Hillary Clinton, zona Byłego prezydenta Billa, była Sekretarz Stanu, wieczna kandydatka prezydencka. Zdjęcie Heinz Ruckemann/UPI Photo via Newscom Dostawca: PAP/Newscom
Hillary Clinton, żona byłego prezydenta Billa, była Sekretarz Stanu, wieczna kandydatka . Zdjęcie Heinz Ruckemann/UPI Photo via Newscom Dostawca: PAP/Newscom

Hillary Clinton kandydatka Demokratów wyborach 2016 roku zadeklarowała, że rozważyłaby propozycje zostania wiceprezydent. Była sekretarz stanu wciąż roi o zasiadaniu w Białym Domu.

Żona byłego prezydenta wystąpiła w programie lewackiej publicystki telewizyjnej i zdeklarowanej lesbijki Ellen DeGeneres. Tam znów snuła o swych prezydenckich aspiracjach. Przez ostatnie 4 lata wciąż powtarzała, że została „okradziona” z prezydentury, a Trump wygrał za pomocą oszustw i dzięki wsparciu Putina. Clinton nigdy nie pogodziła się z przegraną.

Teraz zadeklarowała, że gotowa jest zostać wiceprezydent.

– Nigdy nie mówię nigdy bo wierzę w służbę krajowi – odpowiedziała pytana o ewentualność objęcia funkcji wiceprezydent. Jak do tej pory nie otrzymała jednak takiej propozycji. Jak sama stwierdziła prawdopodobnie jednak jej nie dostanie.

Obecna kampania przebiega dla Demokratów fatalnie. W poniedziałek odbyły się pierwsze prawybory – w Iowa. Kolejne w poszczególnych stanach mają wyłonić nominata Demokratów. Tymczasem po 4 dniach nie są znane nawet ich wyniki, co jest kompromitacją dla Partii Demokratycznej.

Wszystko wskazuje na to, że wygrał je Pete Buttigieg, 38-letni były burmistrz ze stanu Iowa, zdeklarowany homoseksualista. Zanim ogłosił swój start był praktycznie nieznany.
Tuż za nim uplasował się lewak Bernie Sanders. W 2016 roku ubiegał się o nominację Demokratów i cieszył się większą popularnością niż nielubiana Hillary Clinton. Partyjny establishment zdecydował jednak o wystawieniu jej. Pomiędzy Sandersem a Clinton wiele razy dochodziło do poważnych spięć, a elektorat socjalisty zarzucał Demokratom oszustwo w wyłanianiu kandydatów.

Na kolejnym miejscu jest też socjalistka senator Elizabeth Warren, której poglądy nie odbiegają od tych Sandersa. Dopiero 4 jest faworyt partyjnego establishmentu, były wiceprezydent u Obamy – Joe Biden. Temu jednak bardzo zaszkodziła afera na Ukrainie. Nikt nie ma wątpliwości, że załatwił swojemu synowi stanowisko w radzie największej firmy gazowej w tym kraju. Gdy prokurator Ukrainy prowadził przeciwko niej śledztwo. Biden doprowadził do zwolnienia go uzależniając od tego przyznanie przez USA 1 miliarda pożyczki krajowi.

Prawybory w Iowa mają wielkie znaczenie w wyścigu o nominację. Ustawiają faworytów, a co ważniejsze często decydują o postawie tych, którzy finansują niezwykle kosztowne kampanie. Szacuje się, że Clinton w czasie kampanii 2016 wydała miliard dolarów.

Donatorzy nie chcą tracić pieniędzy na tych, którzy nie mają szans. Na takiej pozycji jest teraz Biden uważany za umiarkowanego przedstawiciela Demokratów i kandydata establishmentu. To prawdopodobnie przy nim Clinton mogłaby liczyć na propozycję objęcia wiceprezydentury.

Tymczasem Demokraci i ich wyborcy są przerażeni rozwojem sytuacji. W wyścigu o nominację prowadzi burmistrz homoseksualista i dwoje skrajnych socjalistów.

n.czas.com