Donald trump przyszedł do biura. Nowy prezydent był porywczy, bezgranicznie nieświadomy, prawie chemicznie nieuważny, podczas gdy biurokraci byli doświadczeni, przebiegli, opiekuńczyli siebie i swoje instytucje. Wiedzieli, gdzie leżą dźwignie władzy i jak je wykorzystać lub uniemożliwić prezydentowi. Biały Dom Trumpa był chaotyczny i okrutny, w przeciwieństwie do niczego w historii Ameryki, ale tak naprawdę nie miało to znaczenia, dopóki „dorośli” czekali na impulsy prezydenta i odrzucali jego najgorsze pomysły i dyskretnie chowali niszczące zamówienia leżące na jego biurko.

Po trzech latach dorośli wszyscy opuścili pokój – mówiąc o niczym nie wychodząc, by ostrzec kraj przed niebezpieczeństwem – gdy Trump wciąż tam jest.

James Baker, były generalny doradca FBI i będący celem wściekłości Trumpa na państwo, przyznaje, że wielu urzędników rządowych, nie wyłączając siebie, poszło do administracji przekonanych „że są albo mądrzejsi od prezydenta, albo że mogą przeciwstawiają się prezydentowi lub że mogą chronić instytucję przed prezydentem, ponieważ rozumieją zasady i regulacje oraz sposób, w jaki powinna działać, i że będą w stanie bronić instytucji, którą kochają lub w której wcześniej służyli, przed tym, co postrzegają jako, powiem neutralnie, niewłaściwe działania prezydenta. I myślę, że sami siebie oszukują. Oszukują siebie. Przed nimi lata świetlne.

Dorośli byli zbyt wyrafinowani, by dostrzec szczególne talenty polityczne Trumpa – jego instynkt wobec słabości każdego przeciwnika, jego fanatyczne oddanie dla siebie, jego talent do narzucania swojej woli, czystą siłę pozostania. Nie docenili także zaawansowanego rozpadu Partii Republikańskiej, która do 2016 r. Daleko zaszła w nihilistycznym dążeniu do władzy za wszelką cenę. Nie pojmowali gotowości dużej liczby Amerykanów do zaakceptowania, a nawet rozkoszy, pogardy Trumpa dla demokratycznych norm i podstawowej przyzwoitości. Przybycie takiego przywódcy ujawniło, jak wiele rzeczy, które zawsze wydawały się wyryte w monumentalnym kamieniu, zależało od tych wątłych norm i jak bardzo normy zależały od opinii publicznej. Ich zniknięcie ujawniło prawdziwą siłę prezydentury. Precedens prawny można usunąć za pomocą klawisza; niezależność organów ścigania od Białego Domu była opcjonalna; rozdział władzy okazał się zgodą dżentelmena; przejrzyste kłamstwa były silniejsze niż solidne fakty. Żadna z tych kwestii nie była jasna dla klasy politycznej, dopóki Trump nie został prezydentem.

Jednak największym błędem osób dorosłych było przeszacowanie samych siebie – szczególnie w przekonaniu, że inni Amerykanie postrzegali ich jako bezinteresownych urzędników państwowych, a ich postawa wynikała z wysokiego nastawienia do dobra narodu.

Kiedy Trump doszedł do władzy, wierzył, że reżim był jego własnością, którą słusznie nabył, i że 2 miliony cywilów pracujących pod nim, większość z nich w tajemnicy, byli mu winni całkowitą lojalność. Miał głębokie podejrzenie, że niektórzy z nich potajemnie spiskują, by go zniszczyć. Musiał ich postawić na pięcie, zanim będzie mógł zabezpieczyć się w swojej mocy. To nie będzie łatwe – stały rząd przeciwstawił się innym przywódcom i przetrwał. W swoim niedoświadczeniu i pochopności – cechach, które kochali jego zwolennicy – popełnił wczesne błędy. Ustanowił nierzetelnych lub nieudolnych komisarzy odpowiedzialnych za biurokrację, a ona sama działała sama.

Ale prosta intuicja napędzała Trumpa przez całe życie: ludzie są słabi. Mają złudzenia, apetyty, próżności, lęki. Mogą być krowy, zepsute lub zmiażdżone. Rząd składa się z ludzi. To była wada genialnego projektu Framerów, a Trump nauczył się go wykorzystywać. Wrak zaczął się gromadzić. Potrzebował zaledwie kilku lat, aby wypaczyć swoją administrację na narzędzie dla własnej korzyści. Jeśli dostanie jeszcze kilka lat, szkoda dla amerykańskiej demokracji będzie nieodwracalna.

Jest to opowieść o tym, jak wielka republika zmiękła w środku, straciła uczciwość i zapadła w sobie – opowiadana przez urzędników państwowych, których nazwiska pod jakimkolwiek innym prezydentem pozostałyby nieznane, którzy nie chcieli sławy, i którzy stawiali czoła pytania egzystencjalne, gdy Trump postanowił je złamać.

Renderowanie zdjęć przez Patrick White

1. „Nie jesteśmy nazistami”

Erica Newland poszła do pracy w Departamencie Sprawiedliwości ostatniego lata administracji Obamy. Miała 29 lat i przybyła z najwyższymi błogosławieństwami merytokracji – dyplomem Yale Law School i urzędnikiem z sędzią Merrick Garland z Sądu Apelacyjnego DC, którego prezydent Obama niedawno mianował do Sądu Najwyższego(i kto nigdy nie dostałby senatu). Newland został doradcą adwokackim w Kancelarii Radcy Prawnego, departamencie zaufania mózgu departamentu, gdzie odpowiedzi na pytania prawne dotyczące działań prezydenckich, zwykle na korzyść prezydenta. Biuro zatwierdziło najbardziej ekstremalne potęgi wojenne pod rządami George’a W. Busha, w tym tortury, zanim odwołało niektóre z nich. Newland był obywatelskim libertarianinem i sceptykiem szerokiej władzy prezydenckiej. Jej zatrudnienie pokazało, że Departament Sprawiedliwości Obamy z zadowoleniem przyjął poglądy heterodoksyjne.

Wybory w listopadzie zmieniły ją, uwolniły ją w sposób, który zrozumiała dopiero znacznie później. Gdyby Hillary Clinton wygrała, Newland prawdopodobnie kontynuowałby jako ambitny prawnik rządowy unikający ryzyka w szybkim tempie. Czułaby presję, by nie antagonizować swoich nowych szefów, ponieważ elitarni prawnicy w Waszyngtonie wciąż obracają się nawzajem w życiu – ci ludzie byliby opiekunami jej przyszłości, a ona chciała powstać w rządzie federalnym. Ale po wyborach zdała sobie sprawę, że jej nowi szefowie raczej nie będą patronami jej kariery. Mogą nawet postrzegać ją jako wroga.

Postanowiła służyć za Trumpa. Podobała jej się praca i koledzy, około 20 prawników zajmujących się karierą w biurze, którzy traktowali się nawzajem z życzliwością i szacunkiem. Jak wszyscy pracownicy federalni złożyła przysięgę, że poprze Konstytucję, a nie prezydenta, i że „dobrze i wiernie” wykona swój urząd. Te patriotyczne obowiązki implikowały pewne wartości i to one powstrzymywały ją przed odejściem. W jej umyśle nie uczyniono z niej konspiratora „głębokiego stanu”. Nie próbowałaby blokować polityk prezydenta – trzymała je tylko na wysokim poziomie faktów i prawa. Wątpiła, że ​​jakakolwiek wymiana zrobiłaby to samo.

Kilka dni po inauguracji Trumpa nowy szef Newlandu, Curtis Gannon, pełniący obowiązki szefa kancelarii radcy prawnego, wyraził pieczęć zatwierdzenia zakazu prezydenta, bigotowanego, jeśli nie nielegalnego, wobec podróżnych z siedmiu krajów w większości muzułmańskich. Co najmniej jeden prawnik w biurze wyszedł na lotnisko Dulles w ten weekend, aby zaprotestować. Inny spędził dzień płacząc za zamkniętymi drzwiami do biura. Inni uważali, że osądzanie motywów prezydenta nie jest zadaniem prawników rządowych.

Pracownicy oddziału wykonawczego pracują dla prezydenta, a głównym wymogiem ich pracy jest realizacja polityk prezydenta. Jeśli nie mogą tego zrobić z czystym sumieniem, powinni odejść. Jednocześnie istnieje dobry powód, aby nie rezygnować z wyników wyborów. Służba cywilna, która rotuje wraz z partią u władzy, byłaby powrotem do XIX-wiecznego systemu łupów, którego notoryczna korupcja doprowadziła do ustawy Pendletona z 1883 r. , Która stworzyła nowoczesną, opartą na zasługach, izolowaną politycznie służbę cywilną.

W pierwszym roku Trumpa rozpoczął się exodus z Departamentu Sprawiedliwości, w tym kilku kolegów z Newlandu. Niektórzy pozostali w szczerym przekonaniu, że nie mogą dłużej reprezentować swojego klienta, którego impulsywne tweety w takich sprawach, jak zakazanie transpłciowym osobom wojska, stały się uzasadnieniem dla urzędu, ale w dużej mierze zachowali swoje powody dla siebie. Prawie każde rozważanie – perspektywy przyszłej pracy, relacje z byłymi kolegami, długie warunkowanie anonimowości urzędników zawodowych – stoi w sprzeczności z słusznym wyjściem.

Newland nie działał na zakaz podróżowania. Być może ten dystans pozwolił jej trzymać się myśli, że nadal mogłaby osiągnąć coś dobrego, gdyby pozostała w środku. Jej obowiązkiem był kraj, konstytucja. Czuła, że ​​walczy o zachowanie wiarygodności Departamentu Sprawiedliwości. W pierwszym roku jej notatki i argumenty zmieniły wyniki.

W drugim roku sytuacja się pogorszyła. Wydawało się, że ponad połowa pracy Biura Radcy Prawnego polegała na ograniczeniu praw osób niebędących obywatelami. Atmosfera otwartej dyskusji rozproszyła się. Polityczni nominaci na szczycie, z których niektórzy wcześnie wyrazili sceptycyzm co do legalności niektórych polityk, byli gotowi usprawiedliwić Trumpa, aby dać swoim zmyśleniom wątpliwości. Wśród urzędników zawodowych pojawił się strach. Widzieli, co dzieje się z kolegami z FBI, którzy przeszli przez prezydenta podczas dochodzenia w sprawie ingerencji w wybory w Rosji – kariery i reputacja w ruinach. Dla osób z poświadczeniami bezpieczeństwa, wypowiadanie się, a nawet oferowanie nieoczekiwanego wywrócenia oczami, wydawało się szczególnie ryzykowne, ponieważ poprzeczka do wycofania zezwolenia była niska. Steven Engel, wyznaczony do kierowania biurem, był lojalistą Trumpa, który podejmował decyzje bez większych konsultacji. Koledzy z Newlandu znajdowali coraz mniej powodów do wysuwania argumentów, o których wiedzieli, że zostaną odrzucone. Ludzie zaczęli się zamykać.

Po tym, jak Erica Newland doszła do wniosku, że jej praca w Departamencie Sprawiedliwości polegała na uratowaniu Trumpa przed własnymi kłamstwami, zrezygnowała. Sfotografowany w domu w Maryland, 11 lutego 2020 r. (Peyton Fulford)

Pewnego dnia w maju 2018 r. Newland poszedł do jadalni z wydrukiem komunikatu prasowego Białego Domu zatytułowanego „ Co trzeba wiedzieć o gwałtownych zwierzętach z MS-13 ”. Kilka dni wcześniej na spotkaniu o gangach z Ameryki Środkowej Trump użył słowa zwierzęta, aby opisać nieudokumentowanych imigrantów, i w obliczu krytyki Białego Domu wkopał się. Zwierzęta w tym krótkim oświadczeniu pojawiły się 10 razy. Newland chciał wiedzieć, co sądzą o tym jej koledzy.

Około ośmiu prawników siedziało przy stole. Wszyscy byli ludźmi kariery – politycy jeszcze nie przyszli na lunch. Newland wręczył wydruk jednemu z nich, który oddał go od razu, jakby nie chciał go widzieć. Położyła gazetę na stole, a inny prawnik odwrócił ją, jakby chciał chronić Newland: „W ten sposób, jeśli Steve wejdzie…”

Newland ponownie to odwrócił. „To komunikat prasowy Białego Domu iz przyjemnością wyjaśniam, dlaczego mi to przeszkadza”. Rozmowa szybko stała się niezręczna, a następnie wyciszona. Koledzy, którzy osobiście podzielali konsternację Newlandu, milczeli. To był ostatni raz, kiedy dołączyła do nich w jadalni.

Nikt nie ryzykował zwolnienia. Nikt nie stałby się celem tweeta Trumpa. Niebezpieczeństwem może być mierny przegląd wyników lub złe referencje. „Nie było sensu, aby stać w biurze, coś można zyskać” – powiedział mi niedawno Newland. „Ludzi, którzy mogliby to świętować, nie było, żeby to zobaczyć. Nie byłbyś w stanie o tym rozmawiać. A jeśli zamierzasz wkurzyć wszystkich w dziale, nie będziesz w stanie wyjść ”i znaleźć dobrej pracy.

Nienawidziła chodzić do pracy. W holu budynku Departamentu Sprawiedliwości, sześć przecznic w dół Pennsylvania Avenue od Białego Domu, Newland musiał przejść pod dużym portretem prezydenta. Każdego ranka, wchodząc do budynku, unikała spojrzenia na Trumpa lub korzystała z bocznych drzwi, gdzie nie spotkałaby go jego twarz. W nocy źle spała, nękana żalem. Czy powinna była bardziej naciskać na kwestię prawną? Czy powinna ponownie zaangażować swoich kolegów w jadalni? Jak mogła żyć z okrucieństwem i fanatyzmem nakazów wykonawczych i innych propozycji, nawet legalnych, które przeszły jej przez biurko? Była zła i nieszczęśliwa, a jej przyjaciele kazali jej odejść. Wciąż znajdowała powody, by zostać: obawy o to, kto ją zastąpi, determinację, by nie opuszczać statku w nagłych wypadkach, poczucie patriotyzmu.

W 1968 roku James C. Thomson, były ekspert ds. Azji w administracji Kennedy’ego i Johnsona, opublikował esej w tym czasopiśmie zatytułowanym „How Could Vietnam Happen? Sekcja zwłok. ” Jednym z powodów, dla których Thomson podał wojnę, była „pułapka„ skuteczności ”- przekonanie urzędników, że zwykle najrozsądniej jest zaakceptować status quo. „Skłonność do milczenia lub godzenia się w obecności wielkich ludzi – do życia, by walczyć innego dnia, dać z siebie to, abyś był skuteczny w późniejszych sprawach – jest przytłaczający” – napisał. Pułapka jest uwodzicielska, ponieważ wywołuje wrażenie twardości, a nie tchórzostwa. Pozostanie „skutecznym” staje się również powodem do rezygnacji.

Kiedy stosy wykonawcze i inne prośby o zgodę urzędu się zgromadziły, a wiele z nich miało wątpliwą legalność, jeden z nadzorców Newlandu powiedział: „Po prostu wykonujemy rozkazy”. Powiedział to bez ironii, przypominając wszystkim: „Pracujemy dla prezydenta”. Powiedział to kiedyś Newlandowi, a kiedy rzuciła mu spojrzenie, dodał: „Wiem, że tak powiedzieli naziści, ale nie jesteśmy nazistami”.

„Prezydent powiedział, że niektórzy z nich są bardzo dobrymi ludźmi” – przypomniał mu Newland.

„Sesje prokuratora generalnego nigdy tego nie powiedziały”, odpowiedział kierownik. „Steve nigdy tego nie powiedział i nigdy tego nie powiedziałem. Nie jesteśmy nazistami. To, że wciąż mogła mieć taką wymianę z przełożonym, samo w sobie wydawało się powodem, aby nie wychodzić.

Ale Newland, która jest Żydówką, czasami zadawała sobie pytanie: Gdyby ona i jej koledzy byli prawnikami rządowymi w Niemczech w latach 30. XX wieku, jakiego rodzaju biurokratą byłby każdy z nich? Byli ideologowie, prawdziwi wierzący, jak jeden z protegowanych Clarence’a Thomasa. Byli oportuniści, którzy poszli naprzód. Było kilku cichych dysydentów. Ale wielu w biurze po prostu próbowało przetrwać, nie podnosząc głowy. „Chyba wiem, jaki byłbym”, powiedział mi Newland. „Na początku zostałbym w administracji nazistowskiej, a potem uciekł”. Uważa, że ​​byłaby tego rodzaju urzędniczką, która dążyła do wyodrębnienia praw norymberskich dotyczących wyścigów, zachowując prawa obywatelskie dla Niemców z częściowym żydowskim pochodzeniem.

Newland i jej koledzy ratowali Trumpa przed własnymi kłamstwami. Wykorzystywali swoje umiejętności prawne do prania jego fałszywych zeznań i argumentów jury, aby rozkazy prezydenckie uchodziły za konstytucyjne. Kiedy przeczytała, że ​​producenci Ucznia musieli redagować odcinki, aby decyzje Trumpa wydawały się spójne, uświadomiła sobie, że prawnicy w Kancelarii Radcy Prawnego robili coś podobnego. Lojalność wobec prezydenta utożsamiano z legalnością. „Nie było prawie żadnego szacunku dla innych departamentów rządu – nie dla sądów niższej instancji, nie dla Kongresu, a na pewno nie dla biurokracji, profesjonalizmu, faktów czy prawdy” – powiedziała mi. „ Korupcjajest na to właściwe słowo. Zepsucie nie musi być płatne, aby grać. To odstępstwo od przysięgi.

Jesienią 2018 r. Newland dowiedziała się, że ona i pięciu kolegów otrzyma nagrodę Distinguished Service Attorney General za pracę nad zleceniami wykonawczymi w 2017 r. Wiadomość ta spowodowała jej mdłości; jej biuro prawdopodobnie myślało, że poczuje się zaszczycona nagrodą. Dziwiła się, jak znormalizowano zachowanie administracji. Ale podejrzewała również, że wyżsi wydziały wykorzystują ludzi kariery do uzasadnienia polityki, takiej jak zakaz podróżowania – przynajmniej nagrodę można by postrzegać w ten sposób. Newland i inny prawnik trzymali się z dala od ceremonii wręczenia nagród, 24 października.

27 października antysemicki ekstremista zabił 11 osób w synagodze w Pittsburghu. Przed strzelaniną krytykował Żydów online za umożliwienie „najeźdźcom” wjazdu z Meksyku do Stanów Zjednoczonych. W tym samym tygodniu Biuro Radcy Prawnego pracowało nad rozkazem, który w odpowiedzi na „zagrożenie”, jakie stanowi wielka karawana Amerykanów z Ameryki Środkowej, zmierzająca na północ przez Meksyk, tymczasowo odrzucił wszystkie wnioski o azyl na południowej granicy. Newland, która mogła sobie wyobrazić zastrzelenie w synagodze, uważała, że ​​praca jej biura usankcjonowała retorykę, która zainspirowała masowego mordercę.

Trzy dni później złożyła rezygnację. W Święto Dziękczynienia zniknęła. W nowym roku rozpoczęła pracę w organizacji non-profit Protect Democracy.

Zakaz azylu był ostatnim publicznym aktem prokuratora generalnego Jeffa Sessionsa. Trump zwolnił go natychmiast po środowych wyborach. Newland czuł, że Sesje – które wycofały się z rosyjskiego śledztwa, ponieważ rozmawiały z rosyjskimi urzędnikami jako doradcy w kampanii Trumpa – dbały o ochronę niektórych praw demokratycznych, ale tylko dla białych Amerykanów. W końcu został zastąpiony przez Williama Barra, byłego prokuratora generalnego, cieszącego się reputacją intelektu i kompetencji. Ale Barr szybko sprawił, że sesje wyglądały jak wzór uczciwości. Po obserwowaniu, jak przez rok kieruje swoim dawnym działem, Newland zastanawiał się, dlaczego w ogóle została w środku.

2. Wpłacanie środków

W Waszyngtonie zawsze panowała korupcja i wszędzie można znaleźć władzę, ale zinstytucjonalizowała się ona pod koniec lat siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych wraz z rozwojem branży lobbingowej. Korupcja, która ogarnęła stolicę w tym czasie, miała charakter pieniężny i przede wszystkim legalny, była kwestią łamania norm – woli ludzi do robienia tego, co nie zostało zrobione. Robert Kaiser, były redaktor Washington Post i autor książki z 2010 roku So Damn Much Money: The Triumph of Lobbying and the Corrosion of American Government, lokalizuje wczesny znak ostrzegawczy w gotowości Geralda Forda do „zapisania się na każdy nieprzyjemny kawałek pracy, który wszyscy zaoferowali mu, by zarobić na byciu byłym prezydentem”. Wpłacanie środków – niegdyś znane jako wyprzedaż – stało się powszechną drogą wyjścia z rządu, a następnie z powrotem. „Istniała struktura tabu” – powiedział mi Kaiser. „Nie przechodzisz ze starszego stanowiska w Departamencie Sprawiedliwości do starszego partnera w kancelarii prawnej Lloyda Cutlera, a potem wracasz. To była podróż w jedną stronę. Tego tabu już nie ma. ”

Byli członkowie Kongresu i ich pomocnicy zebrali się jako lobbyści. Emerytowani oficerowie wojskowi spieniężyli się z kontrahentami obrony. Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości spieniężyli kasę w wysoko płatnych kancelariach prawnych. Byli dyplomaci zebrali się, reprezentując zagraniczne interesy jako lobbyści lub strategowie public relations. Kilka lat wysoko w Departamencie Sprawiedliwości może przełożyć się na dziesiątki milionów dolarów w sektorze prywatnym. Niejasni pomocnicy na Kapitolu zostali milionerami. Trent Lott wcześnie opuścił swoją siedzibę w Senacie, aby wyprzedzić nowe ograniczenia dotyczące tego, jak szybko może rozpocząć karierę jako lobbysta. Byli prezydenci wygłosili sześciocyfrowe przemówienia i podpisali ośmiocyfrowe umowy na książki.

Gdy partyzantka stała się wściekła, zarabianie pieniędzy pozostało jedyną rzeczą, którą Demokraci i Republikanie mogli nadal robić razem. Waszyngton stał się miastem drogich restauracji, w których bystrzy młodzi ludzie weszli do rządu, aby zrobić coś dobrego, a następnie się wzbogacić. Luke Albee, były szef sztabu dwóch demokratycznych senatorów, nauczył się unikać zatrudniania pomocników, których straciłby zbyt szybko. „Rozglądałem się za tym, kto przyjdzie i rozkręci się po 18 miesiącach, aby odnowić i odświeżyć swoje kontakty w celu zwiększenia liczby swoich pracowników” – powiedział mi. Obrotowe drzwi niekoniecznie skłaniały poszczególnych urzędników do złożenia przysięgi – mogą być skrupulatnie wiernymi urzędnikami publicznymi między kolejkami przy korycie. Ale na głębszym poziomie pieniądze dostosowały rząd do plutokracji. Sprawiło to, że społeczeństwo stało się bezkrytycznie cyniczne.

Bagno gromadziło się między Potomakiem i Anacostią przez trzy lub cztery dekady, kiedy Trump przybył do Waszyngtonu, przysięgając, że go wysunie. Hasło stało się jednym z jego najsilniejszych. Fred Wertheimer, prezydent organizacji non-profit Demokracja 21 i działacz na rzecz dobrego rządu od czasu prezydentury Nixona, mówi o Trumpie: „Wyprzedził wielu krajowych polityków, gdy zobaczył, że kraj widzi Waszyngton tak mocno przeciwko nim, jak skorumpowany pieniędzmi, jako gra lobbystów – w którą grał całe życie, dopóki się z nim nie przeciwstawił. Ludzie chcieli, żeby ktoś to zabrał. ” Do tego czasu układ odpornościowy rządu federalnego był poważnie zagrożony. Trump, w imię radykalnego lekarstwa, postanowił rozprzestrzenić niszczycielską infekcję.

Dla Trumpa i jego zwolenników bagno było pełne knujących spiskowców w ponurym stroju biurowym w DC, spiskowców zamachu ukrytych na widoku przy biurkach, w jadalniach i na ścieżkach do biegania po stolicy: głębokim stanie. Były republikański doradca kongresowy, Mike Lofgren, wprowadził to wyrażenie do politycznego krwioobiegu esejem w 2014 roku i książką dwa lata później. Lofgren oznaczał związek korporacji, banków i kontrahentów obronnych, którzy zyskali tak wiele kontroli finansowej i politycznej – źródła korupcji Waszyngtonu. Ale konserwatyści w Breitbart News, Fox News i gdzie indziej zaczęli stosować to określenie do urzędników zajmujących się karierą w organach ścigania i wywiadu, których oskarżali o bycie partyzantami demokratycznymi w rozmowach z liberalnymi mediami, aby najpierw zapobiec, a następnie cofnąć wybór Trumpa. Podobnie jak fałszywe wiadomości i korupcja , Trump przekształcił głęboki stan w broń przeciwko swoim wrogom, prawdziwym lub postrzeganym.

Gdy tylko Trump wszedł do Białego Domu, rozpoczął kolosalną walkę z własną biurokracją. Musiał go zmiażdżyć, bo inaczej go zniszczy. Jego pokrzywdzona i drapieżna kora skłoniła go do szukania urzędnika, który mógłby spędzać czas w miejscach publicznych jako ostrzeżenie dla innych, którzy mogliby pomyśleć o przekroczeniu go. Trump znalazł takiego, który był bezimienny i bez twarzy przez całą karierę.

3. „Jak się ma twoja żona?”

Andrew McCabe dołączył do FBI w 1996 roku, kiedy miał 28 lat, rok młodszy niż Erica Newland, kiedy wstąpiła do służby rządowej. Był synem dyrektora korporacyjnego, produktu z przedmieść, absolwenta księcia, prawnika w małej firmie w New Jersey. Biuro przyciągnęło go ze względu na ludzki dramat ujawniony w śledztwach, historie pochodzące od ludzi, którzy przekroczyli granicę między bezpiecznym i przewidywalnym życiem wychowania McCabe a światem cieni poza prawem. Jego żona, Jill, która trenowała medycynę pediatryczną, zachęciła go do złożenia podania. Przystąpił do obniżki wynagrodzenia o 50 procent, aby dołączyć do biura. W Quantico było dla niego niemal przyjemnością zanurzenie się w mundurze, dyscyplinie i bezinteresowności szkolenia agenta.

McCabe specjalizował się w rosyjskiej przestępczości zorganizowanej, a następnie terroryzmie. Szybko przeszedł przez szeregi biura i nie pojawił się w oczach opinii publicznej. Miał reputację intelektualisty i nieuleczalności, naturalny menedżer. Na początku 2016 r. – wtedy McCabe miał około 40 lat, był trymowany z zawodów triathlonowych, jego siwe włosy stały się siwe, ramy okularów czarne powyżej i jasne poniżej – James Comey awansował go z szefa biura w Waszyngtonie na zastępcę dyrektora, najwyższa pozycja kariery w biurze, odpowiedzialna za nadzorowanie codziennych operacji. W zwykłych czasach numer 2 FBI pozostaje niewidoczny dla opinii publicznej, ale nowa praca McCabe dała mu rolę w nadzorowaniu dochodzenia w sprawie prywatnego serwera pocztowego Hillary Clinton, gdy wyścig prezydencki w 2016 r. Wkraczał w kolejną fazę.

W lipcu Comey postanowił ogłosić zamknięcie skrzynki e-mail, nazywając zachowanie Clintona „wyjątkowo nieostrożnym”, ale nie przestępczym. McCabe poparł to niezwykłe odejście od normalnej procedury (FBI nie komentuje śledztw, zwłaszcza tych, które nie prowadzą do ścigania), ponieważ sprawa e-maila Clintona, rozgrywana na pierwszych stronach w środku kampanii, była inna niż normalna. Comey był mistrzem w przekazywaniu prawości etycznej – wzniósłby się ponad zgiełk do swojej dominującej wysokości i przekonał Amerykanów, że śledztwo było słuszne.

Ale oświadczenie Comey’ego wywołało furię zarówno po lewej, jak i po prawej stronie i poważnie podważyło wiarygodność FBI. McCabe zaczął żałować decyzji Comeya i własnej roli w tym. „Wierzyliśmy, że naród amerykański wierzy w nas”, napisał później McCabe. „FBI nie ma charakteru politycznego”. Ale powinien był wiedzieć. Pracował nad szaloną przepełnioną sprawą Bengazi po zabójstwie ambasadora USA w Libii w 2012 r., Która „ujawniła surrealistyczne skrajności, do jakich doszły głodne postawy polityczne”, i doprowadziła do równie przepełnionej skrzynki pocztowej.

Kiedy Andrew McCabe, zastępca dyrektora FBI, znalazł się na celowniku prezydenta, jego świat wywrócił się do góry nogami. Sfotografowany w Waszyngtonie, 10 lutego 2020 r. (Peyton Fulford)

Spędzając dwie dekady jako wybitny G-man w hierarchicznej instytucji, McCabe nie rozumiał, czym stał się ten kraj. Był nieuzbrojony i niegotowy na to, co miało się wydarzyć.

Jill McCabe, pediatryczny lekarz pogotowia ratunkowego, ubiegał się o miejsce w Demokratycznym Senacie Wirginii w 2015 roku, aby pracować dla ekspansji Medicaid dla biednych pacjentów. Przegrała wyścig. 23 października 2016 r., Dwa tygodnie przed wyborami prezydenckimi, The Wall Street Journal ujawniło, że jej kampania otrzymała prawie 700 000 USD od Partii Demokratycznej Wirginii i funduszu działań politycznych gubernatora Terry’ego McAuliffe, przyjaciela Clintona, który zachęcił ją do biegania . „ Kampania Clinton Ally Aided kampanii żony urzędnika FBI, ”Przeczytaj nagłówek, z większą insynuacją niż treścią. McCabe właściwie odizolował się od kampanii i nic nie wiedział o darowiznach. Ludzie etyki FBI oczyścili go, by nadzorował śledztwo w sprawie Clintona, które zaczął dopiero w kilka miesięcy po zakończeniu wyścigu Jill. Jeden nie miał nic wspólnego z drugim. Ale Trump napisał tweeta o historii czasopisma i 24 października rozwścieczył tłum w St. Augustine na Florydzie zmyśloną wiadomością, że Clinton zepsuła biuro i wyszła z więzienia przez „małżonka – żonę”– najwyższego urzędnika FBI, który pomógł nadzorować dochodzenie w sprawie nielegalnego serwera e-mail pani Clinton. ” Warknął i zmrużył oczy, zacisnął usta i potrząsnął głową, z obrzydzeniem odszedł od mikrofonu, a tłum krzyczał z nienawiści do Clintona i sfałszowanego systemu.

Po raz pierwszy Trump wspomniał o McCabesie. Nie użył ich imion, ale scena była lodowata.

W ciągu kilku dni The Wall Street Journalprzygotowywał się do opublikowania drugiej historii z szkodliwymi informacjami o FBI i McCabe – tym razem, że kazał agentom „ustąpić” w tajnym dochodzeniu Fundacji Clintona. Źródła wydawały się być wyższymi agentami w nowojorskim biurze FBI, gdzie wyrażano otwarcie nastroje przeciwko Clinton. Ale historia była błędna: McCabe chciał kontynuować śledztwo i po prostu postępował zgodnie z polityką Departamentu Sprawiedliwości, aby uniemożliwić agentom podejmowanie jawnych kroków, takich jak wydawanie wezwań, które mogłyby wpłynąć na nadchodzące wybory. Po raz drugi w tygodniu jego uczciwość – siła życia urzędnika na jego stanowisku – została niesprawiedliwie oczerniana w bardzo publiczny sposób. Upoważnił swojego doradcę, Lisę Page i głównego rzecznika FBI, Michaela Kortana,

Wyciek przypadkowo potwierdził istnienie śledztwa w sprawie Fundacji Clintona i zdenerwował Comey. Reżyser był już niezadowolony z rewelacji o kampanii Jill McCabe. Przygotował się, by nakazać McCabe’owi wycofanie się z dochodzenia w sprawie e-maila Clintona, które FBI ponownie otworzyło 28 października, 11 dni przed wyborami. Później Comey stwierdził, że kiedy zapytał McCabe o wyciek, McCabe powiedział coś w stylu „Nie wiem, jak to gówno dostaje się do mediów”. (McCabe powiedział później, że powiedział Comeyowi, że zezwolił na wyciek).

Ten incydent, tak niewielki wśród wielkich dramatów tamtych miesięcy, zainicjował serię fatalnych wydarzeń dla McCabe.

Kiedy Trump wygrał, McCabes pomyślał, że nowy prezydent może porzucić teorię spiskową dotyczącą kampanii Jill i powstrzymać ataki na nich. „Dostał to, czego chciał”, powiedziała mi niedawno, „więc może teraz nas po prostu zostawi. Przez chwilę tak myślałem.

Gdy Trump przygotowywał się do przejęcia władzy, rosyjskie dochodzenie zamknęło ludzi wokół niego, poczynając od Michaela Flynna, który wybrał doradcę ds. Bezpieczeństwa narodowego, który okłamał agentów FBI o rozmowach telefonicznych z ambasadorem Rosji. Trump dał jasno do zrozumienia, że ​​spodziewał się, że FBI porzuci sprawę Flynna i ochroni Biały Dom przed zacieśniającym się kręgiem śledztwa. Podczas kolacji we dwoje w Białym Domu nowy prezydent powiedział swojemu dyrektorowi FBI, że chce lojalności. Comey odpowiedział obietnicą uczciwości. Następnie Trump zapytał, czy McCabe „ma ze mną problem. Byłem dość szorstki wobec niego i jego żony podczas kampanii. ” Comey nazwał McCabe „prawdziwym profesjonalistą”, dodając: „Ludzie FBI, bez względu na ich osobiste poglądy, rozdzierają ich, kiedy wkraczają w role biura”.

Ale Trump nie chciał prawdziwych profesjonalistów. Albo byłeś lojalny, albo nie, a osuszanie bagna okazało się oznaczać pozbycie się tych, którzy nie byli. Zrozumienie ludzkiej motywacji powiedziało mu, że po „dość brutalnym” traktowaniu McCabe nie mógł być lojalny – chciałby zemsty i przeprowadziłby dochodzenie. W kolejnych rozmowach z Comey Trump wracał do „sprawy McCabe’a”, jakby skupiony na myśli, że stworzył wroga we własnym FBI.

„Wiedzieliśmy, że jesteśmy skazani” – powiedziała mi Jill McCabe. „Nasze dni były policzone. To było stopniowe, ale do maja wiedzieliśmy, że może się to naprawdę skończyć strasznie. ”

9 maja 2017 r. McCabe został wezwany po drugiej stronie ulicy do biura prokuratora generalnego Jeffa Sessionsa, który poinformował go, że Trump właśnie zwolnił Comey. McCabe był teraz dyrektorem FBI.

Trump chciał go zobaczyć tego wieczoru. Comey powiedział McCabe o żądaniach Trumpa dotyczących lojalności, jego próbach ingerencji w rosyjskie śledztwo oraz o podejrzeniu samego McCabe’a. McCabe w pełni spodziewał się, że zostanie zwolniony każdego dnia. Kiedy wprowadzono go do gabinetu owalnego, zastał prezydenta siedzącego za swoim imponującym biurkiem, a jego najlepsi doradcy – wiceprezydent, szef sztabu, doradca Białego Domu – usadowili się pokornie w rzędzie małych drewnianych krzeseł, gdzie dołączył do nich McCabe. Trump zapytał McCabe, czy nie zgadza się z decyzją Comey’a o zamknięciu skrzynki pocztowej Clinton w lipcu. Nie, powiedział McCabe; on i Comey ściśle ze sobą współpracowali. Trump naciskał: czy to prawda, że ​​ludzie w FBI byli niezadowoleni z tej decyzji, niezadowolony z przywództwa Comey? McCabe powiedział, że niektórzy agenci nie zgadzali się z podejściem Comey’ego do sprawy Clintona, ale ogólnie był popularny.

„Twoim jedynym problemem jest jeden błąd, który popełniłeś”, McCabe przypomniał później Trumpowi. „To coś z twoją żoną. Ten jeden błąd. McCabe nic nie powiedział, a Trump kontynuował: „To był jedyny problem z tobą. Byłem dla ciebie bardzo trudny podczas mojej kampanii. Te pieniądze od przyjaciela Clintona – byłam bardzo trudna. W kampanii powiedziałem wiele trudnych rzeczy na temat twojej żony. ”

„Wiem” – odpowiedział McCabe. „Słyszeliśmy, co powiedziałeś”. Powiedział Trumpowi, że Jill jest oddanym lekarzem, że ubieganie się o urząd było dla niej kolejnym sposobem pomocy jej pacjentom. On i ich dwoje nastoletnich dzieci całkowicie poparli jej decyzję.

„Och, tak, tak. Jest wspaniała. Wszyscy, których znam, mówią, że jest świetna. Miałeś rację, by ją wesprzeć. Wszyscy mówią mi, że jest wspaniałą osobą. ”

Następnego ranka, kiedy McCabe spotykał się ze swoim wyższym personelem na temat rosyjskiego śledztwa, Biały Dom zadzwonił – Trump był na linii. To samo w sobie było niepokojące. Prezydenci nie powinni dzwonić do dyrektorów FBI, z wyjątkiem spraw związanych z bezpieczeństwem narodowym. Aby zapobiec nadużyciom politycznym ujawnionym przez Watergate, wytyczne Departamentu Sprawiedliwości z połowy lat 70. dyktują wąską linię komunikacji między organami ścigania a Białym Domem. Trump wielokrotnie pokazywał, że albo nie wiedział, albo go to nie obchodziło.

Prezydent był zdenerwowany faktem, że McCabe pozwolił Comey latać z Los Angeles oficjalnym samolotem FBI po zwolnieniu. McCabe wyjaśnił decyzję, a Trump eksplodował: „To nie w porządku! Nigdy tego nie akceptowałem! ” Nie chciał, żeby Comey wpuszczono do kwatery głównej – do dowolnego budynku FBI. Trump szaleje dalej. Potem powiedział: „Jak się ma twoja żona?”

„Ona jest w porządku.”

„Kiedy przegrała wybory, musiała być bardzo trudna do stracenia. Jak poradziła sobie z przegraną? Czy ciężko jest stracić?

McCabe powiedział, że utrata była trudna, ale Jill wróciła do opieki nad dziećmi na izbie przyjęć.

„Tak, to musiało być naprawdę trudne” – powiedział prezydent swojemu nowemu dyrektorowi FBI. „Przegrać. Być przegranym. ”

Gdy McCabe trzymał telefon, jego pomocnicy zauważyli, że twarz mu się zaciska. Trump zmusił go do upokarzającej pozycji, że nie był w stanie stanąć w obronie swojej żony. Był to rodzaj ruchu mafijnego: dominacja, emocjonalny szantaż.

„Podnosi presję tej idei lojalności” – powiedział mi niedawno McCabe. „Jeśli rzeczywiście mogę obrazić twoją żonę, a ty nadal się ze mną zgadzasz lub zgadzasz się z tym, co chcę, żebyś zrobił, to mam ciebie. Rozdzieliłem męża i żonę. Najpierw próbował oddzielić mnie od Comey – „Nie zgodziłeś się z nim, prawda?” Próbował oddzielić mnie od instytucji – „Każdy jest szczęśliwy w FBI, prawda?” Umieszcza cię w kącie, abyś próbował zaakceptować i zaakceptować wszelkie bzdury, które sprzedaje, a jeśli może to zrobić, to wie, że jesteś z nim.

McCabe wciąż powracał do rozmowy, zadając sobie pytanie, czy powinien był powiedzieć Trumpowi, gdzie powinien wysiąść. Ale miał kryzysową organizację. „Tak naprawdę nie musiałem brać udziału w osobistym konkursie na sikanie z prezydentem Stanów Zjednoczonych”.

McCabe nie był politycznym konspiratorem mrocznych wyobrażeń Trumpa, ale był głęboki w głęboko politycznej atmosferze. Kiedy Trump zażądał, aby wiedzieć, na kogo głosował w 2016 r., McCabe był tak zszokowany, że mógł tylko niejasno odpowiedzieć: „Zagrałem to od samego początku”. Słaba uwaga zawstydziła McCabe, a później wyjaśnił Trumpowi: był dożywotnim republikanem, ale nie głosował w 2016 r. Z powodu dochodzeń FBI w sprawie dwóch kandydatów. Ta prosta odpowiedź tylko pogłębiła podejrzenia Trumpa.

Ale profesjonalizm, który sprawił, że McCabe był narażony na zastraszanie Trumpa, służył mu, gdy przejął kontrolę nad FBI wśród doniosłych wydarzeń tego tygodnia. „Kiedy Jim został zwolniony, skupienie i determinacja Andy’ego były dość niesamowite”, powiedział mi James Baker, wówczas główny radca FBI. McCabe miał dwa pilne zadania. Pierwszym z nich było uspokojenie 37 000 pracowników, którzy pracują teraz pod nim, że organizacja będzie w porządku. 11 maja podczas telewizyjnego przesłuchania w Senacie zapytano go, czy twierdzenia Białego Domu o niepopularności Comey w biurze były prawdziwe. McCabe przygotował odpowiedź. „Mogę państwu powiedzieć, że mam absolutnie najwyższy szacunek dla dyrektora Comey” – powiedział. „Mogę wam również powiedzieć, że dyrektor Comey cieszył się szerokim poparciem w FBI i nadal to robi”. Mówił krajowi i swojemu ludowi to, czego nie mógł powiedzieć twarzy Trumpa.

„Prezydent będzie chciał krwi i będzie mój” – powiedział McCabe.

Drugim zadaniem była ochrona rosyjskiego śledztwa. Comey strzela, a Biały Dom kłamie z powodu tego, że było to w sprawie e-maila Clintona, kiedy wszystkie dowody wskazywały na rosyjskie śledztwo, wzmógł widmo utrudniania sprawiedliwości. 15 maja McCabe spotkał się ze swoimi najlepszymi doradcami – Baker, Lisa Page i dwoma innymi – i stwierdził, że muszą wszcząć dochodzenie w sprawie samego Trumpa. Musieli dowiedzieć się, czy prezydent współpracował z Rosją i ukrywał to.

Sprawą kierował zastępca prokuratora generalnego Rod Rosenstein. McCabe wątpił, by Rosensteinowi, którego notatkę Trump uzasadniał zwolnieniem Comey, można było ufać, że wytrzyma nacisk Białego Domu na zakończenie śledztwa. Wezwał Rosensteina, aby wyznaczył specjalnego doradcę do przejęcia sprawy. Wtedy byłoby to poza zasięgiem Białego Domu i Departamentu Sprawiedliwości. Gdyby Trump próbował go zabić, świat by się dowiedział. McCabe naciskał Rosensteina kilka razy, ale Rosenstein wciąż go zniechęcał.

17 maja McCabe poinformował niewielką grupę przywódców Izby i Senatu, że FBI wszczęło dochodzenie kontrwywiadowcze w sprawie Trumpa w związku z możliwym spiskiem z Rosją podczas kampanii w 2016 r., A także śledztwo w sprawie karnej za utrudnianie wymiaru sprawiedliwości. Rosenstein ogłosił następnie, że mianuje Roberta Muellera, który przejmie tę sprawę jako specjalnego radcy prawnego.

Tej nocy McCabe został przetransportowany w nieznanym milczeniu przez opancerzonego przedmieścia reżysera do jego domu w Wirginii poza lotniskiem Dulles. Jill przygotowywała obiad, podczas gdy ich córka odrabiała lekcje na kuchennej wyspie. McCabe zdjął kurtkę, rozluźnił krawat i otworzył piwo. Od czasu ostrzału Comey’ego czuł się tak, jakby biegł w kierunku celu – uczynienia rosyjskiego śledztwa bezpiecznym i przejrzystym. „Zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić” – powiedział. „Prezydent będzie chciał krwi i będzie mój”.

„Wykonałeś swoją pracę” – powiedziała Jill. „To jest ważna rzecz”.

W nadchodzących miesiącach, kiedy dla McCabesów zrobiło się ciemno, Jill przypomniałaby Andy’emu o wspólnym wieczorze w kuchni.

Tweety nagle wznowiono 25 lipca: „Problem polega na tym, że działająca szefowa FBI i osoba odpowiedzialna za dochodzenie Hillary, Andrew McCabe, dostały od żony 700 000 $ na żonę!” Do tej pory Trump znał nazwisko McCabe, ale Jill zawsze będzie „żoną”. Następnego dnia kolejne tweety: „Dlaczego AG Sessions nie zastąpiło działającego dyrektora FBI Andrew McCabe, przyjaciela Comey’ego, który był odpowiedzialny za śledztwo w sprawie Clinton, ale dostał… duże dolary (700 000 $) za polityczny bieg żony od Hillary Clinton i jej przedstawicieli . Opróżnij bagno! ”

Tweety upokorzyły McCabe’a. Nie był w stanie odpowiedzieć na fałszywy zarzut bez zwrócenia na niego większej uwagi. Poszedł do centrali i żartował sobie z wiadomości dnia i starał się skupić na pracy, jednocześnie wiedząc, że wszyscy, z którymi się spotkał, myśleli o tweetach. Baker, który również stał się celem tweetów Trumpa, opisał mi ich działanie. „To po prostu bardzo dezorientujące, dziwne doświadczenie dla osoby takiej jak ja, która nie ma dużego profilu publicznego” – powiedział. „Nie możesz powstrzymać reakcji fizjologicznej, takiej jak denerwowanie się, pocenie się. To przerażające, a ty nie wiesz, co to znaczy, i nagle ludzie zaczynają o tobie mówić i czujesz się bardzo odsłonięty – i to nie w pozytywny sposób. ”

Celem tweetów Trumpa było nie tylko ukaranie McCabe za wszczęcie dochodzenia, ale także skażenie sprawy. „Atakuje ludzi, aby jego czyny wyglądały, jakby były w porządku” – powiedziała Jill. „Jeśli Andrew był skorumpowany, dochodzenie było skorumpowane, a dochodzenie było błędne. Musieli więc zrobić wszystko, aby udowodnić, że Andrew McCabe jest skorumpowany i kłamcą. ”

Trzy dni po wznowieniu tweetów, 28 lipca, McCabe został pilnie wezwany do Departamentu Sprawiedliwości. Prawnicy z Biura Generalnego Inspektora, którzy przeglądali dochodzenie w sprawie wiadomości e-mail Clintona, znaleźli tysiące wiadomości tekstowych między adwokatem McCabe, Lisą Page i Peterem Strzokiem, dochodzącym z biura ds. Asów w biurze. Obie były kluczowe w sprawach Clintona i Rosji; Strzok pracował teraz dla Muellera. Podczas kampanii Page i Strzok wymienili zjadliwe komentarze na temat Trumpa. Mieli także romans pozamałżeński. Page i Strzok byli jednymi z najbliższych współpracowników McCabe; Page był jego zaufanym przyjacielem. To były dla niego wszystkie wiadomości – okropne wiadomości.

Prawnicy odpalili pytania dotyczące tekstów. Ponieważ McCabe był przedmiotem dochodzenia inspektora generalnego w sprawie Clintona, z góry powiedział prawnikom, że nie odpowie na pytania dotyczące jego zaangażowania bez obecności osobistego pełnomocnika. Mimo to ich pytania nagle zmieniły się w drugi artykuł z Wall Street Journal , z sugestią, że McCabe został skorumpowany przez Clintona. Jeden z prawników zastanawiał się, czy „CF” w tekście strony odnosiło się do Fundacji Clintona. „Nie wiesz przypadkiem?” zapytał McCabe.

„Nie wiem, o czym ona mówi”.

„A może kryptonim?”

„Nie pamiętam tego,” powiedział McCabe, „ale ta sprawa znajduje się w samym środku zarzutów na mój temat, więc nie chcę rozmawiać z tobą o tym artykule. Ponieważ wygląda na to, że trochę tam krzyżujemy sznurki. ”

„Czy kiedykolwiek była upoważniona do rozmowy z dziennikarzami w tym okresie?” zapytał prawnik.

„Nie, że jestem świadomy.”

To nie była prawda. Sam McCabe upoważnił Page do rozmowy z reporterem Journal . Przestał jednak zwracać uwagę na pytania prawników, które w ogóle nie miały się pojawić – chciał je położyć. Musiał przemyśleć, jak sobie poradzi z tą nową sytuacją kryzysową. Teksty Page-Strzok musiały przeciekać, a Trump i jego partyzanci twierdzą, że to dowód, że FBI było zbiorowiskiem uprzedzeń i korupcji. Page i Strzok zostaną osobiście zniszczone. Tego dnia w Nowym Jorku Trump wypowiedział się na temat „zwierząt” z Ameryki Środkowej i wezwał funkcjonariuszy organów ścigania do zgrubienia podejrzanych członków gangu. Prezydium musiałoby sformułować odpowiedź i potwierdzić swój kodeks uczciwości. A McCabes wrócili na celownik prezydenta.

McCabe miał wrażenie, że wszystko się rozpada. Nietrudno wyobrazić sobie stan umysłu, który skłonił go do powiedzenia: „Nie, że jestem tego świadomy”. Zrobił to wcześniej, w inny okropny dzień tego roku, 9 maja, kiedy inne wewnętrzne dochodzenie oślepiło go tym samym pytaniem o dawny wyciek z Dziennika , a McCabe udzielił tej samej niedokładnej odpowiedzi. Prawicowy środkowy urzędnik, którego uczciwość jest pod ciągłym atakiem, równie dobrze może popełnić tak niepotrzebny błąd.

To był piątek. W weekend zdał sobie sprawę, że pozostawił prawnikom fałszywe wrażenie. We wtorek zadzwonił do biura generalnego inspektora, aby to poprawić. W tym samym tygodniu Senat potwierdził Christophera Wraya jako nowego dyrektora FBI, a McCabe wrócił do bycia zastępcą. Po 21 latach pracy jako agent planował przejść na emeryturę, gdy tylko będzie mógł się ubiegać, w marcu 2018 r., Kiedy skończył 50 lat, i przejść do sektora prywatnego. Ale było już za późno.

19 grudnia, zeznając przed komisją Izby, McCabe potwierdził relację Comey’ego o próbie zabicia rosyjskiego śledztwa przez Trumpa. Dwa dni później, przed innym komitetem Izby, zapytano go, jak wpłynęły na niego ataki na FBI. „Powiem wam, że było to ogromne wyzwanie” – powiedział McCabe. Opisał, jak jego żona – „cudowny, błyskotliwy, troskliwy lekarz” – ubiegała się o urząd, aby pomóc w rozszerzeniu ubezpieczenia zdrowotnego dla biednych ludzi. „Rozpoczęcie od tego szlachetnego zamiaru, aby przejść przez to, czego doświadczyli ona i moje dzieci w ciągu ostatniego roku, było – było dewastujące”.

Dwa dni przed Bożym Narodzeniem Trump wypuścił groźny tweet: „Zastępca dyrektora FBI, Andrew McCabe, ściga się, by przejść na emeryturę z pełnymi korzyściami. Jeszcze 90 dni? !!! ” Żadna kwestia kadrowa nie była zbyt mała, aby zwrócić uwagę prezydenta, jeśli dotyczyłaby biurokraty, którego uważał za wroga. Kolejny tweet tego samego dnia i jeden w Wigilię Bożego Narodzenia powtórzył stare kłamstwa dotyczące kampanii Jill. Nie mogła przestać obwiniać się za wszystkie kłopoty, jakie spotkały jej rodzinę.

Zaraz po wakacjach McCabe dowiedział się, że jego część raportu generalnego inspektora na temat dochodzenia w sprawie Clintona zostanie wydana osobno. Zamiast później wiosną utwór McCabe zostanie ukończony za kilka miesięcy. W styczniu 2018 r. Wray, nowy dyrektor, zmusił McCabe do pracy zastępcy. Zamiast zaakceptować niższą pozycję, poszedł na urlop w oczekiwaniu na emeryturę w połowie marca. Pod koniec lutego generalny inspektor ukończył swój 35-stronicowy raport ze swoim druzgocącym wnioskiem: McCabe czterokrotnie wykazał „brak szczerości” w swoich oświadczeniach na temat wycieku z Wall Street Journal . Biuro Odpowiedzialności Zawodowej zaleciło zwolnienie go. Dla niektórych z Departamentu Sprawiedliwości oznaczało to odpowiedzialność wyższego urzędnika.

McCabe otrzymał akta sprawy 9 marca. Wytyczne FBI zazwyczaj dają temu podmiotowi 30 dni na udzielenie odpowiedzi, ale Departament Sprawiedliwości wydawał się zdeterminowany, by zadowolić Biały Dom i przejść na emeryturę McCabe. Dostał tydzień. W czwartek 15 marca spotkał się z urzędnikiem departamentu i przekonywał o swojej sprawie: oślepiły go pytania dotyczące odcinka, o którym zapomniał w nieprzerwanym zamieszaniu w następnych miesiącach, i kiedy zdał sobie sprawę, że dokonał niedokładne oświadczenie, który dobrowolnie wystąpił, aby je poprawić. McCabe myślał, że rzucił solidny argument, ale wiedział, co się zbliża.

W piątek wieczorem, oglądając CNN, McCabe dowiedział się, że został zwolniony z organizacji, w której pracował przez 21 lat. Był 26 godzin od swoich 50. urodzin.

Godzinę po tym, jak pojawiły się wiadomości, Trump wyemitował swoją radość: „Andrew McCabe FIRED, wielki dzień dla ciężko pracujących mężczyzn i kobiet z FBI – wielki dzień dla demokracji”. To był jego ósmy tweet o McCabe; od tego czasu było ich 33 i wciąż rośnie.

„Jest wielu ludzi, którzy nie chcą wstawać i robić dobrych rzeczy, ponieważ nie chcą być następnym Andrew McCabe.”

„Być zwolnionym z FBI i wezwanym kłamcą – nie mogę nawet opisać, jak bardzo mnie to choruje do dziś”, powiedział mi prawie dwa lata później McCabe. „To bardzo obraźliwe, upokarzające i po prostu okropne. Martwi mnie to tak samo jak dziś 16 marca, kiedy mnie zwolniono. Myślałem o tym przez tysiące godzin, ale nadal nie jest to łatwiejsze. ”

Nadzwyczajny pośpiech, by pozbyć się McCabe przed przejściem na emeryturę, a prezydent uciekł do skóry głowy, przeraził wielu prawników zarówno w rządzie, jak i poza nim. „Inżynieria procesu w ten sposób jest niewybaczalną upolitycznieniem departamentu”, powiedział mi ekspert prawny Benjamin Wittes. McCabe stracił większość swojej emerytury. Stał się bezrobotny i „radioaktywny” wśród swoich byłych kolegów – prawie nikt w centrali nie miałby z nim kontaktu. Co najgorsze, Departament Sprawiedliwości skierował raport inspektora generalnego do prokuratora amerykańskiego w Waszyngtonie. W takich przypadkach oskarżenie karne jest prawie niesłyszalne, ale miecz prawa wisiał nad głową McCabe’a przez dwa lata, wyjątkowo długo, podczas gdy prokuratorzy prawie nie wypowiedzieli słowa. Ostatni wrzesień, McCabe dowiedział się z doniesień medialnych, że wielkie jury zostało zwołane w celu głosowania w sprawie oskarżenia. On i Jill powiedzieli ich dzieciom, że ich ojciec może być skuty kajdankami, dom może zostać przeszukany, a nawet zostać uwięziony. Wielkie jury spotkało się, a wielkie jury poszło do domu i nic się nie wydarzyło. Cisza sugerowała, że ​​przysięgli nie znaleźli podstaw do oskarżenia. Jeden z prokuratorów porzucił sprawę, niezwykłą na tak kluczowym etapie, a drugi wyszedł do sektora prywatnego, podobno niezadowolonego z nacisków politycznych. Mimo to prokuratura utrzymywała sprawę do połowy lutego, kiedy to została nagle odrzucona. Cisza sugerowała, że ​​przysięgli nie znaleźli podstaw do oskarżenia. Jeden z prokuratorów porzucił sprawę, niezwykłą na tak kluczowym etapie, a drugi wyszedł do sektora prywatnego, podobno niezadowolonego z nacisków politycznych. Mimo to prokuratura utrzymywała sprawę do połowy lutego, kiedy to została nagle odrzucona. Cisza sugerowała, że ​​przysięgli nie znaleźli podstaw do oskarżenia. Jeden z prokuratorów porzucił sprawę, niezwykłą na tak kluczowym etapie, a drugi wyszedł do sektora prywatnego, podobno niezadowolonego z nacisków politycznych. Mimo to prokuratura utrzymywała sprawę do połowy lutego, kiedy to została nagle odrzucona.

Andrew i Jill McCabeAndrew i Jill McCabe (Peyton Fulford)

McCabe omawia swoją sytuację z dziwnie spokojnym zachowaniem heteroseksualisty w filmie Hitchcock, który nie potrafi pojąć koszmaru, w którym jest uwięziony. Jill, która jest bardziej demonstracyjna, porównuje tę próbę do obraźliwego związku: za każdym razem, gdy czuje, że może wreszcie trochę odetchnąć, ląduje kolejny cios. Każdej nocy nadal można usłyszeć prowadzącego Fox News, który potępia swojego męża. Niedawno reporter prawicowej sieci telewizyjnej One America News ogłosił na trawniku w Białym Domu, że McCabe miał romans z Lisą Page. To było kłamstwo i sieć została zmuszona do wycofania go , ale McCabe musiał zadzwonić do swojej córki w szkole i ostrzec ją, że zobaczy historię w Internecie.

McCabe napisał książkę i regularnie pojawia się w CNN, i poświęca swój czas na projekt Innocence, pracując nad przypadkami niesłusznie skazanych więźniów. Jill dostaje tytuł MBA, kontynuując nocną zmianę na pogotowiu. Ale doszli do wniosku, że nigdy nie będą całkowicie wolni.

Każdy członek kierownictwa FBI, który prowadził śledztwo w sprawie Trumpa, został zmuszony do rezygnacji ze służby rządowej, wraz z urzędnikami w Departamencie Sprawiedliwości, i został poddany kampanii oszczerstw. Nawet James Baker, który nigdy nie był oskarżany o wykroczenia, okazał się zbyt kontrowersyjny, aby zostać zatrudnionym w sektorze prywatnym. Jednak przedłużająca się agonia McCabe’a stanowi najbardziej żywe ostrzeżenie o tym, co może się stać z innymi urzędnikami kariery, jeśli ich obowiązki zawodowe kolidują z osobistymi interesami Trumpa. Strach wywołał strach u Erici Newland i jej współpracowników w Biurze Radcy Prawnego. Schłodził urzędników dalej, w Departamencie Stanu. „Jest wielu ludzi”, powiedziała Jill, „którzy nie chcą wstawać i robić właściwych rzeczy, ponieważ nie chcą być następnym Andrew McCabe”.

4. Kończy się i oznacza

Nic nie ograniczało Trumpa bardziej niż niezależne organy ścigania. Nic nie wzmocniłoby go tak, jak moc, by użyć go dla własnej korzyści. „ Autorytarny przywódca musi po prostu przejąć kontrolę nad przymusowym aparatem państwa” – piszą Susan Hennessey i Benjamin Wittes w swojej nowej książce Unmaking the Prezydencja . „Bez kontroli Departamentu Sprawiedliwości zestaw narzędzi dla niedoszłego tyrana jest całkowicie niekompletny”.

Kiedy Trump wyznaczył Williama Barra na zastępcę Jeffa Sessionsa na prokuratora generalnego, legalny establishment w Waszyngtonie odetchnął z ulgą. Barr zajmował tę samą pracę prawie 30 lat wcześniej, w ciągu ostatnich 14 miesięcy pierwszej prezydentury Busha. Miał teraz 68 lat i był bogaty od lat w sektorze prywatnym. Nie miał nic do udowodnienia i nic do zyskania. Uważano go za „instytucjonalistę” – dość konserwatywnego, zwolennika silnej władzy prezydenckiej, ale nie ekstremistę. Ponieważ był zastraszająco sprytny i biurokratycznie zręczny, ochroniłby Departament Sprawiedliwości przed marudami Trumpa znacznie lepiej niż gorsze intelektualnie Sesje i jego źle wykwalifikowany tymczasowy zastępca, Matthew Whitaker.

Przed przesłuchaniami potwierdzającymi Barra, Neal Katyal, prawnik, który pełnił funkcję adwokata generalnego pod rządami Obamy, ostrzegł grupę demokratycznych senatorów, aby nie dać się zwieść: poglądy Barra były poza głównym nurtem konserwatyzmu. Mógł okazać się bardziej niebezpieczny niż którykolwiek z jego poprzedników. Powody do niepokoju mogli znaleźć każdy, kto z trudem przestudiował zapis Barra, który został złożony z trzech trwałych, splecionych pasm.

Pierwszym z nich był jego ekspansywny pogląd na władzę prezydencką, zwany czasem teorią „ jednolitego władzy wykonawczej ” – idei, że art. II Konstytucji daje prezydentowi wyłączną i pełną władzę w rządzie wykonawczym, z szerokim zakresem interpretacji prawa i prowadzenia wojny . Kiedy Barr został szefem Biura Radcy Prawnego pod przewodnictwem George’a HW Busha, w 1989 r. Napisał wpływową notatkę z listą 10 sposobów wkroczenia Kongresu do artykułu II, argumentując: „Tylko konsekwentnie i zdecydowanie przeciwstawiając się takim wtargnięciom do Kongresu można wykonać należy zachować prerogatywy gałęzi. ” Stworzył i przewodniczył komitetowi międzyagencyjnemu, który walczył z żądaniami dokumentów i dochodził przywilejów wykonawczych.

Jednym z celów niezadowolenia Barra było Biuro Generalnego Inspektora, utworzone przez Kongres w 1978 r. Jako niezależny organ nadzorczy w agencjach wykonawczych. „Dla faceta takiego jak Barr dotyczy to rdzenia jednolitego organu wykonawczego – że istnieje tam jednostka, która zgłasza się do Kongresu”, mówi Jack Goldsmith, profesor prawa z Harvardu, który był szefem Biura Radcy Prawnego pod kierunkiem George’a W. , Bush. Kiedy Barr został prokuratorem generalnym w 1991 r., Upewnił się, że biuro generalnego inspektora w Departamencie Sprawiedliwości ma możliwie najmniejszą władzę do prowadzenia dochodzeń w sprawie niewłaściwego postępowania.

Barr wyraził nawet sceptycyzm co do wytycznych ustanowionych po Watergate, które izolują Departament Sprawiedliwości od politycznych ingerencji Białego Domu. W historii mówionej z 2001 rokuBarr powiedział: „Myślę, że zaczęło się to robić po Watergate, pomysł, że Departament Sprawiedliwości musi być niezależny… Moje doświadczenie z tym departamentem jest takie, że najbardziej polityczni ludzie w Departamencie Sprawiedliwości to ludzie kariery, najmniej polityczni są mianowani politycy. ” Barr uważa, że ​​ingerencja polityczna w egzekwowanie prawa jest niemal sprzecznością pod względem. Ponieważ prezydenci (i ich nominaci) podlegają wyborcom, są lepszymi strażnikami sprawiedliwości niż anonimowi i nieobliczalni biurokraci znani jako prokuratorzy federalni i śledczy FBI. Barr wydawał się nie przejmować tym, co prezydent może zrobić między wyborami.

Skandal Iran-Contra, który miał miejsce pod rządami Ronalda Reagana, śledził prezydenturę Busha w formie dochodzenia prowadzonego przez niezależnego adwokata Lawrence’a Walsha. Barr gardził niezależnymi radami jako wykroczeniami wobec jednolitego organu wykonawczego. Na miesiąc przed odejściem Busha Barr namówił prezydenta, by wydał pełne ułaskawienie kilku urzędników administracji Reagana, którzy zostali uznani za winnych skandalu, oprócz jednego – byłego sekretarza obrony Caspara Weinbergera – który został oskarżony i mógł dostarczyć dowody przeciwko samemu Bushowi. Pojawienie się tuszu nie przeszkadzało Barrowi. Ale sześć lat później, kiedy niezależny adwokat Kenneth Starr prowadził dochodzenie w sprawie prezydenta Billa Clintona pod kątem krzywoprzysięstwa i przeszkód w skandalu seksualnym, Barr, wówczas prawnik korporacyjny, skrytykował Biały Dom Clintona za ataki na Starra, które mogłyby utrudnić dochodzenie, a nawet zastraszyć przysięgłych i świadków.

Oto spojrzenie drugiego wątku w myśli Barra: partyzantka. Mniej rzucający się w oczy niż pierwszy, który kryje się w zasadach konstytucyjnych, nigdy nie znika. Barr jest upartym krytykiem niezależnych rad – chyba że prowadzą dochodzenie w sprawie demokratycznego prezydenta. Jest głośnym obrońcą władzy prezydenckiej – gdy republikanin przebywa w Białym Domu.

To stronnictwo należy rozumieć w odniesieniu do trzeciego, trwałego wątku myślenia Barra: on jest katolikiem – bardzo konserwatywnym. John R. Dunne, który kierował działem praw obywatelskich Departamentu Sprawiedliwości, gdy Barr był prokuratorem generalnym za Busha, nazywa go „autorytarnym katolikiem”. Dunne i jego żona zjedli kiedyś obiad w domu Barra i odnieśli wrażenie tradycyjnego patriarchy, któremu tylko pies rodzinny nie posłuchał. Barr uczęszczał na uniwersytet Columbia w szczytowym okresie antywojennego ruchu i wyciągnął wnioski z tych lat, które ukształtowały także wielu innych konserwatystów religijnych: Wyzwanie dla tradycyjnych wartości i autorytetu w latach 60. spowodowało, że kraj stał się długoterminową moralnością upadek.

W 1992 r., Jako prokurator generalny, Barr wygłosił przemówienie na prawicowej konferencji katolickiej, w której obwiniał „długie bzykanie, które rozpoczęło się w połowie lat sześćdziesiątych” za gwałtowny wzrost liczby aborcji, używania narkotyków, rozwodów, przestępczości nieletnich, chorób wenerycznych i ogólna niemoralność. „Dzisiejsi sekularyści są wyraźnie fanatykami” – powiedział Barr. Wezwał do powrotu do „prawa Bożego” jako podstawy odnowy moralnej. „Toczy się bitwa, która zadecyduje, kim jesteśmy jako naród i jakie imię ostatecznie ten wiek będzie nosić”. Jednym z ówczesnych pisarzy Barra był Pat Cipollone, który jest teraz doradcą Trumpa w Białym Domu i służył jako jeden z jego obrońców podczas impeachmentu. W 1995 roku, jako obywatel prywatny, Barr opublikował ten sam argument, z tymi samymi wojskowymi metaforami, jak esej w czasopiśmie zatytułowanym „ The” Prawnik katolicki . „Jesteśmy uwikłani w historyczną walkę między dwoma zasadniczo różnymi systemami wartości” – napisał. „W pewnym sensie jest to końcowy produkt Oświecenia.” Barr kontynuował, że główną bronią świeckich w ich wojnie z religią jest prawo. Tradycjonaliści musieliby walczyć w ten sam sposób.

Co to apokaliptyczne starcie ma wspólnego z artykułem II i jednolitym organem wykonawczym? Podnosi stawkę polityki do eschatologii. Mając do czynienia z cywilizacją chrześcijańską, wierni mogliby dojść do wniosku, że cele uzasadniają środki.

Barr i Trump współpracują w celu zniszczenia niezależności wszystkiego, co mogłoby powstrzymać prezydenta.

Barr spędził ćwierć wieku między Prezydentami Bushem a Trumpem w prywatnej praktyce, służąc w zarządach spółek i opiekując się najmłodszą z jego trzech córek, gdy walczyła z chłoniakiem. Barr i Cipollone zasiadali również w zarządzie katolickiego centrum informacyjnego, biura w Waszyngtonie ściśle związanego z Opus Dei, skrajnie prawicową organizacją katolicką, mającą wpływowe powiązania w polityce i biznesie na całym świecie. W tych latach Partia Republikańska pogrążyła się we własnym bagnie relatywizmu moralnego, osiągając dno za prezydentury Trumpa.

Przybycie Trumpa sprawiło, że Barr przestał być na emeryturze jako godny zaufania adwokat. Kiedy Comey ponownie otworzyło śledztwo w sprawie Clintona 11 dni przed wyborami, Barr napisał aprobującą opinię . Kiedy Trump zwolnił Comey sześć miesięcy później, rzekomo za niewłaściwe postępowanie w ramach tego samego śledztwa, Barr opublikował kolejny aprobujący wniosek . Jedyną spójną zasadą wydawała się być korzyść Trumpa. Następnie w czerwcu 2018 r. Barr napisał 19-stronicową notatkęi wysłał go, niezamówiony, Rodowi Rosensteinowi. W notatce argumentowano, że Robert Mueller nie może oskarżyć Trumpa o utrudnianie wymiaru sprawiedliwości za podejmowanie działań podlegających władzy prezydenta, w tym proszenie Comey o wycofanie śledztwa w sprawie Flynna, a następnie zwolnienie Comey. W ekspansywnym spojrzeniu Barra na artykuł II, Trump prawie nie mógł utrudniać sprawiedliwości.

Pisanie tej notatki było dziwną rzeczą dla byłego prokuratora generalnego związaną z jego wolnym czasem. Sześć miesięcy później Trump nominował Barra do swojej starej pracy.

Po objęciu urzędu przez barra jego poparcie dla Trumpa nasiliło się. Kiedy Mueller ukończył swój raport, w marcu 2019 r., Barr rzucił się, aby powiedzieć światu, że nie tylko wyczyścił Trumpa spiskowanie z Rosją, ale że brak „podstawowej przestępstwa” oczyścił również prezydenta z przeszkód – pomimo 10 przeklętych przykładów o możliwych przestępstwach w raporcie, który Barr ostatecznie opublikował, lekko zredagowany, trzy tygodnie później. Te dodatkowe tygodnie pozwoliły Trumpowi na przełomowy moment, by domagać się całkowitego uwolnienia. Potem skierował swoją retoryczną broń na swoich prześladowców. Chciał, żeby zostali powaleni.

W toku były już dwa dochodzenia śledczych – jedno przez generalnego inspektora Departamentu Sprawiedliwości, skupiające się na elektronicznej inwigilacji doradcy kampanii Trumpa (Barr nazwał to „szpiegowaniem”) oraz szerszej recenzji Johna Durhama, prokuratora ds. Connecticut, pod nadzorem Barra. W wywiadzie dla CBS w maju, Barr przesądził o wyniku przeglądu Durhama, silnie sugerując, że rosyjskie dochodzenie było wadliwe od samego początku. Znalazł wykroczenie w głębokim stanie: „Republiki upadły z powodu mentalności Gwardii Pretorianów, w której urzędnicy rządowi stają się bardzo aroganccy, utożsamiają interes narodowy z własnymi preferencjami politycznymi i uważają, że każdy, kto ma inne zdanie, wiesz, jest w jakiś sposób wrogiem państwa. I wiesz, istnieje tendencja, którą znają lepiej, i oni, wiesz, są tam, aby chronić jako strażnicy ludzi. To może łatwo przełożyć się na przejęcie woli większości i uzyskanie własnej drogi jako urzędnika państwowego. ”

Nawet jeśli tak było w przypadku sprawy z Rosją, prokurator generalny nie miał żadnych powodów, by zapowiadać wynik dochodzenia. A kiedy w grudniu generalny inspektor opublikował swój raport , znajdując poważne błędy we wnioskach o nakazy inwigilacji, ale bez uprzedzeń politycznych – bez „Pretorianskiej Gwardii” – w rosyjskim dochodzeniu Barr nie był zadowolony . Ogłosił, że nie zgadza się z raportem.

Prezydent Donald Trump i prokurator generalny William Barr w Białym Domu, 26 listopada 2019 r. (Doug Mills / The New York Times / Redux)

Barr używa swojej oficjalnej platformy, by oświetlić społeczeństwo. W przemówieniu do konserwatywnego Towarzystwa Federalistycznego w Waszyngtonie w listopadzie poświęcił sześć akapitów być może najbardziej pogardliwym stronniczym uwagom, jakie kiedykolwiek wystąpił prokurator generalny. Postępowcy wykonują „świętą misję”, w której cele usprawiedliwiają środki, podczas gdy konserwatyści „mają tendencję do większego skrupułów w stosunku do swojej taktyki politycznej”, stwierdził Barr. „Jedną z dzisiejszych ironii jest to, że ci, którzy sprzeciwiają się temu prezydentowi, nieustannie oskarżają tę administrację o„ niszczenie ”norm konstytucyjnych i prowadzenie wojny o praworządność. Kiedy pytam moich przyjaciół po drugiej stronie: „O co dokładnie mówisz?”, Mam puste spojrzenia, a potem bełkot na temat zakazu podróżowania lub czegoś takiego. ”

Trzon przemówienia stanowiło wypowiedzenie się na temat ingerencji ustawodawczych i sądowych w autorytet władzy wykonawczej – tak jakby władza prezydencka nie wzrosła ogromnie od 11 września, jeśli nie w Nowym Porozumieniu, i tak jakby zachowanie Trumpa na stanowisku mieści się w zakresie granice art. II. W październiku w Notre Dame prokurator generalny poddał recyklingowi swoją dawną jeremiadę na temat wojny religijnej. Dla Barra rokiem jest zawsze 1975, Kongres organizuje przesłuchania w celu osłabienia prezydentury, a świecka lewica niszczy amerykańską rodzinę. Wykorzystuje swój krótki czas pozostania na scenie, aby powstrzymać nadchodzącą ciemność, a jeśli Providence odegrała kosmiczny żart nadania prawej mocy radykalnie wadliwej osobie Donalda Trumpa, Barr zrobi wszystko, co musi, aby go chronić: zniekształć raport Muellera ; impugnują urzędników Departamentu Sprawiedliwości; starają się powstrzymać skargę demaskatora od Kongresu od Ukrainy za pomocą fałszywych argumentów prawnych; ukryć ukamienowanie w Białym Domu śledztwa w sprawie impeachmentu; stworzyć oficjalny kanał dostarczania brudu politycznego przeciwnikom prezydenta; unieważnić jego prokuratorów w imieniu przyjaciela Trumpa, Rogera Stone’a.

Barr i Trump realizują bardzo różne projekty – jedną krucjatę mającą na celu dostosowanie rządu do jego idei władzy religijnej, drugą – żałosną pogoń za samozadowoleniem. Ale służą sobie nawzajem poprzez współpracę w celu zniszczenia niezależności czegokolwiek – agencji federalnych, urzędników państwowych, którzy w nich pracują, a nawet innych gałęzi rządowych – które mogłyby powstrzymać prezydenta.

„Barr jest prawdopodobnie najbardziej politycznym prokuratorem generalnym, jaki kiedykolwiek mieliśmy” – powiedział mi wieloletni prawnik rządowy. Opisał druzgocący wpływ na egzekwowanie prawa niekończącego się ataku Trumpa i współudział Barra. „Wiem z rozmów z przyjaciółmi, że wielu ludzi w karierze jest zaniepokojonych dwiema powiązanymi rzeczami. Jednym z nich jest poczucie, że decyzje prawne są podejmowane w wyjątkowym stopniu przez politykę ”. Departament Sprawiedliwości, nie uwzględniając poglądów prawników zajmujących się karierą zawodową, zajął skrajne stanowiska – na przykład, że Biały Dom może odmówić przedstawienia jakichkolwiek dowodów na rozprawach o impeachment oraz że ani Izba Reprezentantów, ani prokurator okręgowy na Manhattanie nie mogą wezwać osobistego Trumpa księgi finansowe. Inną przyczyną niepokoju, powiedział prawnik, jest gotowość Barra do zaatakowania własnego ludu,

Morale ucierpiało nawet daleko od Waszyngtonu. Prokurator federalny w środku kraju powiedział mi, że on i jego koledzy nie mogą już liczyć na swoich przywódców, aby chronili ich przed nieuczciwymi oskarżeniami lub ingerencjami politycznymi. Każda sprawa z nutką ryzyka politycznego jest uważana za nietykalną. Agenda Białego Domu prowadzi coraz więcej spraw, szczególnie tych związanych z imigracją. I istnieje wyczuwalny strach przed odwetem za każdy powiew krytyki. Prokuratorzy obawiają się, że ataki Trumpa na organy ścigania wywierają korozyjny wpływ na sale sądowe, ponieważ przysięgli nie ufają już agentom FBI ani innym urzędnikom państwowym pełniącym funkcję świadków.

W rezultacie wielu współpracowników prokuratora myśli o odejściu ze służby rządowej. „Słyszę, jak wiele osób mówi:„ Jeśli jest drugi termin, nie ma możliwości, żebym mógł poczekać na kolejne cztery ”. Wiele osób obawiało się, jak źle może być, ale nie mieliśmy pojęcia, że ​​będzie tak źle. Trudno jest przetrwać tę burzę. ” Tym, co powstrzymuje tego prokuratora przed odejściem, jest oddanie się jego sprawom, misji departamentu i myśli „nie tyle, że mógłbyś coś zmienić w tej administracji, ponieważ nie wydaje się to już możliwe, ale możesz być tutaj, kiedy nadejdzie to, co naszym zdaniem będzie wymagać odbudowy.

Trump potrzebował kilku lat, aby dowiedzieć się, że Departament Stanu może być tak samo skorumpowany jak Departament Sprawiedliwości i tak przydatny, by utrzymać władzę.

Kiedy Trump rozpoczął kampanię, podejrzewano go, że dąży jedynie do wzbogacenia się. Punktem prezydencji byli bardziej opłacani goście w Trump International Hotel, ulicą od Białego Domu. Jeśli deklaracje podatkowe i dokumentacja finansowa Trumpa zostaną kiedykolwiek upublicznione, będziemy wiedzieć, ile była dla niego warta prezydentura.

Ale ambicje Trumpa wzrosły od czasu wyborów. Nie zmiażdżył niezależności Departamentu Sprawiedliwości po prostu po to, by móc wycisnąć więcej pieniędzy z jego działalności. „Finansowy interes własny„ jest powodem, dla którego uciekł ”, mówi Fred Wertheimer z Demokracji 21. „Ale moc to narkotyk. Władza jest uzależnieniem – sprawowanie władzy, latanie w Air Force One, posiadanie motorcade, ludzie salutują. Myśli, że to kraj. ”

5. „Brak oświadczenia”

Jako kandydat Trump dowiedział się, że obcy kraj może zapewnić potężną pomoc w obaleniu amerykańskich wyborów. Jako prezydent ma pod swoją kontrolą całą biurokrację bezpieczeństwa narodowego, ale potrzebował kilku lat, aby znaleźć jej słaby punkt – aby dowiedzieć się, że Departament Stanu może być tak samo skorumpowany jak Sprawiedliwość i równie użyteczny dla jego władzy.

Kiedy Mike Pompeo objął stanowisko sekretarza stanu, w kwietniu 2018 r. Departament Stanu już chorował. Dyplomacja od kilkudziesięciu lat jest atroficznym potęgą amerykańskiej władzy, a status oficerów Służby Zagranicznej stale się zmniejsza. W połowie lat siedemdziesiątych 60 procent stanowisk na poziomie asystenta sekretarza i wyższych zostało obsadzonych przez urzędników zawodowych. Do czasu administracji Obamy liczba ta spadła do 30 procent, podczas gdy ambasadorzy stali się powszechnym sposobem, aby prezydentowie dziękowali dużym darczyńcom. „Nie zostało to wymyślone na początku 2017 roku w tej administracji” – powiedział mi William Burns, zastępca sekretarza stanu pod rządami Obamy. „Niewykwalifikowani kandydaci polityczni byli z nami na długo przed Donaldem Trumpem. Podobnie jak w wielu innych dziedzinach, to, co zrobił, przyspieszyło ten problem i pogorszyło sprawę. ”

Rex Tillerson, pierwszy sekretarz stanu Trumpa, wykrwawił wydział do sucha. Aby pozbyć się wzdęć, próbował wypatroszyć budżet, zamroził zatrudnienie i wypchnął dużą kadrę wyższych dyplomatów. Biura i korytarze w centrali na C Street stały się puste. Kiedy Pompeo został sekretarzem, obiecał przywrócić dyplomacji „swagger”. Skończył zamrożenie zatrudnienia, awansował urzędników zajmujących się karierą zawodową i zaczął obsadzać puste stanowiska na szczycie – ale przyprowadzał głównie przedstawicieli politycznych. Według Ronalda Neumanna, emerytowanego ambasadora kariery, który jest obecnie prezydentem Amerykańskiej Akademii Dyplomacji, upolitycznienie Departamentu Stanu oznacza „zniszczenie 100-letniego wysiłku Teddy’ego Roosevelta, by zbudować profesjonalny rząd odrębny od psuje system. ” Zniszczenie, powiedział mi Neumann, jest „umyślnym procesem, opartym na przekonaniu, że rząd federalny jest wrogi, a teraz musisz oddać lojalnych ludzi na wszystkich szczeblach na wysokich stanowiskach, aby kontrolować drani – biurokratów zawodowych. W przeszłości frustracja polegała na tym, że biurokracja jest sklerotyczna, że nie jest zwinny. Ale nie chodziło o lojalność i właśnie o to chodzi ”.

Pod rządami Pompeo 42 procent ambasadorów to osoby mianowane na stanowiska polityczne, co jest rekordem w historii (przed prezydenturą Trumpa było to około 30 procent). „Zostali wybrani ze względu na lojalność wobec Trumpa”, powiedziała mi Elizabeth Jones, emerytowana ambasador kariery. „Nauczyli się, że jedynym sposobem na osiągnięcie sukcesu jest bycie w 100 procentach lojalnym, w wysokości 1000 procent. Pomysł, że jesteś tam, aby pracować dla narodu amerykańskiego, to obcy pomysł. ” Ze stanowisk departamentu na poziomie asystenta sekretarza i wyższych tylko 8 procent jest zajmowanych przez urzędników zawodowych, a tylko jeden oficer Służby Zagranicznej został potwierdzony przez Senat na wyższym stanowisku od czasu objęcia urzędu przez Trumpa – pozostałe zajmują stanowiska, sposób, w jaki administracja może osłabić niezależność wyższych urzędników. Wielu dyplomatów średniego szczebla szuka teraz stanowisk poza Waszyngtonem,

Historia o tym, jak pierwsza rodzina, Rudy Giuliani, jego dwaj byli partnerzy biznesowi, para zdyskredytowanych ukraińskich prokuratorów i prawicowe media zorganizowały kampanię oszczerstw, aby zmusić ambasador Marie Yovanovitch ze stanowiska w Kijowie, ponieważ stała na sposób ich skorumpowanych planów zasłynął jako źródło impeachmentu Trumpa. Historia tego, jak koledzy Yovanovitcha w Departamencie Stanu zareagowali na kryzys, jest mniej znana. Ujawnia pełny zakres zachowań urzędników pod niespotykaną presją ze strony szczytu. Pokazuje, jak agencja z długą, dumną historią może zostać wydrążona i złamana przez własnych przywódców.

Tom Malinowski, demokratyczny kongresmen z New Jersey i były urzędnik Departamentu Stanu, urodził się w komunistycznej Polsce w rodzinie, która przeżyła II wojnę światową. „Często zadawałem sobie pytanie dotyczące historii alternatywnej, co mogłoby się stać, gdyby naziści przejęli Amerykę”, powiedział mi. „Kto stałby się z oportunizmu, a może nawet wspólnego poglądu, jednym z nich? Niektórzy by to zrobili. Większość ludzi nie spuszczałaby głowy. Pewna liczba ludzi byłaby odważna i robiłaby użyteczne rzeczy. Mniejsza liczba zrobiłaby lekkomyślnie przydatne rzeczy. A potem pewna liczba, miejmy nadzieję, że także niewielka, wykorzystałaby sytuację, by sobie pomóc. ”

Masha Yovanovitch, podobnie jak Andy McCabe, nie miała profilu publicznego, ale była powszechnie szanowana wśród kolegów. Do służby zagranicznej dołączyła w 1986 roku, kiedy miała 28 lat, i wstąpiła w szeregi Departamentu Stanu, by zostać ambasadorem USA w Kirgistanie, następnie w Armenii, a następnie w 2016 roku na Ukrainie. W ambasadzie w Kijowie stała się znana jako oddana bojowniczka szalejącej korupcji wśród ukraińskich liderów politycznych i biznesowych. Podobnie jak w przypadku McCabe, jej profesjonalizm naraził ją na niebezpieczeństwo, gdy gang bandytów postanowił zniszczyć jej karierę. Korupcja, temat jej pracy na Ukrainie, była także tematem jej nagłego końca. „Pomyślisz, że jestem niesamowicie naiwna”, powiedziała podczas przesłuchania Izbie, „ale nie mogłam sobie wyobrazić wszystkich rzeczy, które się wydarzyły”.

Na początku marca 2019 r. David Hale, podsekretarz stanu ds. Politycznych, złożył wizytę w ambasadzie w Kijowie. Poprosił Yovanovitcha, który planował zakończyć jej tournee tego lata, a następnie przejść na emeryturę, aby został na kolejny rok. W obliczu zbliżających się wyborów na Ukrainie ambasada nie mogła sobie pozwolić na tymczasowe pozbawienie przywódców. Pomyślała o tym przez noc i zgodziła się.

Dwa tygodnie później, 20 marca, The Hill , gazeta w Waszyngtonie, opublikowała wywiad z Jurijiem Łucenko, jednym z brudnych ukraińskich prokuratorów, którym udaremnił Yovanovitch. Łucenko oskarżyła ją o próbę zaprzestania legalnych postępowań. W artykule podano również, że słyszano, że ambasador otwarcie skrytykował Trumpa. Prezydent przesłał dalej historię, która składała się prawie wyłącznie z kłamstw. Następnie pojawiło się kilka innych artykułów wypełnionych teoriami spiskowymi na temat ingerencji Ukrainy w wybory w 2016 r. W imieniu Hillary Clinton. Reporter, John Solomon (który stoi przy swoich opowieściach), uzyskiwał informacje od Giulianiego i jego współpracowników. Salomon przybył na Wzgórze z Circa News, prawicowa strona, która opublikowała identyczne kłamstwo na temat McCabe – że otwarcie zabił Trumpa na spotkaniu – dwa lata wcześniej. Skandale z Rosją i Ukrainą najlepiej rozumieć jako pojedynczą sieć korupcji i nadużywania władzy, a Salomon jest jednym z wielu wątków łączących je.

Innym jest Joseph diGenova, prawicowy prawnik z Waszyngtonu, były mianowany Barr, i przyjaciel Giulianiego, który twierdził w 2016 r., Że agenci FBI byli wściekli na Jamesa Comeya za zamknięcie śledztwa Clintona. Tego samego dnia pierwszego wzgórzaopublikowano historię o Yovanovitchu, diGenova pojawiła się w programie Fox News Seana Hannity’a i powiedziała, że ​​Yovanovitch „wygłosił mowę prezydenta Stanów Zjednoczonych wobec ukraińskich urzędników i powiedział im, aby nie słuchali ani nie martwili się o politykę Trumpa, ponieważ zostanie skazany . Tę kobietę należy nazwać domem w Stanach Zjednoczonych… – Och, natychmiast – wtrąciła Hannity. Dwie noce później Laura Ingraham powtórzyła historię ze swojego programu. Victoria Toensing, partnerka (i żona) diGenova i częsty gość Fox News, napisała SMS-em do jednego z kumpli Giulianiego: „Czy Czarownica [ sic ] zniknęła?” 24 marca w tweecie Donald Trump Jr. nazwał Yovanovitcha „żartownisiem”.

Departament Stanu o nazwie The Hill’soryginalna historia „pełna produkcja”. Ale kiedy kłamstwa rozprzestrzeniły się wśród konserwatywnych mediów, wywołując falę ataków, Yovanovitch znalazła się w kryzysie. Hale, nr 3 w dziale i starszy dyplomata ds. Kariery, wysłała e-mail do dwóch kolegów: „Wierzę, że Masza powinna zaprzeczyć, że nic nie szanuje i potwierdza jej lojalność jako ambasadora i FSO wobec POTUS i Konstytucji”. Gordon Sondland, dawca Trumpa, który bez odpowiedniego doświadczenia został ambasadorem w Unii Europejskiej, udzielił jej tej samej porady bezpośrednio. „Tweetnij tam, że popierasz prezydenta i że to wszystko kłamstwa” – powiedział Yovanovitch podczas zeznania o impeachmentu. „Znasz rzeczy, które on lubi. Idź tam, walcząc agresywnie i chwal go.

Yovanovitch uważał, że nie może tego zrobić. Podobnie jak Erica Newland złożyła przysięgę, że będzie bronić Konstytucji, a nie prezydenta. Zamiast tweetować lojalność wobec Trumpa, Yovanovitch nagrał ogłoszenie o służbie publicznej, w którym wezwał Ukraińców do głosowania w nadchodzących wyborach prezydenckich w tym kraju. Próbowała połączyć ten obywatelski obowiązek ze swoją rolą jako bezstronnego urzędnika państwowego. „Dyplomaci tacy jak ja zobowiązują się służyć każdemu, kto naród amerykański, nasi współobywatele, wybiorą” – powiedziała do kamery. Prezydenci Bush i Obama wyznaczyli ją na ambasadora, „a ja promuję i realizuję politykę prezydenta Trumpa i jego administracji. To jeden ze znaków prawdziwej demokracji. ”

Jakiekolwiek wrażenie wywarła ta lekcja obywatelska na Ukraińcach, nie zrobiło nic, aby powstrzymać brutalną kampanię przeciwko jej powrotowi do domu. Stany Zjednoczone nie były już demokracją, którą amerykańscy dyplomaci uznają za wzór dla obcokrajowców.

24 marca, nie mogąc funkcjonować na swoim stanowisku, Yovanovitch napisał desperacką wiadomość e-mail do Davida Hale’a. Poprosiła sekretarza stanu o oświadczenie stwierdzające, że ma pełne zaufanie, że przemawiała w imieniu prezydenta i kraju. Hale zadzwonił do Yovanovitcha tego popołudnia i poprosił ją, aby przedstawiła swoje obawy na piśmie. Wysłała dłuższą wiadomość e-mail, opisując osoby, które ją atakowały – w tym Giulianiego i Łucenkę – i próbowały zinterpretować ich motywy.

Następnego dnia, na cotygodniowym spotkaniu wyższych urzędników w sekretariacie, Hale poruszył prośbę Yovanovitcha. Pompeo stanął przed dylematem – stanąć w obronie swojego ludu lub uspokoić Biały Dom. Rozwiązał go łódką, mówiąc, że w jej imieniu nie zostanie złożone żadne oświadczenie, dopóki Giuliani, Hannity i inni nie zostaną poproszeni o ich zeznania. Później w tym tygodniu Hale przesłał do biura europejskiego: „Brak oświadczenia”.

Sama Yovanovitch nigdy nie otrzymała odpowiedzi od Hale’a. „Zasadniczo ruszyliśmy dalej” – powiedział Hale podczas zeznania w sprawie śledztwa w sprawie impeachmentu. „Z jakiegokolwiek powodu przestaliśmy nad tym pracować – przynajmniej przestałem nad tym pracować. Nie brałem w tym udziału, więc nie zwracałem na to uwagi. ” Zauważył, że wyrażenie poparcia dla Yovanovitcha mogło pogorszyć sytuację. „Jednym z punktów widzenia było to, że może nawet wywołać publiczną reakcję samego prezydenta na ambasadora”.

Kilka biurokratycznych poziomów pod Hale, George Kent, zastępca sekretarza stanu ds. Europy, walczył w imieniu oblężonego ambasadora. Kent był jej drugim dowódcą w ambasadzie w Kijowie, gdzie jego głównym celem była korupcja. Znał wszystkich ukraińskich graczy zaangażowanych w kampanię przeciwko niej i oburzony był oszczerstwami, które również zaczęły wymieniać jego imię. Wzmocnił pierwotną odpowiedź Departamentu Stanu na pierwszy artykuł Hill’a , wstawiając frazę „ sfabrykowanie kompletne” , a kiedy nasilały się ataki, powiedział Hale’owi, że departament musi stać za Yovanovitchem. Mówił głośno, pomimo swojej słabej pozycji oficera średniego szczebla w kolejce do awansu na wyższe stanowisko.

„Chwile takie jak ludzie testowi; wydobywają swój prawdziwy charakter ”- powiedział Malinowski, który jako członek Komisji Spraw Zagranicznych w Izbie słyszał dni zeznań byłych kolegów podczas śledztwa w sprawie impeachmentu. „W normalnych czasach trudno jest ustalić, kto by zrobił to w takich okolicznościach”. Pierwszym impulsem Kenta było zapobieżenie korupcji amerykańskiej polityki w Kijowie i Waszyngtonie. Hale, w bardziej wydajnej pracy, postawił na pierwszym miejscu biurokratyczną hierarchię i swoje własne bezpieczne miejsce. W rezultacie Yovanovitch nie miał nikogo, kto by pilnie naciskał na jej sprawę ze swoim przywództwem.

„Uważam, że odwaga moralna jest trudniejsza niż odwaga fizyczna”, powiedział mi emerytowany ambasador Ronald Neumann. „Byłem oficerem piechoty w Wietnamie. Niektórzy odważni oficerowie na polu bitwy stali się bardzo ostrożnymi biurokratami. ” Odwaga fizyczna w walce jest łatwiejsza dzięki szybkości, adrenalinie, towarzyszom. „Odwaga moralna – w wielu przypadkach masz dużo czasu, to samotny akt” – powiedział. „Jesteś w pełni świadomy potencjalnych konsekwencji dla twojej kariery i jest to trudniejsze. Nie powinno być trudniej – nie zostaniesz zabity – ale tak już jest.

Przez kilka tygodni wszystko ucichło. 21 kwietnia Wołodymyr Żeleński, działający na platformie antykorupcyjnej, został w osuwiskach wybrany na prezydenta Ukrainy. Od razu Biały Dom poinformował Pompeo, że Trump chciał odejść Yovanovitcha. Burza medialna ponownie wybuchła. Wieczorem 24 kwietnia Yovanovitch zorganizował wydarzenie w ambasadzie dla uczczenia młodej Ukrainki, działaczki antykorupcyjnej, która zmarła po ataku kwasu siarkowego i której morderstwo pozostało nierozwiązane. Po północy nadeszło wezwanie z Departamentu Stanu: Yovanovitch miał wsiąść do następnego samolotu do domu. Poprosiła o powód, ale nie dała jej nic innego, jak tylko troskę o jej bezpieczeństwo.

Wróciła do Waszyngtonu 26 kwietnia. Tego dnia Pompeo z wielką fanfarą odsłonił swoją inicjatywę „Etos”, który zawierał nowe oświadczenie misji, które sam sekretarz recytował przed setkami oficerów służby zagranicznej: „Jestem orędownikiem amerykańskiej dyplomacji … działam z bezkompromisową uczciwością osobistą i zawodową. Przyjmuję na siebie odpowiedzialność za swoje działania i decyzje. I okazuję niezachwiany szacunek słowami i czynami moim kolegom i wszystkim, którzy służą obok mnie ”. Pompeo nie spotkał się ze swoim ambasadorem na Ukrainie po tym, jak ją krótko przypomniał, ani nigdy więcej, ani nie wypowiedział publicznego słowa w jej imieniu. Inni urzędnicy powiedzieli Yovanovitchowi, że nie zrobiła nic złego, ale „jakoś straciła zaufanie prezydenta”. Wydział znalazł jej tymczasowe stanowisko nauczycielskie w Georgetown, ale kariera dyplomaty dobiegła końca.

„Ja, na poziomie osobistym, czułem się okropnie dla niej” – powiedział Kent w śledztwie w sprawie impeachmentu – „ponieważ minęły dwa miesiące od tego, kiedy poprosiliśmy ją – podsekretarz stanu, prosząc ją – o pozostanie na kolejny rok”. Kiedy pod koniec maja Giuliani wznowił kampanię kłamstw, mówiąc ukraińskim dziennikarzom, że Yovanovitch i Kent byli częścią spisku przeciwko Trumpowi kierowanemu przez George’a Sorosa, nie było obalenia ze strony Departamentu Stanu. Hale przysłał wiadomość, że Kent powinien trzymać głowę nisko i obniżyć swój profil na Ukrainie. Kent odwołał kilka zaplanowanych występów w think tankach w Waszyngtonie.

Do tego czasu amerykańska polityka ukraińska wymknęła się ze zwykłych kanałów Departamentu Stanu i trafiła w ręce „trzech amigos” – ambasadorów Gordona Sondlanda i Kurta Volkera oraz sekretarza ds. Energii Ricka Perry’ego. Volker, specjalny wysłannik na Ukrainę, chciał zorganizować spotkanie Zelensky’ego i Trumpa, aw lipcu powiedział Kentowi, że zamierza zobaczyć się z Giulianim w celu omówienia ukraińskich dochodzeń w sprawie rodziny byłego wiceprezydenta Joe Bidena i wyborów w 2016 roku. Kent powiedział później, że kiedy zapytał Volkera, dlaczego to zrobił, odpowiedział: „Jeśli nic tam nie ma, co to ma znaczenie? A jeśli coś tam jest, należy to zbadać. ” Kent powiedział mu: „Poproszenie innego kraju o przeprowadzenie dochodzenia w sprawie oskarżenia z powodów politycznych podważa nasze poparcie dla rządów prawa”. Ale jeśli ta zasada kiedykolwiek miała walutę w administracji Trumpa,

Ponad 1000 naukowców opuściło Agencję Ochrony Środowiska, Departament Rolnictwa i inne agencje.

