a wydaje mi się, że w ostatnich dniach i godzinach władza jednak zdaje egzamin z zarządzania naszym bezpieczeństwem, ale także jego poczuciem – to jest doceniany. Ludzie oczekują od władzy poczucia bezpieczeństwa i władzę, która takie poczucie im zapewnia cenią.

Jeśli władza zapewni Polakom bezpieczeństwo, zyska politycznie? Wygra wybory prezydenckie?

O dziwo, to wcale nie jest oczywiste. Bo oczekiwania obywateli w trakcie takiego bardzo poważnego kryzysu nie są tożsame z ich oczekiwaniami i decyzjami politycznymi już po zażegnaniu sytuacji kryzysowej. Przykładem może być sytuacja z Wielkiej Brytanii z 1945 roku. Odbywały się wówczas wybory parlamentarne, w których Winston Churchill i jego Partia Konserwatywna przegrali, chociaż Churchill miał opinię bohatera narodowego Brytyjczyków i dopiero co przeprowadził kraj przez najtrudniejszy okres w jego historii. Churchill nie przegrał dlatego, że rodacy okazali się niewdzięczni czy niesprawiedliwi, ale dlatego, że po długich sześciu latach dramatu chcieli czegoś innego – zmiany, oddechu, nowego początku. Wdzięczność moralna czy społeczna nie zawsze jest tożsama z preferencjami wyborczymi, gdy czasy kryzysu się kończą. Paradoksalnie często wybiera się wtedy innych polityków, żeby zacząć życie na nowo. Sam więc pan widzi, że niełatwo przełożyć ewentualny sukces rządu premiera Morawieckiego w zarządzaniu katastrofą epidemiologiczną na wynik wyborów prezydenckich.

O tym, czy rząd wyjdzie z tego kryzysu wzmocniony, czy osłabiony zadecyduje skala epidemii i jej dotkliwość dla Polaków, czy może to, czy rząd zrobi wszystko, co do niego należało, żeby ograniczyć skutki epidemii?

Zapewne i jedno, i drugie. Kluczowy jest tutaj jednak także poziom społecznych oczekiwań wobec działań rządu. Nie bez powodu kanclerz Angela Merkel niedawno zarysowała swoim rodakom dramatyczny scenariusz, wedle którego nawet 50 mln Niemców w różny sposób może zostać dotkniętych epidemią koronawirusa. Chciała w ten sposób pokazać ograniczone pole manewru, które ma każdy rząd w analogicznej sytuacji. Bo żaden rząd nie ma możliwości całkowitego zatrzymania takiej epidemii, może jedynie spowolnić i złagodzić jej przebieg oraz dbać o to, by pomoc dotarła do wszystkich najbardziej potrzebujących. Jeśli władza zracjonalizuje oczekiwania wyborców, to później ma większe szanse, żeby zostać przez nich pozytywnie ocenioną. Nasz rząd pójdzie drogą kanclerz Merkel.

Minister Michał Dworczyk w „Porannej Rozmowie Gazeta.pl” zdementował pojawiające się plotki o planowanym zamknięciu sklepów w związku z epidemią koronawirusa:

Zobacz wideo

Chyba już zaczął nią iść, bo prezydent Andrzej Duda podczas wizyty w województwie zachodniopomorskim stwierdził: „To, że będą zgony spowodowane zakażeniem koronawirusem, obawiam się, że jest pewne. Pytanie tylko, kiedy. Mam nadzieję, że będzie tych przypadków jak najmniej”.

To antycypowanie nadchodzących tragicznych wiadomości. Ale takie wypowiedzi są próbą określenia poziomu możliwości i odpowiedzialności władzy. Z jednej strony, po to, żeby późniejsza ocenia działań rządu była bardziej racjonalna. Z drugiej, po to, żeby wspólnie przygotować się na bardzo trudną drogę.

Może być też tak, że rząd będzie działał sprawnie, ale zawiodą instytucje i mechanizmy państwa. Wtedy cenę i tak zapłacą rządzący?

W takiej sytuacji, jaką mamy obecnie przywództwo jest zarówno przywilejem jak i odpowiedzialnością oraz ciężkim brzemieniem. Ciężar tego przywództwa niosą ci, którzy je w oczach obywateli uosabiają – przede wszystkim premier i rząd. W naszym przypadku w rolę lidera, który bierze na siebie odpowiedzialność za zarządzanie sytuacją wcielił się także minister zdrowia. Łukasz Szumowski odnalazł w sobie gen przywództwa politycznego i dobrze się z tej roli wywiązuje. Przynajmniej na razie daje ludziom poczucie, że ktoś czuwa nad całą sytuacją, a państwo idzie dwa, trzy kroki przed koronawirusem. To daje obywatelom bardzo potrzebną dzisiaj namiastkę bezpieczeństwa.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski odpowiada w „Porannej Rozmowie Gazeta.pl” na najczęstsze pytania czytelników dotyczące koronawirusa:

Zobacz wideo

To poczucie bezpieczeństwa starała się zapewnić także minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, która w Radiu ZET pytana o zamknięcie placówek oświatowych na terenie całego kraju, powiedziała: „My podjęliśmy działania, których nie podjęły inne państwa członkowskie. (…) My podejmujemy działania, wyprzedzamy inne państwa europejskie o ok. dwa tygodnie”. Ma pan wrażenie, że rząd panuje nad sytuacją i to z tak dużym marginesem?

