DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY
KONTA AUTORÓW WPISÓW I FILMÓW
    UWAGA !! WAŻNE - Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. Zamieszczane artykułu są w wiekszości re- publikacjami materiałów z innych stron - REDAKCJA NIE INGERUJE W ICH TREŚCI W CELU ZACHOWANIA BEZSTRONNOŚCI , A CELEM PUBLIKACJI JEST PODDANIE TYCH MATERIAŁÓW POD OSĄD I KRYTYKĘ CZYTELNIKÓW W KTÓRE OPINIE NIE MOŻE INGEROWAĆ AUTOR MATERIAŁU W FORMIE MODERACJI LUB CENZURY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

ZEZNANIAŚWIADKA KORONNEGO „brody” W SPRAWIE ZLECENIA ZABÓJSTWA I PODPALENIA PRZEZ PATI-KOTITEJ OD ŹOBRY –

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

KOTACH

Zeznania „Brody”

„Ok. 1997-98 roku dokonałem przestępstwa polegającego na wydaniu zezwolenia na spalenie
lokalu pizzerii w pawilonach na warszawskim Ursynowie.
Patrycja Kotecka jest dobrą znajomą Sławomira J. ps. Bąbel. W omawianym okresie czasu
była studentką dziennikarstwa lub zarządzania i mieszkała w Wilanowie. Sławek
przyprowadził ją wtedy do mnie jako swoją dziewczynę. Patrycja po kilku tygodniach
znajomości poprosiła J., aby pomógł jej rozwiązać problemy z właścicielami pizzerii
zlokalizowanej na Ursynowie w rejonie ul. Rosoła. Nie wiem, o jakie konkretnie rozliczenia
chodziło. Kiedy doszło do konfliktu J. z Patrycją, ona zwróciła się do mnie, abym pomógł jej
ze Sławkiem. Oczywiście nie wiedziała, że J. jest moim człowiekiem i że ja mu mogę
przekazać treść tej rozmowy. Podczas kolejnej naszej rozmowy przyszła do mnie już ze
zleceniem na J. Kontekst tego był taki, że ja miałem go porwać i pobić, a potem nawet się
pozbyć. Wobec Koteckiej przedstawiłem wersję, że przyjmuję to zlecenie, natomiast w
rzeczywistości było inaczej, ponieważ o zleceniu powiedziałem wprost J.
Oczywiście nigdy nie miałem zamiaru uprowadzić J. ani tym bardziej go pobić i w tym
zakresie nie wykonałem żadnego ruchu. Jednak do tych zdarzeń doszło już po spaleniu
pizzerii. J. z prośbą Koteckiej przyszedł do mnie, abym wyraził zgodę na spalenie pizzerii.
Było to konsekwencją tego, że właściciele lokalu nie chcieli się w żaden sposób dogadać.
Faktycznie doszło do spalenia lokalu. Sprawcami tego czynu mogły być tylko dwie osoby –
albo bezpośrednio Sławek J., albo jego bezpośredni współpracownik, który jeździł z nim
żółtym Renault Megane Coupe. O tym mężczyźnie wyjaśniałem już w kontekście
wymuszenia na nim tego samochodu, biżuterii i pieniędzy. (…) Nic nie wiem na temat
przebiegu samego spalenia.
Kiedy po tym zdarzeniu Kotecka chciała mi zlecić porwanie J., wspólnie z nim doszliśmy do
wniosku, że należy odwrócić sytuację i uprowadzić Kotecką. Rzeczywiście to nastąpiło i
uprowadziliśmy ją spod jej domu w Wilanowie. Porwanie wyglądało w ten sposób, że ja do
niej wydzwoniłem, ona zeszła do mojego samochodu m-ki» Polonez «koloru granatowego i
wywieźliśmy ją nad rozlewisko rzeczne w rejonie Konstancina. Tam bardzo mocno jej”
pogroziliśmy «, ale ani Sławek, ani ja jej nie biliśmy. Nie było nawet takiej potrzeby,
ponieważ ona była tak wystraszona, że zrobiłaby dla nas wszystko. Nadmieniam, że ja
wcześniej nagrałem zlecenie na J. na dyktafonie. To nagranie w późniejszym okresie
zniszczyłem, ale ona o tym nie wie. Do dnia dzisiejszego jest przekonana, że takie nagranie
istnieje i jest hakiem na nią. To nagranie odtworzyliśmy jej w Konstancinie, dając do
zrozumienia, że mamy na nią materiał. Zresztą nie był to jedyny materiał, jaki z J. na nią
zbieraliśmy [pominięte].
Tego typu sytuacje wykorzystywaliśmy z J. aż do czerwca 2006 r. Kotecka na przestrzeni
tych lat wykonywała dla nas wiele działań, a w szczególności z uwagi na jej
charakterystyczną urodę podrzucaliśmy ją różnym osobom, także z kręgu polityki, biznesu,
ale także funkcjonariuszom policji [pominięte].
Potem nasze kontakty były bardziej sporadyczne, chociażby z tego względu, że przez 5 lat
siedziałem. W tym okresie Kotecką zajmował się J., a w późniejszym okresie detektyw
Krzysztof Rutkowski. Wydaje mi się, że J. może być w posiadaniu dowodów rzeczowych
dotyczących [pominięte].
Po opuszczeniu przeze mnie zakładu karnego w 2005 r. [„Broda” siedział w latach 2001-05] z
Kotecką widziałem się dwukrotnie, ale wtedy zauważyłem, że jej sposób rozmowy ze mną
jest zupełnie inny. Z pewnością nabrała odwagi i rozmawiała ze mną jak równy z równym.
W tym okresie czasu, jak się okazało, nawiązała kontakt z Ministrem Sprawiedliwości
Zbigniewem Ziobro. O tym fakcie dowiedziałem się bezpośrednio od Tadeusza W. [członek
gangu mokotowskiego] jeszcze wtedy, kiedy odbywałem karę pozbawienia wolności.
Oczywiście W. doskonale wiedział, że Kotecka jest moim informatorem i że jest
kontrolowana przez Krzysztofa Rutkowskiego. Detektyw Rutkowski od początku swojej
działalności jest stałym kontaktem grupy pruszkowskiej. To dzięki nam rozwinął swoją
działalność gospodarczą, stał się medialny i stworzył swoje przedstawicielstwo w Austrii. To
on dostarczał nam informacje potrzebne dla działania grupy i konsultował swoje ruchy na
podstawie naszych informacji. To myśmy decydowali, jakie akcje będzie przeprowadzał i
przeciwko komu będzie działał. Właśnie Rutkowski bezpośrednio podrzucił Kotecką
ministrowi, ale w jaki konkretnie sposób to uczynił, tego nie wiem.
W tym okresie czasu Kotecka była zatrudniona w TV4 podlegającej grupie Polsat kierowanej
przez Zygmunta Solorza. Dla tej stacji pracowała jako dziennikarz interwencyjny i
zrealizowała reportaż o grupie przestępczej z terenu Olsztyna. W tym czasie Paweł M. [ps.
„Małolat”], czyli jego podgrupa z Pruszkowa, przejmowała dyskoteki na terenie tamtego
miasta, a kontrolowane przez miejscowe grupy. Reportaż faktycznie miał ostrzec
ewentualnych kontrahentów M. przed próbami współpracy z nim. Dodaję, że Tadeusz W.
musiał kontrolować działania Rutkowskiego w zakresie przekazania Koteckiej Ziobrze.
Mogło być i tak, że ten związek był niezależny do działań Rutkowskiego, ale z całą
pewnością był już faktem, było to nam na rękę.
Kotecka miała być wykorzystana przez grupę pruszkowską do zbierania informacji z resortu
ministra. Ja na pewno chciałem, żeby zbierała dla mnie dane np. z jego komputera,
fragmentów rozmów, zapisków. W. powiedział mi, że Kotecka rzeczywiście była dla niego
użyteczna. W czasie pierwszej rozmowy ze mną w grudniu 2005 r. Kotecka wyraziła na moją
propozycję zgodę, po czym kiedy spotkaliśmy się w 2006 r., rozmawiała już inaczej i dała mi
do zrozumienia, że nie jest możliwe ujawnianie informacji. Gdybym wówczas miał więcej
czasu, z całą pewnością temat z Kotecką bym kontynuował. To drugie spotkanie z Kotecką
odbyło się w alejach Jerozolimskich w kawiarni London Steak House. W międzyczasie
wykonywaliśmy rozmowy telefoniczne, które muszą być odzwierciedlone w moich
billingach”.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: