Pod koniec września „Fakt” ujawnił nagrania, które zyskały w przestrzeni medialnej nazwę „taśm Korwina” lub „taśm Konfederacji”. Rejestrują one rozmowy prominentnych polityków Konfederacji o kwestiach finansowych. Jeden z fragmentów rozmów dotyczy „wkładu” partii KORWiN.

O czym rozmawiali Korwin-Mikke, Winnicki, Bosak...

O czym rozmawiali Korwin-Mikke, Winnicki, Bosak… „Fakt” ma nagranie – a tam sporo o pieniądzach

„Ile zostanie włożone przez partię KORWiN do wspólnego kotła Konfederacji na kampanię centralną?” – pyta poseł Robert Winnicki, kandydat Konfederacji w wyborach do Sejmu. „2,5 miliona” – odpowiada Janusz Korwin-Mikke

Dzisiaj do kolejnych nagrań z narady polityków Konfederacji, która odbyła się w lipcu 2019 r., dotarł portal Wirtualna Polska. Dotyczyć mają one rozdysponowania środków z subwencji dla partii politycznych. W rozmowie udział mieli brać Robert Winnicki, Jakub Kulesza, Kaja Godek, Witold Tumanowicz, Szymon Kułakowski, skarbnik Konfederacji Michał Wawer i skarbnik partii KORWiN Oskar Kida.

Subwencja według polskiego prawa przysługuje partii politycznej, która w wyborach przekroczy próg 3 proc. poparcia. Prawo ściśle reguluje sposób jej wydatkowania. 

Jak pisze wp.pl, politycy zastanawiali się, jak za pośrednictwem zaprzyjaźnionych fundacji i kancelarii prawnych, wyprowadzać pieniądze poza partię, a część zwrócić Januszowi Korwin-Mikkemu.

„Dyskusja na nagraniu, do którego dotarła Wirtualna Polska, skupiona jest wokół planów finansowych Konfederacji po uzyskaniu subwencji budżetowej po jesiennych wyborach do Sejmu i Senatu (aby ją otrzymać, partia musi przekroczyć próg 3 proc. w skali kraju). Niestety z wymiany zdań nie dowiadujemy się na jakie projekty dla obywateli przeznaczone zostaną publiczne środki, tylko jak politycy planują wyprowadzić pieniądze poza partię”

– pisze wp.pl.

„Możemy na kwoty to przeliczyć, tak, ja liczyłem, że przy frekwencji, nie wiem, 55 procent i zdobyciu 7 procent w wyborach, to jest między 6 a 6,5 miliona” – tak kwotę możliwej subwencji wylicza – według opublikowanych przez wp.pl stenogramów – Szymon Kułakowski z Konfederacji. Działacze dyskutują, w jaki sposób rozdysponować środki.

„Ja zwracam uwagę tu tylko na jedno, tu, Oskar, twoja opinia też będzie tu dla mnie istotna, na jedną rzecz – nie wiem, czy dobrze by nie było rozpisać subwencję całą, czy nawet w 95 procentach rozpisać na fundację, że…” –

mówi cytowany przez portal Robert Winnicki.

Oskar Kida, skarbnik partii KORWiN pytany jest o to, jakie środki z subwencji można przeznaczyć na fundację.

„Wydaje mi się, że limitów chyba nie ma, z zachowaniem tego, że musi przeznaczyć od 5 do 15 procent na fundusz ekspercki” – mówi Kida.

„A sytuacja, w której partia przeznacza 80 procent na fundusze eksperckie?” – dopytuje Winnicki. Rozmówcy jednak podkreślają, że może być to tylko od „5 do 15 procent, w przedziale”.

Michał Wawer, skarbnik Konfederacji zaznaczył, że „w ustawie jest tyle, że subwencję przeznacza się na cele statutowe”.

Politycy wyliczają także, że będą w ten sposób mogli oddać pieniądze Januszowi Korwin-Mikkemu. Ten na taśmach „Faktu” z czerwca 2019 r. obiecał przekazać środki z subwencji partii KORWiN na kampanię Konfederacji. „Czyli partia KORWiN mogłaby sobie teraz przelewać, nie wiem, co roku 2 miliony złotych na jakąś fundację, która tam dalej sobie działa” – zastanawia się Marek Kułakowski 

– podaje portal.

Na te słowa odpowiada działaczka pro-life Kaja Godek: „Bo jeszcze możesz zrobić tak, że możesz, wiesz, zlecić raport”. – Po swojemu rozumie te słowa skarbnik Konfederacji – że nie chodzi o żadną analityczną pracę, a jedynie wydanie pieniędzy zaprzyjaźnionym podmiotom. „Wiem, ale raporty za 2 mln złotych… ” – mówi Kułakowski

– czytamy na portalu.

„Można podpisać umowę darowizny, uszczegółowić co w tej umowie i jakie cele są tej darowizny, tak, co fundacja ma realizować za pomocą tych pieniędzy, nie?” – zauważa Winnicki. Obecny na spotkaniu skarbnik partii KORWiN Oskar Kida zauważa: „No ja już tu widzę pewne obiekcje, w sensie, że nie widziałbym obiekcji gdyby było tak, że partia płaci jakąś tam fakturę fundacji, tylko to by trzeba było wiedzieć za co jest ta faktura” – mówi. Wiceprezes partii KORWiN Jakub Kulesza dodaje: „Tytułem darowizny”. „Bez czytania przepisów budzi moje wątpliwości” – odpowiada mu Kida.

„Jak przejdziemy do analizowania takich już technicznych szczegółów, jak tę subwencję rozdysponowujemy, to będzie dużo możliwości. No każdy ma przy sobie jakieś kancelarie prawne, jakieś firmy usługowe, marketingowe”

– wylicza skarbnik Konfederacji Michał Wawer.

Kolejna taśma Korwina. Brudy w Konfederacji 9.10.2019, 10:12

Wirtualna Polska ujawniła kolejną taśmę Konfederacji. Politycy rozmawiali o tym, jak „podzielić” 6 milionów z subwencji, którą partia może otrzymać po wyborach. Rozważali, jak za pośrednictwem zaprzyjaźnionych fundacji i kancelarii prawnych wyprowadzać pieniądze poza partię, a część zwrócić Korwinowi.

Jak już informowaliśmy na portalu Fronda.pl, w ubiegłym tygodniu „Fakt” ujawnił nagranie, na którym Janusz Korwin-Mikke mówi o „transferowaniu” pieniędzy z subwencji partii KORWiN na trwającą właśnie kampanię wyborczą innego ugrupowania – partii Konfederacja. Jak wynika  z ustawy o partiach politycznych, takie finansowe manewry są zabronione i grożą za nie surowe kary. 

„Niestety z wymiany zdań nie dowiadujemy się, na jakie projekty dla obywateli przeznaczone zostaną publiczne środki, tylko jak politycy planują wyprowadzić pieniądze poza partię” – czytamy.

– Możemy na kwoty to przeliczyć, tak, ja liczyłem, że przy frekwencji, nie wiem, 55 procent i zdobyciu 7 procent w wyborach, to jest między 6 a 6,5 miliona – wylicza Marek Kułakowski z Konfederacji.

„Politycy pochodzący z różnych ugrupowań, tj. partii KORWiN czy Ruchu Narodowego zastanawiają się, jak wydać środki z subwencji, na którą liczą jako Konfederacja” – zauważa wp.pl.

W ujawnionym przez wp.pl nagraniu pojawia się pomysł, aby pieniądze z subwencji przekazać na fundację, co jest również złamaniem prawa. 

 – Ja zwracam uwagę na jedną rzecz. Nie wiem, czy dobrze by nie było rozpisać subwencję całą, czy nawet w 95 procentach na fundację – mówi Robert Winnicki.

– Subwencja może być tylko na cele statutowe – mówi z kolei Michał Wawer, członek Ruchu Narodowego i skarbnik Konfederacji. 

 – Ja bym to interpretował w taki sposób, że jeżeli fundacja ma cele statutowe zbieżne z celami statutowymi partii, to można darowiznę na fundację – stwierdza Wawer.

– Trzeba się przyjrzeć statutowi partii pod kątem celów – mówi Winnicki.

Politycy dyskutują także na temat tego, w jaki sposób będą oddawać pieniądze Januszowi Korwin – Mikke. Jak ujawnił „Fakt” na taśmach z czerwca 2019 roku Korwin obiecał przekazać środki z subwencji partii KORWiN na kampanię Konfederacji.

– Czyli partia KORWiN mogłaby sobie teraz przelewać, nie wiem, co roku 2 miliony złotych na jakąś fundację, która tam dalej sobie działa – stwierdza Marek Kułakowski.

– Bo jeszcze możesz zrobić tak, że możesz, wiesz, zlecić raport – proponuje Kaja Godek. 

– Wiem, ale raporty za 2 miliony złotych… – mówi Kułakowski.

– Można podpisać umowę darowizny, uszczegółowić co w tej umowie i jakie cele są tej darowizny, tak, co fundacja ma realizować za pomocą tych pieniędzy, nie? – zauważa Winnicki.

– No ja już tu widzę pewne obiekcje, w sensie, że nie widziałbym obiekcji gdyby było tak, że partia płaci jakąś tam fakturę fundacji, tylko to by trzeba było wiedzieć za co jest ta faktura – mówi skarbnik partii KORWiN Oskar Kida 

 – Tytułem darowizny. – dodaje wiceprezes partii KORWiN Jakub Kulesza Bez czytania przepisów budzi moje wątpliwości – odpowiada mu Kida.

Wówczas pojawia się pomysł skarbika Konfederacji, który proponuje, by środki wpłacić na „zaprzyjaźnione” podmioty.

– Jak przejdziemy do analizowania takich już technicznych szczegółów, jak tę subwencję rozdysponowujemy, to będzie dużo możliwości. No każdy ma przy sobie jakieś kancelarie prawne, jakieś firmy usługowe, marketingowe – stwierdza

 Janusz Korwin – Mikke pytany pod koniec września 2019 roku przez „Fakt” , zapewniał, że „nie dawał żadnych pieniędzy”, choć w nagraniach wyraźnie jest o tym mowa.

– Wszystkie wpłaty na kampanię pochodzą od kandydatów i sympatyków. Być może w naszych rozmowach są po prostu jakieś skróty myślowe – tłumaczy Kulesza. Z kolei Robert Winnicki twierdzi, że „w ogóle nie było żadnej rozmowy o przyszłej subwencji!”

– Nie prowadziliśmy rozmów na co będziemy wydawać pieniądze z subwencji. Jesteśmy zajęci kampanią – mówi Wirtualnej Polsce.

bz/wp.pl