W polityce bardzo ważne jest coś, co nazywa się rentą opóźnienia. To możliwość korzystania z doświadczeń (także tych złych) poprzedników, rywali, sojuszników. Nasz rząd właśnie to robi i na razie z tej renty opóźnienia korzysta. Zresztą byłoby wielkim błędem, gdyby tego nie robił. Nie mamy oczywiście jasności w jakim dokładnie procentowym stopniu decyzja o zamknięciu wszystkich placówek oświatowych obniży skalę zakażeń koronawirusem. Jednak na pewno wydłuży proces zakażania populacji, czyli da większą szansę organom państwa na przeciwdziałanie epidemii i łagodzenie jej skutków. Polakom daje to też poczucie bezpieczeństwa, bo mają wrażenie, że ktoś staje na wysokości zadania, nie boi się podejmować trudnych, często niewygodnych decyzji.

Polityczny los rządzących zależy dzisiaj od sprawności/niesprawności instytucji i organów państwa?

To zawsze jest pytanie, na ile w polityce decyduje polityczna sprawność, a na ile ślepy los i fortuna. Myślę jednak, że ważniejsza jest polityczna sprawność. Pamiętajmy też, że mamy do czynienia z ogólnoświatowym problemem, który jest zmorą wszystkich rządów na świecie. W tym kontekście nie widzę, żeby w ostatnich dniach nasza władza popełniła jakieś rażące błędy.

Teraz rząd, ustami minister Emilewicz, zapowiada tzw. ustawę osłonową, która ma ulżyć Polakom w walce ze skutkami epidemii. Ta decyzja zwróci się politycznie?

To jest właśnie wspomniane wyprzedzanie rozwoju sytuacji o kilka kroków. Kryzysy są dla polityków testem, jak wychodzić z podbramkowych sytuacji, ale też, jak minimalizować pośrednie skutki takich kryzysów. Choćby skutki gospodarcze, które będą w tym przypadku bardzo odczuwalne. W przypadku minimalizowania tych pośrednich skutków kryzysów odpowiedzialność rządu jest znacznie większa niż w przypadku skutków bezpośrednich. Jak już powiedziałem, rząd nie ma możliwości wyeliminowania nowych zakażeń. Ale ma wpływ na powracanie dotkniętych epidemią gałęzi gospodarki do normy. Bo to zależy do regulacji, transferów finansowych, konkretnych decyzji. Rząd musi mówić o takich planach jak wspomniana ustawa, żeby dać Polakom nadzieję na lepsze jutro. Zwłaszcza tym Polakom, którzy dzisiaj płacą za tę epidemię cenę w postaci swoich biznesów, planów czy karier.

Dzisiaj mamy już nie tylko rosnącą liczbę zakażeń wirusem, ale i pierwszą ofiarę śmiertelną – 57-letnią kobietę z Poznania. Pierwszy zgon spowodowany koronawirusem oznacza polityczny przełom dla władzy?

Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Śmierć zawsze jest momentem dramatycznym i ocenianie jej politycznego znaczenia jest trudne, delikatne. Dlatego dalej bym tu nie dywagował.

Co z opozycją? Ta sytuacja jest dla niej łatwa czy trudna? Z jednej strony, błędy rządu mogą się jej przysłużyć, ale z drugiej, jeśli przesadzi z krytyką rządu, obywatele mogą to uznać za cyniczną polityczną grę „na siebie” kosztem państwa.

Sytuacja opozycji jest w tym momencie bardzo trudna. Bardzo łatwo przesadzić z krytyką rządu i zostać oskarżonym o niepotrzebne działania destrukcyjne. Z punktu widzenia partykularnych interesów politycznych sytuacja opozycji jest znacznie trudniejsza od sytuacji rządu.

Dlaczego?

Bo rządzący mają instrumenty działania, realną sprawczość. Poza tym, że muszą zdać arcytrudny egzamin, mogą w tym samym czasie budować swoje przywództwo polityczne. Opozycja takiej możliwości nie ma, bo nie ma przestrzeni, żeby toczyć naturalną walkę polityczną z władzą, wchodzić w rolę tego, który wątpi i patrzy na ręce. W czasie poważnego kryzysu jako społeczeństwo wymagamy od polityków wspólnotowości, zaufania, współpracy. To oznacza, że okoliczności redukują rolę opozycji do solidarnego współuczestnika wydarzeń. Opozycja nie może na tym wiele wygrać.

Może tylko nie przegrać?

I liczyć na to, że kryzys minie, a potem karta się odwróci. Jak już mówiłem, gdy moment próby dobiega końca, pojawia się pytanie: jak ma wyglądać świat po kryzysie. Wyborcy zastanawiają się, czy na pewno tak samo jak przed nim, czy może inaczej. Mogą wybrać opcję odcięcia się od przeszłości i rozpoczęcia życia na nowo. Życie musi biec dalej. Tu jest szansa opozycji, o ile wcześniej nie popełni poważnych błędów.

gazeta.pl

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: