NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE
Poland matters
1158 views
POLITYKA 2019
778 views
JACK CALEIB BEZ BLOKADY
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
Pfizer / BioNTech rozpoczyna eksperyment szczepień na 4000 ciężarnych kobiet ☀Autor Gabi☀
MARCIN BUSTOWSKI - JEGO PARTIA POLITYCZNA - CZYLI O CO WALCZYMY I Z KIM WALCZYMY
PIOTR RYBAK OCENIA SZANSE KANDYDATÓW NA POLITYKÓW
DZIŚ O 24.00 - POLSKA ZAMYKA SIĘ GRANICE ZAMKNIETE DLA NIE ZASZCZEPIONYCH OBCOKRAJOWCÓW
Policjanci przerażeni widmem odszkodowań, które mogą być zmuszeni wyrokami sądowymi wypłacić !!  ☀Autor Gabi☀
MINISTERSTWO SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI - Z DNIA 18.02.2021 -DECYZJA W SPRAWIE JANA ZBIGNIEWA POTOCKIEGO
MACIEJ MACIAK - NOWA SIŁA POLITYCZNA "RUCH MACIAKA" - SZCZEGÓŁY PROJEKTU
GRANICA POL-DE - CZY DO PRZEKROCZENIA POTRZEBNE JEST ŚWIADECTWO ZASZCZEPIENIA

M-forum A.V Live.

TO PORTAL NA KTÓRYM CODZIENNIE ZNAJDZIESZ PONAD 100 INFORMACJI INFO NIUS W TYM MATERIAŁY CENZUROWANE LUB ZABRONIONE NA INNYCH PORTALACH POPRAWNYCH POOLITYCZNIE WESPRZYJ DOWOLNĄ KWOTĄ ROZWÓJ JEDYNEJ W POLSCE NIEZALEŻNEJ STRONY INFORMACYJNEJ przycisk Przekaż darowiznę poniżej :-) Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników. PORTAL M-FORUM DZIAŁA W TAKIEJ FORMIE NA PODSTAWIE PRZEPISÓW KONSTYTUCJI Art. 54. Zasada wolności poglądów 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Dz.U.1997.78.483 – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. W JAKI SPOSÓB MOŻESZ NAM POMÓC – ZOSTAŃ AUTOREM Witam zaproszenie dla Youtuberów , Dziennikarzy , Blogerów do współpracy , sporadyczne publikowanie na stronie M-forum – p.s bardzo ważne dla twórców z Y.T , F.B . VIMEO DAILMOTION – każdorazowe wejście w wasz materiał na naszej stronie , jest zaliczane na wymienionych platformach jako pełne wejście monetyzowene i zaliczane do ruchu na waszej głównej stronie działalnosci przekłada sie to na pozyskiwanie nowych widzów na waszych kanałach i REKLAMIE !

CZERWONE
miejsce-na-reklame.

System chiński, czyli jak wdrażają NWO

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
The following two tabs change content below.
miejsce-na-reklame.

Gabi

Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE   UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛  z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW   Dziękuję, $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania !   ♡♡♡ ZOBACZ TAKŻE POMAGAM ♡♡♡  https://zrzutka.pl/gc97mb

Screenshot_3

Dwudziestu więźniów mieszka w jednym małym pokoju. Są kajdanki, ogolone głowy, każdy ruch monitorowany jest przez kamery sufitowe. Wiadro w rogu pokoju to ich toaleta. Codzienna rutyna zaczyna się o 6 rano. Uczą się chińskiego, zapamiętują pieśni propagandowe i wyznają wymyślone grzechy. Różnią się wiekiem od nastolatków po osoby starsze. Ich posiłki są skąpe: mętna zupa i kromka chleba.

