TRANSLATOR CHANGE NAVIGATION CONTENT AND PAGE TO ANY LANGUAGE FROM 160 AVAILABLE// Tłumacz/ zmień język strony nawigacji i chat na dowolny jezyk z 160 dostępnych.

M-forum A.V Live.

╔╦╦╦═╦╗╔═╦═╦══╦═╗ ║║║║╩╣╚╣═╣║║║║║╩╣ ╚══╩═╩═╩═╩═╩╩╩╩═╝ ╔╦╦╦═╦╗╔═╦═╦══╦═╗ ║║║║╩╣╚╣═╣║║║║║╩╣ ╚══╩═╩═╩═╩═╩╩╩╩═╝ ╔╦╦╦═╦╗╔═╦═╦══╦═╗ ║║║║╩╣╚╣═╣║║║║║╩╣ ╚══╩═╩═╩═╩═╩╩╩╩═╝

live-stream pobrane (1).png

Donald Trump bez spójnej strategii dla Bliskiego Wschodu [WYWIAD]

The following two tabs change content below.
Witam, nazywam się Gabriela Nowak, pracuję jako asystentka  zarządzania i obsługi Klienta w Kancelarii Prawnej,  niedawno w kwietniu 2019 r zostałam Przewodnicząca Komisji Skrutacyjnej w Radzie Miasta - gdzie czynnie reprezentuję interesy mieszkańców, którzy mi zaufali i mnie wybrali ! STOP CENZURZE ! UWAŻASZ, ŻE CENZURA - ŁAMIE TWOJE PRAWA RP ?  WESPRZYJ MNIE - W TYM CO ROBIĘ - ♛                                     drobnym  datkiem, z dopiskiem - DAROWIZNA  ! Nest Bank Polska 75187010452078115029220001  Nest Bank zagranica IBAN PL75187010452078115029220001  Kod SWIFT Nest Bank: NESBPLPW  Dziękuję, -  $$$ Pozdrawiam i zapraszam do komentowania ! ♡♡♡    ZOBACZ TAKŻE Nature’s Sunshine 50 lat na rynku VIDEO - https://youtu.be/MYPR5UHSQvw
200104-M-ZX256-1075A (3)
US Marine w Bagdadzie, fot. Marine Corps Sgt. Kyle Talbot, DoD, domena publiczna
Robert Czulda
Robert Czulda
PropellerAds

 


Zarówno Barack Obama jak i George W. Bush mieli jakąś wizję polityki bliskowschodniej – można ją krytykować lub nie, ale strategia była dostrzegalna. W odniesieniu do Donalda Trumpa nie dostrzegam spójnej koncepcji, twierdzi Luciano Zaccara na co dzień ekspert Centrum Badań nad Zatoką (Gulf Studies Center) Uniwersytetu Katarskiego, w udzielonym dla Defence24.pl wywiadzie.

Robert Czulda, Defence24: Teraz wiele mówi się o ostatnim ataku rakietowym sił irańskich na cele w Iraku. Ale cofnijmy się do wydarzeń wcześniejszych. W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami serii incydentów na wodach Zatoki Perskiej oraz na Morzu Czerwonym – zaatakowano tankowce, saudyjską rafinerię oraz zestrzelono amerykańskiego bezzałogowca. Jak odczytuje pan te wydarzenia oraz irańskie intencje?

Luciano Zaccara, Centrum Badań nad Zatoką (Gulf Studies Center) Uniwersytetu Katarskiego: W pierwszej chwili wydawało się, że incydenty te nie są dla Iranu korzystne. Doszło bowiem do nich mniej więcej w momencie, w którym liczono na pewien przełom – w tym na spotkanie prezydenta Iranu Hasana Rouhaniego z prezydentem Trumptem podczas posiedzenia ONZ w Nowym Jorku. Incydenty storpedowały takie nadzieje. Teraz jednak dominuje inna perspektywa – tymi działaniami Teheran wysłał bardzo klarowną wiadomość do monarchii w Zatoce Perskiej. Przesłanie było jasne – w razie wojny z Iranem żadne arabskie państwo nie będzie bezpieczne. Teheran zasygnalizował, że należy z nim rozmawiać, bo może zarówno pomóc rozwiązać problemy, jak i w razie konieczności je bezkarnie tworzyć. Wiadomość została odebrana i zrozumiana. Nie tylko nie doszło do retorsji – również ze strony Stanów Zjednoczonych – ale co więcej takie państwa jak Zjednoczone Emiraty Arabskie zaczęły łagodzić swoje antyirańskie stanowisko. Zmieniła się także ocena ryzyka wojny – stało się nagle bardzo wyraźne, że nikt jej w regionie nie chce.

Później mieliśmy gwałtowne protesty w Iranie. Czy obecna fala niezadowolenia różni się czymś od poprzednich?

Protesty wydają się być większe niż w 2017 i 2018 roku. Były też dużo brutalniejsze niż te wcześniejsze – zarówno ze strony demonstrantów, jak i władzy. W 2017 roku reżim w dużym stopniu podchodził do protestów biernie, chcąc je przeczekać, podczas gdy teraz przystąpiono do siłowych represji. Druga zasadnicza różnica polega na tym, że o ile podczas poprzednich zamieszek opozycja ostro krytykowała prezydenta Rouhaniego, to teraz powstrzymano się od takiej retoryki. Odczytuję to jako przeświadczenie członków reżimu, że muszą pozostać zjednoczeni w obliczu problemów.

imageLuciano Zaccara, Centrum Badań nad Zatoką (Gulf Studies Center) Uniwersytetu Katarskiego

Iskrą było drastyczne podniesienie cen paliwa.

Czy można to odczytywać jako potwierdzenie doniesień o fatalnej sytuacji budżetu Iranu?

Nie były to pierwsze podwyżki tego typu. Benzyna w Iranie jest bardzo tania – państwo ją dotuje. Był to najbardziej naturalny ruch w sytuacji problemów finansowych, wywołanych trudnościami z eksportem ropy naftowej. W wyniku powtórnego nałożenia sankcji sprzedaż surowca spadła do mniej niż miliona baryłek ropy naftowej dziennie. Wbrew doniesieniom decyzja nie została jednak podjęta przez noc. Irańczycy wiedzieli, że to nastąpi. Jedynie data wprowadzenia podwyżki nie była publicznie znana. Taka decyzja ma jednak społeczne konsekwencje – te dotknęły znaczną część irańskiego społeczeństwa, które musi borykać się z efektami sankcji i kumulującymi się problemami gospodarczymi. Ludzie wiedzą jednak, że nawet jeśli protestują na ulicach to koniec końców i tak muszą iść do pracy i jakoś rodzie radzić w tej sytuacji.

Protesty dotykają nie tylko Iranu, ale także Iraku i Libanu. Pojawiają się doniesienia o rosnącym niezadowoleniu w Jordanii. Co mówi to o kondycji całego regionu – niemal dekadę od rozpoczęcia Arabskiej Wiosny?

Ludzie – nie tylko na obszarze Bliskiego Wschodu –  są zmęczeni politykami, którzy nie spełniają składanych obietnic. Wystarczy spojrzeć na falę protestów, która przelewa się przez Amerykę Łacińską, Algierię, Sudan, Irak, Liban czy też Francję. Każdy z nich ma swój własny ideologiczny wymiar, ale to co je łączy to rozczarowanie sposobem prowadzenia polityki. Niezależnie czy mówimy o systemie świeckim, religijnym, lewicowym, prawicowym, republikańskim czy monarchicznym, społeczeństwa coraz wyraźniej dochodzą do wniosku, że politycy nie liczą się z ich głosem i problemami, a niewielka elita zawsze wychodzi z kryzysu bez szwanku.

Tak uważam. Nie sądzę, aby głównym powodem było niezadowolenie z charakteru ustroju ich państwa. Podobnie jak w Ameryce Łacińskiej, gniew zwykłych ludzi wywołuje korupcja i brak rozwoju gospodarczego. Najbardziej niebezpieczna sytuacja jest, gdy ludzie uznają, że nie mają już nic do stracenia – dotyczy to zarówno Wenezueli, rządzonej przez lewicę, jak i Chile, gdzie prezydentem jest gospodarczy liberał. Przywódcy na Bliskim Wschodzie mają tego świadomość – zrozumieli, że nie są w stanie przed tym się ochronić i w razie protestów mogą zostać obaleni, niezależnie czy prowadzą prozachodnią politykę, czy nie.

Jak oceniłby pan bliskowschodnią politykę Donalda Trumpa w porównaniu z Barackiem Obamą?

Zarówno Barack Obama jak i George W. Bush mieli jakąś wizję polityki bliskowschodniej – można ją krytykować lub nie, ale strategia była dostrzegalna. W odniesieniu do Donalda Trumpa nie dostrzegam spójnej koncepcji. Stałym elementem polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych – czy to wobec Bliskiego Wschodu, czy też Ameryki Łacińskiej – było promowanie demokracji. Teraz tego elementu nie ma – Trump nie przejmuje się ani demokracją, ani prawami człowieka, a skoro tak to jak zachować i wzmacniać te wartości w skali świata? Teraz każdy patrzy tylko na swoje własne interesy. Jedynie Europa stara się je promować, ale jest za słaba, aby dokonać implementacji swojej wizji. Przesłanie Trumpa jest proste – mniejsze zaangażowanie Stanów Zjednoczonych oraz przerzucanie bezpieczeństwa innych państw na ich przywódców, którzy jednocześnie dostają wolną rękę w polityce wewnętrznej, także w zakresie interpretowania praw człowieka.

Czy w zmieniającej się strukturze sił na Bliskim Wschodzie Chiny i Rosja mogą odegrać większą rolę?

Krajobraz strategiczny już się zmienia choć jednocześnie nie widać, aby Chiny były zainteresowane działaniami militarnymi i politycznymi w regionie. Dla Pekinu najważniejszy jest bilans finansowy – dlatego też Chińczycy nigdy nie opowiedzieli się za żadną ze stron w saudyjsko-irańskim sporze. To w pewnym sensie polityka podobna do amerykańskiej – Biały Dom chce zachować dominację na Bliskim Wschodzie bez nadmiernego angażowania się, podczas gdy Chiny chcą w ten sposób zwiększyć swoją potęgę gospodarczą. Znamienne jest, że od Pekinu nikt nie oczekuje nawet, aby stanął po którejś ze stron – to dla wszystkich relacja czysto biznesowa.

Krajobraz strategiczny już się zmienia choć jednocześnie nie widać, aby Chiny były zainteresowane działaniami militarnymi i politycznymi w regionie. Dla Pekinu najważniejszy jest bilans finansowy – dlatego też Chińczycy nigdy nie opowiedzieli się za żadną ze stron w saudyjsko-irańskim sporze.

W przypadku Rosjan jest nieco inaczej, bowiem są politycznie zaangażowani w Syrii. Niemniej jednak nie sądzę, aby chcieli zwiększać swoje wpływy w innych państwach. Tym bardziej, że również starają się unikać stawania po którejkolwiek ze stron. Dotyczy to chociażby relacji z Arabią Saudyjską, które są bardzo bliskie pomimo współpracy rosyjsko-irańskiej.

Czy państwa GCC (Gulf Cooperation Council) – Arabia Saudyjska, Kuwejt, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Oman) – są zadowolone z obecnej polityki amerykańskiej?

Stosunek państw GCC wobec Stanów Zjednoczonych często ulega zmianie. Na początku bardzo negatywnie podchodzili do Baracka Obamy, obawiając się, że zmniejszy on zaangażowanie w regionie. Wybór Trumpa został przywitany z dużym zadowoleniem, ale teraz – w wyniku ostatnich decyzji Białego Domu – wyraźnie dostrzec można rozczarowanie i przekonanie, że Stany Zjednoczone porzucają zobowiązania wobec arabskich monarchii w Zatoce Perskiej. To realizacja interesu Iranu, który chciał uzmysłowić tym państwom, że w razie problemów Amerykanie nie zapewnią im bezpieczeństwa.

W GCC państwem wiodącym jest Arabia Saudyjska. Jak ona podchodzi do rozwoju wydarzeń w regionie?

Arabia Saudyjska zdała sobie sprawę, że jest osamotniona – potrzebuje wsparcia. Znamienne jest, że gdy w 2019 roku irańskie tankowce zostały ostrzelane na wodach Morza Czerwonego, Iran oskarżył Izrael, a nie Arabię Saudyjską chociaż co incydentów doszło w pobliżu saudyjskiego wybrzeża. Teheran uznał, że Rijad nie przeprowadziłby samemu takiej akcji. Widać wyraźnie, że nikt nie chce wybuchu wojny – dotyczy to także Iranu, który uczestniczy w tej ryzykownej grze nerwów. Póki co nikt nie zginął, ale co będzie, jeśli w kolejnym incydencie będzie inaczej? Decydenci w Teheranie zdają się uważać, że potrafią dobrze rozgrywać napięciem i osiągać dzięki temu wymierne korzyści.

Jak Iran podchodzi do kryzysu w łonie GCC, to jest do trwającej blokady Kataru przez pozostałych członków tej organizacji?

Dla Iranu korzystne jest, aby kryzys w łonie GCC trwał. Nie oznacza to oczywiście, że Teheran kryzys ten sprowokował, ale był jednym z jego powodów. Głównym żądaniem Arabii Saudyjskiej wobec Kataru było wszak zerwanie relacji z Iranem. Emir Tamim ibn Hamad Al Sani wypowiadał się z uznaniem o irańskiej potędze. To wywołało reakcję Rijadu. Teheran ma tego świadomość i próbuje utrzymać brak jedności w łonie państw GCC.

Niemniej jednak nie tylko Katar ma dobre relacje z Iranem. To również Oman i Kuwejt.  Wszystkie one mogą poprawnie ułożyć sobie relacje z Teheranem.

Oczywiście, że mogą, ale to nie znaczy, że ufają Iranowi. Wyjątkiem jest Arabia Saudyjska, która nie może czuć się bezpieczna mając obok siebie Iran. Wynika to ze strukturalnych ograniczeń tego państwa, co sprowadza się do ciągłej obawy Rijadu co do legitymacji monarszej władzy. Dla Arabii Saudyjskiej zagrożeniem są środowiska religijne i świeckie, umiarkowani i fundamentaliści.

Arabia Saudyjska zdała sobie sprawę, że jest osamotniona – potrzebuje wsparcia. Znamienne jest, że gdy w 2019 roku irańskie tankowce zostały ostrzelane na wodach Morza Czerwonego, Iran oskarżył Izrael, a nie Arabię Saudyjską chociaż co incydentów doszło w pobliżu saudyjskiego wybrzeża. Teheran uznał, że Rijad nie przeprowadziłby samemu takiej akcji.

Dlaczego król Salman tak zdecydowanie stara się wprowadzać obecnie reformy? Wynika to z braku poczucia bezpieczeństwa. Ciągła obawa przed wypowiedzeniem posłuszeństwa przez własne społeczeństwo to immanentna cecha wielu państw w regionie – Arabia Saudyjska jest takim przykładem. Tak niepewne swojej przyszłości rządy boją się wszystkich, którzy mogą zmobilizować przeciwko nim opozycję. Dla autorytarnego reżimu nie ma niczego gorszego niż społeczeństwo, które nagle przestaje się go obawiać i wychodzi na ulice. Dotyczy to szczególnie tych rządów, które mają świadomość, że nie spełniają społecznych oczekiwań.

Arabia Saudyjska jest przecież bardzo bogatym państwem – czy Saudyjczycy nie opływają w luksusy?

To nieprawda. Wysoki poziom powszechnego bogactwa występuje w Katarze i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, do pewnego stopnia w Kuwejcie, ale na pewno nie w Arabii Saudyjskiej, Omanie, czy w Bahrajnie. Arabia Saudyjska to nadal społeczeństwo plemienne – wiele plemion nie jest beneficjentami obecnej polityki. Oznacza to, że nie brakuje osób gotowych zakwestionować obecny stan rzeczy, a z punktu widzenia autorytarnych władz każda osoba, kto ma inne zdanie jest zagrożeniem. Iran nie obawia się Arabii Saudyjskiej, ale Arabia Saudyjska obawia się Iranu.

Jeśli dobrze rozumiem to władza w takim państwie jak Katar czuje się pewniej i dzięki temu może aktywniej działać na arenie międzynarodowej?