25 lipca po wyborach parlamentarnych na Ukrainie Trump zadzwonił do Żeleńskiego i poprosił o „przysługę” – śledztwo w sprawie Bidens, które było równoznaczne z ingerencją Ukrainy w amerykańską kampanię prezydencką w zamian za uwolnienie amerykańskiej pomocy wojskowej i osobiste spotkanie w Biuro Owalne. Dzień lub dwa później Kent usłyszał o telefonie od podpułkownika Aleksandra Vindmana, czołowego ukraińskiego eksperta w Białym Domu, który był jednym z tych – w tym Pompeo – nasłuchujących. Vindman powiedział Kentowi, że Trump nazwał Yovanovitcha „złymi wiadomościami, ”I że rozmowa dotyczyła bardzo delikatnych spraw – tak wrażliwych, że Vindman nie mógł podzielić się nimi ze swoim kolegą. Kent nie próbował dowiedzieć się więcej. Mimo całej swojej otwartości w obronie Yovanovitcha Kent nie był typem urzędnika, który chciał „być w środku wszystkiego. W swoim zeznaniu o impeachingu nigdy nie wspominał o napisaniu zdania odrębnego ani rozmowie z generalnym inspektorem. Ostrożnie unikał mediów.

Kodeks zawodowy oficerów służby zagranicznej prawie utrzymywał w tajemnicy historię próby Trumpa o Zelenskim. „Nie ma w ich DNA” upublicznienia, powiedział Tom Malinowski. Tylko jeden biurokrata – demaskator – pozwolił Amerykanom dowiedzieć się o quid pro quo. Skarga ujawniła się 9 września, na kilka dni przed planowanym spotkaniem Zelensky’ego z Fareed Zakarią CNN w celu omówienia wywiadu, podczas którego prawdopodobnie ogłosiłby dochodzenie, którego chciał Trump.

25 września Biały Dom wydał wstępny zapis wezwania z 25 lipca. W nim Trump powiedział, że „była ambasador ze Stanów Zjednoczonych, kobieta, była złą wiadomością” i „ona przejdzie przez pewne rzeczy”. Podczas śledztwa w sprawie impeachmentu Hale wyjaśnił z dużą biurokracją: „To nie był komentarz operacyjny, który został w jakikolwiek sposób zoperacjonalizowany”.

Wdepartamencie stanu ambasador Michael McKinley przeczytał transkrypcję i miał trzeźwą, niemal fizyczną reakcję: był przerażony. McKinley był starszym doradcą Pompeo, który został sprowadzony ze swojego stanowiska w Brazylii, aby służyć jako łącznik między sekretarzem a służbą zagraniczną. On i Hale byli jedynymi oficerami kariery wśród kierownictwa departamentu, ale nigdy nie wszedł do wewnętrznego kręgu polityków mianowanych przez sekretarza, w tym byłych partnerów biznesowych Pompeo. Do 25 września McKinley nie poświęcił wystarczającej uwagi, aby połączyć kropki historii Ukrainy. Teraz stwierdził, że słowa Trumpa mówią same za siebie.

Następnego dnia McKinley odebrał miejsce, w którym Kent przerwał poprzednią wiosnę. Według zeznań o impeachment poszedł do Pompeo i zapytał: „Czy nie byłoby dobrze wypowiadać się na temat Yovanovitcha?” Pompeo słuchał, a potem powiedział: „Dziękuję”. Rozmowa trwała około trzech minut.

W ostatnich dniach września McKinley naciskał na oświadczenie wychwalające profesjonalizm i odwagę Yovanovitcha. Od ośmiu lub 10 kolegów usłyszał, że milczenie Departamentu Stanu w obliczu brzydkiego ataku prezydenckiego było demoralizujące. 28 września wysłał e-mail do pięciu starszych współpracowników, w tym Hale’a, z naciskiem, że dział musi coś powiedzieć. Czterech odpisało, zgadzając się. Hale nie odpowiedział; powiedział koledze, że nie sądzi, by wysiłek McKinleya nigdzie się udał. Kilka godzin później rzecznik Pompeo poinformował McKinleya, że ​​w celu ochrony Yovanovitcha przed nadmierną uwagą sekretarz nie wyda oświadczenia.

Następnego dnia, w niedzielę, McKinley powiedział swojej żonie, że po 37 latach służby zagranicznej musi natychmiast wyjść. Chociaż nigdy nie przemawiał publicznie, dopóki nie został wezwany do stawienia się przed Izbą podczas śledztwa w sprawie impeachmentu, jego odejście było tak nagłe, że miało charakter rezygnacji z protestu . Pompeo, znany w departamencie ze swojego temperamentu i zastraszania, spędził 20 minut na telefonie z Europy z McKinleyem i dał mu trudny czas. Później sekretarka skłamała w wywiadzie dla ABC, mówiąc, że McKinley mógł przyjechać go zobaczyć o Yovanovitchu w dowolnym momencie, ale nigdy tego nie zrobił.

Przed wyjazdem McKinley złożył wizytę w Hale i powiedział mu, jeden oficerowi służby zagranicznej drugiemu, że milczenie departamentu ma straszny wpływ na morale. Hale stanowczo się nie zgodził – stwierdził, że morale jest wysokie. Później Hale spotkał się z Pompeo i zidentyfikował inne zagrożenie dla morale – negatywność McKinleya.

„Leciałem solo”, powiedział McKinley do Domu podczas śledztwa w sprawie impeachmentu. „Nie wiedziałem, jakie były zasady zaangażowania. Ale wiedziałem, że jako oficer służby zagranicznej czułbym się w tej chwili całkiem sam. Skontaktował się więc z Janowiczem, którego znał, oraz z Kentem, którego nie znał. McKinley chciał się dowiedzieć, jak sobie radzą. Był zaskoczony, gdy dowiedział się, że był pierwszym urzędnikiem wyższego szczebla, który skontaktował się z nimi w sprawie transkrypcji połączenia z Ukrainą. Kent zbierał jabłka ze swoją żoną w Wirginii, kiedy McKinley do niego dotarł. Następnie musiał skontaktować się z Google McKinley, aby dowiedzieć się, kim był. „Wydawał mi się… być naprawdę przyzwoitą osobą, która martwiła się tym, co się dzieje” – powiedział Kent w zeznaniu o impachach.

Na początku października, po tym jak komitety Izby wydały wezwania do złożenia dokumentów i zaplanowanych zeznań, Departament Stanu nakazał swoim pracownikom nie współpracować. Pompeo wysłał list do Kongresu, w którym wezwał „próbę zastraszenia, zastraszania i niewłaściwego traktowania wybitnych specjalistów Departamentu Stanu”. Powiedział też publicznie, że Kongres uniemożliwił funkcjonariuszom służby zagranicznej rozmowę z prawnikami departamentu, co nie było prawdą – prawnicy nie rozmawiali z Kentem, który otrzymał wezwanie i był gotowy zeznawać. Kent czuł się zastraszany nie przez Kongres, ale przez własną agencję.

3 października Europejskie Biuro Departamentu Stanu spotkało się, aby omówić sposoby reagowania na wezwania do sądu. Kiedy Kent zauważył, że departament nie reaguje na Kongres, prawnik departamentu podniósł głos do Kenta przed 15 kolegami, a następnie wezwał go na korytarz, by jeszcze bardziej krzyknąć. Nakazywał Kentowi, aby nie współpracował. Kent napisał notatkę o spotkaniu, którą przekazał McKinleyowi, który wysłał ją do Hale’a i innych  a następnie notatka zniknęła w aktach wraz ze wszystkimi innymi dokumentami, które departament odmówił przekazania Kongresowi.

Cztery lata Trumpa to nagły wypadek. Osiem lat to stan permanentny.

Kariera i tak zeznali. Żaden z nich nigdy nie otrzymał tego rodzaju publicznej kontroli. Niektórzy byli regularnie atakowani z imienia i nazwiska w mediach społecznościowych i prawicowych witrynach. Wszyscy musieli stawić czoła stromym rachunkom prawników. (Byli koledzy utworzyli legalny fundusz i zebrali kilkaset tysięcy dolarów.) Pompeo i jego Departament Stanu nadal nic nie mówili w ich obronie. Ale jeden po drugim przyszli. Marie Yovanovitch, której matka właśnie zmarła, nie straciła panowania nad sobą, gdy przedstawiciel Adam Schiff przeczytał na głos paskudny tweet, który właśnie o niej napisał Trump. George Kent zeznał w muszce i pasującym poszewce na poduszkę jak powrót z czasów wielkiej dyplomacji, mówiąc z krzywym uśmiechem: „Nie możesz promować zasadniczych działań antykorupcyjnych bez wkurzania skorumpowanych ludzi”. David Hale, blady i zwięzły, również zeznawał. Pod koniec swojego zeznania demokratyczny przedstawiciel Denny Heck z Waszyngtonu błagał Hale’a, aby powiedział, że Jovanovitch był odważną patriotą i że to, co się z nią stało, było złe. Głos Hale’a załamał się, gdy odpowiedział: „Uważam, że powinna była pozostać na stanowisku i nadal wykonywać znakomitą pracę…”

Heck tego nie miał. „Co się jej stało, było złe ?”

– Zgadza się – powiedział Hale.

„Dziękujemy za wyjaśnienie zapisu. Ponieważ nie byłam pewna, gdzie ona jest, że mogłaby wyprostować rekord, gdyby to nie był pan, lub gdzie mogłaby się zwrócić, by odzyskać dobre imię i reputację, gdyby to nie był pan, proszę pana.

Tom Malinowski, słuchając swoich byłych kolegów, pomyślał, że ich zeznania mówią coś o tym, co stało się z Departamentem Stanu. „Jest wiele stłumionej złości i traumy, a to był wylot dla instytucji” – powiedział. „Ci mężczyźni i kobiety mówili w imieniu swoich kolegów o czymś więcej niż tylko o tym, co stało się z Ukrainą”.

Biurokraci nigdy nie otrzymali takich publicznych pochwał, jak podczas tygodni śledztwa w sprawie impeachmentu. Ale przesłuchania pozostawiły mylące wrażenie. Historia Ukrainy, podobnie jak poprzednia historia Rosji, nie reprezentowała opowieści o moralności, w której prawda i honor stawiały czoła oszczerstwu i korupcji i zwyciężyły. Yovanovitch odszedł, podobnie jak jego zastępca, William Taylor Jr., podobnie jak McKinley i inni – podpułkownik Vindman został wyprowadzony z Białego Domu na początku lutego – podczas gdy Pompeo wciąż tam jest, a nad nim także prezydent . Trump wygrywa.

Wczwartym roku u władzy Trumpowi udało się w dużej mierze sprawić, by oddział wykonawczy działał w jego własnym imieniu. Nie zrobił tego, zastanawiając się, jak operować biurokratycznymi dźwigniami władzy, nie instalując liderów z wizją polityki, którą podziela, ani nie kierując popularnego gruntu na działania rządu. Dokonał tego, karając postrzeganych wrogów, kooperując z głodnymi sojusznikami i wypędzając urzędników zawodowych z kompetencji i uczciwości. Rezultatem jest cienka warstwa lojalistów politycznych na tle biurokracji.

Sprawiedliwość i państwo były oczywistymi celami dla Trumpa, ale reszta władzy wykonawczej jest podobnie, jeśli ciszej, pochylona do swojej woli. Jeden na 14 politycznych mianowników w administracji Trumpa jest lobbystą; w dużej mierze prowadzą politykę wewnętrzną. Najwięksi darczyńcy Trumpa mają teraz łatwy dostęp do szefów agencji i samego prezydenta, ponieważ pęcznieją w swoich kasetach reelekcyjnych. W ostatnim kwartale 2019 roku Trump zebrał prawie 50 milionów dolarów. Jego zepsucie władzy, bezprecedensowe w najnowszej historii Ameryki, tylko pogłębia korupcję pieniędzy, która jako pierwsza stworzyła bagno.

W rządzie federalnym urzędnicy zajmujący się karierą wyważają szanse na znalezienie pracy poza ich planami emerytalnymi i zobowiązaniami. Według The Washington Post ponad 1000 naukowców opuściło Agencję Ochrony Środowiska, Departament Rolnictwa i inne agencje. Prawie 80 procent pracowników Narodowego Instytutu Żywności i Rolnictwa zrezygnowało. Departament Pracy dokonał głębokich cięć w liczbie inspektorów bezpieczeństwa, a liczba zgonów pracowników w całym kraju dramatycznie wzrosła, a liczba wycofanych niebezpiecznych produktów konsumpcyjnych spadła. Kiedy uchwalanie prawa i zmieniające się przepisy okazują się uciążliwe, administracja Trumpa po prostu wypuszcza rząd wiedzy specjalistycznej, tak że zanikają podstawowe funkcje, dobrze połączone żywienie szczątków, a ocalali nie spuszczają głowy, aż nadejdzie dzień, kiedy staną twarzą w twarz z ten sam wybór, co McCabe i Yovanovitch: wykonaj brudną robotę Trumpa lub zniszcz.

Cztery lata to nagły wypadek. Osiem lat to stan permanentny. „Rzeczy mogą się trzymać do końca pierwszej kadencji, ale potem wszystko się rozpada” – powiedział Malinowski. „Ludzie zaczynają wychodzić w tłumach. Jedną rzeczą jest poświęcić cztery lata swojego życia instytucji, mając nadzieję, że możesz tam być w celu jej przywrócenia. To kolejne zobowiązanie osiem lat. Nie mogę nawet owinąć głowy, jak by to było. ”


GEORGE PACKER jest pisarzem sztabowym w Atlantic . Jest autorem Our Man: Richard Holbrooke and the End of the American Century and The Unwinding: An Inner History of the New America .