Andrzej Duda w Davos Źródło: PAP
Andrzej Duda w Davos Źródło: PAP

Prezydent Andrzej Duda jeździ po kraju i walczy o reelekcję. Nie jest to jednak łatwe przez to, że za zaplecze ma ekipę, której wielu Polaków ma sporo do zarzucenia. Rządom PiS towarzyszy m.in. wysoki wzrost cen. Przyznał to w Turku również prezydent, choć próbował ten fakt kuriozalnie tłumaczyć.

Jak Andrzej Duda tłumaczy wzrost cen za rządów PiS? Różnie. Okazuje się, że według prezydenta cały świat jest temu winien – w tym m.in. koronawirus – tylko nie ekipa rządząca.

– Słyszę, że rosną ceny. No rosną. Ale chcę państwa uspokoić. Wiele z nich rośnie przejściowo. Choćby przez wydarzenia, które są od nas zupełnie niezależne, jak kryzys na Bliskim Wschodzie, który spowodował wzrost cen ropy naftowej, pociągnął za sobą wzrost cen paliw, benzyny – mówił prezydent.

Według Dudy za wzrost cen odpowiada m.in. wirus z Wuhan w Chinach, w prowincji Hubei.

– Ale te ceny już zaczynają spadać, bo ten kryzys miał charakter przejściowy. Mamy dziś problemy, jak choćby koronawirus, który jest w Chinach, i rozprzestrzenia się na cały świat. W Polsce sytuacja jest opanowana, ale mamy kryzys w Chinach, które są wielkim producentem. Z pewnością odbije się to w jakiś sposób także na światowej gospodarce – dodał Duda.

Źródło: Wprost.pl