Makieta myśliwca F-35A z biało-czerwoną szachownicą na XXVII MSPO w Kielcach fot. PAP/Rafał Guz
Makieta myśliwca F-35A z biało-czerwoną szachownicą na XXVII MSPO w Kielcach fot. PAP/Rafał Guz

Amerykański myśliwiec F-35A przyleciał do Polski z okazji podpisania kontraktu na zakup tych samolotów dla Sił Powietrznych.

Amerykańskie myśliwce F-35A wylądował na lotnisku wojskowym w Dęblinie gdzie odbędzie się podpisanie kontraktu na zakup tych samolotów dla Sił Powietrznych.

Do tej pory te maszyny gościły w Polsce bardzo rzadko. To drugi taki przypadek w historii.

Pierwszy miał miejsce w lipcu 2019 roku gdy 4 myśliwce F-35A wylądowały w bazie 3 Skrzydła Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Po krótkim pobycie na lotnisku oraz tankowaniu i dozbrajaniu z użyciem amunicji ćwiczebnej, udały się tego samego dnia w dalszą drogę. Był to element ćwiczenia w ramach operacji „Rapid Forge”.

Amerykańskie myśliwce wielozadaniowe F-35A dla Sił Powietrznych będą wyprodukowane w 2024 roku. Do Polski trafią do jednak najwcześniej w 2026 ponieważ pierwsze egzemplarze wykorzystywać  będzie się do szkolenia polskich pilotów na terenie USA.

Dziś o godzinie 15 na lotnisku w Dęblinie premier Mateusz Morawiecki i minister obrony Mariusz Błaszczak podpiszą kontrakt na zakup 32 myśliwców wielozadaniowych F-35A.

Kontrowersje wokół kontraktu

Polska kupuje amerykańskie myśliwce F-35A w procedurze Foreign Military Sales (FMS). Podobny kontrakt, na 34 samoloty tego typu, zawarła w ubiegłym roku Belgia.

Belgowie zapłacili swoje samoloty równowartość ok. 4,25 mld USD. Cena jednostkowa F-35A w tym kontrakcie wyniosła więc około 125 mln dolarów. Obejmuje ona zakup samolotu, szkolenie pilotów i pakiet logistyczny.

Tymczasem Polska zapłaci za 32 samoloty 4,6 mld dolarów. Oznacza to, iż cena za pojedynczy samolot wyniesie prawie 144 miliony dolarów, czyli 19 mln więcej. Oznacza to, że samoloty będą droższe o 15 proc. od tych zakupionych przez Belgię.

MON ujawnił w piątek, że sam samolot kosztuje 87 mln dol., a resztę stanowi szkolenie pilotów i pakiet logistyczny.

Dodatkowo produkcja naszych samolotów rozpocznie się o jedna transzę produkcyjną później niż belgijskich. Zgodnie z zapowiedziami koncernu Lockheed Martin cena jednostkowa w kolejnych transzach ma być coraz niższa. Niestety nie widać tego w zapowiedzianym przez ministra Błaszczaka kontrakcie.

Jedynym istotnym elementem polskich F-35A różniących jest posiadanie specjalnego spadochronu hamującego skracającego dobieg.

Różnic można dopatrywać się też w przeprowadzonym przez Polskę i Belgię procesie negocjacji. Belgowie zaprosili do udziału w postępowaniu przetargowym innych producentów oferujących samoloty generacji 4+. Polska od razu zadeklarowała chęć zakupu samolotów 5 generacji i nie prowadziła przetargu, gdyż jedynym producentem takich maszyn w krajach Zachodu jest obecnie Lockheed Martin i jego samoloty serii F-35.

n.czas.com