Foto: Pixabay

Długoletni alimenciarze znikają z rejestrów dłużników. Wszystko dzięki wadliwym przepisom.

Alimenciarze znaleźli sposób, by znikać z rejestrów dłużników. Portal Prawo.pl opisał mechanizm, jaki masowo wykorzystują uciekający od płacenia na dzieci.

Jak się okazuje wielkość długu nie ma znaczenia. Wystarczy, że dokonało się chociaż jednej niewielkiej wpłaty.

Ta bowiem jest kwalifikowana jako „ugoda”. Natomiast zapisy o zaległych zobowiązaniach alimenciarza muszą zniknąć z rejestrów w ciągu sześciu lat.

To o tyle szokujące, że ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już dawno zapowiadało zmiany w funkcjonowaniu Funduszu Alimentacyjnego i w przepisach ścigających uporczywych dłużników. Tak się jednak nie stało.

Statystyki są za to nieubłagane. Obecnie długi alimentacyjne w Polsce sięgają już 13 mld złotych łącznie.

Zarejestrowanych jest ok. 315 tys. dłużników alimentacyjnych. Na każdego alimenciarza przypada średnio dług w wysokości 39 tys. złotych.

Co ciekawe, próg dochodowy funduszu alimentacyjnego wynosi 800 złotych. Natomiast samotnie wychowujący dzieci od lat apelują za całkowitym zniesieniem progu dochodowego.

Z kolei skuteczność egzekucji w Polsce jest skrajnie niska. Od lat utrzymuje się na poziomie 19 procent.

Monika Janus, rzeczniczka Krajowej Rady Komorniczej wyjaśnia, że alimenciarze często uciekają do szarej strefy. Inni kombinują przy zawieraniu umów – np. poprzez podejmowanie pracy na najniższym wynagrodzeniu. Resztę dostają np. w dietach, które komornicy nie mogą zajmować na poczet zasądzonych alimentów.

Rekordzista w Wałbrzychu wciąż zalega z alimentami zasądzonymi w 1978 roku.

Źródło: Prawo.pl / Onet