W przypadku Kataru władza z większym optymizmem patrzy w przyszłość, bo wie, ze spełnia oczekiwania społeczne. Skoro ludzie są generalnie zadowoleni to nie ma powodu zakładać, że będą chcieli obalić rząd. Jeżeli już miałoby do tego dojść to ze strony członków rodziny, a nie obywateli – dość przypomnieć poprzedniego emira Hamada, który w 1995 roku obalił własnego ojca. Blokada Kataru jedynie zwiększyła popularność emira – wszędzie można dostrzec podobizny Hamina. To spora różnica, bo wcześniej nie eksponowano wizerunku emira Hamada. Takie poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego zwiększa odwagę władz w polityce zagranicznej. Nie jest więc przypadkiem, że Katar nie ma sporów z Iranem.

Czy w takim razie region nie jest zakładnikiem Arabii Saudyjskiej, której działaniem w dużym stopniu kieruje strach?

Brak poczucia bezpieczeństwa ze strony władz Arabii Saudyjskiej i próba narzucenia swojej wizji zagrożeń innym państwom to w moim odczuciu pierwotna przyczyna kryzysu.

Czy poprzez wprowadzanie blokady Kataru Rijad chciał zademonstrować innym partnerom z GCC czym kończy się zbytnia samodzielność i zbliżenie z Iranem?

Rijad chciał udowodnić, że jest w stanie zmusić Katar do opowiedzenia się po jednej ze stron. Ale nie był w stanie tego zrobić, bowiem Katar musi brać pod uwagę inne czynniki, jak choćby konieczność współpracy energetycznej z Iranem. Oba państwa współdzielą pole gazowe na wodach Zatoki Perskiej. Irańczycy mają świadomość tego, że Katar musi balansować – dlatego też Teheran działa pragmatycznie i nie krytykuje Kataru, nawet jeśli ten bierze udział w wojnie w Jemenie lub prowadzi w Syrii działania niezgodne z irańską racją stanu. Irańczycy nie są z tego zadowoleni, ale są świadomi ograniczeń w swobodzie Kataru.

Czy dojdzie do zjednoczenia GCC?

Póki co izolacja Kataru trwa, ale w końcu tak się stanie. Władze Kataru mają świadomość, że prędzej czy później przełom zostanie osiągnięty i dojdzie do normalizacji w relacjach z Arabią Saudyjską. Nie sądzę jednak, aby pełne zaufanie udało się kiedykolwiek odzyskać. Katar wie, że nie może już popełnić wcześniejszych błędów i w pełni ufać Rijadowi. Co do normalizacji ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi to Katar nie czuje takiej presji – nie są one aż tak istotne. Pewne decyzje prowadzące do zbliżenia zostały już podjęte. Przykładem jest udział zarówno Zjednoczonych Emiratów Arabskich jak i Arabii Saudyjskiej w piłkarskim Arabian Gulf Cup, rozgrywanym na przełomie listopada i grudnia w Katarze.

Warto przypomnieć też niedawne wydarzenia – ze stycznia 2019 roku, kiedy to katarska reprezentacja w piłce nożnej grała w Abu Zabi przeciwko Zjednoczonym Emiratom Arabskim w Pucharze Azji. Katarczycy nie mieli prawa przyjazdu. W katarskich piłkarzy ciskano różnymi przedmiotami. Jedynymi, którzy wspierali katarski zespół na stadionie byli kibice z Omanu. Emiracka policja próbowała im zabrać katarskie flagi. Był to wyraźny sygnał, że nie tylko rządy, ale i społeczeństwa są mocno podzielone. Oznacza to, że zasypanie różnic będzie trudne.

Dziękuję za rozmowę.

Luciano Zaccara – ekspert Centrum Badań nad Zatoką (Gulf Studies Center) Uniwersytetu Katarskiego, wykładowca wizytujący i badacz Georgetown University w Katarze oraz Centrum Studiów Irańskich i Perskich Uniwersytetu Princeton w Stanach Zjednoczonych. Dyrektor Obserwatorium Polityki i Wyborów Świata Arabskiego i Muzułmańskiego w Hiszpanii.

defence24.pl

Wyraź swoją opinię ! TO WAŻNE !!

%d bloggers like this: