CBA znów ma problem. Nie, tym razem nie chodzi nam o kolejną aferę, ale o sprawę znacznie bardziej życiową. Otóż nikt nie chce dostarczać mleka i serów do ich ośrodka szkoleniowego w Lucieniu.

Do przetargu „Sukcesywna dostawa nabiału na potrzeby Ośrodka Szkoleniowo-Konferencyjnego CBA w Lucieniu” nie zgłosił się absolutnie nikt. Tymczasem potrzeby uczących się funkcjonariuszy są spore. Samej Goudy zjadają rocznie pół tony.

Sera morskiego – kolejne 500 kilo. Trzysta – sera typu „salami”. Znacznie mniejszym powodzeniem cieszą się serki topione (40 kg.) i pleśniowe. Tych ostatnich pożera się zaledwie 10 kilogramów rocznie. Za to twarogu cała masę – 1.200 kilo.

To niestety nie wszystko. Bez sera jeszcze można jakość żyć. Posmaruje się chleb pasztetem i jakoś się te dwa tygodnie szkolenia przecierpi. Ale niestety. Niezbędne do kanapek 650 kilo masła 80 kg margaryny też nie znalazło chętnych do dostarczenia na stołówkę CBA, podobnie jak 1200 litrów mleka i setki kilogramów jogurtów i śmietany. Nabiał pod różną postacią to obecnie jedyny kłopot lucieńskiego ośrodka. Większość przetargów na żywność i napoje rozstrzygnięto na przełomie roku.

Po pewnych perturbacjach udało nawet znaleźć chętnych na dostarczanie owoców i ryb. Co z mlekiem i serami? Kierownictwo służby postanowiło olać już robienie kolejnych przetargów i obecnie zamierza zwyczajnie zamówić potrzebne produkty w sklepach Eurocash.

sluzbyspecjalne.com