DODAJ FILM MP-4 LUB WPROST Z Y.T F.B lub inny
EDYTUJ SWÓJ FILM LUB USUŃ
ZOBACZ WSZYSTKIE SWOJE FILMY

M-forum A.V Live.

WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-)

miejsce-na-reklame.

Spółka z NewConnect chce taniej megaemisji dla prezesa

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb

Examobile, spółka notowana na NewConnect, chce przeszło dwukrotnie zwiększyć liczbę akcji w obrocie. Nowe mają trafić do prezesa po cenie kilkakrotnie niższej niż rynkowa. Inwestorzy podnoszą alarm, prezes tłumaczy zaś, że spółki nie stać na zarząd, a emisja jest sposobem na rozwiązanie tego problemu.

Examobile zakończył trwający miesiąc przegląd opcji strategicznych. Spółka oceniła, że najlepszym rozwiązaniem dla jej przyszłości będzie wyemitowanie 1,7 mln akcji. Kapitał Examobile dzieli się na 1,45 mln akcji, zatem emisja kolejnych 1,7 mln zwiększy więc liczbę akcji o 117 proc. Jest to zatem prawdziwa megaemisja, która wywróci akcjonariat spółki do góry nogami.

Dodatkowo emisja będzie pozbawiona praw poboru, de facto po jej wdrożeniu dotychczasowi akcjonariusze mniejszościowi będą mieli o przeszło połowę mniejszy udział w kapitale, walnych i dywidendach spółki niż dotychczas. Nowa emisja ma trafić do członków obecnego zarządu. Zarząd jest jednak obecnie jednoosobowy, całą pulę – jeżeli emisja dojdzie do skutku – zgarnie więc prezes Maciej Błasiak.

Przejęcie za grosze. Inwestorzy podnoszą alarm

To jednak nie koniec kontrowersji. Proponowana cena emisyjna dla nowych akcji to 0,25 zł/sztukę. W poniedziałek na zamknięciu za jedną akcję płacono 3,52 zł, oznacza to zatem, że cena emisyjna nowych akcji odpowiadała ledwie 7 proc. ceny rynkowej starych akcji. Konsekwencja powyższego jest prosta. Jeżeli emisja doszłaby do skutku i przeprowadzona zostałaby zgodnie z propozycją Examobile, Maciej Błasiak za 425 tys. zł przejąłby 54 proc. ogólnej (nowej) sumy akcji spółki jeszcze w poniedziałek (przed publikacją propozycji) wycenianej na 5,1 mln zł.

Maciej Błasiak
Maciej Błasiak (fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu)

Na nieadekwatność wkładu obecnego prezesa w nowe akcje w porównaniu do obecnej wyceny spółki zwrócili uwagę inwestorzy. Na naszym forum pojawiło się kilka mocnych wpisów sprzeciwiających się pomysłowi. – Przecież to jest jeden wielki skandal, tak robić ludzi w bambuko – napisał użytkownik Maxi. Nie brakowało określeń „rozbój” czy „cyrk”. Wtorkową sesję, pierwszą po ogłoszeniu propozycji, Examobile zakończyło spadkiem notowań o 17,6 proc.

Prezes tłumaczy decyzję

– Spółka jest mała i jako osoba nią zarządzająca pobierałem od 2012 roku, przez osiem lat, symboliczne wynagrodzenie. Jestem wprawdzie największym akcjonariuszem, ale posiadam mały udział w kapitale, bo tylko niecałe 29 proc. Przyznam szczerze, że w tej sytuacji, absolutnie nie satysfakcjonuje mnie taki udział. Gdy poświęca się 100 proc. czasu na rozwój firmy, która zatrudnia ledwie kilka osób i w której tak wiele zależy od prezesa, to jaki jest sens prowadzenia takiego biznesu, jeżeli ma się w nim tylko 29% udział? Każdy przedsiębiorca zrozumie taki punkt widzenia. Z drugiej strony poświęciłem tej firmie osiem lat i nie chciałbym jej po postu porzucić. Musieliśmy więc znaleźć rozwiązanie tej kwestii – tłumaczy Błasiak.

– Uważam, że takiej spółki nie stać, by ponosić koszty pojedynczego członka zarządu na poziomie 30-50 tys. zł. miesięcznie. Wybraliśmy zatem model, w którym rozwijamy spółkę niskokosztowo: pracując na jej rzecz, ale bez dużych wypłat dla zarządu. Proponowana emisja to pomysł na przyszłość, by nadal rozwijać spółkę, nie generować wysokich kosztów, ale dostarczyć motywację dla zarządu, zwiększając udział w spółce do satysfakcjonującego poziomu – dodaje prezes.

Ze sprawozadania za 2018 rok wynika, że Maciej Błasiak był jedynym członkiem zarządu, jego wynagrodzenie wyniosło za ten okres 48 tys. zł (względem 44,9 tys. przed rokiem). Przychody spółki wyniosły wówczas 793 tys. zł, zysk netto sięgnął zaś 452 tys. zł. W 2019 przychody wzrosły do 993 tys. zł, zysk netto sięgnął zaś 555 tys. zł

„Nie chce działać wbrew komuś”

Niektórzy inwestorzy rozumieją problem, nadal nie podoba im się jednak forma rozwiązania zaproponowana przez prezesa. – Co innego kamienie milowe i odcinanie kuponów od wykonanych planów, przychodów, zysku netto (wtedy zrozumiale jest, że nawet darmowe akcje dla zarządu w jakiejś 1/10 wartosci spolki sa na miejscu), tutaj gość podwaja liczbę akcji i obiecuje, że jego wyplata nie bedzie dwa razy wieksza od średniej krajowej – zwraca uwagę forumowicz danek, który zachowanie prezesa nazywa cwaniackim.

Roczne wyniki Examobile (w tys. zł)
Roczne wyniki Examobile (w tys. zł) (Bankier.pl)

Błasiak deklaruje jednak, że nie chce działać wbrew komuś. – Staram się wybrać najlepsze rozwiązanie dla tej spółki i jej akcjonariuszy, jeżeli będzie ktoś się temu mocno sprzeciwiał, to nie mam zamiaru prowadzić wojny. Wówczas możemy wybrać wariant spokojny, z dwuosobowym zarządem i normalnym wynagrodzeniem – zapewnia.

„Spółki nie stać na zarząd”

Jednocześnie dodaje jednak, że trzeba znać jednak konsekwencje tego wariantu. – Przykładowo nie robimy walnego zgromadzenia, nie podwyższamy kapitału, rada nadzorcza powołuje dwuosobowy zarząd i przyznaje wynagrodzenia dla prezesa i drugiego członka zarządu którego zatrudniamy. To będzie koszt rzędu 0,8-1 mln zł rocznie, bo mniej więcej tyle taki zarząd kosztuje. Spółka aktualnie nie generuje nawet wystarczających przychodów, by pokryć takie koszty zarządu. Taka jest dziś alternatywa dla naszej propozycji: niech spółka funkcjonuje z zarządem zarabiającym normalnie, ale z ryzykiem, że za 2-3 lata spółce skończą się pieniądze i trzeba będzie zrobić emisję. A wówczas kurs już nie będzie zapewne przy obecnych poziomach, tylko zdecydowanie niżej. Mamy wiele takich przykładów na giełdzie, ja tą drogą iść nie chcę – wyjaśnia prezes.

Inwestorzy podnoszą jednak, że proponowane poziomy wynagrodzeń, o których mówi prezes, są wyssane z palca. W spółce zresztą jest margines na podwyżki dla zarządu, zysk za poprzedni rok przekroczył bowiem 0,5 mln zł.

Walka o prawa poboru

Wśród inwestorów emocje budzi także kwestia pozbawienia ich praw poboru. Wprawdzie prezes Błasiak tłumaczy, że pozbawienie praw poboru to jedynie propozycja i ostateczną decyzję podejmie walne, akcjonariusze mniejszościowi przypominają, że prawo poboru to jedno z podstawowych praw inwestora. – Pozbawienie prawa poboru może być dokonane jedynie w interesie spółki (muszą przemawiać uzasadnione potencjalne korzyści dla spółki, które nie zostałyby osiągnięte w drodze emisji akcji z prawem poboru – zwraca uwagę forumowicz tracker. W tym wypadku, w rozumieniu prezesa Examobile, owym celem byłoby uniknięcie konieczności wypłacania zarządowi wyższych pensji.

W konsekwencji pozbawienia praw poboru udział w kapitale pozostałych inwestorów znacząco spadnie, prezes Błasiak zaś, za niewielkie (w porównaniu do obecnej wartości spółki) pieniądze zyska pelną kontrolę nad Examobile. Spadek o przeszło połowę udziału inwestorów mniejszościowych oznacza dla nich m.in. zdecydowanie mniejsze ewentualne dywidendy oraz zdecydowanie mniejszy wpływ na głosowanie na walnym. A przecież kupując akcje, płacili oni za „stary” (większy) udział w spółce, a nie „nowy” (proponowany przez prezesa). Wielu z nich mogłoby w ogóle zrezygnować z inwestycji wiedząc, że płacą daną cenę za akcje, której prawa zaraz zostaną obcięte o połowę.

Potencjał na ogromną dywidendę

Nie rozumiem, dlaczego komuś miałoby przeszkadzać, że dostanie mniejszą dywidendę, skoro do tej pory, nigdy żadnej dywidendy ze spółki nie otrzymał – tłumaczy Błasiak i przypomina, że w propozycjach znajduje się także wprowadzenie polityki dywidendowej. – Uważam, że to powinna być dobra informacja dla inwestorów, że spółka jest na to gotowa i chce systematycznie dzielić się z akcjonariuszami zyskiem. Wcześniej nie było takich planów. A teraz, jeżeli przedstawione propozycje dojdą do skutku, koszty zarządu w przyszłości pozostaną na niskim poziomie, to wypłata dywidendy będzie możliwa – zaznacza.

Warto jednak zwrócić uwagę, że dywidenda pojawi się, gdy prezes Błasiak będzie miał w swoich rękach nie 29 proc. akcji, a 67 proc. Jemu z dywidendy przypadnie zatem kwota przeszło dwukrotnie większa, inwestorom zaś o połowę mniejsza. Teoretycznie wprowadzenie planu proponowanego przez prezesa zmieni niewiele z fundamentalnego punktu widzenia, jak jednak argumentuje Błasiak, gdyby nie zwiększenie jego udziału, spółka pieniądze musiałaby przeznaczyć na wynagrodzenie dla zarządu. Część inwestorów podnosi jednak, że prezes po prostu chce w ten sposób sięgnąć niskim kosztem po większy kawałek tortu pieniędzy wypłacanych ze spółki. Tym bardziej, że spółka przez lata akumulowała kapitał. W aktywach jest 1,7 mln zł inwestycji krótkoterminowych, a spółka w zasadzie nie ma zobowiązań. Potencjał do wypłacenia sutej dywidendy jest więc ogromny.

– Zaprezentowałem takie rozwiązanie, które według mnie jest formą kompromisu – odpowiada na krytykę prezes. – Mogę np. złożyć rezygnację i odejść z tej spółki, wówczas będzie jednak trzeba poszukać nowego zarządu i ponosić jego koszty. Póki co widzę jedynie krytykę mojej propozycji, ale z drugiej strony brak jakichkolwiek konstruktywnych opinii, jak spółka miałaby w przyszłości funkcjonować. Generalnie inwestorom podoba się to, co robimy, to, co spółka osiąga i to, że nie prosimy nikogo o pieniądze. Od lat systematycznie generujemy zyski, dodatnie przepływy pieniężne i gromadzimy kapitały. Nie podoba się jednak, gdy ktoś chce mieć w tym udział, adekwatny do ponoszonego nakładu pracy, ryzyka i odpowiedzialności – ocenia.

Wezwania nie będzie

Być może najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem tego sporu byłoby po prostu ściągnięcie spółki z giełdy. Prezes przekonuje jednak, że takie rozwiązanie obecnie nie wchodzi w grę. – W ostatnich dwóch latach zmienność kursu była bardzo duża, wahał się w przedziale 1,20-5,55 PLN, czyli zmiany liczone w setkach procent.  Zysk netto spółki w tym samym okresie (2018 vs 2019) wzrósł  o 23 proc., czyli spokojny rozwój. Trudno w takich okolicznościach ustalić realną cenę rynkową, która będzie akceptowalna dla kupującego i sprzedającego – wyjaśnia.

bankier.pl

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

na pierwszych stronach
%d bloggers like this: