Wojsko francuskie w Afryce
Żołnierze Francji i Mali w operacji Barkhane Fot. Wikipedia

Ambasador Mali w Paryżu Toumani Djimé Diallo wywołała „incydent dyplomatyczny”. Oskarżył francuskich żołnierzy z Legii Cudzoziemskiej o „rozpustę” w dzielnicach „czerwonych latarni” w stolicy kraju – Bamako.

Publiczne stwierdzenie jurności legionistów przebywających w Mali na misji stabilizacyjnej w ramach operacji Barkhane, najwyraźniej zdenerwowało Paryż. 27 lutego ambasadora odwołano do kraju, a do francuskiej stolicy z przeprosinami przyleciał sam minister spraw zagranicznych Tiébilé Dramé. Ma „uspokoić sytuację” po słowach swojego dyplomaty.

Ambasador Toumani Djimé Diallo spotkał się 26 lutego z senacką Komisją Obrony. Przed francuskimi senatorami poskarżył się na obecnych w jego kraju żołnierzy z Legii Cudzoziemskiej. Stwierdził, że są stale obecni na afrykańskim „placu Pigalle” w Bamako i psują wizerunek armii francuskiej.

Francuski sztab generalny uznał te uwagi za obraźliwe. Według dowództwa żołnierze stacjonujący w Mali „nie mają czasu wolnego, ani urlopów na wypady poza bazy operacyjnymi Barkhane, które są położone na północy kraju”.

Komentarz dyplomaty został przyjęty w Paryżu bardzo źle. Francuscy żołnierze są obecni w tym regionie od 2013 r. Mają walczyć z bojownikami Państwa Islamskiego, którzy atakują w Mali, Nigrze i w Burkina Faso. Liczbę ofiar islamistów ocenia się na 4 tys. Francja straciła w tej misji 13 żołnierzy.

Słowa malijskiego ambasadora dodały paliwa do ognia i wywołały silną reakcję we Francji. „Zamiast przekazywać i propagować fałszywe oskarżenia, oczekujemy, że ambasador Mali podejmie szerokie działania w celu wdrożenia decyzji szczytu Pau i osiągnięcia sukcesu wszystkich stron” – ostro skomentowała to wystąpienie resort obrony.

Według tego samego źródła „od sierpnia 2014 r. w Bamako nie było prawie żadnych żołnierzy francuskich”. Uwagi ambasadora uznano za antyfrancuską kampanię dezinformującą. Dyplomata zapewne już do Paryża nie wróci.

Źródło: France Info/ AFP