Tortury – metalowe gwoździe, wyciągnięte paznokcie, porażenia prądem – mają miejsce w „czarnym pokoju”. Kara jest stała. Więźniowie są zmuszani do przyjmowania tabletek i zastrzyków. Pracownicy mówią, że ma to na celu zapobieganie chorobom, ale w rzeczywistości są to ludzkie eksperymenty medyczne. Wielu więźniów cierpi na zaburzenia poznawcze. Niektórzy mężczyźni stają się bezpłodni. Kobiety są rutynowo gwałcone.

Takie jest życie w chińskich obozach reedukacyjnych, o czym informują zeznania Sayragul Sauytbay, nauczycielki, która uciekła z Chin i otrzymała azyl w Szwecji. Niewielu więźniom udało się wydostać z obozów i opowiedzieć swoją historię. Świadectwo Sauytbay jest jeszcze bardziej niezwykłe, ponieważ podczas uwięzienia, została zmuszona do bycia nauczycielem w obozie.

Chiny chcą sprzedawać swoje obozy światu jako miejsca programów edukacyjnych i przekwalifikowania zawodowego, ale Sauytbay jest jedną z niewielu osób, które mogą przedstawić wiarygodne świadectwo z pierwszej ręki na temat tego, co naprawdę dzieje się w obozach.

Ma 43 lata, jest muzułmanką pochodzenia kazachskiego, która wychowała się w hrabstwie Mongolküre, w pobliżu granicy chińsko-kazachskiej. Podobnie jak setki tysięcy innych, w większości Ujgurów, mniejszości etnicznej grupy tureckiej, ona również padła ofiarą tłumienia przez Chiny wszelkich oznak izolacjonistycznego pchnięcia w północno-zachodniej prowincji Sinciang.

W ciągu ostatnich dwóch lat w tym regionie utworzono dużą liczbę obozów w ramach walki reżimu z tym, co określa mianem „Trzech Zła”: terroryzmem, separatyzmem i ekstremizmem. Według zachodnich szacunków od jednego do dwóch milionów mieszkańców prowincji zostało uwięzionych w obozach podczas kampanii opresji w Pekinie.

Jako młoda kobieta Sauytbay ukończyła studia medyczne i pracowała w szpitalu. Następnie przeszła do edukacji i została zatrudniona w służbie państwa, kierując pięcioma przedszkolami. Mimo że była w dobrej sytuacji, ona i jej mąż od lat planowali opuścić Chiny z dwójką dzieci i przeprowadzić się do sąsiedniego Kazachstanu.

Ale plan napotkał opóźnienia, a w 2014 roku władze zaczęły zbierać paszporty urzędników służby cywilnej, w tym Sauytbaya. Dwa lata później, tuż przed konfiskatą paszportów, jej mąż mógł opuścić kraj z dziećmi. Sauytbay miała nadzieję dołączyć do nich w Kazachstanie, jak tylko otrzyma wizę wyjazdową, ale nigdy nie dotarła.

Pod koniec 2016 roku policja zaczęła potajemnie aresztować ludzi w nocy”, opowiada Sauytbay. „To był okres niepewny społecznie i politycznie. Kamery pojawiały się w każdej przestrzeni publicznej; siły bezpieczeństwa zwiększyły swoją obecność. Na jednym etapie pobrano próbki DNA od wszystkich członków mniejszości w regionie i odebrano od nas nasze telefoniczne karty SIM. Pewnego dnia zostaliśmy zaproszeni na spotkanie starszych urzędników. Było tam może 180 osób, pracowników szpitali i szkół. Policjanci, czytając z dokumentu, ogłosili, że wkrótce zostaną otwarte ośrodki reedukacyjne dla ludności, aby ustabilizować sytuację w regionie”.

Przez stabilizację Chińczycy odwoływali się do tego, co postrzegali jako przedłużającą się separatystyczną walkę prowadzoną przez mniejszość ujgurską. Ataki terrorystyczne miały miejsce w prowincji już w latach 90. i na początku 2000 r. Po serii zamachów samobójczych w latach 2014–2016 Pekin wprowadził surową politykę bez ograniczeń.

W styczniu 2017 roku zaczęli zabierać ludzi, którzy mieli krewnych za granicą” – mówi Sauytbay. „Przyszli do mnie w nocy, nałożyli mi czarny worek na głowę i zabrali mnie do miejsca, które wyglądało jak więzienie. Przesłuchiwali mnie policjanci, którzy chcieli wiedzieć, gdzie byli mój mąż i dzieci i dlaczego wyjechali do Kazachstanu. Pod koniec przesłuchania kazano mi powiedzieć mężowi, aby wrócił do domu, a zabroniono mi mówić o przesłuchaniu”.

Sauytbay słyszał, że w podobnych przypadkach ludzie, którzy wrócili do Chin, zostali natychmiast aresztowani i wysłani do obozu. Mając to na uwadze, po zwolnieniu zerwała kontakty z mężem i dziećmi. Czas mijał, a rodzina nie wróciła, ale władze się nie poddały. Wielokrotnie przyjmowano ją na nocne przesłuchania i fałszywie oskarżano o różne przestępstwa.

Musiałam być silna” – mówi. „Każdego dnia, gdy się obudziłem, dziękowałem Bogu, że wciąż żyję”.

Punkt zwrotny nastąpił pod koniec 2017 roku: „w listopadzie 2017 roku otrzymałam polecenie zgłoszenia się na adres na przedmieściach miasta, pozostawienia wiadomości pod podanym mi numerem telefonu i oczekiwania na policję”. Po przybyciu Sauytbay na w wyznaczone miejsce i zostawił wiadomość, przybyło czterech uzbrojonych mężczyzn w mundurach, ponownie zakryło głowę i zapakowało ją do pojazdu. Po godzinie podróży dotarła w nieznane miejsce, o którym wkrótce dowiedziała się, że jest obozem „reedukacyjnym”, który w następnych miesiącach stanie się jej więzieniem. Powiedziano jej, że przywieziono ją tam, aby uczyć chińskiego, i natychmiast zmuszono ją do podpisania dokumentu określającego jej obowiązki w obozie.

Bardzo bałam się podpisać” – wspomina Sauytbay. „Powiedzieli, że jeśli nie wywiążę się z mojego zadania lub nie będę przestrzegać zasad, dostanę karę śmierci. W dokumencie stwierdzono, że zabroniono rozmawiać z więźniami, zabroniono się śmiać, zakazano płaczu i nikt nie odpowiada na pytania. Podpisałam się, ponieważ nie miałam wyboru, a potem dostałam mundur i zabrano mnie do maleńkiej sypialni z betonowym łóżkiem i cienkim plastikowym materacem. Na suficie było pięć kamer – jedna w każdym rogu, a druga pośrodku”.

Inni więźniowie, ci, którzy nie byli obciążeni obowiązkami nauczycielskimi, znosili surowsze warunki.

W pokoju o powierzchni 16 metrów kwadratowych przebywało prawie 20 osób”, mówi. „W ich pokojach, a także na korytarzu były kamery. Każdy pokój miał plastikowe wiadro na toaletę. Każdy więzień miał dwie minuty dziennie na korzystanie z toalety, a wiadro było opróżniane tylko raz dziennie. Jeśli się zapełnił, musiałeś poczekać do następnego dnia. Więźniowie nosili mundury, a ich głowy były ogolone. Ich ręce i stopy były spętane przez cały dzień, z wyjątkiem sytuacji, gdy musieli pisać.

Nawet we śnie byli spętani kajdankami i musieli spać po prawej stronie – każdy, kto się przewrócił, został ukarany”.

Sauytbay musiała uczyć więźniów – mówców ujgurskich lub kazachskich – pieśni propagandowych partii chińskiej i komunistycznej. Była z nimi przez cały dzień. Codzienna rutyna rozpoczęła się o 6 rano. Po chińskim śniadaniu odbyły się chińskie instrukcje, po których następowały powtarzanie i uczenie się na pamięć. Określono godziny na naukę piosenek propagandowych i recytowanie haseł z plakatów: „Kocham Chiny”, „Dziękuję Partii Komunistycznej”, „Jestem Chińczykiem” i „Kocham Xi Jinping” – „Kocham prezydenta Chin”.

Godziny popołudniowe i wieczorne poświęcone były spowiedziom o przestępstwach i wykroczeniach moralnych.

W godzinach 16–18 uczniowie musieli myśleć o swoich grzechach. Niemal wszystko można uznać za grzech, od przestrzegania praktyk religijnych i nieznajomości chińskiego języka lub kultury po niemoralne zachowanie. Więźniowie, którzy nie myśleli o grzechach wystarczająco poważnych lub nie wymyślili czegoś, zostali ukarani”.

Po kolacji nadal mieli do czynienia ze swoimi grzechami. „Kiedy uczniowie skończyli jeść, musieli stanąć twarzą do ściany z podniesionymi rękami i ponownie pomyśleć o swoich zbrodniach. O godzinie 10 mieli dwie godziny na spisanie grzechów i przekazanie stron osobom odpowiedzialnym. Codzienna rutyna trwała do północy, a czasem więźniom przydzielano dyżur w nocy. Inni mogli spać od północy do szóstej.

Sauytbay szacuje, że w obozie przebywało około 2500 więźniów. Najstarszą osobą, którą spotkała, była kobieta w wieku 84 lat; najmłodszy, 13-letni chłopiec. „Byli w wieku szkolnym i robotnicy, biznesmeni i pisarze, pielęgniarki i lekarze, artyści i prości wieśniacy, którzy nigdy nie byli w mieście”.

Czy wiesz, w którym obozie byłaś?

Sauytbay: „Nie mam pojęcia, gdzie był obóz. Podczas mojego pobytu nie pozwolono mi opuścić terenu ani razu. Myślę, że był to nowy budynek, ponieważ miał dużo odsłoniętego betonu. Pokoje były zimne. Nawiązywanie kontaktów z innymi było zabronione. Mężczyźni i kobiety byli rozdzieleni w przestrzeniach mieszkalnych, ale w ciągu dnia studiowali razem.W każdym razie wszędzie była policja, która nadzorowała wszystko.

Codziennie były trzy posiłki. Wszystkie posiłki obejmowały wodnistą zupę ryżową lub zupę warzywną i małą krom chińskiego chleba. W piątki podawano mięso, ale to była wieprzowina. Więźniowie zostali zmuszeni do zjedzenia go, nawet jeśli byli religijnie uważni i nie jedli wieprzowiny. Odmowa powodowała karę. Jedzenie było złe, nie było wystarczająco dużo godzin na sen, a higiena była okropna. Rezultatem tego wszystkiego było to, że więźniowie zamienili się w ciała bez duszy”.

Sauytbay opowiada, że dowódcy obozu zarezerwowali miejsce na tortury, które więźniowie nazywali „czarnym pokojem”. „Były tam różnego rodzaju tortury. Niektórych więźniów powieszono na ścianie i pobito ektryczynymi pałkami. Byli więźniowie zmuszani do siedzenia na gwoździu. Widziałam, jak ludzie wracają z tego pokoju pokryci krwią. Niektórzy wrócili bez paznokci”.

Dlaczego ludzie byli torturowani?

Karali więźniów za wszystko. Każdy, kto nie przestrzegał zasad, został ukarany. Ci, którzy nie nauczyli się poprawnie chińskiego lub nie śpiewali piosenek, również zostali ukarani”.

W obozie była starsza kobieta, która była pasterzem przed aresztowaniem. Zabrano ją do obozu, ponieważ oskarżono o rozmowę telefoniczną z kimś z zagranicy. To była kobieta, która nie tylko nie miała telefonu, ale nawet nie wiedziała, jak go używać. Na stronie grzechów więźniowie musieli wypełnić, napisała, że wezwanie, o które została oskarżona, nigdy nie miało miejsca. W odpowiedzi została natychmiast ukarana. Widziałam ją, kiedy wróciła. Była pokryta krwią, nie miała paznokci, a jej skóra była złuszczona”.

Pewnego razu sama Sauytbay została ukarana.

Pewnej nocy przywieziono do obozu około 70 nowych więźniów” – wspomina. „Jedną z nich była starsza Kazachka, która nawet nie zdążyła zdjąć butów. Zauważyła mnie jako kazachstańską i poprosiła o moją pomoc. Błagała mnie, żebym ją stamtąd wydostała i objęła mnie. Nie odwzajemniłam jej uścisku, ale i tak zostałam ukarany. Byłam bitya i pozbawiona jedzenia przez dwa dni”.

Sauytbay twierdzi, że była świadkiem procedur medycznych przeprowadzanych na więźniach bez uzasadnienia. Uważa, że dokonano tego w ramach eksperymentów na ludziach, które były systematycznie przeprowadzane w obozie.

Więźniowie otrzymywali pigułki lub zastrzyki. Powiedziano im, że ma to zapobiegać chorobom, ale pielęgniarki potajemnie powiedziały mi, że pigułki są niebezpieczne i że nie powinnam ich brać”.

Co stało się z tymi, którzy je wzięli?

Pigułki miały różne efekty. Niektórzy więźniowie byli osłabieni. Kobiety przestały mieć miesiączkę, a mężczyźni stali się bezpłodni”,

Z drugiej strony, kiedy więźniowie byli naprawdę chorzy, nie otrzymywali potrzebnej im opieki medycznej. Sauytbay pamięta jedną młodą kobietę, chorą na cukrzycę, która była pielęgniarką przed jej aresztowaniem. „Jej cukrzyca stała się coraz bardziej dotkliwa. Nie była już wystarczająco silna, aby wytrzymać. Nie mogła nawet jeść. Ta kobieta nie otrzymała żadnej pomocy ani leczenia.

Była inna kobieta, która przeszła operację mózgu przed jej aresztowaniem. Mimo że miała receptę na pigułki, nie wolno było ich zażywać.

Sauytbay zauważa, że los kobiet w obozie był wyjątkowo surowy: „Codziennie policjanci zabierali ze sobą ładne dziewczyny i nie wracali do pokoi całą noc. Policja miała nieograniczoną moc. Mogą zabrać kogo chcą. Były też przypadki gwałtów zbiorowych. Na jednej z lekcji, którą prowadziłam, jedna z tych ofiar weszła pół godziny po rozpoczęciu lekcji. Policja kazała jej usiąść, ale po prostu nie mogła tego zrobić, więc zabrali ją do czarnego pokoju na karę.

Łzy spływają po twarzy Sauytbay, gdy opowiada najokropniejszą historię ze swojego pobytu w obozie.

Pewnego dnia policja powiedziała nam, że zamierzają sprawdzić, czy nasza reedukacja się powiodła, czy prawidłowo się rozwijamy. Zabrali 200 więźniów na zewnątrz, mężczyzn i kobiety, i powiedzieli jednej z kobiet, aby wyznały swoje grzechy. Stała przed nami i oświadczyła, że była złą osobą, ale teraz, kiedy nauczyła się chińskiego, stała się lepszą osobą. Kiedy skończyła mówić, policjanci kazali jej się rozebrać i po prostu zgwałcili ją jeden po drugim, przed wszystkimi. Gdy ją gwałcili, sprawdzili, jak reagujemy. Ludzie, którzy odwrócili głowę lub zamknęli oczy, a także ci, którzy wyglądali na złych lub zszokowanych, zostali zabrani i nigdy więcej ich nie widzieliśmy. To było okropne. Nigdy nie zapomnę poczucia bezradności, że nie jest w stanie jej pomóc. Po tym wydarzeniu ciężko mi było spać w nocy”.

Świadectwa innych osób uwięzionych w chińskich obozach są podobne do relacji Sauytbaya: porwanie z czarnym workiem nad głową, życie w kajdanach i leki, które powodują pogorszenie funkcji poznawczych i bezpłodność.

Relacje o napaściach seksualnych Sauytbaya zostały ostatnio znacznie wzmocnione przez relacje innych byłych więźniów obozów w Xinjiang opublikowane przez The Washington Post i The Independent w Londynie. Wiele kobiet stwierdziło, że zostały zgwałcone, inne opisały przymusowe aborcje i przymusowe wprowadzenie środków antykoncepcyjnych.

Ruqiye Perhat, 30-letnia ujgurska kobieta, która była przetrzymywana w obozach przez cztery lata, a teraz mieszka w Turcji, powiedziała, że została kilkakrotnie zgwałcona przez strażników i dwukrotnie zaszła w ciążę, przy czym obie ciąża zostały przymusowo przerwane. „Każda kobieta lub mężczyzna w wieku poniżej 35 lat została zgwałcona i wykorzystana seksualnie”, powiedziała Post.

Kazachskiemu strażnikowi udało się przemycić list w którym relacjonował, gdzie miały miejsce gwałty w jego obozie Xinjiang: „W kuchni są dwa stoły, jeden na przekąski i alkohol, a drugi na„ robienie rzeczy ”- napisał.

Dziennikarz Ben Mauk, który pisał o Chinach dla The New York Times Magazine i innych, badał obozy w Xinjiang i opublikował artykuł w magazynie The Believer zawierający relacje byłych więźniów. Jednym z nich jest 32-letni Zharkynbek Otan, który przebywał w obozie przez osiem miesięcy. „W obozie zabrali nam ubrania” – powiedział Otan. „Dali nam mundur obozowy i podali zastrzyk, który, jak twierdzili, miał nas chronić przed grypą i AIDS.

Nie wiem, czy to prawda, ale boli przez kilka dni.

Otan dodał, że od tego czasu jest bezsilny i podatny na zaniki pamięci. Opisał obóz, w którym przebywał, jako ogromny budynek otoczony płotem, którego aktywność monitorowały kamery zawieszone w każdym rogu: „Możesz zostać ukarany za wszystko: za zbyt wolne jedzenie, zbyt długie przebywanie w toalecie.

Pobiliby nas. Krzyczeli na nas. Więc zawsze spuszczaliśmy głowy”.

39-letni Orynbek Koksebek, który był uwięziony w obozie przez cztery miesiące, powiedział Maukowi: „Zabrali mnie na podwórze przed budynkiem. Był grudzień i zimno. Na podwórku była dziura. Był wyższy niż mężczyzna. Jeśli nie zrozumiesz, powiedzieli, sprawimy, że zrozumiesz. Potem wsadzili mnie do dziury. Przynieśli wiadro zimnej wody i nalali mi. Zakuli mi ręce… Straciłem przytomność. ”Koksebek opowiadał także o apelach, które odbywały się dwa razy dziennie, w których więźniowie z ogolonymi głowami byli„ liczeni jak zwierzęta na pastwisku”.

31-letnia Shakhidyam Memanova opisała chiński reżim strachu i terroru w Sinkiangu w następujący sposób: „Zatrzymywali samochody na każdym rogu, sprawdzali nasze telefony, wchodzili do naszych domów, by policzyć liczbę osób w środku, nowe matki oddzielone od swoich dzieci i zmuszone do pracy w fabrykach taki jak niewolnicy”. Później w swoim zeznaniu dodała, że zieci były przesłuchiwane w szkole, czy ich rodzice się modlą, i że tam były zakazy nakrycia głowy i posiadania Koranu.

Region Xinjiang w północno-zachodnich Chinach jest bardzo duży. Na obszarze większym niż Francja, Hiszpania i Niemcy łącznie mieszka ponad 20 milionów ludzi. Około 40 procent populacji to Chińczycy Han, większość etniczna w Chinach, ale większość w Sinkiangu to mniejszości etniczne, głównie tureckie grupy muzułmańskie. Największym z nich są Ujgurowie, którzy stanowią około połowy populacji regionu; inne grupy etniczne to Kazachowie, Kirgistan i inne.

Xinjiang stał się częścią Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r. I uzyskał status autonomiczny. W ostatnich dziesięcioleciach region doświadczył dramatycznych zmian społecznych, politycznych i gospodarczych. Niegdyś tradycyjny obszar rolniczy, Xinjiang przechodzi obecnie szybką industrializację i wzrost gospodarczy napędzany produkcją minerałów, ropy naftowej i gazu ziemnego, a także faktem, że jest to główne centrum Inicjatywy Pasa i Drogi, która jest ważną częścią Globalna ekspansja gospodarcza Chin.

Od lat 50. chiński rząd zainwestował znaczne środki w Xinjiang”, mówi Magnus Fiskesjö, antropolog z Cornell University, specjalizujący się w mniejszościach etnicznych w Chinach.

Dużą częścią tej inwestycji zarządza rządowe przedsiębiorstwo wojskowe o nazwie Bingtuan [skrót od Xinjiang Production and Construction Corps], którego działalność, wraz z różnymi środkami ekonomicznymi i politycznymi podjętymi przez rząd centralny, wywołała oburzenie wśród lokalnej ludności.

Historia Sayragul Sauytbay przybrała zaskakujący obrót w marcu 2018 r., Kiedy bez uprzedniego ogłoszenia została poinformowana, że została zwolniona. Znów jej głowa była pokryta czarnym workiem, ponownie została uwięziona w pojeździe, ale tym razem zabrano ją do domu. Z początku rozkazy były jasne: miała wrócić do swojej poprzedniej pozycji jako dyrektora pięciu przedszkoli w jej rodzinnym regionie Aksu, i poinstruowano ją, by nie mówiła ani słowa o tym, przez co przeszła. Jednak trzeciego dnia po powrocie z pracy została zwolniona i ponownie przyprowadzona na przesłuchanie. Została oskarżona o zdradę i utrzymywanie więzi z ludźmi za granicą. Powiedziano jej, że karą za ludzi takich jak ona jest reedukacja, tylko że tym razem będzie stałym więźniem w obozie i pozostanie tam przez okres od jednego do trzech lat.

Powiedziano mi, że przed wysłaniem do obozu powinnam wrócić do domu, aby przekazać mojemu następcy pracę”, mówi.

Na tym etapie nie widziałem moich dzieci przez dwa i pół roku i bardzo za nimi tęskniłam. Będąc już w obozie, wiedziałem, co to znaczy. Wiedziałam, że tam umrę i nie mogłam tego zaakceptować. Jestem niewinna. Nie zrobiłam nic złego. Pracowałam dla państwa przez 20 lat. Dlaczego powinnam zostać ukarana? Dlaczego miałabym tam umrzeć?

Sauytbay zdecydowała, że nie wróci do obozu. „Powiedziałam sobie, że jeśli już mam iść na śmierć, to przynajmniej spróbuję uciec. Warto było zaryzykować, ponieważ mogłam zobaczyć moje dzieci. Przed moim mieszkaniem była policja, a ja nie miałam paszportu, ale mimo to próbowałem. Wyszłam przez okno i uciekłam do domu sąsiadów. Stamtąd pojechałam taksówką do granicy z Kazachstanem i udało mi się przekraść. W Kazachstanie znalazłam swoją rodzinę. Moje marzenia się spełniły.

Ale saga na tym się nie skończyła: natychmiast po emocjonalnym zjednoczeniu z rodziną, została aresztowana przez tajne służby Kazachstanu i uwięziona na dziewięć miesięcy za nielegalne przekroczenie granicy. Trzy razy złożyła wniosek o azyl i trzy razy została odrzucona; stanęła w obliczu niebezpieczeństwa ekstradycji do Chin. Ale po tym, jak krewni skontaktowali się z kilkoma mediami, interweniowały międzynarodowe media, a ostatecznie otrzymała azyl w Szwecji.

Fragmenty z: haaretz.com

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
miejsce-na-reklame.
CZERWONE

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: